Sensacyjne doniesienia tygodnika "# Sieci". Analizy krwi ofiar Smoleńska wskazują na wybuch.

Obrazek użytkownika KP
Kraj

Dotarliśmy do wyników badań krwi ofiar tragedii smoleńskiej. To kolejny dowód, który może być pomocny w określeniu przyczyn katastrofy. I niestety kolejny, który zignorowali polscy śledczy. Istnieją dokumenty, które każą postawić pytanie, jak to możliwe, że w ciałach pasażerów Tu-154M stwierdzono ponadnormatywną,
dającą się wytłumaczyć tylko wybuchem, obecność tlenku węgla? I jak to możliwe, że do dziś nikt tego jeszcze nie zweryfikował? Wiemy, że na wraku znaleziono ślady trotylu
i innych – jak powtarzają śledczy – „cząstek
wysokoenergetycznych”. Dużo śladów. Odkryli je biegli powołani przez prokuraturę. Zlecone przez rodzinę amerykańskie badania fragmentu ubrania należącego do Ewy Bąkowskiej, a także pasa bezpieczeństwa, którym wnuczka gen. Mieczysława Smorawińskiego była przypięta w tupolewie, potwierdziły obecność materiałów wybuchowych. Poważne podejrzenia dotyczące destrukcji samolotu w powietrzu formułuje wielu naukowców. Wskazują zwłaszcza na rozkład szczątków maszyny. Do tej układanki dokładamy kolejny element.

Tygodnik „Sieci” miał wgląd w wyniki badań krwi czworga osób, które zginęły 10 kwietnia. Przeprowadzili je sami Rosjanie w pierwszych dniach po katastrofie na zlecenie polskich medyków sądowych. Chodzi o stężenie hemoglobiny
tlenkowęglowej (COHb). Jej poziom jest badany m.in. u osób zmarłych w wyniku zaczadzenia niesprawnym piecykiem gazowym czy pożaru. Pozwala zweryfikować np., czy ofiara
żyła w momencie wybuchu ognia (zdarzają się przypadki podpalenia w celu zatarcia śladów np. zabójstwa). Może też odgrywać ważną rolę w dochodzeniu przyczyn zagadkowych katastrof lotniczych. Jak w Smoleńsku.

Marek Pyza, tygodnik "Sieci" nr 21, 27.05-02.06.2013

Polecam serdecznie najnowszy numer tygodnika

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

oslabieniem teorji zamachu, jesli ta zawatrosc CO w ekrwi bedzie sie stosowac jako dowod.
Bo jesli byla eksplozja czy jest szansa na to ze ludzie zdazyli wykonac przed smiercia tyle wdechow zeby ten tlenek sie dostal do pluc, wedlug mnie nie bo nie bylo na to czasu.
Druga sprawa to ten fakt moga obalic tym ze po katastrofie palilo sie paliwo i samolot wytwarzajac CO iniektorzy pasazerowie agonalnie jeszcze oddychali.Moze to brzmi jak horror ale czlowiek po urwaniu glowy moze jeszcze pare razy odetchnac i serce bedzie jeszce pompowac krew.
Tak ze ten dowod moze byc wrzutka jako antydowod.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#359955