Spytaj policjanta, część 2, ostatnia

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

Siostra Łukaszka szła drobnym nerwowym krokiem i niespokojnie oglądała się za siebie. Nadal miała mocne postanowienie dotrzeć do gabinetu fotodepilacji. Stwierdziła, że skoro pieszo nie jest w stanie dojść, to może uda się autobusem. Niestety, autobus ujechał parę przystanków i stanął.
- Wypadek był - oznajmił kierowca ponuro i otworzył drzwi. Pasażerowie wysiedli i zaczęli bezradnie kręcić się po chodniku. Siostra Łukaszka zobaczywszy mundury policyjne podeszła nieśmiało.
- Proszę się nie zbliżać - zatrzymał ją jeden funkcjonariusz. - Widok jest, tego... Nie bardzo. Był wypadek drogowy. Kierowca jechał co najmniej sto kilometrów na godzinę. Wpadł w poślizg i auto wpadło na drzewo. Kierowca zginął.
- O - powiedziała z przykrością siostra.
- I tu pytanie do pani: co go zabiło?
- Drzewo - odparła z pewnością w głosie siostra Łukaszka.
- I tu myli się pani. Prędkość!
- Ale uderzył nie w prędkość, tylko w drzewo!
- Ha! - uśmiechnął się przekornie pan policjant i triumfalnie uniósł palec. - I popełnia pani błąd popełniany przez większą połowę społeczeństwa! A gdyby tak ktoś uderzy w dom i zginął, to co, też drzewo by go zabiło? Oczywiście, że nie! To zawsze prędkość zabija! Dlatego też będziemy postulowali obniżenie prędkości na tej ulicy do... Powiedzmy, dwudziestu kilometrów na godzinę.
- Tu już jest dwadzieścia - zauważyła siostra Łukaszka pokazując stosowny znak.
- To do dziesięciu.
- Ale ten facet i tak leciał setką! Czy to coś pomoże?
- Hm... - stropił się pan policjant i kto wie do jakich wniosków by doszedł, gdyby nie wmieszał się stojący obok wiekowy tubylec.
- Najmniej wypadków było remontowali nawierzchnię - zauważył. - Same dziury i wyboje, to wszyscy musieli jeździć wolno. Najlepszym rozwiązaniem byłoby, żeby ta droga była cały czas w budowie!
Siostra westchnęła głęboko i sięgnęła po kartkę na której miała zapisany adres.
- Czy może mi pan powiedzieć - spojrzała z nadzieją na policjanta - gdzie jest Grota-Roweckiego?
Policjant zaczął się strasznie śmiać.
- Co? Co? - jąkał się. - Grota? Jaka grota? Widziała tu pani jakieś góry? Tu nie ma żadnych jaskiń!!

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Powinieneś zmienić tytuł. Ci ludzie stali się z powrotem milicjantami, zomolami, ubekami. Z policją nie mają nic wspólnego.

Venenosi bufones pellem non mutant
Andrzej.A

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Venenosi bufones pellem non mutant Andrzej.A

#200333