Obecna międzynarodowa duża inflacja a fanatyczni zieloni ekolodzy i zieloni cynicy dalej swoje!

Obrazek użytkownika krzysztofjaw
Gospodarka

Zdaję sobie sprawę, że długie teksty są czytane przez nielicznych, bo niestety dziś królują kilkuakapitowe informacje, aktualności (inaczej - tzw. newsy), twitter i emotikony. Ale nieraz po prostu nie można inaczej, dlatego też z góry przepraszam, że w ciągu dwóch dni publikuję dwa aż tak obszerne posty. 

 

No i ja oraz moi rodacy wreszcie zaczęli odczuwać "uderzenie po kieszeni" wynikłe ze wzrostu cen. Przede wszystkim energii elektrycznej, ogrzewania i gazu. A ileż to ja razy o tym pisałem, ale wtedy dla wielu Polaków temat wydawał się abstrakcyjny. Wielu dopiero teraz zaczyna się zastanawiać jak to się stało i przez kogo... 

 

A przecież wzrost cen nośników energii ma bezpośredni wpływ na ceny niemal wszystkiego, co wyraża się obecnie bardzo wysoką inflacją i to niemal we wszystkich krajach a szczególnie w UE. Jej apogeum ma nastąpić w połowie obecnego, nowego roku. Polska jest jednym z tych krajów, które odczuwają ją najbardziej, bo mamy mix energetyczny oparty przede wszystkim na zwalczanym - przez zielonych fanatyków i zielonych cyników - węglu.  A Ci cynicy to nikt inni jak Ci, którzy uzyskują największe profity na przekręcie stulecia, czyli na handlu emisjami CO2. 

 

Dlatego też postanowiłem jeszcze raz opublikować zmodyfikowany i uzupełniony swój tekst z 25 listopada 2021 roku pt.: "Szczyt COP26 w Glasgow - fanatyczni ekolodzy "Zielonego Ładu" zawiedzeni" [0], przy czym ze zmienionym tytułem. 

 

Mam nadzieję, że dziś będzie miał więcej czytelników, bo problem dotyka nas wszystkich a warto wiedzieć właśnie kto to spowodował i dlaczego tak jest. 

 

Wielokrotnie więc zwracałem uwagę [1], że w Polsce medialnie w większości dyskutuje się o sprawach nie mających żadnego znaczenia dla Polaków.  Sztucznie podgrzewa się emocje, skłóca rodaków tematami i wydarzeniami nieistotnymi, w czym lubuje się nie mająca żadnego merytorycznego programu tzw. "totalna opozycja". Ten bieżący i sztucznie kreowany jazgot i histeria tych zdrajców naturalnie wymaga reakcji rządzących, co nie pozwala na skupieniu uwagi Polaków na rzeczach naprawdę istotnych, dotyczących nas wszystkich i przyszłych naszych pokoleń.

 

Ostatnio wszystko obraca się wokół kryzysu na wschodniej naszej granicy i pandemii koronawirusa SARS-COV2. Jest to poniekąd zrozumiałe, szczególnie w odniesieniu do koniecznej obrony naszych i jednocześnie unijnych granic. To faktycznie jest dziś dla Polski i UE najważniejsza sprawa, bo konflikt eskaluje i choć obecnie nie jest już taki duży jak w listopadzie to i tak musimy być czujni! 

 

Wobec powyższego problem koronawirusa zszedł na szczęście na plan dalszy, bo przecież kiedyś w końcu ta pandemia ustanie. Mam też nadzieję, że zostanie rozwiązany konflikt graniczny z Białorusią i w sumie Moskwą.  

 

A wtedy zaczniemy zajmować się innymi dla nas istotnymi sprawami, do których należy handel tzw. emisjami CO2 i światowymi oraz unijnymi obostrzeniami dotyczącymi emisji tegoż CO2. Obecnie (w listopadzie 2021 roku) ten temat w mediach prawie nie istnieje, co nie oznacza, iż nic negatywnego dla naszego kraju w tym obszarze się nie dzieje. A niestety się dzieje, czego wyrazem jest wysoka inflacja.

 

Tak naprawdę zresztą przedmiotowego tematu w ogóle nie powinno być, bo tzw. Globalne Ocieplenie, które stało się pretekstem globalistów do walki z emisją gazów cieplarnianych oraz do wykreowania świetnego i dochodowego biznesu handlu CO2, jest fikcją.

 

Całkiem niedawno, bo w grudniu 2020 roku w stolicy Francji państwa zobowiązały się, że podejmą działania na rzecz zatrzymania globalnego ocieplenia na poziomie 2 st. C - a w razie możliwości jedynie 1,5 st. C - powyżej średniej temperatur sprzed rewolucji przemysłowej, co znacznie obniży skutki zmiany klimatu. Była to deklaracja nowych zasad ochrony środowiska, natomiast szczegóły polityczne i techniczne miały być ustalone podczas kolejnych COP-ów. Mimo tego ustalono wtedy nowy cel redukcji CO2 dla Unii Europejskiej na rok 2030 - o co najmniej 55 proc. w stosunku do roku 1990. 

 

26. sesja Konferencji Stron (COP 26) UNFCCC pierwotnie miała odbyć się w dniach 9-19 listopada 2020 roku w Glasgow w Wielkiej Brytanii, jednak w dniu 28 maja 2020 roku Biuro COP zadecydowało, że z powodu pandemii koronawirusa odbędzie się to w dniach 1-12 listopada 2021 roku w Glasgow w Wielkiej Brytanii, na którym miały zostać ustalone nowe cele "Zielonego Ładu", m.in. osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku. Co prawda dla Polski miało nie mieć ono charakteru bezwzględnego wymogu, ale i tak będziemy musieli robić wszystko, aby jednak doprowadzić Polskę do takowej neutralności. Wiąże się to z powolnym wygaszaniem naszych kopalń i elektrowni węglowych. Być może elektrownia jądrowa byłaby jakimś panaceum, ale jakoś ta sprawa się ślimaczy od lat!

 

I faktycznie COP26 w Glasgow się odbył. Zakończony został w sobotę późnym wieczorem i trwał o jeden dzień dłużej niż planowano, bo nie można było osiągnąć wspólnego konsensusu. 

