Pracując w Winnicy Pańskiej trzeba mieć 0,000 !, szczególnie, gdy się jest z ludu wziętym i dla ludu ustanowionym!

Obrazek użytkownika antysalon
Kraj

Pracownikowi Winnicy Pańskiej nie uchodzą procenty i promile! Żle, to bardzo żle dla polskiego Kościoła, dla kościoła powszechnego, że jeden z pracowników Winnicy Pańskiej usiadł za kierownicą po alkoholu i zatrzymał się na słupie!
Dobrze, że nikomu nic się nie stało!
Dobrze, że poza słupem i samochodem kurii innych szkód materialnych nie wyrządził!
Wyrządził oczywiście wielką szkodę polskiemu kościołowi, hierarchii oraz NAM WIERNYM, NAM PROSTACZKOM BOŻYM! takiemu jak ja!
Dostarczając jednocześnie łżesalonowej gawiedzi III RP nie tylko sensacyjnego newsa na pierwsze strony gazet, czołówki wiadomości tv, radia i portali internetowych!
I dostarczył na dłuższy czas amunicji nie tylko palikociarni!
Ale dobrze się stało, że nikogo nie okaleczył, nie uciekł z miejsca wypadku, nie szedł w zaparte! w pomroczność! i natychmiast poddał się jak każdy śmiertelnik pod normalne rutynowe postępowanie w takim przypadku!
Ja dla przykładu pozbawiłbym bpa Jareckiego dożywotnią utratą prawa jazdy!
Bo ja w tych sprawach jestem gorszy od taliba!
Jeszcze nigdy nie siadłem za kierownicę nawet po najmniejszej, dopuszczalnej ilości alkoholu!
Tego samego nauczyłem nasze dzieci!
Oni tez to stosują!
I oby tak trzymali!
Żadnej normy, bo to prowadzi do nieszczęścia!
Ten przypadek dowodzi jednej bardzo złej rzeczy, jak w Polsce bez względu na status społeczny, zawodowy, hierarchię, wykształcenie lekko obchodzi się ten zakaz, zakaz jazdy po spożyciu alkoholu!
Jaka jest tolerancja dla tych, którzy siadają za kółko!
Wszak ten bp był czyimś gościem, od kogoś wychodził, ten ktoś wiedział, że jest ...po.....!
I co?
Nic!
Pozwolił mu wsiąść i odjechać!
POZWOLIŁ MU NA TO, ABY KOGOŚ ZRANIŁ, OKALECZYŁ CZY NAWET ZABIŁ!
Pozwolił mu też, aby sam siebie okaleczył, zabił!
I to jest przy okazji tej sprawy rzecz karygodna!
Wiele lat wstecz, jeszcze za prl pracując w dużej firmie hucznie świętowaliśmy każda okazję w firmie oczywiście, w godzinach pracy!
Chlało się, że hej!
Na produkcji ludzie nie, ale my biurowi, kierownictwo; śluby, urodziny, chrzciny,imieniny!
Każda okazja była sposobnością, aby wypić! i to nieżle.
I mój szef miał zwyczaj po takie balandze siadać za kółko swego fiata 125p ( z przydziału, talonu czyli otrzymanego na b. korzystnych warunkach, z ćwierć darmo!)i do domu! Ja byłem jedynym, który mu zabierał kluczyki. Robił mi straszną awanturę, wyzwał, groził, że ,mnie jutro zwolni, itd!, ale kluczyki chowałem do biurka i musiał wracać taxi.
Następnego dni mi dziękował i przepraszał, ale kolejna imprezka i to samo!!
Ja przestałem balować, pić w pracy gdy nastała "S", to był przełomowy czas dla mnie! I nie tylko dla mnie! Bo to naprawdę była cezura!
Ale w stanie wojennym chlało się znów, beze mnie oczywiście. moi koledzy niemal dzień w dzień, bo to był dział zakupów, a przez nasze ręce przechodziło wiele dóbr w owym czasie deficytowych!
Było przyzwolenie na chlanie, bo komisarz, płk politruk już od rana był czerwony na gębie od gorzały!
Obaj z dyr. byli już od 7,30...ogorzali!
Tyle dygresji!
Wracając do wpadki ks bpa, księża jak niektórzy z nas mają ten sam problem z alkoholem!
Nie są więc od nas ani lepsi, ani gorsi!
Popadają w nałóg.
Sprzyja temu samotność!
My wracamy do domu rodzina, dzieci, sąsiedzi, koledzy.
Ich dzień się kończy i zostają sami!
To wielki problem i znany problem z którym borykają się niektórzy księża, ich przełożeni i .... my oczywiście-wierni!
Owieczki też mają czasem problem ze swymi pasterzami, takimi jak bp Jarecki!

