Koleżanka siostry i donos

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

W sobotę w mieszkaniu Hiobowskich było pusto i spokojnie. Babcia i dziadek gdzieś wybyli. Łukaszek poszedł do Grubego Maćka grać w "Wiejski Kombat". Siostra Łukaszka poszła do koleżanki. Mama Łukaszka wzięła samochód i pojechała po pęczek koperku.
- Aaach... Cisza i spokój - mruczał tata Łukaszka, który spacerował po pustym mieszkaniu i z zadowoleniem siorbał kawę. Włączył telewizor, zobaczył polityków i z satysfakcją wyłączył ich jednym naciśnięciem guzika w pilocie.
- Szkoda, że nie można ich tak wyłączyć w rzeczywistości - powiedział do siebie w zamyśleniu. - Wyłączyć ich, wyciąć, ograniczyć ich wpływ, zostawić państwo obywatelom, ludzie sami wiedzą co dla nich najlepsze...
W tym momecie otworzyły się drzwi i do mieszkania weszła siostra Łukaszka ze swoją koleżanką. Chichotały, przekrzykiwały się i błyskały gołymi brzuszkami widocznymi spod kusych kurteczek. Tata Łukaszka spojrzał na nie i zmienił zdanie co do ostatniej z wygłoszonych przez siebie kwestii.
Siostra przedstawiła tacie Łukaszka koleżankę, a koleżance tatę.
- Przywiozła nas swoim samochodem - powiedziała siostra i pokazała przez okno na parking. Tata łukaszka spojrzał i sercem targnęła mu zawiść. Na zakreślonej kopercie stał piękny, nowy samochód. Tata Łukaszka musiałby zbierać na niego przez pół życia.
- To twój? - zapytał tata zaciskając zęby.
- Tatuś mi go kupił - odpowiedziała radośnie koleżanka siostry i zamrugała powiekami. Z rzęs posypał się brokat.
- To tatuś musi być... ho ho! - rzekł tata Łukaszka.
- A co pan myśli? - koleżanka siostry Łukaszka wzięła się pod boki eksponując pępek. - Jest profesorem i dyrektorem tego i owego!
- O - powiedziała z szacunkiem siostra Łukaszka patrząc na stojący na parkingu samochód.
- Tata ciężko pracował, w latach sześćdziesiątych jeździł z wykładami po całej Europie... - kontynuowała koleżanka i tata Łukaszka nie wytrzymał:
- Ale żeby wtedy "jeździć po Europie" to trzeba było współpracować i donosić...
Wielu odpowiedzi się spodziewał, ale koleżance siostry udało się go zaskoczyć:
- No jasne, że współpracował i donosił! Sam nam w domu powiedział!
- Ale... Ależ... - jąkał się zaskoczony tata Łukaszka.
- Tatuś nie robił nic złego! - zapewniła go koleżanka. - To tamci! To tamci zdradzali żony, pili, gwałcili, przemycali coś przez granicę albo robili inne rzeczy! Tatuś tylko informował władze!
- I dzięki temu został dyrektorem...?
- O nie, został dyrektorem, bo został tylko on! - według koleżanki sprawa była prosta i oczywista.
- A co z tamtymi? - zaciekawiła się siostra Łukaszka.
- Oj nie wiem, aresztowali ich czy coś - wzruszyła ramionami koleżanka. - A pan co, nie donosił?
- Nie - odparł dumnie tata Łukaszka i znowu został zaskoczony. Tym razem przez własną córkę.
- Oj tato, dlaczego nie donosiłeś? Byłbyś dyrektorem a ja bym miała takie autko!
- Ale... Ależ... To jest nie w porządku...
- No coś ty, tato! To tamci robią źle!
- Czyli co, powinienem zacząć donosić? - upewniał się tata Łukaszka.
- Jak najszybciej! - powiedziała z mocą koleżanka siostry Łukaszka.
Tata Łukaszka wziął do ręki telefon, wykręcił numer i powiedział:
- Halo, straż miejska? Chciałem zgłosić nieprawidłowo zaparkowany samochód... - tata Łukaszka podał adres i numer rejestracyjny samochodu koleżanki, po czym odwiesił słuchawkę i zapytał:
- I jak mi poszło?
- A... A... Ale to mój samochód! - koleżanka siostry była kompletnie zaskoczona.
- Sama kazałaś mi donosić, tak jak twój tata!
- A... A... Ale on donosił na innych, nie na mnie!
- Jesteś pewna? Naprawdę jesteś tego pewna? Ale zapytaj samą siebie, czy tak naprawdę, na sto procent jesteś pewna? - szeptał jej do ucha tata Łukaszka. - Nigdy nic się nie działo dziwnego w szkole? Mama nie wiedziała o czymś, o czym nie powinna?
Koleżanka siostry otworzyła szeroko oczy i krzyknęła rozdzierająco:
- Mój własny stary! Co za świnia! - i wybiegła.
- Jak mogłeś - powiedziała siostra Łukaszka.
- Sama mnie namawiałaś - przypomniał tata Łukaszka. - A poza tym kogo bronisz?
- To moja najlepsza przyjaciółka!
- Ale jest córką donosiciela... A może sama też kabluje? Jeżeli ojciec mógł, to może ona też? Też chce być dyrektorem, co? Jesteś pewna, że na ciebie nie kablowała? - szeptał jej do ucha tata Łukaszka. - Tak na sto procent? Z ręką na sercu? Nie działo się nigdy nic dziwnego, nauczyciele nie wiedzieli o czymś, czego nie mogli wiedzieć? No?
Siostra Łukaszka zacisnęła usta i wypadła z mieszkania w ślad za swoją koleżanką.
Tata Łukaszka patrzył przez okno. Koleżanka siostry dopadła do swojego auta, wyjęła telefon i zaczęła do niego krzyczeć i gwałtownie gestykulować. Po chwili wpadła na nią siostra Łukaszka i z furią zaczęły okładać się torebkami. Obok zatrzymał się patrol straży miejskiej i funkcjonariusze zaczęli wypisywać mandat.
Tata Łukaszka cofnął się wgłąb mieszkania, stanął przed lustrem w korytarzu.
- To w celach wychowawczych, naprawdę - usprawiedliwiał się swojemu odbiciu. Po czym siorbnął kawy, zrobił okropny grymas i powiedział z satysfakcją:
- Ależ ja potrafię być zły.

Ocena wpisu: 
Brak głosów