NALEŻY MI SIĘ

Obrazek użytkownika rolex
Kraj

Muszę zacząć od samochwalstwa, ale na swoje usprawiedliwienie powiem tyle, że samochwalstwo pro publico bono. Otóż w tydzień po tym, jak wyszperałem, przeczytałem i przeanalizowałem kuriozalny dokument wytworzony przez Strategiczny Przegląd Bezpieczeństwa Narodowego przy Bronku Zygmuntowiczu sprawą zajęły się media.

Żadnych oczywiście żalów nie mam w zawiązku z nie nadaniem mi palmy pierwszeństwa, a wręcz przeciwnie, bo jak uczył śp. tata: ‘my jesteśmy pięć pokoleń z miasta’, więc nie musimy nikomu nic udowadniać, ani szukać dróg awansu :) Cieszę się, że to kuriozum wytworzone przez absolwentów kursów GRU zostało nagłośnione.

Polska jako peryferia Rosji się nie sprawdzi, bo znowu będzie ‘od Konina Azja się zaczyna’, jak nas, Łodzian, denerwowali Poznaniacy, a trochę słusznie, bo wpływy rosyjskiej kultury w Kongresówce były odczuwalne.
W każdym razie analizowany przeze mnie tekst powinien przeczytać każdy Leming. Przeczytać i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chce być Azjatą. Bycie Azjatą w Polsce wcale nie jest trendy; w Europce już lepiej, a w każdym razie tak nakazuje polit-poprawność. Rzecz jednak nie w kolorze skóry, czy kształcie oczu (niektóre kształty [oczu] zajefajne), ale w kodzie cywilizacyjnym. No tak się jakoś składa, że Azja kojarzy nam się z wszechogarniającą korupcją i biedą, oraz z tym potwornie dojmującym pogodzeniem się z przynależnością do ‘gorszej’ kasty.

Trochę niesłusznie nam się kojarzy, a trochę słusznie. Niesłusznie w tym sensie, że to Europka dzisiaj zmierza w kierunku bycia forpocztą drugiego świata, a w Singapurze Europkejczycy mogli by się uczyć administracji. Przywoływanie Szekspira i Woltera na wiele się nie zda, bo nie żyją; zasadne staje się pytanie ilu Szekspirów i Wolterów (oprócz mnie i kilku kolegów) Europka ma do zaoferowania dziś?

No nie wielu, a ja mam katar i kontuzję kolana, więc nie wyrabiam. Pojechałem sobie dzisiaj do szpitala, żeby mnie obejrzał oral surgeon w sprawie kropki na podniebieniu, bo tak nakazał domowy stomatolog wypełniając misję towarzyszki życia. Obejrzał i zapytał, czy kropka sprawia mi kłopot? Nie, odpowiedziałem zgodnie z prawdą, bo w rodzinie wszyscy mieli czarne podniebienia, ale dodałem, że kropki nie lubię i żądam usunięcia, jako że wysokość podatków płaconych przez moje środowisko domowe na różnorakie programy socjalne wymyślane przez socjalistów usprawiedliwia żądania.

Łaskawie przyjęli do wiadomości moje żądanie, zważyli i zmierzyli (85 kilo wagi na 186 centymetrów wzrostu jest cool), oraz obiecali, że napiszą. Czułem się nieco podle w poczekalni, w której tłoczyli się ludzie z na pewno poważniejszymi problemami, ale trochę i nie podle, bo w sumie dlaczego miałbym się mitygować ze swoją niechęcią do kropki, skoro się kwalifikuję do bycia przedmiotem państwowej opieki medycznej?

No tak, trochę o sobie, chyba po raz pierwszy.
Ale nie to, że się żalę i domagam dopieszczania – po prostu nienawidzę wstawać o szóstej rano.
Ale do rzeczy. Otóż, drodzy Państwo, jeszcze raz zwracam Państwa uwagę na dokumenty kancelarii prezydenckiej, które w wprost nakładają na państwo polskie zadania realizacji tak zwanej doktryny Karaganowa, a więc pomysłu Eurazji. Jakkolwiek pomysł by nie brzmiał jego zrealizowanie będzie miało swój efekt w postaci azjatyzacji połowy Europki, już nie tylko od Konina, ale od Berlina, a może i od dalej na Zachód. Jest to pomysł głupi, szkodliwy i wręcz kryminalny.

Dlatego proszę, przeciwstawiajcie się Państwo temu pomysłowi, chyba że nie macie Państwo nic przeciwko temu, żeby zostać ‘nietykalnymi’ Europy. W czasach kryzysu jest potrzeba na znalezienie ‘nietykalnych’, a ‘nietykalnym’ zostaje ten, kto się najpóźniej zorientuje. ‘Orient’ jak się mówiło w mieście; frajerzy orientują się ostatni.
A teraz do trotylu. Otóż świat ma taką konstrukcję, że dywagować to sobie można, ale koniec końców wszystko sprowadza się do pupy i konsystencji podłoża. Zamiast miauczeć o tym, czy trotyl był, czy nie było, trzeba przyjąć, że szczątki tupolewa są wysmarowane trotylem i nitrogliceryną jak młody żonkoś pomadą. Z tym trzeba się zmierzyć, a im szybciej tym lepiej, koszty nieistotne, bo ceną będzie rola pariasa w rodzinie niewolnych narodów. Co przedkładam ku rozwadze na koniec smętnych rozważań wywołanych koniecznością wstania o szóstej w nocy.

Więc idę spać... należy mi się.

Ocena wpisu: 
Brak głosów