 

 "Porozumienie końcowe z poprawkami zostało zaakceptowane przez przedstawicieli niemal 200 państw - poinformowała w sobotę Agencja Reutera. Celem ustaleń zawartych w dokumencie jest podtrzymanie nadziei na ograniczenie globalnego ocieplenia do 1,5 st. C., a tym samym utrzymanie realnej szansy na uratowanie świata przed katastrofalną zmianą klimatu" (...) W opublikowanym w piątek rano drugim projekcie porozumienia końcowego zaostrzono apel do krajów o pilne zajęcie się zmianami klimatu i wezwano do zwiększania wsparcia dla biedniejszych krajów, które odczuwają skutki zmian klimatu, ale złagodzono zobowiązania do ograniczenia zużycia węgla i innych paliw kopalnych [2]". 

 

Taki kompromis nie za bardzo spodobał się fanatykom i cynikom "Zielonego Ładu", bo w końcowym porozumieniu znalazło się stwierdzenie o „stopniowym zmniejszaniu” udziału węgla w energetyce poszczególnych krajów, a nie jak oczekiwano o jego „wycofaniu”. "Stało się to na skutek sprzeciwu Chin, Rosji i Indii, krajów, które chcą go wydobywać i używać w energetyce także poza rokiem 2050, który do tej pory był uważany za graniczny. Nie ma także w pełni wiarygodnych deklaracji ze strony krajów zamożniejszych do finansowania funduszu, który z jednej strony rekompensowałby krajom mniej zamożnym „starty i szkody” spowodowane nadmierną emisją, z drugiej wspomagał transformację energetyczną w tych krajach (...) Mimo tego rozczarowania w czasie tego szczytu udało się zawrzeć porozumienie dotyczące zatrzymania wylesiania, podpisane przez ponad 100 państw, na terenie których znajduje się 85% światowych lasów (...) UE która na szczycie była reprezentowana przez Komisarza Fransa Timmmermansa z jego zaostrzającym politykę klimatyczną pakietem „Fit for 55”, nie znalazła wspólników do jej realizacji, wśród głównych emitentów CO2 na świecie. Przypomnijmy, że kraje które odpowiadają za blisko 40% światowej emisji CO2, albo przysłały do Glasgow, delegacje niższej rangi jak Chiny czy Rosja, a z kolei indyjska delegacja, której wprawdzie przewodniczył premier, już na początku szczytu oświadczyła, że ten kraj będzie dążył do zeroemisyjności swojej gospodarki ale aż do roku 2070 (Indie wg danych z 2017 roku odpowiadały za blisko 7% światowej emisji). Co więcej tylko 12 krajów na 19 na ostatnim szczycie największych potęg gospodarczych świata G20 w Rzymie, zadeklarowało osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku, bądź wcześniej, co stawia postanowienia porozumienia z Paryża pod poważnym znakiem zapytania. Sumarycznie te 7 krajów z grupy G20, których deklarowane redukcje wychodzą daleko poza rok 2050, odpowiada za blisko 50% światowej emisji CO2, co stawia światową politykę klimatyczną pod poważnym znakiem zapytania. Potwierdzają to organizatorzy szczytu w Glasgow, którzy twierdzą, że przyjęte na nim zobowiązania, jeżeli zostaną spełnione, pozwolą jedynie ograniczyć globalne ocieplenie do 2,4 st.C w stosunku do ery przed przemysłowej, a nie jak się oczekuje do 1,5 st.C (wg naukowców, tylko taka redukcja pozwoli zapobiec poważnym skutkom zmian klimatycznych) (...)  Jak podchodzi się na świecie do składanych deklaracji, widać po decyzjach podejmowanych przez największego światowego emitenta CO2, czyli Chiny, a także Rosję. Chiny, które wg danych z 2017 roku odpowiadały za 27% światowej emisji, a także Rosja, która odpowiada za blisko 5% światowej emisji, po szczycie w Paryżu, niezobowiązująco zadeklarowały zeroemisyjność swoich gospodarek do roku 2060, ale na razie nie tylko nie zmniejszają emisji CO2, a ją zwiększają, więc ich udział w światowej emisji CO2 rośnie, a nie spada. Właśnie Chiny w 2020 roku oddały do użytku aż 38,4 GW nowych mocy wytwarzanych z węgla (3 razy więcej, niż reszta świata), co więcej w planach i w budowie są nowe moce węglowe wynoszące aż na 247 GW, co oznacza, że deklaracje tego kraju o zeroemisyjności w 2060 roku są także „palcem na wodzie pisane”"[3].

 

Także można powiedzieć, że tak naprawdę COP26 skończył się naszym połowicznym sukcesem, tyle tylko, że nie dzięki nam, ale innym krajom, które walczyły o możliwość wykorzystywania węgla w energetyce i zatrzymania wylesiania, o które walczył kiedyś skutecznie J. Szyszko. Bo jedne z największych w Europie połaci polskich lasów skutecznie pochłaniają CO2, które jest im niezbędne do fotosyntezy a produktem jej jest m.in wytwarzanie tlenu. 

 

Nie mam doprawdy pojęcia, gdzie jest tu jakikolwiek sens. Dlaczego Polska - mimo tego, że jesteśmy uzależnieni od węgla - nie była w stanie postawić veta do tzw. fanatycznego "Zielonego Ładu" a złagodzenie jego wymogów zawdzięczamy innym krajom? 

 

Ale dlaczego to jest tylko nasz połowiczny sukces? Ano dlatego, że F. Timmmermans wcale się nie poddaje i dalej - ale już radykalniej - promuje ten swój „Fit for 55”, który - jak wczoraj powiedział Z. Ziobro -  "My na to zgodzić się nie możemy jako państwo. Dlatego Ministerstwo Sprawiedliwości zajęło w tej sprawie jasne, jednoznaczne i kategoryczne stanowisko, w którym uważamy, że Polska powinna wetować szaleńczy projekt pana Timmermansa, który w imię ideologicznych założeń jest gotów poświęcić ludzkie życie, elementarne potrzeby człowieka na rzecz ochrony klimatu (...) I słusznie powiedział, że "gdyby propozycja ta została przyjęta, doprowadziłaby do „drastycznych, dramatycznych konsekwencji nie tylko dla polskiej gospodarki jako takiej, ale przede wszystkim dla polskich gospodarstw domowych, dla każdego Polaka, który musiałby płacić wielokrotnie wyższe rachunki za prąd, gaz (...) gdyby propozycja ta została przyjęta, doprowadziłaby do „drastycznych, dramatycznych konsekwencji nie tylko dla polskiej gospodarki jako takiej, ale przede wszystkim dla polskich gospodarstw domowych, dla każdego Polaka, który musiałby płacić wielokrotnie wyższe rachunki za prąd, gaz (...)  to, co może nastąpić w wyniku wprowadzenia polityki „Fit for 55” to „swoiste tsunami, które będzie rzutować na stan materialny polskich rodzin”.”.[4]”.

