Złote usta siostry Łukaszka

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

Kolejna katastrofa w życiu Hiobowskich zacząła się od tego, że tata Łukaszka nadużył alkoholu na jakimś służbowym spotkaniu. Do domu dotarł z trudem taksówką, na piętro z trudem wjechał windą, a potem legł na kanapie z miską plastikową u boku. Leżąc walczył z własnym żołądkiem, a była to walka wyrównana, pasjonująca i pełna wielu - rzec można - zwrotów akcji. Nic więc dziwnego, że miał kibica w osobie swojej żony.
- No i widzisz, widzisz. Zupełnie jak nieeuropejczyk - dogadywała złośliwie mama Łukaszka. - Jak można tak chlać?
- Ciszej proszę - powiedział z godnością konającym falsetem tata Łukaszka i zamknął oczy. Po chwili jednak musiał je otworzyć, bo usłyszał głos:
- No i jak wyglądam?
Do pokoju weszła siostra Łukaszka, a w drzwiach stał jej chłopak i patrzył na nią dziwnym wzrokiem. Mama Łukaszka też patrzyła na siostrę dziwnym wzrokiem. Na twarzy siostry, pomiędzy nosem a podbródkiem, coś świeciło jak miliony monet.
- Mam delirkę - beknął tata Łukaszka.
- To złota szminka - pochwaliła się siostra Łukaszka. - Chcę wystartować w konkursie na złote usta!
Żołądek taty Łukaszka znów zaczął wyczyniać dziwne harce.
- Złote usta? Ty? - zdziwiła się mama Łukaszka. - Przecież to trzeba być jakimś redaktorem, politykiem, od biedy tym złym, no... Blogerem. Ale ty?
- Co ja?! - oburzyła się siostra. - Moi chłopacy mówili mi, że mam złote usta! To było oczywiście zanim cię poznałam - przypomniała sobie o swoim obecnym chłopaku i rzuciła mu niespokojne spojrzenie. - Ale nie miałam jeszcze okazji pokazać ci tego mojego talentu...
- Jakiego talentu? - wybąkał chłopak.
- W seksie oralnym - wyjaśniła uczynnie siostra Łukaszka. - Razem z koleżanką byłyśmy mistrzyniami osiedla!
- Aaaaaa!! - mama Łukaszka wydała z siebie neutralny religijnie okrzyk zgrozy. - Z którą? Aaa... JUż kojarzę. Nazywali was "papużki-nierozłączki"!.
- Papużki-szybkozłączki - poprawiła ją siostra.
- Dlaczego "szybkozłączki"? - zainteresował się tata Łukaszka.
- Ze względu na siłę gwintu i moc ciśnienia!
Chłopak siostry westchnął, uciekł spojrzeniem na sufit a jego uszy zapłonęły purpurą.
- Zastanawia mnie jedno - wypowiedział bardzo nieostrożną kwestię. - Po kim ty to masz...
Tata Łukaszka błyskawicznie uniósł głowę i zachrypiał słabo:
- Chyba nie myślicie, że po mnie?!
Wszyscy spojrzeli na mamę Łukaszka.
- Ę... Tego... - powiedziała słabo. - Ja nigdy...
Tata Łukaszka parsknął i niesiony falą alkoholu i wspomnień założył ręce za głowę i westchnął:
- Eeech... Wiosna, wiosna...
- No może... Trochę... - gięła się mama Łukaszka.
- Mamo!!! - rozdarła się oburzona siostra Łukaszka. - No jak możesz?!!! Buuueeeueueueghghghg! - wstrząsnęła się z obrzydzeniem. - Moja własna matka!!
- Co, nie wolno mi?! - mama najpierw próbowała atakować.
- Ale ty jesteś... Stara!
- To było kiedyś... - mama zaczęła się wycofywać. I być może sprawa rozeszłaby się po kościach gdy nie tata Łukaszka. Odezwał się tymi słowami:
- Jeśli dla kogoś dwa tygodnie to "kiedyś"...
Potem nastąpił gwałtowny finał. Siostra Łukaszka dostała torsji, a mama Łukaszka furii. Mama Łukaszka krzyknęła "Nie wyjawiaj naszych sekretów intymnych przy obcych!!!" skoczyła do kanapy i strzeliła tatę w twarz. Tacie żołądek podjechał do gardła i szybko musiał skorzystać z miski.
Chłopak siostry dyskretnie wycofał się na korytarz i dalej na schody myśląc zrozpaczony:
- A mogłem, cholera, iść do seminarium...!

Ocena wpisu: 
Brak głosów