11 listopada 1939r. Obrońcy Grodna w celi więzienia nkwd "... Cóż jednak znaczy taka ćma motłochu..."

Obrazek użytkownika antysalon
Kraj

"...Cóż jednak znaczy taka ćma motłochu
wylęgła z prochu, czołgająca w prochu,
którą do boju popędzają biczem,
aby nie pierzchła przed wolnym obliczem..."
/ K.Ujejski, Maraton/

11 listopada 1939r.
Jak cierpieć musieli Polacy na kresach nie tylko osadzeni w sowieckich aresztach więzieniach.
A ci w Katyniu, Miednoje i ...
Szczególnie ci, co pamiętali rok 1918, ci co mieli w pamięci Zmartwychwstanie Polski.

Grodno więzienie nkwd 11 listopada 1939r.
Ranek, jeszcze ciemno, a już pukaniem w ścianę sąsiad przekazuje najnowsze wieści!
Z jakiejś celi ktoś krzyczy "Za co?"
Tupot nóg strażników, odgłos uderzeń.
Cisza!
I za chwilę jakby martwiejąca, ledwo słyszalna skarga dobijanego człowieka.
Ten odgłos niby słaby, ale jakże mocno wibruje w uszach więżniów z okolicznych cel!
I tak codziennie!
Zgrzyt zamka, drzwi otwierane gwałtownie!
Nocą, nad ranem stukot nóg strażników, szuranie opierających się nóg.
To kolejny wyprowadzony na rozstrzelanie.
Pukający alfabet przekazuje do cel kto został kolejną ofiarą sowieckiej właści.
Żadnych spacerów, kontaktu między więżniami.
Pełna blokada.
Strażnicy to niby swoi, miejscowi kryminaliści, siedzieli w polskich więzieniach, więc godni zaufania sowietów.
Śledztwo.
Dzień i noc.
Na okrągło.
I ten judasz, gdzie widać ciągle oko strażnika.
Takie niesamowite, wielkie i jakby cały czas wpatrzone w celę.
To jakby świdrujące na wskroś widmo!
Co dzień ktoś odchodzi, nawet po kilku.
Więzień umiera inaczej niż żołnierz; bez wojennego zgiełku, tego szumu bitewnego, upojonego walką!
Śmierć więżnia jest pełna lęku, żałości i rozpaczy.
Sowieccy śledczy tak też straszyli przesłuchiwanych "Podochniesz kak sobaka"./zdechniesz jak pies/.
Dowiadywali się o tym mimo wręcz sanitarnego kordonu między aresztowanymi.
Bo alfabet Morse'a to cudowny telefon!
Tęsknota za bliskimi, kolegami.
Za głosem człowieka, którego nie posądzi się, że zaraz doniesie
śledczym.

A ci co wspomagali prześladowców naszych dziadków, rodziców; śledczy, tłumacze, protokolanci.
Mówili po polsku, wielu z nich bardzo płynnie.
To nominalnie byli obywateli II RP.
W rzeczywistości zdrajcy, zaprzańcy sprzedawczyki.
To kominternowska swołocz, zaprzedane bolszewickie ścierwo!
Starsi to ci, co prowadzili Armię Czerwoną w 1920r,. nad Wisłę, co tworzyli rząd "robotniczo-chłopski" w Białymstoku.
To póżniejsi renegaci, zdrajcy, agenci sowieccy na terenie II RP, członkowie qrewskiej KPP.
A młodsi; miel;i po lat dwadzieścia i więcej.
To dziadkowie i rodzice takich jak Michnik, Blumsztajn, Milewicz, Cimoszewicz i im podobnych, których potomkowie bezczelnie od dwudziestu już lat jawnie, otwarcie szydzą z polskiego patriotyzmu, naszej tradycji, historii!
Dzisiaj ci "szermierze wolności" nie tylko z czerskiej, wiatracznej są jak ci, co poszli na współpracę z sowietami grubo przed jak i po 17 września 1939 r.
Wtedy zadziwieni Polacy na Kresach pytali " Skąd oni się biorą"?
Nie orientowali się kto zacz!?
Kto ich nasyła?
A oni wciskali się wszędzie.
Przemawiali z patosem agitatorów, czasem nawet wesoło, dowcipnie.
Skomunizowani do cna, gotowi do służby Moskwie.

Tako mnie naszło, aby w ten Szczególny dla Polaków dzień podzielić się zapamiętanymi z dzieciństwa i młodości opowieściami ludzi, którzy po upadku obrony Grodna przeszli straszliwą golgotę i przeżyli niejedną rocznicę 11 listopada
w sowieckiej niewoli.
Nie było im dane publicznie o tym mówić.
Ale mieli to szczęście, że pomimo etapów przejściowych, łagrów, Nieludzkiej Ziemi przeżyli, co nie było dane ponad milionowej rzeszy ich rówieśnikom.
Szczególnie mocno ich uderzała ohydna rola polsko mówiących pomocników nkwd'zistów mających swój niecny udział w antypolskich zbrodniczych działaniach tzw sowieckiej właści.
Pamiętam jak w r.1989 jeden z moich wujków przestrzegał przed Michnikiem, Modzelewskim, Kuroniem wskazując na zbrodniczą , antyniepodległościową i antypolską działalność ich ojców i matek!
A mnie tak trudno było to wtedy zrozumieć!
Dzisiaj to właśnie oni, tak jak ich dziadkowie i rodzice w 39r
publicznie, bez żenady usiłują zakłócić nasze wielkie narodowe święto.
Nasz Dzień Niepodległości!.

"...
Cóż jednak znaczy taka ćma motłochu
wylęgła z prochu, czołgająca w prochu,
którą do boju popędzają biczem,
aby nie pierzchła przed wolnym obliczem..."

pzdr

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

- za ten cenny wpis. Za tę Pamięć  o  Piekle na ziemi .
Tekst, refleksja   b e z  *  c e n y 

Boże  miej w opiece - polskie Bohaterskie Grodno, i  Dusze  Zamęczonych

STEIN

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0


Największą klęską dla świata - jest nie siła ludzi złych, lecz słabość dobrych.

#199608

Dlaczego jednak nic z tą wiedzą nie robimy?
To jest tak nieprawdopodobne, że aż niewiarygodne...
Może to jest odpowiedź...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#235248