 

Polska bowiem żyje dzięki węglom: kamiennemu i brunatnemu. Energia z nich pochodząca jest naszym atutem, bo posiadamy ogromne pokłady tych surowców energetycznych. 80% 90% – taki udział w miksie energetycznym Polski ma tenże węgiel, oczywiście ze zdecydowaną przewagą węgla kamiennego. 

 

I co w związku z tym? Ano rok temu rząd podpisał wstępne porozumienie z górniczymi związkami zawodowymi, o którym czytamy m.in.:

 

"Parafowanie negocjowanego od kilku miesięcy tekstu umowy otwiera drogę do rozpoczęcia procesu jej prenotyfikacji, a później notyfikacji w Komisji Europejskiej. Wejście porozumienia w życie zależy od zgody Komisji na pomoc publiczną dla kopalń - m.in. dopłaty do redukcji zdolności produkcyjnych oraz finansowanie osłon socjalnych dla górników - urlopów przedemerytalnych i 120-tysięcznych odpraw pieniężnych. Ostateczne podpisanie umowy ma nastąpić w najbliższych tygodniach, gdy tekst formalnie zaakceptują statutowe gremia poszczególnych związków zawodowych, uczestniczących w negocjacjach. Równolegle resort aktywów państwowych wraz z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów zamierzają pracować nad wnioskiem prenotyfikacyjnym do Komisji Europejskiej. Prenotyfikacja to rodzaj postępowania w sprawach dotyczących pomocy publicznej. Jest ono prowadzone między państwem członkowskim UE a Komisją i nie powinno trwać dłużej niż dwa miesiące. W tym czasie służby Komisji oraz państwa członkowskie mają możliwość nieformalnego i poufnego przedyskutowania prawnych i ekonomicznych aspektów dotyczących projektu przyznania pomocy. Ma to wpłynąć na lepsze przygotowanie późniejszej notyfikacji. W toku takiego postępowania państwa ubiegające się o notyfikację mogą liczyć na nieformalne wskazówki dotyczące zgłaszanych projektów. Środowe parafowanie umowy społecznej w Katowicach odbyło się bez udziału mediów. Wcześniej strony przez ponad siedem godzin rozmawiały o ostatnich szczegółach wynegocjowanego już dokumentu, po poprawkach redakcyjnych. Wątpliwości związkowców budziły głównie plany operacyjne poszczególnych kopalń i ich zgodność z wynegocjowaną już umową. Na mocy umowy obecnie zatrudnieni górnicy mają otrzymać ustawowe gwarancje pracy do emerytury lub osłony socjalne - urlopy przedemerytalne (płatne w wysokości 80 proc. wynagrodzenia) i 120-tysięczne odprawy pieniężne. Budżet państwa ma dopłacać do redukcji mocy produkcyjnych w kopalniach, które będą stopniowo zamykane do końca 2049 roku - harmonogram ich wygaszania jest częścią umowy. Wynegocjowano też wielkość podwyżek w kopalniach na najbliższe cztery lata. Porozumienie przewiduje ponadto warte łącznie ponad 16 mld zł inwestycje w czyste technologie węglowe oraz powołanie specjalnego Funduszu Transformacji Śląska z 500-milionowym kapitałem początkowym i gwarancjami na kolejny miliard zł. [5]".

 

Musieliśmy - jako Polska - walczyć o jak najkorzystniejsze rozwiązania w tym obszarze, zarówno w skali światowej, jak i unijnej. Było to bardzo trudne bowiem szczególnie największe państwa UE (w tym przede wszystkim Niemcy) prowadziły i prowadzą wobec nas hipokrytyczną, wrogą i konkurencyjną politykę w zakresie polityki klimatycznej. Z jednej strony strofuje się Polskę za użytkowanie węgla a tymczasem Niemcy dwa lata temu z 9-letnim opóźnieniem oddały do użytku nową elektrownię węglową Datteln 4 w Zagłębiu Ruhry. Niby ze wszystkich napędzanych węglem elektrowni niemieckich ta jest najbardziej przyjazna środowisku, ale przecież to od Polski żąda się wygaszania kopalń i elektrowni węglowych a Niemcy sobie budują mimo całego tego zgiełku klimatycznego.  Ta ich nowa elektrownia ma moc 1100 megawatów i powstała mimo ustaleń tych wszystkich "szczytów klimatycznych". Hipokryzja w czystej postaci i nierówne traktowanie Polski na arenie UE. 

 

Tak samo ostatnio dowiedzieliśmy się, że Niemcy zamykają elektrownie jądrowe i... otwierają węglowe. "Podczas gdy ze strony naszych zachodnich unijnych sąsiadów na Polskę czynione są coraz większe naciski, aby zrezygnowała z węgla, a KE i TSUE przemocą chcą zamykać w Polsce elektrownie węglowe, Niemcy otwierają kolejne, rezygnując nie tylko z zielonej energii, ale i atomu. 

