Prezenty w Dzień Dziecka

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

- Tu masz prezent - powiedziała mama Łukaszka do swojego syna. - Chociaż nie wiem czy zasłużyłeś.
- Jestem dzieckiem, więc zasłużyłem - odparł ze spokojem Łukaszek. - Prezenty w Dzień Dziecka daje się dzieciom, a nie grzecznym dzieciom.
- Ale jakieś warunki wstępne powinny być - upierała się mama.
- O nie! Tak to zawsze znajdzie się ktoś komu się nie należy! I nie dotyczy to tylko dzieci!
- Co wy za głupoty gadacie - zirytował się dziadek krojący rzodkiewki scyzorykiem. - Są lub były takie grupy społeczne, które jednoznacznie można określić jako dobre lub złe!
- Przykład poproszę - zażądał Łukaszek.
- Pewno kler - wtrąciła złośliwie mama Łukaszka.
- Polscy partyzanci w czasie drugiej wojny światowej - rzekł z namaszczeniem dziadek Łukaszka.
- Którzy? - wtrąciła się babcia Łukaszka. - Ci pańscy czy ci prawdziwi, ludowi?
- Ci twoi się nie liczą, przecież powiedziałem "polscy" - odparł złośliwie dziadek. Wybuchła awantura, którą przerwał tata Łukaszka:
- No to może Niemcy... Oczywiście w czasie drugiej wojny światowej. Jako ci źli, oczywiście.
- Byli przecież wtedy i dobrzy Niemcy! Filmów nie oglądałeś?! - krzyknęła mama Łukaszka, a dziadek po namyśle przyznał jej rację. Za to babcia się zacięła, że takich nie było i już.
- No to może naziści? - próbował tata. Dziadek się zgodził, babcia też, a mama Łukaszka runęła do stołu i zaczęła wściekle wertować "Wiodący Tytuł Prasowy".
- Byli podobno dobrzy naziści... - zaczęła.
- Dajcie spokój, dziecku w głowie pomieszacie - rzekł tata Łukaszka. Zapadła chwilowa cisza, bo do pokoju weszła siostra Łukaszka niosąc talerz rosołu. Jadła spóźniony obiad - spóźniony, bo była na randce.
- Nie widzisz, że dziecko pysznie się bawi? - odparł zrezygnowanym głosem dziadek.
Dziecko, czyli Łukaszek, zażądało żeby mu w końcu dać ten prezent.
- Będziesz starszy to będziesz rozsądniejszy - rzekł dziadek. Mama i tata wymownie spojrzeli na babcię. Babcia wydęła wargi i nienaturalnie wytrzeszczyła oczy.
- Mama coś zjadła? - zaniepokoił się tata Łukaszka.
- Co... Co ona robi? - wyjąkała babcia Łukaszka. Wszyscy jak na komendę odwrócili się i popatrzyli w stronę stołu. Siostra Łukaszka siedziała przy nietkniętym rosole i robiła kółka markerem na obrusie.
- Zaznaczam plamy po rosole, które zrobił Łukasz - wyjaśniła siostra Łukaszka obrażonym tonem. - Bo potem byłoby na mnie!

Ocena wpisu: 
Brak głosów