Akademicki bojkot Czarnej Księgi Komunizmu

Obrazek użytkownika Józef Wieczorek
Idee

W inspirującym „Wywiadzie z chuliganem” prowadzonym przez red. Piotra Lisiewicza 19 września 2022 r. (odc. Nr 183) profesor historii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu Witold Tyborowski podkreślił podobieństwa bojkotu podręcznika „Historia i Teraźniejszość” autorstwa prof. Wojciecha Roszkowskiego i „Czarnej Księgi Komunizmu” (red. Stéphane Courtois).

Od czasu ogłoszonego w mediach upadku komunizmu co pewien czas nasila się bojkot dzieł i ich autorów oraz rozmaitych akcji na rzecz ujawnienia prawdziwej twarzy komunizmu. Nie bez powodu beneficjenci i spadkobiercy tej dewastującej świat idei się tego obawiają, gdyż sporo zarzutów jest kierowanych pod ich adresem”.

Profesor Tyborowski był organizatorem wykładu Stephane Courtois (dostępny w internecie) .w Poznaniu w 2017 r. i podaje, że zjawiło się na nim jedynie kilku profesorów historii. Kontrastuje to z dużym zainteresowaniem „CKK” w debatach intelektualnych środowisk zachodniej Europy.

Jeszcze wyraźniejszy akademicki bojkot miał miejsce niemal 20 lat wcześniej (16 maja 1999 r.) kiedy spotkanie z autorami „CKK” (Stephen Courtois i Jean Luis Panne) odbyło się w murach Collegium Novum UJ (niestety nagrania nie ma, bo wówczas nie byłem jeszcze dokumentalistą). Nie zauważyłem na spotkaniu obecności profesorów historii najstarszej polskiej uczelni. Był jednak licealny profesor historii Marek Eminowicz. Zdumiewające, nieprawdaż?  Przecież nośnikiem komunizmu były w niemałym stopniu środowiska intelektualne, w tym znakomici uczeni. A tu niemal całkowity brak zainteresowania dokonaniami swojego środowiska.

Aby bojkot „CKK” przez przemilczenie nie do końca był skuteczny, zainspirowany spotkaniem i obszerną książką, zacząłem walczyć o opracowanie w Polsce czarnej księgi komunizmu w nauce i edukacji, zdając sobie sprawę, że te idee silnie zagnieździły się w środowiskach akademickich, a wieloletnia edukacja krzewiąca marksistowski pogląd na świat na długie lata pozostawia ślady w serach i umysłach kolejnych pokoleń.

Złożyłem nawet projekt badawczy na ten temat, oceniony pozytywnie przez ówczesny KBN, ale nie mógł być zrealizowany, bo ja jako jednostka szkodliwa dla komunistycznego systemu, także po jego medialnym upadku, byłem jednostką badawczą, ale tylko jednoosobową, pozauczelnianą, bez księgowego. Przez Polską Akademię Umiejętności, reaktywowaną w czasach transformacji przy udziale przewodniej siły narodu, projekt został odrzucony, aby (jak argumentowano) na coś takiego osobistego, o małej nośności naukowej, nie przeznaczać publicznych pieniędzy.

Fakt, że realizacja takiego projektu mogłaby znieść wielu uczonych z piedestałów. Poczynania przewodniej siły narodu, która tak mocno opanowała domenę akademicką, musiałyby się znaleźć na poczesnym miejscu w takim projekcie. Co więcej, sekretarz PAU był redaktorem naukowym wydanego ze środków publicznych dzieła ”Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego”, w którym istnienie komunizmu zostało unieważnione! Nie ma w nim takiego słowa jak komunizm, więc niby jak można było akceptować opracowanie jakiejś mutacji „Czarnej Księgi Komunizmu”. O wycofanie tego dzieła z obiegu edukacyjnego walczyłem przez lata i to merytorycznie, ale niemal nikomu z historyków, a nawet opozycjonistów antykomunistycznych, brak w nim komunizmu (też PZPR czy stanu wojennego) jakoś nie przeszkadza, choć taki stan rzeczy oznaczałby ich anihilację (nie było komunizmu, to i opozycji antykomunistycznej nie mogło przecież być!). Chyba tylko mnie i prof. Terleckiego to uwiera, ale nawet IPN nie zdecydował się na realizację takiego projektu, choć Prezes IPN w jednym z wywiadów powiedział: „Trądem w sposób szczególny były dotknięte szkoły wyższe”. Problem w tym, że trąd ten nadal panuje w pałacu nauki i edukacji (Trąd w Pałacu Nauki-Józef Wieczorek, 2022), a nawet wydostał się poza jego mury.