Polityka niemieckiego rządu, który zamiast stawiać na zieloną energię, otwiera nowe elektrownie węglowe, spotkała się z oburzeniem ekologów. Swoje niezadowolenie zamierzają wyrazić podczas zaplanowanych na 13 listopada protestów w Berlinie, na które zjadą z całego świata. Już za kilka lat będą emitować więcej CO2, niż dziś. Za przykładem Niemiec chcą iść Belgowie. Niemcy, którzy zamknęli już kilka elektrowni jądrowych, do końca tego roku zamierzają wygasić trzy bloki jądrowe, a do końca 2022 – ostatnie. Podobne plany mają Belgowie. Niestety, jak ostrzegaliśmy, rozbudowa mocy słonecznych i wiatrowych, nie okazała się tak szybka jak zakładano. Odłączanie atomu zamiast mocy węglowych poskutkowało m.in. tym, że w pierwszej połowie b.r. najważniejszym źródłem energii w Niemczech był właśnie węgiel kamienny i brunatny. W niedalekiej przyszłości swój udział w miksie energetycznym zwiększy najprawdopodobniej rosyjski gaz (...) Wyłączenie atomu to nie tylko katastrofalny błąd z punktu widzenia ochrony klimatu. Do 2025 roku Polska wyłączy znaczne ilości mocy węglowych obniżając emisję ale też zwiększając swoją zależność od importu energii z zagranicy gdy braknie wiatru i słońca. Niemiecka decyzja naraża cały region Środkowej Europy na zwiększone ryzyko przerw w dostawach energii" [6].

 

W tym kontekście warto przypomnieć historię naszych negocjacyjnych klęsk i zwycięstw dotyczących całego obszaru związanego z polityką klimatyczną i pakietem klimatycznym obejmującymi też emisję i handel uprawnieniami CO2. I proszę zwrócić szczególną uwagę na czasy rządów D. Tuska i E. Kopacz, bo to ich decyzje są tak naprawdę źródłem naszych klęsk i w nich należy upatrywać winy za obecną inflację i wzrost obecnych cen. To ich kapitulacja powoduje dzisiaj bardzo trudną naszą sytuacje, bo przecież obecny rząd już nie mógł się praktycznie z nich wycofać. 

 

Rok 2008

 

Premier D. Tusk zgodził się i podpisał pakiet klimatyczny negocjowany w ramach UE. Zawarto w nim skrajnie niekorzystne zapisy uderzające w polską gospodarkę, która przecież w 90% oparta jest na węglu jako źródle energii. Pakiet nazwany 3x20 zakładał redukcję emisji CO2 o 20% w stosunku do roku bazowego 2005, zwiększenie do 20% udziału energii odnawialnej w całości zużywanej energii i 20% poprawę efektywności wykorzystania energii. Największa zdrada Polski dokonana przez D. Tuska polegała na tym, że pierwotnie wynegocjowanym przez śp. prezydenta L. Kaczyńskiego rokiem bazowym liczenia redukcji emisji CO2 dla Polski miał być rok 1990 a "premier" D. Tusk zgodził się na jego zmianę na rok 2005. Ta zmiana spowodowała, że zamiast osiągnięcia już rzeczywistej  redukcji (w stosunku do roku 1990) na poziomie 32% w 2010 roku mieliśmy ją na poziomie ledwo kilkuprocentowym w stosunku do niekorzystnego roku bazowego 2005.

 

Rok 2013 (marzec)

 

Sąd UE w Luksemburgu oddalił polską skargę przeciw decyzji Komisji Europejskiej z 2011 r. dotyczącej przejściowych zasad przydziału bezpłatnych uprawnień do emisji CO2 w całej Unii. Decyzja Komisji KE 2011/278/UE z 27 kwietnia 2011 r. (tzw. decyzja benchmarkowa) dotyczyła przydziału bezpłatnych uprawnień do emisji CO2 w latach 2013-20 (...) i oznaczała, że Polska będzie mogła w latach 2013-2020 rozdzielić pomiędzy instalacje tylko ok. 477 mln uprawnień do emisji. Dla porównania w Niemczech mogło zostać rozdzielonych 1 mld 402 mln uprawnień do emisji, w Wielkiej Brytanii – 626 mln takich uprawnień. W polskiej skardze przeciw Komisji Europejskiej Polska zawarła cztery zarzuty:

- zaniżenie przydziału bezpłatnych uprawnień dla Polski wynikające z nie uwzględnienia specyfiki paliwowej poszczególnych państw członkowskich i wyliczeniu wskaźników emisyjności przy wykorzystaniu referencyjnej wydajności gazu ziemnego oraz przyjęcia tego paliwa jako paliwo referencyjne,

- nie uwzględnienie zróżnicowanej sytuacji w poszczególnych regionach UE i przez to naruszenie zasady równego traktowania,

- naruszenie zasady proporcjonalności polegające na określeniu wskaźników emisyjności na poziomie bardziej restrykcyjnym niż wymagają tego cele dyrektywy 2003/87 ustanawiającej system handlu przydziałami emisji gazów cieplarnianych we Wspólnocie,

-  naruszenie przepisów dyrektywy 2003/87 i braku kompetencji Komisji do przyjęcia zaskarżonej decyzji.

 

Skarga, która i tak była spóźniona i wydawała się być działaniem pozorowanym została oddalona w całości, co tylko świadczyło o "wielkim" wówczas znaczeniu D. Tuska.

 

Rok 2014 (październik) 

 

Pomimo lekceważenia przez UE interesów polskich w zakresie zmian klimatycznych (i w ogóle wszystkich interesów polskich) 24 października 2014 roku dalszej zdrady polskich interesów dopuściła się "premier" E. Kopacz. Podpisała bowiem rozwiązania nowego pakietu klimatycznego, jeszcze bardziej skrajnie niekorzystnego dla Polski i polskiego górnictwa i całej polskiej gospodarki. Zawarto w nim zapisy o redukcji o co najmniej 40% emisji CO2 do roku 2030 (w stosunku do niekorzystnego dla Polski roku bazowego 2005). Było to jawne uderzenie w polską gospodarkę, która i tak jest zdecydowanie słabsza od np. gospodarki niemieckiej czy francuskiej. Jedną z konsekwencji - i chyba najtragiczniejszą dla Polski - tego pakietu była konieczność radykalnego przestawienia się naszego kraju z węgla kamiennego na inne źródła pozyskiwania energii, w tym tzw. źródła energii odnawialnej, na które musielibyśmy wydać w najbliższych latach miliardy złotych. Wiązało się to również z koniecznością przyszłych radykalnych wzrostów cen energii dla ostatecznych odbiorców: przemysłowych i indywidualnych. Stąd pojawiły się m.in zakusy zamykania polskich kopalń, co oczywiście było bardzo pożądane szczególnie dla niemieckiego przemysłu wydobywczego.

