Facebook i takie tam.

Obrazek użytkownika Mohair Charamassa
Blog

Znałem kiedyś panią redaktor z „Filipinki”, czasopisma dla dorastających dziewcząt. Wrótce straciła pracę, bo Filipinka przestała istnieć. Zastąpiły ją Bravo i inne takie. Pamiętam jak mówiła: zobaczycie jakie badziewie będą nam serwować nowe magazyny.
Miała rację, ale tylko do czasu, gdy na horyzoncie pojawiły się nowe media z Facebookiem na czele. Nie chcę tu napisać, że młodzież przestała czytać książki i gazety, bo pewnie zawsze się znajdą wśród nich jacyś czytelnicy, ale chciałbym się podzielić kilkoma spostrzeżeniami na temat tzw portali społecznościowych, które w znacznej mierze przejęły rolę źródła lektur.

O wszystkich nie dam rady, a nawet gdybym dał, nie warto byłoby to czytać, bo słabo się na tym znam. Napiszę o FB i to tylko w kontekście wspomnianym powyżej: facebook i młodzi ludzie, bo tak się złożyło, że oni dominują wśród kilkuset „znajomych” przypisanych do mojego konta.

Po pierwsze, czuję się poniekąd zaszczycony zaproszeniem do grona znajomych, bo – co by nie mówić – zawsze to jakiś objaw zaufania. Po drugie, trochę to ogranicza krytyczne uwagi, bo czuję się tam gościem, a gościom nie przystoi obsmarowywać gospodarzy. At last but not least – prawie się tam nie udzielam; jeśli przyjąłem rolę słonia w składzie porcelany, to raczej takiego, który stoi spokojnie, przygląda się i trąbą nie macha.

Co więc udało mi się do tej pory dostrzec? Ano to, że dla młodych FB to alternatywny świat.
Alternatywny wobec szkoły, czasem nadmiernie opresywnie wymuszającej zachowania sprzeczne z ich, młodych ludzi, poczuciem wolności. Także wobec rodziny, zwłaszcza o takim modelu, w którym kindersztubę ceni się wysoko. Jak się to manifestuje? Ano, choćby tak, że panienki zachowujące się w realu prawie jak aniołki, na FB piszą, że wszystko jest „wy.ebane” - łatwo sprawdzić, to jedno z popularniejszych określeń o zadziwiająco szerokim zakresie pojęciowym.

Warto też zauważyć, że FB pozornie niczego nie narzuca. Panują tam mody, obowiązuje luzacki styl, ale jeśli ktoś nie chce – nie musi. Pozornie.Trochę to przypomina presję, której uległby ktoś, kto w koszarach chciałby używać literackiej polszczyzny. Można, ale po co? To przecież fajnie trochę poświntuszyć, niech protestują ci co byli w wojsku. Jest taki ktoś?

Kolejna uwaga, która się narzuca po lekturze fejsbukowych wpisów to wniosek, że tam autorytety mają krótkie życie. Krótkotrwali idole pojawiają się i znikają, można ich „wylajkować” albo nie – i tak znikną za chwilę pod ciężarem kolejnych wpisów. Dotyczy to zarówno wylansowanych przez media celebrytów jak i uczestników życia społecznego w realu.

A poza tym, na FB panuje autokreacja: można zostać gwiazdą choćby pod hasłem „Dupeczki z … (tu lista miast, dzielnic, liceów i gimnazjów). Przez chwilę chciałem napisać, że to żenujące gdy widać jak robione komórką autoportrety opatrywane są uwagami w rodzaju „piękna” lub „ciacho”, ale czy to aż tak złe? Czyż to nie znana skądinąd chęć zostania dziewczyną z okładki? Czy nasze pokolenie było od tego wolne? Raczej nie.

No to jaki w końcu ten FB, dobry, czy zły? To chyba źle postawione pytanie. Oprócz wielu plusów, trochę nas starszych, przyzwyczajonych do sprawdzonych walorów, przeraża fejsbukowa wolność wyboru limitowana wyłącznie poprzez dobór współuczestników dialogu.

Ale to się nie zmieni.
Ignorować więc, czy przenikać - sam nie wiem - czy ktoś wie?

P.S. Nie zawracałbym głowy Niepoprawnym z pozoru tak błahym tematem, gdyby nie prześladujące mnie czasem przekonanie, że jedna z bitew o lepszą Polskę rozegra się także na wirtualnym polu. NP - to przyczółek, może jednak warto rozejrzeć się czy za nami ciągną maruderzy ...

