Aferzysta namaszczony przez Bondaryka

Obrazek użytkownika kryska
Kraj

Jedna z najważniejszych osób polskich finansów, szef wywiadu skarbowego jest podejrzany o popełnienie przestępstwa.

Andrzej Parafianowicz – podsekretarz stanu, Generalny Inspektor Informacji Finansowej, Generalny Inspektor Kontroli Skarbowej i Pełnomocnik Rządu do Spraw Zwalczania Nieprawidłowości Finansowych na Szkodę Rzeczypospolitej Polskiej lub Unii Europejskiej od 22 listopada 2007 roku.

Wiceminister Andrzej Parafianowicz.
Zdaniem niektórych swoją pozycję zawdzięcza znajomości z szefem ABW.
Andrzej Parafianowicz urodził się 25 października 1963 roku, jest absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz podyplomowych studiów bankowości i finansów w Szkole Głównej Handlowej.
Jego kariera rozpoczęła się w 1998 r. dzięki Krzysztofowi Bondarykowi, ówczesnemu wiceministrowi spraw wewnętrznych, dziś kierującemu Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Wcześniej pracował m.in. w Generalnym Inspektoracie Nadzoru Bankowego Narodowego Banku Polskiego.

Właśnie Bondaryk postanowił ściągnąć 35-letniego Parafianowicza do współpracy przy tworzeniu Krajowego Centrum Informacji Kryminalnej. KCIK miał koordynować pracę wszystkich służb zwalczających przestępczość zorganizowaną. Tu miały wpływać informacje operacyjne Urzędu Ochrony Państwa, Wojskowych Służb Informacyjnych, Straży Granicznej, policji oraz pochodzące od organów finansowych i skarbowych. – To był świetny pomysł, ale Bondaryka zaczęto krytykować, że tworząc KCIK, chce uzyskać nieograniczony dostęp do informacji o działaniach służb. Sejm zresztą się nie zgodzi, aby to centrum koordynowało działania służb – mówi jeden z ówczesnych wysokich oficerów UOP. Podkreśla, że w tym czasie Parafianowicz należał do najbardziej zaufanych współpracowników Bondaryka. Gdy więc ten stracił funkcję wiceministra, z resortu odszedł także Parafianowicz.

Parafianowicz zasiadał też w radzie nadzorczej Mostostalu Zabrze, którego akcje ma do dziś. Krótko był także zatrudniony na dyrektorskich stanowiskach w spółce córce Polskiej Grupy Energetycznej – PGE Górnictwo i Energetyka, zarządzającej kilkoma dużymi polskimi elektrowniami.

Z kolei w Polskiej Telefonii Cyfrowej (operatorze Era GSM) po raz kolejny skrzyżowały się drogi Parafianowicza i Bondaryka. Obaj mieli kontrakty menedżerskie na kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie. Bondaryk był szefem pionu bezpieczeństwa, a Parafianowicz szefem kadr. – W praktyce mieli ogromny wpływ na to, co się działo w firmie – mówi biznesmen związany z branżą telekomunikacyjną. Jak ich ocenia zarząd PTC? – Nie udzielamy informacji o byłych i obecnych pracownikach – usłyszeliśmy w biurze prasowym firmy.

Gdy PO wygrała wybory, wiadomo było, że Bondaryk zostanie szefem ABW. Szybko się okazało, że do rządu Donalda Tuska trafi również Parafianowicz. – W dużej mierze swoją dzisiejszą pozycję zawdzięcza rekomendacji Bondaryka – mówi jeden z wpływowych polityków PO. – Plan był taki, aby współpraca między ABW a służbami finansowymi i skarbowymi przebiegała bez zarzutu.
Tu po objęciu funkcji wiceministra Parafianowicz zaczął wymieniać szefów departamentów, na niektóre stanowiska mianując funkcjonariuszy ABW. Zastrzegający anonimowość jeden z urzędników resortu przyznaje, że niemal każdą decyzję personalną Parafianowicz konsultował z Bondarykiem.
Kontrowersje wzbudził rozważany przez Parafianowicza plan przeniesienia centrum przetwarzania danych Ministerstwa Finansów z Radomia do Emowa pod Warszawą, gdzie miałoby sąsiadować z ośrodkiem szkoleniowym ABW.

Andrzej Parafianowicz to jednen z najbardziej wpływowych ludzi w Polsce nadzorujących walkę z przestępczością finansową.

Jako wiceminister finansów, generalny inspektor informacji finansowej, generalny inspektor kontroli skarbowej i pełnomocnik rządu ds. nieprawidłowości finansowych na szkodę Polski i Unii Europejskiej Parafianowicz ma dostęp do wszystkich baz danych o obywatelach i podmiotach gospodarczych w kraju. Decyduje o działaniach m.in. wywiadu skarbowego i kontroli skarbowej. Może wnioskować o prześwietlenie finansów dowolnego obywatela, ma też obowiązek zawiadomić organy ścigania o każdym budzącym wątpliwości przepływie finansowym czy zrealizowanej transakcji. „Rz” sprawdziła, kim jest człowiek, który dba o bezpieczeństwo polskiego sektora finansowego.

A jak to nadzorowanie wyglądało?

Szef wywiadu skarbowego Andrzej P., bliski znajomy szefa ABW Krzysztofa Bondaryka, usłyszy prokuratorskie zarzuty. Za wywieranie nacisków na dyrektora krakowskiego Urzędu Kontroli Skarbowej. W konsekwencji podjęto decyzję kosztującą Skarb Państwa 900 milionów złotych.

Śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Katowicach, która sprawdza, czy jesienią 2008 roku Andrzej P. wywierał bezprawny nacisk na Marka Piątkowskiego, dyrektora Urzędu Kontroli Skarbowej w Krakowie, by ten zmienił niekorzystną dla Rafinerii Trzebinia decyzję nakazującą zapłacenie 900 milionów złotych podatku akcyzowego w związku z handlem paliwem. Andrzejowi P. to Generalny Inspektor Kontroli Skarbowej, Generalny Inspektorem Informacji Finansowej i wiceminister finansów.

Jak podaje TVN24 już zapadło postanowienie o przedstawieniu zarzutów Andrzejowi P., który w prokuraturze ma się stawić 24 marca.

W jaki sposób Andrzej P. naciskał na dyrektora Piątkowskiego? Ujawnił to były szef CBA Mariusz Kamiński w piśmie do Andrzeja Seremeta, szefa Prokuratury Generalnej:
”Wywierającym nielegalne naciski był wiceminister finansów Andrzej P., zaś ich celem była zmiana stanowiska UKS w Krakowie w przedmiocie tzw. domiaru podatku akcyzowego dla Rafinerii i Trzebinia S.A. Wiceminister finansów Andrzej P. miał podjąć się tego rodzaju interwencji mimo tego, że z ustaleń dokonanych w postępowaniu kontrolnym wynikało, iż Rafineria Trzebinia powinna podatek akcyzowy uiścić. W tym celu polecił przygotować i podpisał decyzję o odwołaniu z zajmowanego stanowiska dyrektora UKS w Krakowie M. Piątkowskiego. Następnie polecił udać się z tą decyzją do Krakowa pracownikowi Ministerstwa Finansów w Warszawie, który w odpowiednim momencie miał z nią zapoznać dyrektora M. Piątkowskiego. Przedstawienie dyrektorowi Piątkowskiemu decyzji miało nastąpić po sygnale telefonicznym z Ministerstwa Finansów. W czasie pobytu pracownika Ministerstwa w Krakowie wiceminister Andrzej P. odbył rozmowę telefoniczną z dyrektorem M. Piątkowskim. W efekcie tej rozmowy pracownikowi Ministerstwa Finansów wydano polecenie powrotu do Warszawy bez zapoznawania dyrektora M. Piątkowskiego z decyzją o jego odwołaniu. Po tym zdarzeniu dyrektor M. Piątkowski doprowadził do diametralnej zmiany wyników kontroli prowadzonej przez UKS w Rafinerii Trzebinia S.A.”

Co ciekawe, w listopadzie 2008 roku Andrzej P. na łamach „Gazety Wyborczej” skarżył się na agentów Centralnego Biura Antykorupcyjnego, że ci zastraszają inspektorów kontroli skarbowej. Tymczasem katowicka prokuratura bada naciski Andrzeja P. z... listopada 2008 roku.

Wiceminister ma się stawić w prokuraturze 24 marca. Usłyszy wtedy zarzuty.

Ale o co te pretensje?
Przecież mieli żyć lepiej i żyją lepiej.
I gdyby nie te oszołomy typu Kamińskiego z CBA, nie te pisowskiie lizusy, nie te złogi pisowskie tu i ówdzie, aferzyści POwscy mieliby całkiem klawe życie.

http://www.tvn24.pl/-1,1696543,0,1,wiceminister-podejrzany,wiadomosc.html
http://www.rp.pl/artykul/227751.html
http://niezalezna.pl/7918-zaufany-bondaryka-z-zarzutami

Gzdie umiłowany cudotwórca?
Czy wypala korupcję?

- Wypalimy żelazem korupcję gdziekolwiek się pojawi - oświadczył szef PO Donald Tusk. Publicznie podjął też zobowiązanie, że PO nigdy nie użyje władzy przeciwko opozycji, mediom i zwykłym obywatelom.

Tusk powiedział, że po ewentualnej przegranej PiS w wyborach CBA nie zostanie rozwiązane. - Żadna służba państwowa, która może służyć, stara się służyć zwalczaniu korupcji, nie tylko nie będzie zlikwidowana, ale będzie wzmocniona - powiedział szef PO.

Oświadczył, że korupcja - gdziekolwiek się pojawi, czy w jakiejkolwiek partii, w rządzie, czy w opozycji - będzie przez PO zwalczana skuteczniej niż przez obecną ekipę. Skuteczniej - mówił Tusk - bo PO będzie się przygotowywała do ciężkiej pracy jaką jest walka z korupcją nie po to żeby robić później spoty reklamowe w kampanii wyborczej.

http://www.newsweek.pl/artykuly/tusk--wypalimy-korupcje-zelazem,9219,1
http://www.money.pl/archiwum/wiadomosci_agencyjne/pap/artykul/tusk;wypalimy;korupcje;zelazem;;nigdy;nie;uzyjemy;wladzy;przeciw;opozycji,199,0,273351.html

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#145395

Już jedna komisja udowodniła że żądnej afery nie było. I co - wszyscy widzieli tę komisję, sposób działania, uczciwego sekule, mira i jego asystenta... I co? coś się komuś stało? Nic... nawet procent poparcia im nie drgnął w dół. A może Polacy dobrze czują się jak nimi rządzą złodzieje, aferzyści, mordercy itd?

************************** BETTER DEAD THAN RED!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

**************************
BETTER DEAD THAN RED!

#145462

wykrakałeś
właśnie prokurator okręgowy odroczył postawienie zarzutów
pdobno musi jeszcze coś zbadać
prokuratura niezależna - ha, ha, ha ....

pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#145532