 

Rok 2015 (grudzień)

 

Ogromny sukces polskiego rządu i ministra Jana Szyszko na Konferencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu, tzw. szczycie klimatycznym COP21.

 

Polska przygotowywała się na ten szczyt od dawna, ale prace nabrały przyspieszenia w momencie przejęcia władzy w Polsce przez rząd B. Szydło i objęcia teki ministra środowiska przez prof. J. Szyszko.

 

Polska w czasie tego szczytu chciała aby:

- porozumienie klimatyczne zostało zawarte niemal przez wszystkie państwa świata, czyli żeby Polska stała się sygnatariuszem porozumienia szerszego niż na poziomie UE i obejmującego całość światowej emisji gazów cieplarnianych, w tym również największych gospodarek takich jak: USA, Chiny czy Rosja,

- w porozumieniu klimatycznym zawarto zapisy umożliwiające uwzględnianie specyfiki gospodarek poszczególnych krajów i ich możliwości społeczno-gospodarczych w tworzeniu międzynarodowych porozumień klimatycznych,

- w porozumieniu klimatycznym wreszcie wskazano na rolę lasów w pochłanianiu CO2 i rolę zalesiania jako drogi do polepszenia klimatu oraz jednego ze sposobów działania na rzecz ochrony środowiska naturalnego i klimatu a także redukującego emisje CO2.

 

Dodatkowo też przygotowano analizę wykorzystania czystych ekologicznie geotermalnych źródeł energii oraz przedstawiono czyste metody spalania węgla opracowane przez krajowych naukowców dające minimalną emisję CO2 i zapewniające jego wtórne przetwarzanie.

 

W Paryżu Polska umiejętnie rozegrała negocjacje i wchodząc m.in. w przejściowe alianse (porozumienia) z Chinami, Indiami, Arabia Saudyjską czy Indonezją uzyskała wszystko, co chciała i postulowała. W ostatecznym globalnym porozumieniu ONZ zawarto wszystkie polskie postulaty a ponadto uzyskano odejście od terminu "dekarbonizacja" na rzecz "neutralności węglowej". Szczyt zakończył się w sumie dużym sukcesem bo podpisały porozumienie niemal wszystkie kraje świata, w tym najwięksi emitenci CO2, czyli Rosja, Chiny i USA.

 

Dla Polski był to ogromny sukces.

 

Po pierwsze. Globalny charakter porozumienia na szczeblu najszerszym z możliwych czyli ONZ postawił zupełnie inaczej pozycję Polski i jej dorobek w emisji i redukcji CO2. Z globalnej bowiem perspektywy Polska jest krajem o średniej emisji CO2 a najwięcej winny dziś robić w zakresie redukcji jego emisji najwięksi globalni "truciciele".

 

Po drugie. Nareszcie Polska uzyskała możliwość uwzględniania jej specyfiki energetycznej w każdych negocjacjach klimatycznych. A jako, że Polska w 80-90% oparta jest na węglu to możliwym stało się wskazywanie na niemożność zrezygnowania z niego w długiej perspektywie czasowej a ponadto uzyskaliśmy swobodną możliwość wdrażania i eksportowania czystych technologii/metod spalania węgla dających minimalną emisję CO2 i zapewniających jego wtórne przetwarzanie, co - wedle ustaleń COP21 - pozwala  na uniknięcie rezygnacji przez Polskę z węgla jako podstawowego surowca do produkcji energii a także - pozwala na rozszerzanie prac (unikanie blokowania przez UE) modernizacji polskiej energetyki opartej na węglu.

 

Po trzecie i chyba najważniejsze (o to delegacja Polski walczyła najmocniej). Uzyskaliśmy akceptację  uznania lasów i zalesiania jako elementów redukujących emisję CO2, co pozwoliło na dywersyfikację uznawanych metod redukcji tego gazu. Więc - wedle porozumienia COP21 - nie musimy skupiać się na redukcji emisji tylko na zasadzie tzw "dekarbonizacji" przemysłu i wprowadzania odnawialnych źródeł energii (np. farmy wiatrowe) ale wskazywać, że Polska pochłania CO2 dzięki ogromnym połaciom posiadanych lasów obejmujących aż 30% powierzchni kraju ("płuca Europy" - ewenement w UE!) i tym samym redukuje własną emisję CO2 a dodatkowo prowadzi również efektywną politykę w zakresie redukcji gazów poprzez zalesienie. Dodatkowo dzięki m.in. terminowi "neutralność węglowa" możemy wskazać, że  nasz kraj redukując emisję CO2 poprzez lasy i zalesianie tak naprawę dąży do zrównoważenia własnej emisji i staje się obojętnym a nawet netto ujemnym emitentem CO2. To pozwala na dalsze korzystanie Polski z węgla a to jest najważniejsze w krótkiej i długiej perspektywie naszej gospodarki. Dzięki tym zapisom - również tym z pkt. 2 - możliwym stało się również renegocjowanie skrajnie niekorzystnych zobowiązań jakie zostały przyjęte przez rządy D. Tuska i E. Kopacz.

 

Po czwarte. Uzyskaliśmy uznanie w zakresie naszych starań skierowanych na rozwijanie geotermalnych źródeł energii, czyli popularną geotermię tak wyśmiewaną przez elity III RP - ("Geotermia Toruńska").

 

 

Rok 2017 (luty)

 

Powtórzę to, co napisałem wcześniej. Przyjęto bezprawnie (pomimo sprzeciwu państw dających mniejszość blokującą) i niezgodnie z duchem ważniejszego porozumienia COP21 tzw. "wspólne stanowiska ws. reformy unijnego systemu pozwoleń na emisję CO2 (EU - ETS)". Niekorzystne dla Polski rozwiązania - powodujące m.in. wzrost cen uprawnień na emisję CO2 a tym samym wzrost kosztów przedsiębiorstw i wzrost cen dla konsumentów - to przede wszystkim:

-  ustalenie niższego progu całkowitej liczby uprawnień dostępnych na aukcjach z 57% (jakie proponowała i tak niekorzystnie dla Polski KE) do 55%,

-  wprowadzenie mechanizmu umarzania niewykorzystanych pozwoleń, bez określenia nawet ilości certyfikatów, które miałyby być skasowane - tym samym nie będzie już możliwości np. korzystnej dochodowo odsprzedaży niewykorzystanych uprawnień.

