Odwracanie kota ogonem

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Polacy są poddawani od 25 lat praniu mózgów. Jedną z metod jest odwracanie kota ogonem. Proszę zwrócić uwagę na charakterystyczny dla środowisk lew-lib sposób działania.



Środowiska lew-lib wiele uwagi poświęcają problemowi religii. Religia jest sprawą zarówno publiczną jak i prywatną, z gwarancjami konstytucyjnej wolności wyznania. Ale środowiska lew-lib konstytucją się nie przejmują i nie traktują jej poważnie. Ich celem nie jest stabilność spoleczna i zapewniające ją prawo, celem jest zmiana wg. wskazań ideologii. Ich zamiarem jest narzucenie społeczeństwu własnej optyki, wyeliminowanie religii ze sfery publicznej, zepchnięcie jej do sfery prywatnej a następnie wyeliminowanie. Bo właśnie religia zapewnia pewną stabilność.



Inną sferą poddaną manipulacji jest kwestia seksualności. Nikt nie ma wątpliwości, że kwestie płciowości są kwestiami absolutnie prywatnymi, więcej nawet - intymnymi. Nie stanowi to żadnej przeszkody dla środowisk lew-lib, które wyciągają zachowania seksualne ze sfery prywatnej i wpychają do sfery publicznej, czego najbardziej widocznym przykładem jest reklama epatująca seksem. Uwolnienie seksualnośći spod kontroli oznacza zniszczenie reguł kultury, bo seksualność to instynkt biologiczny a więc wykluczenie reguł kultury. A to gwarantuje permanentną niestabilność. Zamiary tych środowisk ocierają się wręcz o pedofilię, bo czym jak nie pedofilią jest próba wprowadzenia edukacji seksualnej do szkoły. W ten sposób publicznym problemem nr 1 stał się homoseksualizm, a wrogiem publicznym - homofobia. Pikanterii temu pomysłowi dodaje fakt, iż homoseksualizm jest zaburzeniem płciowości. Patologia na sztandarach - to dopiero wyczyn.



Proszę jeszcze zwrócić uwagę na swoistą logikę jaka się kryje za tymi manipulacjami. Nazwałbym ją, ze względu na sposób konstrukcji, logiką piramidalnej głupoty. Otóż człowiek jest istotą o dwoistej naturze - jednostkowo biologicznej i wspólnotowo duchowej. Kluczowy dla naszego gatunku, odmiennego od zwierząt, jest prymat aspektu duchowego, kulturowego. Tę logikę natury ludzkiej środowiska lew-lib wywracają do góry nogami i na pierwszy plan wyciągają aspekt cielesny, związany z seksualnością, ignorując aspekt drugi - duchowy, kulturowy. W jakim celu ? W celu wyłącznie destrukcyjnym.



Środowiska lew-lib trzeba więc trzymać jak najdalej od polityki.Zapomnieć o złudnej, fałszywej potrzebie politycznej symetrii między prawicą a lewicą. 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.2 (głosów:11)

Komentarze

Piątka za wgryzienie się w bardzo ważny temat, ale i parę uwag.

„ Ich celem nie jest stabilność spoleczna i zapewniające ją prawo

*** Stabilność społeczną, czyli ład społeczny to zapewnia nie tyle prawo, co moralność. Gdzie indziej pisałem, że ład społeczny to moralność w działaniu. Prawo owszem, też zapewnia ład społeczny (w sferze dóbr wspólnych i gdy nie wkracza w sfery ludzkich wartości wyższego rzędu, bo te wszystkie są nadrzędne nad prawem i to prawo ma im służyć), ale tylko wtedy, kiedy wypływa z potrzeb sprawiedliwości, a więc i innych ludzkich wartości wyższego rzędu, a więc tych z grupy prawości, jak moralności, czy człowieczeństwa dojrzałego, a także całego Słowa Bożego – bo Boga trzeba słuchać więcej niż ludzi.

 

Bo właśnie religia zapewnia pewną stabilność

*** Sama religia to nie. Natomiast moralność, którą przechowuje religia, to już tak. Ważne, że nie wtedy, kiedy by się satanistom udało zepchnąć religię do sfery prywatnej, a dopiero wtedy, kiedy będzie to moralność wspólnotowa i moralność życia poblicznego.

