Ludzki car Putin i rozpadająca się Rosja

Obrazek użytkownika kokos26
Blog

 


 

 

Niezwykła skuteczność Rosji w dziedzinie dezinformacji jest faktem, którego nikt nie jest w stanie zakwestionować. Warto przypomnieć sobie tylko dzień 17 wrześnie 1939 roku. Ówczesne polskie władze mając świeżo w pamięci 1920 rok wiedziały lepiej niż dzisiejsze „elity”, czym jest Rosja i do czego jest zdolna, a mimo to pierwsze rozkazy płynące do wojska mówiły o niestawianiu oporu gdyż Armia Czerwona spieszy nam z pomocą. Czym się to skończyło wiemy. Upadł wówczas, o czym mało się dziś mówi, mit wspaniałego polskiego wywiadu i kontrwywiadu, czyli tak zwanej „dwójki”, która pod koniec lat trzydziestych nie była już tak skuteczna jak wcześniej. Służby specjalne wielu państw wiedziały o tajnym załączniku do paktu Ribbentrop-Mołotow i planowanym podboju i podziale Polski zaś nasi zdezorientowani przywódcy, choć na krótko, to uwierzyli jednak w „bratnią sowiecką pomoc”.

Ten wstęp z historią w tle jest potrzebny, aby zrozumieć naszą dzisiejszą sytuację i obecną niebezpieczną falę dezinformacji, która ma nas znieczulić przed jakąś planowaną dużą operacją.

O fatalnym stanie polskiej armii, bezprecedensowej skali przeprowadzanych w Rosji manewrów i ćwiczeń czy rozmieszczeniu przez Putina rakiet balistycznych Iskander w obwodzie kaliningradzkim, mogących razić cele w promieniu 500km pisaliśmy już nie raz na łamach Warszawskiej Gazety. Wystarczy sobie wziąć mapę, spojrzeć i zastanowić się, jakiemu to jednemu jedynemu państwu zagrażają rakiety o takim właśnie zasięgu? 

Co zatem powinny robić rosyjskie służby specjalne oraz agentura wpływu usadowiona w Polsce? Dokładnie to, co widzimy i słyszymy w naszych mediach, czyli wywołać lejąca się nieustannie falę dezinformacji znieczulającą polskiego pacjenta.

Mniej mnie martwi to, że medialne lewactwo, co rusz ukazuje nam „Bieruta z sarenką w ramionach”, czyli Władimira Putina, jak karmi z butelki małe łosie, dokarmia bieługi, ratuje wieloryby szare, strzelając celnie z kuszy i pobierając z ich ciał próbki do badań, czy osobiście i własnoręcznie gasi pożary w rejonie Riazania, oczywiście z samolotu ryzykując własnym życiem. Czy taki porządny i dobry człowiek może mieć złe zamiary i kogokolwiek skrzywdzić?

Zastanawiają i niepokoją mnie dużo bardziej niektórzy uznani publicyści i dziennikarze po prawej stronie sceny politycznej, którzy jak gdyby na czyjeś polecenie uzupełniali ten obraz ludzkiego Putina i kompletnie niegroźnej już Rosji. Według tych „prawicowców” Rosji już za kilka, góra kilkanaście lat nie będzie gdyż się na naszych oczach rozpada, a skoro się rozpada to nie ma się już czego bać.

Inni „prawi” dziennikarze pod niebiosa wynoszą wiekopomny pomysł, a nawet jak to nazywają, „projekt” Bronisława Komorowskiego dotyczący budowy „polskiej tarczy antyrakietowej”, choć jego realność i stopień zaawansowania jest identyczny z zapowiedzią wystrzelenia polskiego satelity o przeznaczeniu telekomunikacyjno-obronnym, entuzjastycznie ogłoszony przez Radka Sikorskiego na antenie TVN24.

Oczywiście możemy założyć, że nie ma w tym wszystkim żadnego udziału rosyjskich służb i wzmożonej aktywności rosyjskiej agentury wpływu, a to co się pisze i mówi to zwykły zbieg okoliczności, lekkomyślna codzienna robota naszych rodzimych pożytecznych idiotów. Ot taki przypadek, dzięki któremu rosyjskie służby zaoszczędziły sporo grosza gdyż Polacy z własnej głupoty wyręczyli służby i agentów oficera KGB Putina, wypróbowanego zwłaszcza po 10kwietnia 2010 roku przyjaciela wszystkich mieszkańców nadwiślańskiej krainy.

Ja jednak nie bardzo w takie przypadki wierzę i skłaniałbym się raczej ku słowom śp. ks. Bronisława Bozowskiego, który mawiał:

Nie ma przypadków, są tylko znaki

Przypomnijmy sobie propagandową „padgatowkę” przed zamachem na nasze elity z 10kwietnia 2010 roku. Profesjonalna i długotrwała akcja obrzydzania, deprecjonowania, i posądzania o liczne choroby, nałogi oraz wszelkie możliwe zło naszego śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego miała znieczulić Polaków na tyle skutecznie by ogólnonarodowa żałoba po wykonanym wyroku nie przekształciła się w jakieś spontaniczne gwałtowne powstanie i obalenie kontrolowanego z zewnątrz  Systemu III RP. Udało się.

Nie trudno zauważyć, że w pluciu na zamordowanego prezydenta uczestniczyły w większości te same media, dziennikarze i politycy, którzy dzisiaj sprzedają nam Putina, jako ludzkie chłopisko, a kierowany przez byłych oficerów KGB reżim jako normalnego, przewidywalnego, dobrego sąsiada oraz partnera. Zastanówmy się dlaczego na prywatnej daczy Putina w Soczi bywają akurat, Leszek Miller z SLD, Andrzej Rozenek z Ruchu Palikota i Adam Michnik z Gazety Wyborczej?

Czy to także zbiegi okoliczności i przypadki?    

Tekst opublikowany w ogólnopolskim tygodniku Warszawska Gazeta

Polecam moją nową książkę, "Polacy, już czas" ozdobioną rysunkami śp. Arkadiusza "Gaspara"

Gacparskiego, jak i poprzednią, „Jak zabijano Polskę”.

Sprzedaż: www.polskaksiegarnianarodowa.pl, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6

Najnowszy numer ogólnopolskiego tygodnika Warszawska Gazeta już  w kioskach


 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

władze uwierzyły w pomoc Sowietów, to co najmniej lekka przesada. Wiadomo już chyba (chociaż to chyba czeka na historyków ciągle) że działanie wywiadu na kierunku wschodnim było utrudniane przez sowiecką agenturę na wysokich szczeblach, ale po ataku ruskich 17.września, Naczelny wódz wydal swój niesławny rozkaz pod naciskiem sojuszników (W.Brytanii), dla której Sowiety były znacznie ważniejsze niż Polska.

Pozdrawiam

cui bono

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

cui bono

#377362