 

Na szczęście nie wszystko poszło "nie po naszej myśli".

 

Po pierwsze. Mimo, iż część krajów UE i wielu polityków chciało zwiększyć rokroczny spadek liczby uprawnień do emisji CO2, to jednak zachowany został ustalony w 2014 roku (też niekorzystny dla Polski) wskaźnik spadku wynoszący rocznie 2,2%.

 

Po drugie. Zgodnie z oczekiwaniami Polski przyjęto zapisy dotyczące zarządzania funduszem modernizacyjnym. Przewidziano go dla najbiedniejszych krajów UE, które z dochodów pochodzących ze sprzedaży 10 proc. uprawnień mają przekształcać swój system energetyczny. Do Polski trafić ma największa część z tych środków, dlatego polskiemu rządowi szczególnie zależało, by móc decydować, na jakie inwestycje pójdą. Na tym etapie udało się wynegocjować zapisy przewidujące, że to państwa-beneficjanci odpowiadają za zarządzanie funduszem a nie przedstawiciele państw członkowskich, KE oraz Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI). Polska obawiała się, że zarządzanie funduszem przez KE i EBI sprawi, iż nie wszystkie projekty, jakie chciałaby realizować, będą mogły otrzymać wsparcie. Na czarnej liście mogłyby się znaleźć np. inwestycje, które byłyby w jakikolwiek sposób związane z wykorzystaniem węgla jako surowca energetycznego.

 

Po trzecie. Uzyskano lekkie złagodzenie kryteriów (tzw. benchmarków), od których będzie zależało, ile dana firma będzie mogła dostać darmowych pozwoleń na emisję. W koncepcji bowiem KE benchmarki określają standardową wydajność w danym sektorze i pokazują, ile trzeba wyemitować CO2, żeby wyprodukować np. tonę stali. 100 proc. darmowych pozwoleń na emisje dostaną tylko te firmy, których wydajność będzie zgodna z ustalonym benchmarkiem.

 

Po czwarte. Uzyskano możliwość przyznania 30% darmowych uprawnień z przeznaczeniem  dla ciepłownictwa, co jest ważne ze względu na wykorzystywanie przez Polskę węgla jako źródła energetycznego.

 

Niestety Polska może dziś walczyć tylko w zakresie skrajnie niekorzystnych porozumień zawartych przez zdrajców: D. Tuska i E. Kopacz a unijny system pozwoleń na emisję CO2 to główne narzędzie realizacji zawartych w 2014 roku zapisów o redukcji o co najmniej 40% emisji CO2 do roku 2030 (w stosunku do niekorzystnego dla Polski roku bazowego 2005 a nie 1990). 

 

Lata 2018-2019 

 

Konferencja Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu w Katowicach (COP24) odbyła się w dniach od 2 do 16 grudnia 2018. Szczyt obejmował posiedzenia trzech najwyższych organów decyzyjnych i ich organów pomocniczych: 24. sesję Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (COP24) wraz z 14. sesją Spotkania Stron Protokołu z Kioto (CMP 1.4) oraz 1 sesją  Konferencji Stron, służącej jako spotkanie stron Porozumienia paryskiego (CMA1.3). Dodatkowo, polska Prezydencja zorganizowała 21–24 października 2018 konferencję PreCOP w Krakowie, której celem było omówienie najtrudniejszych tematów przed rozpoczęciem formalnych negocjacji w ich pełnym wymiarze.

 

Głównym celem szczytu COP24 było przyjęcie przez wszystkie Strony pakietu zasad wdrożeniowych Porozumienia Paryskiego, określających działania, ich formę i podstawę, a także kiedy i przez kogo powinny zostać podjęte. Te zasady zostały określone w „Katowickim Pakiecie Klimatycznym” (Katowice Rulebook).

 

Polska Prezydencja podczas szczytu prowadziła dyskusję wokół trzech kluczowych tematów: człowieka, technologii i przyrody. Każdemu z tematów przewodnich została przyporządkowana deklaracja, do której mogły dołączać wszystkie zainteresowane państwa:

 

– Śląska Deklaracja Solidarnej i Sprawiedliwej Transformacji zakładała ochronę klimatu przy jednoczesnym utrzymaniu rozwoju gospodarczego i miejsc pracy, a także odpowiedzialność państw w wymiarze gospodarczym, społecznym, środowiskowym i klimatycznym, przy jednoczesnym nacisku na modernizację, zmiany technologiczne i wdrażanie innowacji, umożliwiających efektywniejsze i bardziej przyjazne dla środowiska wykorzystanie zasobów. Deklarację przyjęło 55 państw,

– Katowickie Partnerstwo na rzecz Elektromobilności było poświęcone zmianie technologicznej i organizacyjnej ku transportowi niskoemisyjnemu. Deklarację przyjęło ponad 50 państw (obejmujących ponad połowę światowej populacji), regionów i organizacji pozarządowych,

– Śląska Deklaracja Ministerialna „Lasy dla klimatu” dotyczyła zachowania i zwiększania zasobów węgla w pochłaniaczach i rezerwuarach gazów cieplarnianych do 2050 roku oraz wskazywała na kluczową rolę pochłaniaczy w osiągnięciu celu wyznaczonego przez Porozumienie paryskie. Deklarację przyjęły 82 strony (81 państw oraz UE).

 

Natomiast kolejny szczyt (COP25) odbył się w grudniu 2019 roku. Podczas COP25 wiele uwagi poświęcone zostało bliskiemu związkowi pomiędzy oceanami a klimatem i tego, jak wzajemnie na siebie oddziałują. Stąd też COP25 nazywany został „Blue COP”. Ten aspekt był poruszony w jednym z raportów Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC). Ustalenia tego szczytu nie miały jednak większego wpływu na polskie sprawy. Wszystko, co byłe złe dla nas zostało już ustalone wcześniej i niestety - mimo zmiany rządów w Polsce - dalej poddajemy się dyktatowi międzynarodowych lewaków spod znaku pseudoekologicznych "Zielonych". 