Pytania kierowane do władz UJ: jak to było możliwe, że na Uniwersytecie Jagiellońskim rzekomo nie było komunizmu ani stanu wojennego, choć te jak wiadomo były wprowadzone na terytorium całego kraju (ale nie zostały wprowadzone do treści „Dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego”)-nie doczekały się odpowiedzi. Bojkot moich usiłowań – całkowity.

Widocznie niektórym historykom nie chodzi o ujawnienie prawdy o historii, tylko o jej zaciemnienie. Wiedzą, co gremia akademickie robiły w ciemnych okresach naszej najnowszej historii i nie bez przyczyny je unieważniają, heroicznie wręcz broniąc innym dostępu do archiwów uczelnianych.

Fragment tekstu:

Józef Wieczorek – Stwórzmy „Czarną księgę komunizmu” w polskiej nauce

 opublikowanego w miesięczniku Nowe Państwo -listopad 2022 r.

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (11 głosów)

Komentarze

chociaż droga z Egiptu do Palestyny nie powinna wówczas zając więcej, niż 3 tygodnie? Musiało bowiem wymrzeć pokolenie pamiętające niewolę. Ciągle żyją animatorzy tamtych wydarzeń, ich zstępni itp. Trzeba jednak pamiętać, że IPN robi sporo dla zachowania Pamięci. I nie każdy w przeszłości był zły. Pamiętam egzamin u nieżyjącego już Prof. Z. z przedmiotu zwanego Historia państwa i prawa polskiego na tle powszechnym. Był czerwiec 1983 roku. Studenci wchodzili na egzamin parami. Wszedłem z M. Odpowiadała jako pierwsza. Miała wymienić cechy państwa faszystowskiego na przykładzie III Rzeszy. Ja z kolei miałem wyjaśnić różnice pomiędzy III Rzeszą a ZSRS w latach 1937-53. Zamurowało mnie. Prof. Z. się uśmiechnął, wpisał mi do indeksu 4+ i stwierdził: - Ma pan rację, nie było żadnych!

Zamurowało mnie jeszcze bardziej, Z. był bowiem sekretarzem Komitetu Uczelnianego PZPR.

Vote up!
4
Vote down!
0
#1648516

Prawdopodobnie wtedy mógł sobie na to pozwolić, miał silna pozycje i kasę. Teraz trepy się boja stracić apanaże, walczą o nowa walutę.  

Vote up!
2
Vote down!
0
#1648517

Wyhaczył mnie na korytarzu znajomy profesor, zaprosił do gabinetu na miłą rozmowę. Dopytywał o to co tu robię, wyjaśniając, że wszyscy sprawni intelektualnie, twórczy ludzie, ciekawi świata i czynnie uczestniczący w osiągnięciach światowej nauki już dawno tutaj nie pracują. Porzucili ten gnuśny grajdoł, gniazdo komunistycznych układów, matecznik wszelkiej korupcji i bezczelnego poplecznictwa... 

Zadałem proste pytanie:
A co ty tu jeszcze robisz?
Odpowiedział równie zwiężle:
Nic nie robię, ale nie jestem na tyle głupi, by zrezygnować z tych kilkunastu tysięcy, które regularnie, co miesiąc biorę dosłownie za nic.
Mam gabinet, sekretariat, łączność, formalną pozycję w systemie i nic nie robię, nawet nie muszę przychodzić do pracy. A te tysiącw piechotą nie chodzą.

 

Vote up!
5
Vote down!
0

michael

#1648525