Ks. bpie!
Alkohol jest dla ludzi w tym dla duchownych z ... ks bpem Liberą włącznie!
Ale trzeba pić mądrze, aby nie tylko nie gorszyć maluczkich!
Piłeś!
Nie siadaj za kierownicą! licząc, że jakoś się dojedzie!
Piłeś!
Wara od kierownicy!
Piłeś!
Nie jedż!
Bo to nie tylko skandal!
To grzech!
To pycha!
To zgorszenie!
To wręcz głupota!
To obraza Ducha Świętego!

A Winnica Pańska nie potrzebuje takich kiepskich pracowników jak tenże bp, bo oni jej naprawdę mocno szkodzą!

pzdr

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

zabrzmiało wręcz ...romantycznie! czy przemysł wróci do Polski???

postscriptum: dodam jeszcze - piłeś - nie bloguj! (oczywiście to nie do autora)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#300834

nie widzialem jeszcze tekstu - az do dzisiaj -,w ktorym każde zdanie konczyloby sie wykrzyknikiem.
Jezus pono stworzyl wino na weselu z wody, wiec?
Ludzie pija i jada, przeciez sa legalnie podane normy alkoholu we krwi!
Pytanie ILE...?
Np w Irlandii mozna wypic dwa piwa i wsiasc legalnie za kierownice bo norma wynosi 0,8 promila.
Dodam,ze w IRE jest mniej wypadkow smiertelnych/10000 niz w PL.

Zabojca z Lodzi byl trzzwy - prawda?
A jednak zbil i poranil - bo wazny jest stan umyslu.
Niektorzy maja agresora wlaczonego po alkoholu a inni i bez tego.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#300842

A tekst świetny i ważny.

@emir - to są właśnie sztuczki usprawiedliwiająco-dopuszczające; możnaby jeszcze mnożyć przykłady, kiedy sprawność kierowcy jest obniżona, np. niewyspanie, zażywanie pewnych leków,  ciężkie zmartwienia etc. Tym bardziej nie pić!

Polskich kierowców deprymuje tez fakt, że są zwierzyną łowną (chodzi o zasilenie dziurawej kasy państwowej mandatami za byle co) Tymbardziej nie siadać nawet po jednym łyku!

Współodpowiedzialność współbiesiadników - potrzebna, łącznie z użyciem przemocy fizycznej, by opoja wsadzić do taksówki.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#311287

... temat "nawalonego" duchownego dla nas katolików nie należy do ulubionych. Co innego w mediach mętnego nurtu. Tam huczało bardzo długo i to w tak chamskich słowach, że podczas czytania tych tekstów, oczy robiły się wielkie jak 5 złotych.

Jeżdżę od 33 lat, ale nigdy nie miałem kłopotów z powodu jazdy "na dwóch gazach". Czy dlatego, że jestem abstynentem, bądź nie dałem się złapać "drogówce"? - Nie, nie dlatego. Ani nie jestem abstynentem, ani też nigdy nie uciekałem policji. Po prostu nie siadam za kierownicę, jeśli alkomat wskazuje jakąkolwiek zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. Jak wskazuje 0,00 promila C2H5OH, - jadę. Jak chociażby wskaże 0,05, jadę taxi lub innym środkiem lokomocji. To zaszczepił mi mój ojciec, który pod tym względem był dla mnie wzorem do naśladowania.
W roku 2000 kupiłem alkomat (choć wówczas kosztował niemałe pieniądze).
Poza tym, kiedy widzę, że ktoś z towarzystwa wypiwszy chociażby 2 piwa, a zbiera się do jazdy za kółkiem, jestem nieugięty. Najczęściej taki delikwent wzbrania się przed dobrowolnym oddaniem kluczyków, więc aby uniknąć z nim szarpaniny, - mam swoją metodę i to skuteczną w 100%. Ja takiemu na wstępie nie mówię: "oddaj kluczyki, piłeś i nie poprowadzisz auta". Wyczuwając, że koleś zbiera się do drogi, wyciągam z kieszeni swój kluczyk do auta, do którego specjalnie mam przypięty piękny i unikalny brelok z wizerunkiem św. Krzysztofa - patrona kierowców. Pokazuję go owemu kolesiowi z prośbą, aby pokazał swój. Kiedy już trzyma go w dłoni, bez kłopotu już mam go w swojej dłoni. Wówczas informuję delikwenta, że auta nie poprowadzi, ponieważ ma "w czubie". Na ogół po bardzo krótkiej wymianie zdań "mistrz kierownicy" odpuszcza sobie, bo do dyskusji przyłącza się parę osób z towarzystwa, którzy są tego samego zdania, co ja. A na koniec informuję go, że kluczyk może odebrać po 48 godzinach, a ile wówczas alkomat wskaże poniżej 0,2 promila. Kiedy odbiera kluczyk, dziękuje, że... myślałem za niego.   

Pozdrawiam, Satyr 
________________________ 
"I złe to czasy, gdy prawda i sprawiedliwość nabiera wody w usta".  
(ks.J.Popiełuszko)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#311303