Wybielanie Niemców

Obrazek użytkownika Wuj Mściwój
Blog

Z okazji emisji w tvp NRD-owskiej komedii wojennej "Unsere mamełe, unsere tatełe" pozwolę sobie zamieścić mój stary tekst (z salonu24.pl, 04.09.2011) o innym filmie. Chodzi o hollyłódzki hit "Walkiria" przedstawiający zamach Stauffenberga na Hitlera. W roli głównej wystąpił Tom Cruise. Któraś z telewizji nadała ten film tuż na początku września, czyli dość niefortunnie, bo akurat wtedy, gdy przypada rocznica września '39, a tutaj serwuje się przekaz pokazujący rzekome racje i zasługi drugiej strony.

***

"Walkiria" czyli wybielanie Niemców trwa

Fajny film wczoraj widziałem. Momenty były.
Oglądając to dzieło, podobno oparte na faktach (tym gorzej dla faktów), można było odnieść wrażenie, że za wojnę był odpowiedzialny jedynie szaleniec Hitler, który stanowił zagrożenie nie tylko dla całego świata ale i dla Niemiec. To jedyna negatywna postać, najlepiej określiłyby go słowa Z. Hołdysa - "ponury ch*j".
W filmie za to pełno jest bohaterskich spiskowców szykujących zamach, zatroskanych o los swojego kraju i oburzonych mordowaniem Żydów. Trochę późno się obudzili, bo czystki w niemieckim społeczeństwie zaczęły się dobre kilka lat przed wojną.
Właściwie to większość kadry oficerskiej jest przeciwna wojnie, po prostu sami urodzeni pacyfiści. Na przykład, gdy główny bohater dostaje nowego adiutanta i widzi faceta pierwszy raz w życiu, to na powitanie mówi mu, że planuje obalenie Hitlera i pyta czy może na niego liczyć. Ten zapewnia o swej wierności. Pełna konspiracja :) Obśmiałem się jak norka. Gość mógł dać ogłoszenie w berlińskiej prasie: "Planuję zamach na Hitlera, wspólnicy poszukiwani".

Tego typu filmy, nierzadko oscarowe i z doborową obsadą (tutaj Tom Cruise), mają dużą siłę rażenia i utrwalają u widzów swój przekaz. Zwykle przedstawiają jakąś drobną historię wyciętą z całości zdarzeń, ale pokazaną w takim powiększeniu, jakby to zdarzenie były powszechą normą, a nie wyjątkiem potwiedzającym regułę.

Z "Walkirii" nie dowiemy się, jak Hitler znalazł się u władzy - że najpierw była nieudana próba w 1923 roku, dopiero poparcie bogatych przemysłowców zapewniło mu wygraną w 1933 r. w demokratycznych wyborach, czyli otrzymał władzę z nadania dzielnego narodu niemieckiego, w pełni popierającego jego program.
Taka jest właściwość demokracji, jej zaleta ale zarazem i wada - kto zdobywa większość w wyborach może zacząć realizować swoje pomysły (może nawet znieść demokrację i wprowadzić zamordyzm, kierunek odwrotny chyba się nie zdarza). Jedyny znany mi wyjątek to obecna sytuacja w Polsce. Rządzący mają większość, koalicjant nie sprawia problemów, a mimo to ciągle narzekają, że nic nie mogą zrobić, bo opozycja jątrzy i dzieli. Ale kolesie z Platformy to nieudacznicy i kretyni, więc nie dziwi nic.

Z takich filmów nie dowiemy się również kto właściwie wywołał wojnę. Ciągle mówi się o jakichś nazistach nieokreślonej narodowości. Chociaż pewne wskazówki można znaleźć. Nie byli to Niemcy, bo przecież z innego filmu wiemy, że niemiecki oficer Schindler uratował tysiące Żydów, a postaciami negatywnymi są tam Polacy. W kolejnym filmidle ("Opór" z Danielem 007 Craigiem) oddział Żydów ukrywa się w polskich lasach, a głównym zagrożeniem jest polska partyzantka i miejscowa krwiożercza ludność.
Od dawna na świecie funkcjonuje zbitka słów: "polskie obozy koncentracyjne". Gdy zdarzy się, że ktoś przeciw temu zaprotestuje (zwykle polonia, bo przecież nie nasze MSZ), to wtedy oszczercy tłumaczą się, że słówko "polskie" nie oznacza właściciela a jedynie lokalizację. Akurat - zawsze taki narodowościowy przymiotnik oznacza właściciela, np. w zwrocie "amerykańska baza wojskowa w Niemczech". Czy o niemieckich bankach w Polsce mówi się "polskie banki"?

20 lat temu W. Łysiak przepowiedział, że brak reakcji na "polskie obozy" sprawi, że na świecie utrwali się nasza wina za holocaust. Bo w chwili gdy ktoś kłamliwie coś nam zarzuca, to należy go natychmiast w sądzie puścić w skarpetkach. Brak reakcji oznacza nasze przyznanie się do zarzutów, a przynajmniej każdy pomyśli, że coś jest na rzeczy. Jeszcze kilkadziesiąt lat i pewnie w podręcznikach historii będą pisać o Polsce jako sprawczyni II wojny światowej. Wtedy posiadanie dziadka w wehrmachcie będzie powodem do dumy.

***

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Nie dziwi, że niemiecka nacjonalistyczna propaganda zaciera swoją winę za II WŚ.
Nie dziwi, że Polska Telewizja Publiczna, w kraju rządzonym przez Genosse Tusku (któremu Opa śpiewał zamiast "Cicha noc, święta noc" "Stille Nacht, heilige Nacht") nadaje niemiecki nacjonalistyczny paszkwil wojenny.
Dziwi natomiast, że 3.000.000 Polaków z wypiekami na twarzy to guano oglądało.

NIEPOPRAWNY INACZEJ

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

NIEPOPRAWNY INACZEJ

#364977

Do tego "aż" Łysiak nie był potrzebny, byle szewc to wiedział.
I doskonale wiedział jak się skończy korzystanie z "niemieckiego adwokata".
Tylko dureń mógł się spodziewać czego innego.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#365073