 

Zatem konstatując. Oczekiwałbym jednak jakiejś dyskusji w Polsce na ten temat i szczegółowego poinformowania Polaków o wszystkich aspektach naszej walki o polski przemysł oparty na węglu. Czy jeszcze walczymy, czy już kompletnie się poddaliśmy? I dlaczego my mamy wygaszać kopalnie i elektrownie węglowe a takie Niemcy sobie nic nie robią z jakichkolwiek ustaleń na poszczególnych szczytach COP i realizują swoją niemiecką politykę w tym obszarze. 

 

Warto przy tym wskazać jak kształtowała się cena za emisję CO2 na przestrzeni ostatnich 2 lat. 

 

Źródło: ]]>https://www.bankier.pl/wiadomosc/Ceny-uprawnien-do-emisji-CO2-znow-szybu...]]>

 

"Ceny uprawnień do emisji CO2 zbliżają się do poziomu 50 euro za tonę. Jeszcze przed rokiem było to ledwie 20 euro za tonę. Ten gwałtowny wzrost mocno odczuwają w portfelach Polacy. Końcówka kwietnia 2021 roku przyniosła trzecią gwałtowną falę podwyżek cen uprawnień do emisji CO2. Przez tydzień poszły one w górę z poziomu 44 euro za tonę do poziomu 48 euro za tonę. W sumie, dodając do tego mocne wzrosty na początku lutego i marca, w 2021 roku podrożały one już o blisko połowę. Jeszcze większe wrażenie robi porównanie do cen sprzed roku (ok. 20 euro za tonę) czy sprzed 4 lat (ok. 5 euro za tonę) [7]".

 

"Ceny dalej szybują i na grudzień 2021 roku przekroczyły już stawkę 90 euro/t , a to trzy razy więcej niż przed rokiem. A to radyklanie podnosi rachunki za energię w Polsce. Analitycy przewidują, że jeszcze tej zimy notowania CO2 mogą skoczyć do kosmicznego poziomu 100 euro/t. Ceny napędza mroźna zima i drogi gaz (...) Wcześniej osiągnięcie tego pułapu przewidywano w okolicach 2030 r." [8].

 

No i teraz znów dochodzimy do Rosji w obszarze wzrostu cen gazu w Europie, ale nie tylko. Dla Moskwy od zawsze gaz był surowcem, który nie tylko że przynosił jej ogromne dochody, to jeszcze stanowił element geopolitycznej walki o wpływy. Teraz to przede wszystkim Rosja spekuluje w Europie wzrostem cen gazu, co powoduje wzrost zapotrzebowania na węgiel, co z koleje powoduje opisany już wzrost cen za prawa do emisji CO2 a to podnosi ceny za energię i ciepło, i.... koło się zamyka. A już niedługo zostanie uruchomiony niemiecko-rosyjski rurociąg Nord Stream 2 a wtedy już Moskwa zyska całkowitą swobodę ustalania cen gazu i będzie tak: gaz Rosja będzie sprzedawała do Niemiec po umiarkowanych cenach a Niemcy będą go odsprzedawali po już przez nie ustalonych cenach krajom europejskim. Czysta realizacja kondominium rosyjsko-niemieckiego i niemieckiej Mitteleuropy, ale teraz rozszerzonej jeszcze o niemal wszystkie kraje europejskie (z wyłączeniem tych, które znajdą się pod władaniem Rosji). A nowa amerykańska administracja już dała zgodę na dokończenie Nord Stream 2 a nowy rząd niemiecki chce Jednego Sfederalizowanego Państwa Europa. 

 

Czy wreszcie kraje Europy się obudzą, dokąd ten cały Eurokołchoz zmierza? Obawiam się, że może być za późno, ale nadzieja umiera ostatnia. 

 

[0] ]]>https://krzysztofjaw.blogspot.com/2021/11/szczyt-cop26-w-glasgow-fanatyc...]]>

[1] ]]>https://krzysztofjaw.blogspot.com/2021/04/niemcy-buduja-weglowe-kopalnie...]]>

[2] ]]>https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/cop26-przedstawiciel-chin-...]]>

[3] ]]>https://naszeblogi.pl/60461-koniec-szczytu-w-glasgow-ue-nie-znalazla-wsp...]]>

[4] ]]>https://wpolityce.pl/gospodarka/580650-ziobro-polska-powinna-wetowac-sza...]]>

[5] ]]>https://niezalezna.pl/392807-jest-umowa-miedzy-rzadem-a-goacuternikami-u...]]>

[6] ]]>https://wpolityce.pl/gospodarka/573896-niemcy-zamykaja-atomowe-a-otwiera...]]>

[7] ]]>https://www.bankier.pl/wiadomosc/Ceny-uprawnien-do-emisji-CO2-znow-szybu...]]>

[8] ]]>https://businessinsider.com.pl/gielda/kosmiczne-ceny-praw-do-emisji-co2-...]]>

 

 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 

]]>http://krzysztofjaw.blogspot.com/ ]]>

kjahog@gmail.com

 

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (10 głosów)

Komentarze

Panie Krzysztofie, litości!

Tak obszerny tekst, z nagromadzeniem takiej ilości szczegółowych informacji, to nadaje się do publikacji na specjalistycznym portalu, do debaty ze specjalistami a nie na portalu społecznościowym, gdzie zaglądają czytelnicy w zdecydowanej większości nie mający przygotowania do jego ogarnięcia a co dopiero mówić o chęci  do twórczej dyskusji nad tezami w nim zawartymi.

Zgadzając się z Pańską opinią na temat AGO jako nie mającego podstaw w historii zmian klimatycznych na Ziemi.

Obecny klimat na Ziemi zmierza do punktu jaki osiągnął około 125 tys. lat temu w epoce "paleolitu środkowego" (od 350-300 lat temu do 40 tys. lat temu), gdy średnia temperatura planety była wyższa o 0.7ºC od obecnej a poziom oceanów o 8 m wyższy.

To naturalny proces w dziejach Ziemi, bez wpływu działalności ludzkiej, która ma w tym obecnym procesie pomijalną rolę.

