To jeszcze nie koniec!

Obrazek użytkownika Bartosz Wasilewski
Świat

Wraz z odbiciem Cchinwali i zajęciem terytorium Osetii Południowej przez Rosję, podniosło się wiele głosów, że wojna jest przez stronę gruzińską z kretesem przegrana.

W tym duchu piszą między innymi: Patryk Gorgoł, Polakwiększy, DoktorNo. Wszyscy zastanawiają się co robić dalej po gruzińskiej klęsce i jak wywalczyć jak najlepsze warunki kapitulacji.

Tymczasem Gruzja się nie poddaje. A Rosja wcale nie odniosła tak oszałamiających sukcesów, bo trudno takim nazwać zdobycie 40-tysięcznego miasta i zajęcie obszaru dwukrotnie większego od Luksemburga. To prawda, że wraz z wyparciem z Osetii Południowej strategiczna sytuacja militarna Gruzji jest nieciekawa. Tylko że w tej wojnie, podobnie jak w każdej wojnie XXI wieku aspekt militarny nie jest jedyny, nie jest nawet najważniejszy. Kompromitacę strategii overwhelming power przyniosły już kłopoty amerykańskie w Iraku i Afganistanie. Jeśli Rosjanie liczą, ze przejadą się po Gruzji niczym walec i to rozwiąże ich problemy, to się grubo mylą.

Wynik konfrontacji armii gruzińskiej i rosyjskiej jest i był łątwy do przewidzenia. Nie można zakładać, tak jak czyni to Patryk Gorgoł, że nie przewidział jej sam Michael Saakaszwili. On jest po prostu świadomy, że wojna ta będziesię toczyła na bardzo wielu płaszczyznach. Być może najważniejszą będzie wojna propagandowa. Problem Gruzji polegał na tym, że początkowo ją przegrywała. Rosyjscy hakerzy zablokowali przepływ informacji ze strony Tbilisi i świat usłyszał wersję "moskiewską" konfliktu: Gruzja zaatakowała maleńką i bezbronną Osetię Południową, dopuszczając się jeszcze, według Siergieia Ławrowa i Władimira Putina, ludobójstwa. Kto w to uwierzył, ten uwierzył, ale dziś szala zwycięstwa zaczyna przechylać się na stronę gruzińską. Serwis internetowy Civil.Ge na bieżąco relacjonuje już konflikt. Wystarczy wejść na strony internetowe zagranicznych mediów np: www.nytimes.com, www.guardian.co.uk, www.time.com aby zobaczyć po której stronie jest świat zachodni, że pokazywane są zdjęcia gruzińskich domów po rosyjskich bombardowaniach, cywili uciekających przed bombowcami. Gruzji już w Osetii nie ma, ale Rosja nie przestaje bombardować Gori i Tbilisi, koncentruje swoje wojska w Osetii i Abchazji, prawdopodobnie uderzy dalej, bezpośrednio w Gruzji. Kiedy walki rozpoczną się na terytorium właściwej Gruzji, nikt już nie będzie pamiętał kto zaczął, światbędzie miał przed oczami pojedynek Dawida z Goliatem. Nietrudno się domyślić, komu będzie kibicował. Wystarczy jedna spektakularna klęska, na przykład fiasko oblężenia Gori, aby powstał mit dzielnych i dumnych Gruzinów, tak jak powstał mit odważnych Finów z wojny zimowej i groźnych Afganów z wojny 79-88. I o to właśnie chodzi Saakaszwilemu. I jest to cel jak najbradziej realny.

Oczywiście aby plan się udał, potrzeba konsekwentnej i zdecydowanej postawy Zachodu, nie tylko USA ale również Europy. Tutaj Gruzja nie odnosi większych sukcesów. Niemcy oficjalnie skrytykowały Tbilisi za agresję na Osetię Południową, a USA ogranicza się do "wzywania do pokoju" i "zaprzestania bombardowań". Gruzja może liczyć za to na zdecydowane poparcie Ukrainy i Polski. To jednak może się okazać za mało, aby przeforsować wprowadzenie międzynarodowych sił pokojowych na Kaukaz w ONZ lub NATO. Powtórzę jednak jeszcze raz, że wtym konflikcie czas gra po stronie Gruzji. Jedno jest pewne: Tbilisi jeszcze tej wojny nie przegrało, a co być może bardziej istotne, Moskwa jeszcze jej nie wygrała.

 Bartosz Wasilewski www.ego.riki.pl

 

P.S portal EGO www.ego.riki.pl tworzy zbiór opinii internautów na temat wojny Gruzja-Rosja. http://ego.riki.pl/raport_wojna_na_kaukazie/index.php Proszę zainteresowanych publikacją ich wpisów blogowych w  naszym raporcie o wpisywanie się w komentarzach pod tą notką.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Chciałbym być takim optymistą, ale nie mogę. Z drugiej strony Moskwa może przestraszyć inne kraje, mniej więcej tak, jak Chiny przestraszyły w latach 60-tych komunistyczny Wietnam Płn., który poszedł w kierunku Moskwy.

Nie zawsze zastraszanie ma skutek zamierzony, Moskwa wymachiwała rakietami SS-20 30 lat temu, i było odwrotnie, niż sobie zażyczyła.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1372