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

No to jaki w końcu ten FB, dobry, czy zły? To chyba źle postawione pytanie.
-------------------------------------------------------
Powiem więcej - fatalnie. Czy tzw portal społecznościowy, będący raczej kanałem - w całym tego słowa znaczeniu - umożliwiającym kreowanie postaw młodych ludzi wg wzorca róbta co chceta, może być pozytywnie postrzegany? Czy postawy, o których sam autor wspomina, tzw. cichodajki, które w swoim otoczeniu na "brzydkie wyrazy" natychmiast się rumienią, zaś na fejsie wszystkie są zajebiste, można poddawać w wątpliwość - dobre to czy nie? Czy tłitująca "dama" pisząca o mężczyznach bez jaj, to oznaka jej dobrego czy złego zachowania? Dla mnie - ale ja jestem starej szkoły która nie pozwalała kląć w obecności dziewcząt(kobiet) - jest to ściek. Ściek który ma być oznaką luzactwa i ogólnego wyzwolenia. Prosta droga do społecznej patologii.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#372695

Masz wiele racji, Dominiku. Ściek, powiadasz. Mnie też uszy więdną, a i hasło "Róbta, co chceta" wcale się nie podoba. Problem w tym, że oni sami ten ściek wybrali i zasilają błotem, a moje precyzyjniej postawione pytanie powinno brzmieć: dlaczego? Jeśli chcesz mi powiedzieć, że tylko z powodu ogólnej deprawacji, to mam wątpliwości. Oni tam są i jakoś się nie garną do naszych klubów dam i dżentelmenów. Mamy ich tam zostawić?
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

charamassa

#372698

Piszecie ściek... ale tak trochę to sami jesteśmy za to odpowiedzialni. My - jako rodzice tych dzieciaków udzielających się dziś na FB.

Net dał złudne poczucie anonimowości i być może właśnie tam (jak bardzo chciałbym się mylić) wychodzi z ludzi prawdziwe ja (kultura, wychowanie itp). Face to face zawsze są jakieś hamulce, obawa przed reakcją otoczenia. W świecie wirtualnym brakuje spojrzenia prosto w oczy bądź czasami, parafrazując Z. Herberta, - wycedzenia szyderstwa. Pozostały natomiast najgorsze reakcje tłumu - konformizm i dostosowywanie się do opinii większości, bądź może bardziej - rozpaczliwa chęć pozostawania w nurcie aktualnej mody (stąd nadużywanie "modnych" wulgaryzmów)

Ja pamiętam, jak w czasach p.e.f. (hist: przed erą facebooka), czyli zamierzchłych, pewien dyrektor podstawówki, zwany przez uczniów "Wielorybem", powiedział mi, że zauważa bardzo niepokojące zjawisko. Rodzice zaczęli uważać, że wychowywanie dzieci spoczywa (powinno spoczywać) na szkole i zgłaszają w związku z tym pretensje do nauczycieli. Zapomnieli, że proces wychowawczy odbywa się w domu. Szkoła go jedynie uzupełnia o wiedzę. Nie zastąpi rodziny.

Gdzie są więc rodzice tych zaj...stych 13-letnich lasek? Może nie tam gdzie trzeba?

pozdr...
/benjamin

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#372835

Dla mnie facebook jest trochę spełnieniem marzenia o knajpie, w której zawsze spotkam kogoś znajomego, a co więcej zawsze będę miał wtedy ze sobą zdjęcia czy muzykę, którą chciałbym się z nim podzielić. Gorszą sprawą jest jednak oczywiście to, że knajpa jest trochę za duża, przy wielu stolikach siedzi potworne bydło, zbyt wiele osób obserwuje mój stolik, a do tego co chwila trafiają na niego ulotki reklamowe. Za to alkohol przynoszę sobie sam.

Jeśli sobie odpowiednio dobrze dobrać znajomych, FB może być bardzo dobrym źródłem informacji i narzędziem promocji - wymaga to jednak pewnej praktyki. Skreślać nie należy, zachłystywać się również - robić swoje, jak zwykle :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#372709

Głównie dlatego, że nie lubie szpiegowania i kojarzenia mnie przez wirtualną maszynę z przypadkowymi znajomymi sprzed 10 lat - a już o przyjaciołach nie wspominając. Tym sposobem policja, wywiad już nic nie muszą robić - mają nas wszystkich na talerzu. Nasza klasa - to samo, tylko jeszcze gorzej, bo to dotyka naszego dzieciństwa. Zero prywatności, wszystko w rękach Wielkiego Brata.

Natomiast co do treści tej "agory" to jeśli komuś nie przeszkadza, że jest szpiegowany i szufladkowany do określonych grup, "rozpracowywany" powinien brać w tym udział. Wielka przewaga internetu nad tradycyjnymi gazetami polega na tym, że gazety oferowały przekaz jednokierunkowy, w którym absolutnie nie było miejsca na prezentowanie siebie samego; w internecie jednak takie miejsce jest.

Internet w tym względzie zastępuje nam teatr. Przyjmujemy różne pozy (te "dupeczki z..." przyjmują pozy wyuzdanie, ale reguła jest ta sama), wygłaszamy różne opinie i czekamy co się stanie. Badamy w ten sposób jaka jest nośność naszych opinii, w jakich dziedzinach możemy stać się dla innych autorytetem itp. Oczywiście to wszystko jest pod czujną obserwacją, ale tu akurat nie można mieć do nikogo żalu - w końcu to sfera publiczna, agora, forum. Wchodzimy w to z własnej woli.

alchymista
===
Obywatel, który wybiera królów i obala tyranów
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Województwo Smoleńskie
Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#372750