Teatrzyk dla babci i dziadka

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

- Co by im tu dać - medytował Łukaszek.
- Nad czym tak dumasz? - spytał go tata i siorbnął łyk herbaty.
- Nad prezentem dla babci i dziadka.
- To jest jakiś problem? - zdziwił się tata.
- No jest - przyznała smutno siostra Łukaszka. - Wszystko co wymyśliliśmy, żeby im kupić, to oni już to mają! Albo nie potrzebują!
- Nie na tym polega robienie prezentów - pouczył ich tata Łukaszka. - Nie chodzi o kupowanie jakichś drogich ciuchów czy najnowszych gier...
- Mnie to pasi - przerwał mu Łukaszek, a siostra przytaknęła.
- Ale to naprawdę nie to chodzi - upierał się tata Łukaszka. - Zamiast dać coś ze sklepu możecie zrobić coś samemu. Zamiast coś dać możecie wymyślić coś innego...
-Ale co?
- Oni ciągle wspominają czasy kiedy byli - włączyła się do rozmowy mama Łukaszka. - Może byście im przypomnieli tamtą epokę? Zróbcie jakiś teatrzyk czy coś!
Tata Łukaszka bez słowa wstał i skierował się do drzwi.
- A ty dokąd? - spytała zaskoczona mama Łukaszka.
- Przecież on zaraz zarzuci mnie setką idiotycznych pytań - tata wskazał Łukaszka. - Twój pomysł, ty tłumacz.
Następnego dnia seniorzy zostali poproszeni na premierę teatrzyku domowego.
- Tak coś czułam, jak prezentu wczoraj nie dostałam - gderała babcia.
- Wolałbym nowy klej do protezy zębowej niż wątpliwej jakości sztukę - wtórował dziadek. - Co oni mogą pokazać? Chyba dupę!
Niemniej jednak seniorzy zasiedli na kanapie. Sztuka miała tytuł "Przed i po". Na środek pokoju wyszedł Łukaszek ubrany w elegancki szlafrok.
- Mój szlafrok! - oburzył się dziadek. - Niech no jedną plamkę...
- Marcysia!! - huknął Łukaszek. Do pokoju wbiegła siostra Łukaszka ubrana w fartuszek.
- Tak proszę jaśnie pana? - zaszczebiotała.
- Sprzątnij, wypierz i wyprasuj! - zakomenderował Łukaszek po czym zasiadł w fotelu i zaczął czytać gazetę. Siostra Łukaszka posłusznie zaczęła sprzątać. Odwróciła się i okazało się, że ma sobie tylko fartuszek.
- Goły tyłek! - dziadek Łukaszka zakrztusił się z oburzenia.
- Daj spokój, pokazała co ma najlepszego - broniła jej babcia.
Wkrótce sztuka wciągnęła seniorów. Łukaszek bezlitośnie czołgał siostrę, która musiała mu pastować buty, przynosić nalewkę i robić wiele innych rzeczy. Dziadek bawił się znakomicie, parę razy odzywając się "Pamiętam...", ale na tym słowie kończył. Babcia - odwrotnie, siedziała nachmurzona i bliska łez.
- Tak było przed wojną - oznajmił nagle Łukaszek.
- A teraz pokażemy jak było po wojnie - oznajmiła siostra Łukaszka i wybiegli. Wrócili po paru chwilach. Siostra była w eleganckim płaszczu, a Łukaszek w roboczych ciuchach swojego taty.
- O! Pan dziedzic! - zawołała w ironią siostra Łukaszka na widok swojego brata.
- Marcysiu... - rzekł żałośnie Łukaszek.
- Żadna ja dla ciebie Marcysia! Teraz to ja jestem pani naczelnik! Muahaha! - zaśmiała się triumfalnie siostra.
- Czy... Czy pani naczelnik mogłaby nie dzielić mojej ziemi?
- Będę dzielić! - darła się siostra szarpiąc Łukaszka za klapy. - I zajmiemy ci ten twój skubany dworek! Won mieszkać do czworaków! Z resztą wsi! A w dworku zrobimy urząd! A co! I reformę zrobimy! Rolną! I wymianę pieniądza! Dawaj wszystko!! - wyszarpnęła mu portfel. - A z powrotem masz stówę!!
- Marcysiu... Błagam... - giął się Łukaszek.
- Dla ciebie pani Marcysia!! Kapitalistyczna stonko!!
Dziadek płakał, a babcia się śmiała.
- Chyba przesadziliśmy - powiedział po cichu Łukaszek do siostry.
Ale seniorzy zapewnili ich, ze bardzo im się podobało.
- Ach... Te scenka przed... - westchnął dziadek.
- Ach... Ta scenka po... - westchnęła babcia.

Ocena wpisu: 
Brak głosów