Rząd Narodowy w 1939 roku (2)

Obrazek użytkownika Godziemba
Historia

W marcu 1939 roku Stronnictwo Ludowe wezwało ponowie prezydenta do „powołania Rządu Zaufania Narodowego i umożliwienia wszystkim polskim stronnictwom współpracy nad wzmocnieniem bezpieczeństwa kraju i ponoszenia odpowiedzialności za dalszy rozwój wypadków”. 

 Ten apel spotkał się z poparciem Stronnictwa Pracy, które uznało, iż „zabiegi w tym kierunku winny iść równolegle z jak najszerszej zakrojoną akcją, jednoczącą wysiłki zorganizowanych sił politycznych i społecznych całego narodu”. Również Polska Partia Socjalistyczna opowiedziała się za utworzeniem „rządu zaufania najszerszych warstw, jako rządu obrony narodowej”. Jedynie Stronnictwo Narodowe wzywając „wszystkich Polaków do skupienia się” nie wsparło postulatu powołania rządu jedności narodowej, odnosząc się w ten sposób z rezerwa do tak rozumianej konsolidacji narodowej.
 
Zgodnie z wysuwanymi postulatami doszło w końcu marca do próby porozumienia się stronnictw politycznych w województwie śląskim. Działacze SL, SP oraz PPS powołali Komitet Porozumiewawczy Stronnictw Politycznych podkreślając konieczność utworzenia szeroko pojętego rządu zgody narodowej. Wobec sprzeciwu SN oraz OZN inicjatywa ta zakończyła się porażką.
 
„Gazeta Polska” nadal podkreślała, iż rząd „nie od dziś i nie od wczoraj pracuje nad wzmocnieniem moralnym i materialnym państwa dla celów obronnych” i nie istnieje potrzeba myślenia „o jakimś rządzie ‘obrony narodowej’. (…) Rząd obrony narodowej w najszerszym tego słowa znaczeniu, czyli hierarchiczny, silny ustrój państwa i służącą tej samej zasadzie obronności organizację społeczeństwa posiadamy i konsekwentnie rozwijamy od dawna”. Wedle redakcji „społeczeństwo polskie ma dostateczne zasoby sił moralnych, nagromadzone w minionym okresie zwycięstw wojennych”, by „stłumić wszelkie objawy defetyzmu i próby wewnętrznej dezorganizacji”.
 
Najdobitniej stanowisko ekipy rządzącej wyraził 28 marca podczas zjazdu przewodniczących obwodów OZN w Warszawie, gen. Skwarczyński deklarując, „że nastrój społeczeństwa jest jednolity i bojowy i choć burza ociera się o nasze granice, społeczeństwo jest tak spokojne, jak żadne w Europie. Nie trzeba nam zmian tak mgliście podawanych przez niektórych polityków, nie trzeba zmian rządu na jakiś rząd zaufania narodowego. Mamy wielkie zaufanie do stojącego na czele państwa Pana Prezydenta RP. (...) Mamy wielkie zaufanie do tego, który w dzisiejszych czasach (…) musi mieć wpływ na ten właśnie rządzący rząd obrony narodowej – do Naczelnego Wodza”.
 
Jednocześnie wbrew tym optymistycznym deklaracjom, gen. Sosnkowski ponownie przeprowadził z prezydentem Mościckim rozmowy, usiłując przekonać go o potrzebie przeprowadzenia zasadniczych zmian w rządzie. Kolejną osobą czynnie wspierającą tę ideę był Jędrzej Moraczewski, który w serii felietonów na łamach „Głosu Niezależnych” przypominał jak „Piłsudski dobierał odpowiednich ludzi ze wszystkich obozów, ze wszystkich stronnictw, do pracy, do agitacji, do budzenia ducha oporu, jak nie pominął żadnego, choć najsłabszego odcienia politycznego”. I uspokajał, iż rząd porozumienia narodowego „nie będzie trwały i będzie musiał trwać dopóki niebezpieczeństwo będzie grozić”.
 
