Vladimirem malowane w 75 rocznicę wkroczenia wojsk Hitlera do Pragi

Obrazek użytkownika antysalon
Kraj

Miałem dziwny sen. Wybrałem się do kina, a tam zamiast sążnistych reklam coś w rodzaju dawnej prl, owskiej kroniki filmowej. Czytał Jerzy Stuhr. Pierwej historia. Połowa marca 1939 wojska niemieckie wkraczają do Czech, zajmują bez oporu Pragę radośnie witający heil,ujący mieszkańcy. Wśród nich mały chłopczyk, blondynek wypisz wymaluj takie putyniątko z podziwem patrzący na zmotoryzowane, sprawne zagony.
Potem sekwencja z pijalni. Czeski kelner przynosi Adolfowi kufel zimnego svetly,ego piwa. Hitler zdmuchuje pianę na ścianę piwiarni i ryczy prosit.

I zaraz powrót do terażniejszości.`
Rosyjskie oddziały gotowe do wkroczenia na obszar ukraińskiego Krymu.
Czekają, silniki pojazdów grzeją. Na krzyżówce stoi na rozkraczonych nogach sztuczny blond żołnierka z chorągiewką sygnałówką w jednej ręce, w drugiej lizak stop. Z kieszeni wystaje jej złożona gazeta z polskim alfabetem < Poli...> dalej nie widać. Uśmiecha się swą szufladą nienaturalnie białych do przesady zębów.

Jakiś człowiek człowiek podpływa łódeczką do Tatarów blokujących przesmyk, cieśninę przed rosyjskimi okrętami. To znany polski aktor. Tatarzy przepuszczają go. Dopływa do brzegu, wysiada i coś energicznie im tłumaczy pokazując co rusz na rosyjskie okręty wojenne. Tatarzy zdecydowanie kiwają głowami, potrząsają Kałasznikami i każą mu się wynosić. Wtedy on klęka przed nimi, rozrywa na piersiach koszulę, a na jego torsie ukazuje się tatuaż. Ryby, grzyby i ... Putin. Na to jeden Tatarów obrońców cieśniny wyrywa z wydmy długi drąg, ostrzy jego koniec bagnetem i pokazuje negocjatorowi gdzie zaraz mu go ... wbije! Daniel, aktor poczerwieniał i rzucił się wpław do wody do ucieczki w stronę rosyjskiej armady.

Sekwencja kolejna. Odessa. Schody. Starszawy reżyser dyryguje zespołem. Wokół niego gromadzą się zsiadający z motocykli młodzi, rośli, w skórzanych kurtkach dobrze zbudowani ludzie. To tzw Wilki nocy. Ustawiają wielką planszę z podobizną prezydenta Rosji. A na niej wielki napis. < Vladimir człowiek z Krymu >. Znoszą kolejne.< Krym od 2000 lat zawsze rosyjski.> Ale jego oraz motocyklistów największy entuzjazm wzbudza < Dzisiaj Krym, a jutro Rzym>.
Reżyser mimo podeszłego wieku nie okazuje zmęczenia, jego świetny rosyjski pozwala w mig dogadywać się z Wilkami Nocy.
Andriej, Andrusza jest znów w swym wczesnokomsomolskim żywiole, gdy mając lata niewiele ponad dwadzieścia jako student walczył z reakcją i ciemnotą w zacofanym Krakowie i tworzył wielkie iluminacje Józefowi Stalinowi.
I dziś to procentuje.

I spiker z żalem stwierdza, że, tak jak jemu, nie wszystkim jest dane być tam na pierwszej linii, na froncie dziejowej wyprawy wielkiego Vladimira. Niektórzy musieli zostać w Warszawie, Krakowie czy Biłgoraju. Ale tam, i tu ich czyste serca biją dla Vladimira, dla jego polityki.
I kamery pokazują jakby rząd tych, co to chętnie Vladimirowi nie tylko Krymu by przychylili, ale i tereny nadwiślańskie. Maryla z łezką w oku marząca nie tylko o śpiewogrze < Nadlatują Iskandery, lądują Rusłany >, ale też by go do swych obfitych obwisłości przytulic.
Stasiuk tak pochlebnie wyrażający się o Rosji i Rosjanach po 10 kwietnia też zapewne znajdzie temat tam na Krymie do kolejnej książki?
I generał Jaruzelski jakby odmłodniały, młodzieńczo reagujący na telewizyjny przekaz o koncentracji wojsk Putina. Kamera pokazywała jak zajadał prosto z słoika jakiś gęsty płyn rosołopodobny i uśmiechał się to do swojej rozanielonej opiekunki, to do obrazków w tv z wozami pancernymi i chłopakami w panterkach, a żony odczytującą ekg nie zauważając.