Proszę zwrócić uwagę, że przez samą ideologię (to niemal zawsze faszyzm – dzisiejszy socjalizm, liberalizm, czy komunizm to też faszyzmy – wszystkie mają sponsora i beneficjenta zarazem w postaci korporacji prywatnych) religii się nikomu pokonać nie udało. Natomiast w połączeniu z satanizmem już tak – bo w satanizmie wróg atakuje od wewnątrz, w satanizmie ofiara sama chce być krzywdzona, okłamywana, zniewalana, wchodzi w nałogi i samozatracenie, szuka przyjemności, nie przyszłości, nie przetrwania.

Faszyzm jest tu mocno zaangażowany właśnie w zwalczanie życia wspólnotowego – tak rodzinnego (nie tylko pedofília, i to od przedszkola, ale zwłaszcza gender – totalna rozwałka rodziny), jak narodowego. Bo to Naród jest właścicielem dóbr wspólnych (w tym Państwa), właścicielem mnóstwa monopoli – w gruncie rzeczy nie podlegających prywatyzacji, a to właśnie na tych dziedzinach grupa bogaczy chciałaby się uwłaszczyć. Nawet już to w pewnym sensie zrobiła, tylko że na “prawie kaduka”, samostanowionym, na zaledwie zalegalizowanym (w swoim i propagandowym przekonaniu), na bezprawiu i przestępstwie, a więc zdrowe społeczeństwo w każdej chwili może strącić te kleszcze i surowo ukarać. Trzeba więc pilnie zorganizować się do walki i walczyć póki jeszcze jako społeczeństwo rozumiemy rzeczywistość, słowa, cele i wartości, póki mówimy w miarę wspólnym językiem.

A razem mamy dziś wszechobecne lewactwo – konglomerat faszyzmu i satanizmu – i to już jest niebezpieczne.

“Otóż człowiek jest istotą o dwoistej naturze - jednostkowo biologicznej i wspólnotowo duchowej”.

*** Dodał bym jeszcze wspólnotowo-biologiczną, bo poza wspólnotą człowiek się nie rozmnaża. Musi istnieć wspólnota małżeńska mężczyzny i kobiety (choćby uproszczona).

 

Zapomnieć o złudnej, fałszywej potrzebie politycznej symetrii między prawicą a lewicą”.

*** Powielasz tu błędne stereotypy. Złaszcza lewactwo nazywasz lewicą. Przeczytaj moje ostatnie komentarze o problemach  definicyjnych u krzysztofjaw:

http://niepoprawni.pl/blog/814/walczmy-o-jednoznacznosc-i-prawdziwosc-naszej-mowy

http://niepoprawni.pl/blog/814/czy-lewica-ma-prawo-wtracac-sie-do-polityki-i-w-ogole-istniec

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2
#1434976

Tekst dotyczy kwestii konstytucji ( a więc  prawa) i swobodnego stosunku lew-lib do niej. Moralność to już inna sprawa, z innego poziomu, więc nie należy do tematu. Ale jest religia, która z moralnością się łączy, więc  wszystko jest OK.

Jeśli chodzi o lewicę, to piszę o aktualnej polskiej lewicy a właściwie lew-lib, a ta ma wyraźnie psycho- oraz socjo-patologiczne podłoże.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1435001

To “lew-lib”, to wyraźnie jakieś ”lewica liberalna” -  liberalna nie tylko w sprawach gospodarczych (praktycznie na pożytek zwłaszcza korporacji prywatnych, kosztem dóbr wspólnych Narodu, w tym Państwa, którego “polityków” (“roztropnie, troskliwie i odpowiedzialnie przed Narodem-Suwerenem opiekujących się tymi dobrami)  nakłania do zdrady i korupcji, i kosztem klasy średniej – ostoi demokracji), ale i liberalna w kwestiach moralnych, dotyczących ładu w życiu społecznym i rodzinnym .

 

-          Tak więc “liberalna” ma swój  człon faszystowski - według bagatelizowanej ostatnio definicji Mussoliniego, mówiącej, że “Faszyzm to związek korporacji prywatnych i państwa”. To co prezentuje ten człon to w pełni faszyzm, nawet jak państwo jest dużo słabsze względem tych korporacji (za to silniejsze, bardziej totalitarne wobec społeczeństwa), jak było w czasach Mussoliniego, nawet jak kłamiące faszystowskie media głównego ścieku faszyzmem chcą nazywać każdą ideologię niekomunistyczną (jakby komunizm też nie był faszyzmem przez swoich korporacyjnych sponsorów i beneficjentów).