30 marca 1939 roku Mościcki udzielił audiencji grupie profesorów ze Stanisławem Estreicherem, Stanisławem Pigoniem, Stanisławem Grabskim, Franciszkiem Bujakiem i Stefanem Glaserem na czele, którzy wskazali, iż „sytuacja polityczna Polski jest analogiczna do sytuacji sprzed 20 lat, jak wtedy, tak i teraz ocalić nas może tylko zjednoczenie całego narodu, wydobycie z niego maksymalnych sił oporu”. Mościcki odpowiedział, iż „polska polityka wewnętrzna i zewnętrzna rozwija się jak najlepiej”, a „stosunki w zespole rządzącym są harmonijne, wszyscy zdają sobie sprawę z powagi chwili i w sposób odpowiedzialny prowadzą nawę państwową. Obronność Polski spoczywa w rękach niezawodnych”.
 
W obliczu fiaska tej inicjatywy, Grabski próbował zorganizować demonstrację domagającą się podjęcia przez Mościckiego radykalnych decyzji. Jednak wobec zdecydowanego sprzeciwu SN, które nie chciało uczestniczyć w wspólnej akcji z „demoliberalnymi ludowcami i żydomasońskimi socjalistami”, akcja spaliła na panewce.
 
1 kwietnia 1939 roku Mościcki zaprosił na Zamek na posiedzenie Komitetu Pożyczki Obrony Przeciwlotniczej, przedstawicieli wszystkich sił politycznych. Wedle relacji Składkowskiego prezydent przewodniczył temu „od lat niewidzianemu zgromadzeniu, złączonemu w miłości ojczyzny, spokoju i serdeczności, będącej wyrazem wielkiej, odwiecznej jedności narodu w nieubłaganej, wielkiej bezgranicznej walce o istnienie, o całość i wolność polskiej ziemi”.
W skład Komitetu weszli m.in.: premier Składkowski, wicepremier Kwiatkowski, marszałek senatu Bogusław Miedziński, gen. Skwarczyński, kardynał Hlond, K. Kowalski, Tadeusz Bielecki , prof. Folkierski, prof. Rybarski, prof. Berezowski – z SN, Maciej Rataj, Bruno Gruszka oraz Stanisław Mikołajczyk z SL, Władysław Trepka i K. Bayer z SP, Tomasz Arciszewski, Mieczysław Niedziałkowski i Kazimierz Pużak z PPS, Książe Janusz Radziwiłł oraz Henryk Strassburer.
 
Ta demonstracja współdziałania stronnictw wzmogła nadzieje opozycji na realizację idei stworzenia szerszej podstawy rządu. „Groza niebezpieczeństwa – napisał Paderewski w liście do Mościckiego – zjednoczyła nas w ofiarnej gotowości i niezłomnej woli obrony naszej ziemi, naszej wiary i praw, usuwając na plan dalszy różnice dzielące nas w sprawach wewnętrznych”. I apelował o „wykorzystanie tego nastroju” dla utworzenia rządu porozumienia narodowego. Cat-Mackiewicz podkreślał, iż „wystarczyłaby ze strony czynników rządzących szczypta dobrej woli, by dzieło konsolidacji pchnąć naprzód”. „Obrona kraju – dodawał „Robotnik”-  z monopartii żadnych nie będzie czerpać korzyści, ponieść może natomiast szkody”. Moraczewski natomiast wskazywał, iż „droga do zjednoczenia prowadzi przez zawieszenie broni, a tego jeszcze nie ma ze strony OZN”.
 