I obudził mnie ostry głos spikera rugający Maleńczuka za ordynarną piosenkę,
wyzywającą Putina od najgorszych, pokazując jednocześnie jego poprzedni koncert dedykowany Miedwiediewowi.

I tak oto śniło mi się, że byłem w kinie, ale nie wiem na jakim filmie.
Ach te sny.

pzdr

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:3)

Komentarze

 ...sowieckie dusze.

Cóż, z niejednego oblicza opadnie w tych dniach obłudna maska. Czas się określić.

 Pozdrawiam 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1
#420262

Maczków - polskie miasto i strefa okupacyjna w Niemczech po zakończeniu II wojny światowej
W maju 1945 roku, po zakończeniu działań wojennych, Brytyjczycy przydzielili polskim oddziałom strefę okupacyjną na terenie Niemiec. Polska 1. Dywizja Pancerna i 1. Samodzielna Brygada Spadochronowa objęły kontrolę nad częścią Dolnej Saksonii.
Decyzję o powstaniu polskiej enklawy podjęto w 2. Korpusie Kanadyjskim, a zaakceptował ją brytyjski zarząd wojenny z marszałkiem Montgomerym na czele.
Strefa znajdowała się w północno-zachodnich Niemczech, na terenie brytyjskiej strefy okupacyjnej. Obejmowała powierzchnię 6,5 tys. km kw., na terenie graniczących z Holandią powiatów: Aschendorf, Meppen i Lingen, a także hrabstwa: Bentheim, Bersenbrück i Cloppenburg, włącznie z miastami: Papenburg, Meppen, Lingen i Cloppenburg w Dolnej Saksonii i czasowo Leer we wschodniej Fryzji.
19 maja 1945 roku żołnierze 1. Dywizji Pancernej generała Stanisława Maczka zajęli teren i do 28 maja wysiedlili mieszkańców miasta Haren (pozostawiono burmistrza z rodziną i zakonnice). Na ich miejscu umieszczono 5 tys. Polaków uwolnionych z obozów pracy i obozów jenieckich. Wśród nich byli powstańcy warszawscy, w tym 1728 kobiet, uczestniczek powstania uwolnionych z obozu w Oberlangen.
Ogółem na terenie strefy przebywało kilkadziesiąt tysięcy Polaków, wywożonych tu na przymusowe roboty w czasie okupacji, jeńców wojennych i więźniów. Wszyscy garnęli się pod opiekę swoich i trzeba było im pomóc.

