Czy rzeczywiście prostytucja jest czymś zupełnie normalnym?

Obrazek użytkownika danielik
Kraj

Ostatnio wpadłem na artykuł dotyczący pana Tomasza Jacykowa i zainspirował on mnie do napisania dzisiejszej notki. Mianowicie, człowiek ten, którego media określają mianem stylisty, wyznał, że w młodości został alfonsem, czego oczywiście się nie wstydzi, ani nie widzi, w tym nic złego. Tylko czekać, aż nadworni celebryci zaczną wyznawać: „byłem pedofilem, dobrze się bawiłem”, czy też „kochałem się ze swoim psem, nie żałuję”

Mam poważne wątpliwości, czy pan Jacyków mówi, w tym przypadku prawdę. Pewnie jest to chwyt marketingowy, żeby zwiększyć sprzedaż jego książki. Ponadto w układzie sutener-prostytutka, nie wiedzieć czemu, pan Jacyków bardziej pasuje mi do tej drugiej roli. Ważne jest tu jednak, co innego. Te słowa wpisują się w ogólną akceptację dla zjawiska prostytucji. Tak wiem, że prostytucja istniała, istnieje i będzie istnieć. Chodzi mi jednak, o to, że coraz więcej osób w mediach próbuje wmówić młodym ludziom, że w tym procederze nie ma nic nagannego. Seks za spodnie jest zwykłą transakcją wymienną. Ciało jest towarem, jak każdy inny. Dziewictwo to obciach, miłość to przeżytek. Wielu młodych ludzi wpada w pułapkę. W pogoni za łatwymi pieniędzmi, pozbawieni opieki rodziców, przekraczają cienką czerwona linię. Za którą może i kryją się pieniądze, a nawet w niektórych przypadkach sława, ale kryje się tam również ogromna pustka i cierpienie. Ci ludzie zapewne, w wieku trzydziestu kilku lat są psychicznymi wrakami, niezdolnymi do kochania i założenia rodziny.

Muszę jednak przyznać, że pan Jacyków, być może przez przypadek, często jednak powie coś ważnego. Kiedyś np. zdradził kilka szczegółów z pracy wielu modelek w Polsce, które są najzwyczajniejszymi w świecie luksusowymi prostytutkami. Być może młode dziewczyny, a także ich rodzice powinni się zastanowić, czy naprawdę kariera „chodzącego wieszaka na ubrania”, która poprzedzona jest, często jeszcze mniej chlubnymi epizodami, powinna być dla nich spełnieniem marzeń. Tylko nieliczne będą podziwiane na wybiegach w Paryżu, Mediolanie, czy Nowym Yorku. Zdecydowana większość trafi, co najwyżej, na jacht pana Abramowicza, albo na bunga-bunga do pana Berlusconiego i jemu podobnych.

Mam dziwne wrażenie, że w podobną pułapkę wpadają również młode aktorki. Żadna nie chce zagrać grzecznej dziewczyny, młodej matki i żony. To jest nudne i nieciekawe. Ostatnio trafiłem na wywiad z panią Olgą Frycz, której nie podejrzewam, o żadne złe intencję. Wydaje mi się, że po prostu dostosowała się ona do ogólnej mody. Stwierdziła ona, że chętnie zagrałaby kobietę strapioną, albo prostytutkę. Dzisiaj ambitna rola kobieca, to rola dziwki. Właśnie w takiej roli aktorka może ukazać swój kunszt.

Wszystko, to koresponduje z artykułem, który kiedyś przeczytałem. Mam nadzieję, że był on literacką fikcją. Choć w dzisiejszych czasach wszystko jest możliwe. W tym tekście mężczyzna chwalił się, że on zajmuję się domem, a jego żona pracuje, jako prostytutka i on odbiera ją codziennie z pracy. Dla każdego normalnego faceta byłaby to hańba, po której nie mógłby spojrzeć w lustro, ale ten człowiek opowiada takie rzeczy dziennikarce, tak jakby się, tym szczycił, co przy mojej wierze w ludzi sprawia, że mam nadzieję, że cała ta historia była zmyślona. Co jednak nie zmienia faktu, że jeden z najbardziej poczytnych polskojęzycznych portali opublikował ten tekst na pierwszej stronie.

Niestety w dzisiejszych czasach, gdzie liczą się tylko pieniądze i dobra zabawa, gdzie każdy chce być sławny, młodzi ludzie łatwo sprzedają to co mają najcenniejsze – własne ciało. Ktoś powie, że karierę robi się przez łóżko i pewnie będzie miał wiele racji. Jednak należy pamiętać, że nie wszyscy będą celebrytami, gwiazdami, itp. Część stanie się wykorzystanymi i porzuconymi, jak stara zabawka, pozbawionymi celu w życiu, nieszczęśliwymi ludźmi. Zresztą pewnie niektóre dzisiejsze gwiazdy oddałyby swoją sławę i pieniądze za możliwość spojrzenia w lustro, bez poczucia obrzydzenia w stosunku do własnej osoby…

Ocena wpisu: 
Brak głosów