Po majowym przemówieniu ministra Becka, które zostało bardzo gorąco przyjęte przez całą opinię publiczną, na łamach wszystkich gazet, bez względu na orientację polityczną, pisano zgodnie o wspólnym wysiłku na rzecz wzmocnienia siły militarnej kraju. „Od ‘Robotnika’ po ‘WDN” wszyscy – napisano w „Czasie” – dali wyraz tym samym myślom i tym samym uczuciom, wszyscy jednogłośnie stwierdzili, że za słowami Becka stoi cały naród. Konsolidujemy się, ale nie łudźmy się, że jest to równoznaczne z usunięciem różnic, odcieni, opinii, ale czynimy to na podstawie przekonań, z poczucia obowiązku, a nie pod przymusem”. A Paderewski dodawał: „Ktokolwiek liczył, że wewnętrzne rozdźwięki osłabią naszą zdolność do walki, że sparaliżują naszą wolę, że rozprzęgną karność narodu w decydującej chwili, ktokolwiek na tym opierał swoje rachuby zawiódł się srodze. Polska w obliczu wroga jest wielka, zjednoczona, bohaterska”. Także gen. Józef Haller w liście do Rydza-Śmigłego wyrażał gotowość zgłoszenia się „osobiście do służby Ojczyźnie, gdzie tego dobro Polski wymagać będzie”. Efektem tego było spotkanie obu wojskowych 23 maja 1939.
 
Stronnictwo Ludowe jednoznacznie wskazywało, iż „zjednoczenie narodu na froncie wewnętrznym nastąpiło nie na komendę, nie pod przymusem, ale z głębokiego patriotyzmu, w którym chłopi, będący najliczniejszą warstwą narodu, a zarazem główną podstawą armii polskiej, nikomu wyprzedzić się nie dadzą”.
 
Polska Partia Socjalistyczna podkreślała, iż „żadna choćby największa pomoc zewnętrzna nie zdoła zastąpić siły wewnętrznej i pogotowania obronnego narodu. I dlatego Polska musi odwołać się do żywych sił narodu, bo tylko one są w stanie zapewnić jej obronność i bezpieczeństwo”.
 
Podczas czerwcowej narody u prezydenta z udziałem najważniejszych osób w państwie, postanowiono, by żadnych zmian w rządzie nie wprowadzać. PPS i SL próbowały jeszcze w sierpniu 1939 roku nakłonić prezydenta i Naczelnego Wodza do zawarcia porozumienia z opozycją, lecz nie przyniosło to żadnego efektu.
 
Już po rozpoczęciu wojny z kolejną propozycją zmian wystąpił gen. Sosnkowski. „Wyraził on zdanie – relacjonował Składkowski – iż w krytycznej dla państwa chwili należy stworzyć rząd koalicyjny złożony z przedstawicieli najważniejszych stronnictw politycznych. Odpowiedziałem, że w obecnej chwili wytężonej walki zmiana rządu, do którego ma zaufanie większość społeczeństwa nie poprawi naszej sytuacji. Zacytowałem przy tym przysłowie, że nie należy przeprzęgać koni, gdy wóz stoi w brodzie”.
 
W obliczu sprzeciwu polityków OZN oraz rezerwy ze strony SN, koncepcja rządu pojednania narodowego stało się niemożliwą do zrealizowania. Ewentualna zmiana rządu nie zmieniłaby sytuacji Polski i nie wpłynęłaby na zmianę wyniku wojny z Niemcami. Niewątpliwie jednak uchroniłaby obóz sanacyjny przed obarczaniem go wyłączną odpowiedzialnością za przegraną wojnę
 
Wybrana literatura:
 
J. Majchrowski – Silni-zwarci-gotowi. Myśl polityczna Obozu Zjednoczenia Narodowego
S. Grabski – Pamiętniki
S. Składkowski – Nie ostatnie słowo oskarżonego
W. Pobóg-Malinowski – Najnowsza historia polityczna Polski
K. Sosnkowski – Materiały historyczne
W obliczu zagrożenia. Z prasy polskiej 1939
 
 
Ocena wpisu: 
Brak głosów