Tak oto tamte chwile, w książce "Bajdy na resorach" (Warszawa 1971), wspominał Tomasz Domański, żołnierz Armii Krajowej:
"Wolność przyjechała do naszego obozu - po wielu peregrynacjach wylądowałem w efekcie Powstania Warszawskiego w oflagu w Grossborn, a później Sandbostel, koło Bremy - a więc wolność przyjechała do nas na kółkach. Anglicy, w hełmach jak talerze od drugiego dania, podjechali Scout-carami pod obóz. (...) Zobaczyłem armię dziwną - armię bez piechoty. Później miałem okazję zobaczyć jeszcze dziwniejszą - armię amerykańską. (...) Piechota niby była, ale - jeździła samochodami, transporterami, motocyklami. To mi się spodobało, głównym bowiem czynnikiem, który mnie zawsze odstręczał od wojska - były onuce. (...)
Ledwie przeszedłem parę dosłownie kilometrów spotkałem jeepa, w którym obok kierowcy siedział elegancki oficer z czarną patką na ramieniu i etykietką "Poland". Zatrzymałem, zagadałem po polsku i...z miejsca trafiłem. Porucznik Olizar z plutonu opieki Maczkowskiej Pierwszej Polskiej Dywizji Pancernej, szukał właśnie takich jak ja i w tym właśnie celu jechał z Wilhelmshafen do obozu, w którym podobno siedzieli Polacy. Oczywiście zostałem przewodnikiem por. Olizara i tymże jeepem, jako pierwszy albo jeden z pierwszych, dotarłem do Dywizji. (...)
Wojskowi kierowcy z Dywizji jeździli znakomicie, to im trzeba przyznać. Szczególny fason trzymali łącznicy na motocyklach. Mieli specjalny sposób siedzenia na motorze: mocno z przodu, prawie na baku i nieco krzywo, co ich odróżniało od angielskich motocyklistów".
Sztab 1 Dywizji Pancernej umiejscowił się w Meppen, a dowództwo 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej w Bersenbruck.
Po wysiedleniu Niemców z Haren, miasto przemianowano na Lwów. Nazwa nie przetrwała długo, bo informacja o nowym Lwowie dotarła do sowieckich władz okupacyjnych w Niemczech, a ci protestami i naciskami wymusili na Brytyjczykach rezygnację z niej.
W czasie wizyty w mieście 4 czerwca 1945 r. polski Naczelny Wódz gen. Tadeusz Bór-Komorowski nadał miastu nową nazwę Maczków, od nazwiska sławnego dowódcy 1. Dywizji Pancernej (a wówczas już dowódcy 1. Korpusu Polskiego) gen. Stanisława Maczka. Pierwszym cywilnym burmistrzem Maczkowa został Zygmunt Gałecki, kolejnym Mieczysław Futa.
Maczków był prawdziwym polskim miastem z burmistrzem, szkołą, strażą pożarną i polską parafią. Ulice otrzymały polskie nazwy: Armii Krajowej, Legionów, Jagiellońska, Zygmuntowska, Lwowska, Łyczakowska, Wileńska, Polna, Ogrodowa, Kopernika, Mickiewicza, Akademicka. Pieczęć miejska zawierała tarczę herbową z przedstawionym kwiatem maku, nad tarczą umieszczono hełm i skrzydło husarskie jako znak 1. Dywizji Pancernej.
W Maczkowie znalazł schronienie, po uwolnieniu z obozu Buchenwald, Józef Szajna. Założono Uniwersytet Ludowy. 19 czerwca 1945 roku powstał tu Teatr Ludowy im. Wojciecha Bogusławskiego zorganizowany przez wyzwolonego z obozu jenieckiego Leona Schillera. Schiller był jednym z tych, którzy nawoływali do powrotu do kraju.
W pobliskim Meppen znajdowała się polska księgarnia, sprzedająca miesięcznie ok. 15-18 tysięcy książek. Wydawana była polska prasa, gazety "Dziennik" i "Defilada" osiągały początkowo nakład 90 tysięcy egzemplarzy. Powstało kilkanaście polskich przedszkoli i szkół, a w samym Maczkowie gimnazjum, liceum oraz Polskie Gimnazjum Mechaniczne. W lipcu 1945 roku w Maczkowie wystąpił skrzypek Yehudi Menuchin wraz z akompaniującym mu pianistą Beniaminem Brittenem.
W trakcie istnienia Maczkowa zarejestrowano 289 ślubów i 101 pogrzebów. 497 Polaków miało świadectwa urodzenia wskazujące jako miejsce urodzenia Maczków - miasto, którego nie można było znaleźć na żadnej mapie.
Z rzadka dochodziło tu do konfliktów z niemieckimi mieszkańcami, m.in. w marcu 1947 r. na placu w Aschendorfie wywieszono listę 35 niemieckich kobiet, oskarżonych o utrzymywanie kontaktów z Polakami, a we Freren, w powiecie Lingen, więźniowie obozów koncentracyjnych spalili dom byłego funkcjonariusza NSDAP.

Ważną częścią życia społecznego w polskiej strefie okupacyjnej były rocznicowe święta narodowe, które przypominały o ojczyźnie. W czasie jednego z nich - 3 maja 1946 roku - urządzono w Meppen defiladę wojskową, poprzedzoną polową mszą świętą. W defiladzie uczestniczyło po 4 - 5 pojazdów z batalionów lub pułków wchodzących w skład 1. Dywizji Pancernej. Była to ostatnia defilada, podczas której wszystkie pododdziały "Czarnych Diabłów" wystąpiły razem...
Kiedy sytuacja polityczna w Europie zmieniła się, wzrosły brytyjskie naciski na repatriacje Polaków. Istnienie enklawy polskiej w Niemczech stało się polityczną zadrą. Od jesieni 1946 roku polskie wojsko zaczęło opuszczać Haren i w rejonie pozostawali już tylko byli więźniowie - dipisi, czyli displaced persons.
Nazwę Haren przywrócono 10 września 1948 roku, gdy wszyscy żołnierze wrócili do Wielkiej Brytanii, a polscy mieszkańcy zostali w ramach brytyjskiej "Operacji Carrot" przesiedleni do Polski lub też wyjechali za żołnierzami.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#420273

pozostali na stałe na tych terenach. Najczęściej ci którzy pożenili się  z Niemkami. Osobiście poznałem jednego z kurierów,który jeździł motocyklem. Dziś pewnie już nie żyje a pochodził z Piaseczna.Mieszkał w Berger i był tam szanowanym spokojnym obywatelem. Poznałem też tam w Aschendorfie pana ,który był przywieziony na roboty z łapanki . On też ożenił się z Niemką. Prawie wszyscy Polacy którzy tam zostali utrzymywali ze sobą przyjacielskie stosunki. Jak wygląda to dziś nie wiem bo od naszego spotkania minęło ponad 30 lat. Nie mnie bardzo mile wspominam spotkanie z nimi co było dla mnie poznawaniem historii. To od nich otrzymałem książkę o zbrodni w Katyniu z przedmową Gen. Andersa.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

lupo

#420313