 

-          Drugi człon tego “liberalna” dotyczy właśnie spraw moralnych – siania demoralizacji dla przeciwstawienia jej moralności, dla jej równouprawniania z moralnościa – równouprawniania dobra i zła, prawdy i kłamstwa, Boga i diabła. Wszystko według chorej ideologii wzorowanej na protestanckim filozofie z Królewca. Według tej filozofii cały świat jaki znamy ma ulec anihilacji – ma zapanować anarchia jak ocean i dopiero z resztek ludzkości, która przetrwa ma się odrodzić nowy ład. Twórcy tej zbrodniczej wizji liczą, że jakimś cudem uda im się to przetrwać, a nawet zająć uprzywilejowane pozycje w ocalałej społeczności. To pod to już powstały banki nàsion naturalnych, niemodyfikowanych, pewnie i zarodków zwierząt, pewnie i opisów wynalazków i technologii produkcji, pewnie i bank pism religinych, żeby po zniszczeniu religii tylko “twórcy” mieli dostęp do zawartych tam mądrości. (Ciekawe co na to Bóg, kiedy ukróci ich niebotyczną pychę ?). Bo ten drugi człon, to człon satanistyczny.

 

-          Właśnie ten drugi człon, dotyczący moralności jest dziś taki ważny. Z potrzeb realizacji moralności mamy prawość, z potrzeb realizacji prawości sprawiedliwość (w tym demokrację). Z kolei z potrzeb sprawiedliwości mamy m.in. prawo.

 

-          Kant (filozof z Królewca) i tu zaszalał. To z jego pomysłu miałoby już nie być sprawiedliwości, w dotychczasowym znaczeniu, ani żadnych ludzkich wartości wyższego rzędu, religii i Boga. Nawet jakby przetrwała nazwa “sprawiedliwość”, musiała by oznaczać już tylko wypełnienie prawa.

 

-          Prawa stanowionego oddolnie – przez wpływy filozofii, ideologii i bogaczy. Już życie by nie miało żadnych wyższych celów. Już strzegący zazdrośnie swoich majątków bogacze by o to zadbali – wprowadzając ustrój niewolniczy.

 

- to z tego wynika ten swobodny stosunek do rzeczywistości prawnej i konstytucyjnej dzisiejszych "lew- lib", czyli lewaków, którzy już się zachowują jakby wygrali swój bój życia.

 

-          Nie możesz więc lekceważyć rzeczywistości, mówiąc, że to ma “psycho- oraz socjo-patologiczne podłoże”. To wszystko dobrze już dopracowany zbrodniczy, spiskowy plan, który już chyba tylko Bóg i Jego ognista armia może pokrzyżować.

 

Póki co, to razem, kiedy połączymy faszyzm i satanizm w jeden konglomerat - mamy lewactwo. Po co więc używać jakiego nowego terminu “lew-lib” ? Po co nam mnożyć rodzaje lewicy – kto się w tym połapie ?

Czy nie lepiej używać bardziej jednoznacznego terminu “lewactwo”, a szlachetny termin “lewica” pozostawić politykom moralnym, według definicji, którą podałem powyżej ?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2
#1435018

Jak widać z obserwacji rozmaitych środowisk nastąpiło ujednolicenie faktycznego programu lew-lib, w związku z czym użycie tego zwrotu jest uzasadnione, a poza tym nie tak już nowe.Do ujednolicenia doszło na bazie praktyki a nie teorii, na bazie wszechogarniającego  chciejstwa, którego ekspansja jest niezbędna dla ekspansji konsumpcjonizmu i skrajnego indywidualizmu. I tu liberałowie idą rączka w rączkę z lewicą. Bo spełnianie moich szalonych zachcianek napędza konsumpcję. W związku z tym nawet prostytucja uznana zostaje za działanie propaństwowe zwiększające PKB.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1435043

To wszystko prawda. Rzecz jest tylko w tym, że to jest bałamutne. Sugeruje istnienie dwóch bytów - lewicy i liberalizmu, gdy tymczasem jest tu już tylko jeden byt – lewactwo.

Argument, że "Jak widać z obserwacji rozmaitych środowisk nastąpiło ujednolicenie faktycznego programu lew-lib, w związku z czym użycie tego zwrotu jest uzasadnione, a poza tym nie tak już nowe" zupełnie mnie nie przekonuje. Te środowiska błądzą i nic konstruktywnego nie mówią.

Reszta z tych lewic i liberalizmów, które nie weszły w skład lewactwa, jest dyskryminowana, cenzurowana karcona finansowo, zastraszana, pozbawiana możliwości rozwoju nawet uśmiercana „konglomeratami zbrodni” z „seryjnym samobójcą”, „sędzią Tuleją” i „pancerną brzozą” na czele, o faszystowskich mediach głównego ścieku, co to każdą aferę potrafią zamieść pod dywan, a nawet „odwrócić kota ogonem” nie wspominając, bo i po co, jak wciąż nie ma społecznej woli by odzyskać przynależną organizacjom obywatelskim pełną kontrolę merytoryczną i etyczną (zwłaszcza w kwestiach logiki i zdrady korupcji władz państwowych  i instytucji) nad mediami nadającymi na rynek publiczny, choć wszyscy wiedzą jak źle się w mediach dzieje.

