TAJEMNICZY BUL

Obrazek użytkownika grzechg
Humor i satyra

To był wieczór jak wiele innych. Siedzieliśmy z Marią wygodnie w fotelach i oglądaliśmy jakiś amerykański film o ataku kosmitów na Los Angeles. To miasto znienawidzone przez wszystkich kosmitów wszechświata. Tylko je atakują lub Nowy Jork.

Za oknem naszego mieszkania było jeszcze widać ostatnie promyki słońca, gdy obydwoje usłyszeliśmy dziwny świst. Wyjrzałem. Opuścił mnie dobry humor. Na dziedzińcu naszego osiedla wylądowały trzy statki kosmiczne. Sądziłem, że to może jakaś zemsta zmysłów za to, że oglądam tanią hollywoodzką produkcję.Ale nie, to się działo naprawdę. Nie minęła minuta, a już pukanie do drzwi. Co jest ? – myślę sobie. To chyba oni. Otworzyłem drzwi, a w nich stoją dwaj kosmici. Jeden chudy i wysoki, drugi trochę niższy dobrze zbudowany. Żadnej agresji, od raz ciepłe powitanie.

- No co Roman, możemy wdepnąć do Ciebie? – zapytali mnie od razu po imieniu.

- Wchodźcie, właśnie oglądam film o kosmitach – odparłem i zauważyłem, że są bardzo wyluzowani.

- Nic nowego Roman, wszędzie kręcą te głodne kawałki o kosmitach, na każdej planecie – powiedział chudy, a ten niższy dodał:

- Generalnie lubię kino o kosmitach, ale zawsze schrzanią koniec, bo przybysze przegrywają.

- Jeszcze jedno: ja mam na imię Tul, a mój kolega Ful – oznajmił chudy i podali mi obydwaj swoje ręce, dosyć długie, ale zwinięte mieściły się w przedpokoju.

W takiej przyjaznej atmosferze siedliśmy przed LED-em. Maria parzyła kawę, a my gapiliśmy się, jak Jankesi walczą z kosmitami. Tul i Ful zaśmiewali się co chwilę, zrywali boki, widząc to, jak my wyobrażamy sobie kosmitów i ich statki kosmiczne. Kiedy skończył się film, przełączyłem telewizor na kanał informacyjny. Moi goście słuchali wiadomości ze znudzeniem, ale w pewnym momencie obydwaj krzyknęli: - Komur! Komur! Byli nieziemsko wystraszeni. Skurczyli swoje długie nogi, oczy schowały się im w oczodołach i zaczęli coś szeptać w swoim języku, a potem wymownie spojrzeli na mnie.

- Słuchaj Roman, mieszkamy na planecie Bul. W naszych starych bulowskich księgach jest zapisane, że jedenaście tysięcy lat świetlnych od Bula jest planeta, na której kiedyś pojawi się Prezydent Komur – wyjaśniał mi Tul, a Ful kontynuował.

- W księdze jest lekko zamazana nazwa państwa – III R i coś tam dalej. No i jest imię władcy Komur, rozumiesz? – Według starej księgi bulowskiej Komur w dwudziestym trzecim tysiącleciu planety Bul, rozpocznie ekspansję w całym kosmosie poprzez budowę wielkich kosmicznych autostrad ze swoim bratem Talem. Autostradami tymi skolonizują cały świat i zaprowadzą swoje rządy, a nasza planeta Bul będzie centrum dowodzenia – wyjaśniał z precyzją Ful.

- Wpadliśmy tu na chwilę, żeby odpocząć, bo w sąsiedniej galaktyce mieszka nasza ciotka, a tu trafiliśmy na przyszłego władcę całego kosmosu. – Niesłychane Roman, to jest niesłychane! – powtarzał rozgorączkowany Tul.

Rozjaśniło mi się w głowie, jak nigdy. Zrozumiałem skąd ten błąd prezydenta przy wpisie do księgi, zrozumiałem ten jego stoicki spokój i uśmiech. - Przecież, jak on wie, że jest naznaczony, że jest wybrańcem całego kosmosu, to z jakiego powodu miałby się przejmować takimi drobnostkami? – zastanawiałem się patrząc na moich gości. - Ten fragment ze słowem „w nadzieji” to po prostu zapis w języku bulowskim, który przecież musiał sobie przyswoić. - Ale co teraz? - pomyślałem, a Tul patrzył na mnie serdecznie, jakby czytał w moich myślach.

- Roman spokojnie, opanuj się. Nie zostawimy Cię z tą wiedzą, bo Cię zabiją. Wymażemy Ci z pamięci ostatnią godzinę i będziesz spał spokojnie chłopie – mówił śmiejąc się do mnie Tul, a potem zapadła cisza. Obudziłem się w fotelu, Maria popijała herbatę i gapiła się nieustannie w telewizor, po czym zapytała:

- Roman, co my dzisiaj robiliśmy pod wieczór, bo mam luki ? – mówiła prawie zasypiając, więc jej w ogóle nie odpowiedziałem.

Następnego dnia 13 kwietnia, około dziewiątej rano włączyłem telewizor. Nie było Kuźniara, to się zmartwiłem. Na ekranie cały czas było widać Pałac Prezydencki, ale nie powiewała już nad nim nasza narodowa flaga. Chwilę potem usłyszałem:

- Rodacy z Polski, z Ziemi i z Kosmosu. Jako naczelny wódz planety Bul oraz 2399 innych zamieszkałych planet oraz planety Ziemia, miejsca moich narodzin, ogłaszam, że z dniem dzisiejszym wojska kosmiczne zgromadzone na mój rozkaz wokół Ziemi rozpoczynają budowę autostrad dla całego kosmosu.....

Nagle słyszę pukanie do drzwi, otwieram, a tam Tul i Ful z flaszką whisky. Myślę sobie, co jest grane, a oni walą bez ogródek:

-Spoko Roman ! Wracamy od ciotki z sąsiedniej galaktyki i pomyśleliśmy, że skoro teraz rządzicie już kosmosem, to warto się z Tobą zaprzyjaźnić. Daj mordę! – krzyknął Tul i wcisnął we mnie swoje dwumetrowe usta. Na ulicy bez zmian, tak jak to u nas, ludzie popierają rządy Bula i jego ludzi, nikt już nie pamięta, że to przecież był kiedyś Komur.

*******************

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

 Bulu głowy.Trzeba uważać,gdzie lądują statki kosmiczne.Jak kosmici będą wysiadali trzeba się zdecydować,czy zaczynamy gwiezdne wojny,czy chowamy głowy w piasek.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#239866

 Bulu głowy.Trzeba uważać,gdzie lądują statki kosmiczne.Jak kosmici będą wysiadali trzeba się zdecydować,czy zaczynamy gwiezdne wojny,czy chowamy głowy w piasek.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#239867

Sam z żona niczego? Naleweczka? Piwka? Ostry seks?
Autostrady...dobre!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#239967