Lewactwo pod słowo lewica podkłada praktyczny satanizm, a pod słowo liberalizm, praktyczny faszyzm. Nadto „lew – lib” kłmliwie sugeruje istnienie dwóch wyraźnych bytów, podczas gdy każdy z nich jeszcze się dzieli na byty wzajemnie sprzeczne - jedne dobre, inne złe, dzieli się na byty mające inne cele, a więc wojna między nimi na pewno wybuchnie mimo pozornej jedności, którą sugeruje słowo „lew-lib”. Sugeruje nadto, że te dwa byty dalej będą – i że ani nie zaczną się zwalczać (co i tak nastąpić musi, jeśli tylko będą bliscy zwycięstwa), ani że się nie połączą w jeden byt – a tymczasem to już nastąpiło i nazywa się „LEWACTWO”.

W ogóle, to jednoczenie się bytów mających inne cele to tyle, co tworzenie przestępczych zbrodniczych, krwiożerczych watach – łączenie się nieprzyjaciół, by razem atakować nieprzyjaciela wspólnego. Nic z tego nie będzie, bo „nieprzyjaciele naszych nieprzyjaciół nie są naszymi przyjaciółmi” – tylko czekać noża w plecy, gdy już uznają, że sami sobie poradzą z nieprzyjacielem wspólnym, tylko oczekiwać zdrady i pokoju fałszywego.

„Pokoju” nazywanego tak tylko ze wzlędu na to, że na głowę nie lecą bomby, ale „pokoju” dużo gorszego jak otwarta wojna”, pokoju nie budzącego zdrowych sił, „ducha Narodu” w społeczeństwie, poczucia tożsamości, bycia sobą i u siebie, bycia wolnymi i odpowiedzialnymi, posiadającymi wspólnotę o wspólnych wartościach i wspólnych celach.

„Pokoju”, gdzie przy aplauzie pozornego dobrobytu nieprzyjaciel przejmuje kolejno wszystkie dziedziny naszych dóbr wspólnych, ruinuje gospodarkę, rolnictwo, przetwórstwo, kulturę, sztukę, a nawet pamięć historii i literatury, własne finanse, możliwość niezależnego zarobkowania, rozkwitu życia rodzinnego, ruinuje media i społeczeństwo obywatelskie zdolne do nadzoru nad mediami, tajnymi służbami i armią, oraz samą zdolność do obrony Państwa, nawet wewnęrzną (uprawnienia dla obcych służb mundurowych na wypadek, gdyby własne nie chciały pacyfikować (mordować) protestujących obywateli).

„Pokoju”, gdzie i tak leje się krew. Krew mordowanych niemowląt (aborcja), czy starców (eutanazja – na razie nieśmiało – podniesienie wieku emerytalnego, powodowanie niedostępności leków, niszczenie rodzin wielopokoleniowych, promowanie genderyzmu).

„Pokoju”, gdzie nie ma odbudowy po wojnie, ożywienia gospodarki, a przeciwnie – szeroko otwarto dzwi młodym i najzdolniejszym, by szukali chleba na emigracyjnej poniwierce.

„Pokuju”, gdzie nie ma jeszcze sprawiedliwego rozliczenia zdrajców z „zakończonej” wojny, zdrajców, którzy wciąż są na stanowiskach publicznych i urządzają kosztem tego co jeszcze z Polski zostało kolejne pokolenia zdrajcząt – w tym resortowych dzieci..

 

To wszystko wytwarza wielki bałagan pojęciowy, w którym osoby nie siedzące dość mocno w temacie nie mają żadnej orientacji - nie umieją od razu i jednoznacznie powiedzieć gdzie jest normalność do której trzeba nam dążyć, gdzie natura czysta, nieskażona, na której można budować z przekonaniem że przetrwa, a gdzie wynaturzenie i satanizm; gdzie są sprawiedliwość, prawda, czy dobro; gdzie jest mądrość, co prowadzi do życia i prawdziwego pokoju, co gwarantuje przyszłość w ogóle, a co jest tylko jałową użerką o sprawy nie przekraczające "tu i teraz", a więc typowo niewolnicze.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#1435092