Zmiany średniej temperatury na Ziemi w okresie od 450 tys. lat do czasów obecnych, pokazuje wykres sporządzony na podstawie badań rdzeni lodowych Antarktydy(zmiany śr. temp., zmiany stężenia CO2 w atmosferze, zmiany stężenia pyłów):

Po osiągnięciu takich warunków klimat rozpoczął się ochładzać i nastąpiły okresy zlodowaceń, by znowu około 11 tys lat temu nastąpił proces ocieplania , trwający do dziś.
To wzrost zawartości CO2 w atmosferze w okresie młodszego (czyli górnego) plejstocenu trwającego od 40 do 10 tys. lat temu, nastąpiło ustąpienie epoki lodowcowej (ustąpienie tzw. lądolodów), które pokrywały co najmniej kilkakrotnie północną i środkową część Europy, łącznie z Polską, a także inne obszary strefy umiarkowanej: zachodnią Syberię, Amerykę Północną, Grenlandię i Tybet, a na półkuli południowej Ziemię Ognistą, Argentynę i Tasmanię i stworzeni warunków do życia (głównych odmian naszego gatunku - tzw. rasy ludzkie: mongoloidalna w Azji, negroidalna w Afryce Środkowej, odmiana europeidalna i australoidalna i stworzyła warunki do powstawania ludzkich cywilizacji i rolnictwa.

Walka z ociepleniem prowadzona przez globalnych przestępców, to oszustwo kosztem miliardów ludzi, prowadzące do depopulacji.
Czas biblijnego POTOPU wg  Boba Ballarda, słynnego badacza głębin, który wsławił się tym, że w 1985 roku odnalazł słynnego "TITANIKA" zatoniętego w 1912 roku, to ,~7.5 tys. lat temu.
Prawdopodobną przyczyną POTOPU było przedarcie się wód Morza Śródziemnego do Morza Czarnego 7500 lat temu, gdy Morze Czarne było słodkowodnym jeziorem.

Czas biblijnego potopu na wykresie zmian średnich temperatur na Ziemi(średnia temperatura ~7.5 tys. lat temu  sięgała +3º C:

Analizując cykliczne zmiany temperatury na Ziemi, pokazane na tym wykresie, bardzo prawdopodobnym wydaje się, że obecnie żyjemy podczas maksimum cyklu ciepłego, sprzyjającego życiu na Ziemi, maksimum trwającego dłużej niż poprzednie maksima i raczej czeka nas w przyszłości oziębianie klimatu a nie jego ocieplanie i wysiłki ludzkości zmierzające do odwrócenia naturalnych trendów kształtowania klimatu na Ziemi, powodowanych zjawiskami rządzącymi  we wszechświecie a zwłaszcza w naszym Układzie Słonecznym i Drodze Mlecznej, to przysłowiowe  "porywanie się z motyką na Słońce.

Autorzy tego przedsięwzięcia nie są tacy głupi, jak by się komuś widziało - oni są cwanymi oszustami wykorzystującymi nauki płynące z Talmudu i jego wielowiekowych interpretacji, dostosowujących jego zasady do zmieniającego się świata, w celu osiągania stawianych sobie celów. 

To, że udaje im się to osiągać, to zasługa tych zasad i konsekwencji w ich wykorzystywaniu w sposób cyniczny i bezwzględny(rasistowska etyka, nawet w swojej etnicznej grupie).

Dla nich liczy się interes grupy ale nie na tych samych warunkach dla każdej z podgrup.

Dla realizacji  założonych celów mogą poświęcać nawet życie mniej wartościowych członków grupy, co miało swój wyraz podczas tzw. holokaustu, 

Już od drugiej połowy IX wieku środowiska syjonistyczne twierdziły, że dla powstania państwa Izrael, potrzebna będzie ofiara z 6 mln. Żydów(pisał o tym kilka lat temu na neon24.pl, bloger @Ziut Obóz Narodowo Demokratyczny, zamieszczając w notkach screeny archiwalnych wydań gazet amerykańskich z przełomu XIX i XX wieku, poświęconych tej problematyce.

Nie jest przypadkiem, że do realizacji tego celu wybrali Hitlera, nieślubnego wnuka barona Salomona Mayera Rothschilda(babka Hitlera była u niego pracownicą a kiedy zaszła z nim w ciążę, ten ją zwolnił mi odesłał na wieś gdzie urodziła nieślubnego Johanna Georga Hiedlera, ojca Hitlera. To przecież żydowscy bankierzy sponsorowali Hitlera(IG Farben to firma, podstawa do przygotowania i prowadzenia wojny).

Wcześniej żydowscy bankierzy z Niemiec i z Ameryki(po założeniu podstępem FED-u i przejęcia kontroli naf finansami Ameryki), finansowali Lenina i Trockiego w przeprowadzeniu rewolucji bolszewickiej, która ze Wschodu na Zachód miała ogarnąć "ludzki ród" i dać im władzę nad światem. 

Polska zatrzymała realizację tego projektu w 1920 roku, więc postanowili zlikwidować Polskę, tworząc pakt Ribbentrop Mołotow i atakując ją z dwóch stron, przy obojętności Zachodu.

W swym szaleńczym zapale postanowili zrealizować ten swój plan, popychając Hitlera na ZSRR, by potem wraz ze ZSRR go pokonać, licząc na podporzadkowanie ZSRR swojej sile finansowej.

Okazało się to złudne, wiec rozpoczęli zimną wojnę, by tak osłabić ZSRR, by ten podporzadkował im się tak jak "demoludy" z Polską jako "najweselszym barakiem w obozie państw socjalistycznych", wykorzystanym wraz z JPII do rozsadzania tego obozu od środka.

Za Jelcyna w dekadzie lat 90-tych XX wieku "żarło" i wydawało im się, że przejmowanie rosyjskiej gospodarki i zasobów surowcowych jest na dobrej drodze("jelcynowska smuta") i znowu tak jak Stalin po śmierci Lenina tak przyszedł Putin i pogonił żydowskich amatorów "kuponowej prywatyzacji".

Wtedy "Talmudowi" cwaniacy rozpoczęli z poczatkiem XXI wieku, politykę "przyciągania Rosji do Zachodu metodą "marchewki i kija".

"Marchewką" była polityka rosnących cen surowców energetycznych, trzonu dochodów budżetowych Rosji, gdy Rosja współpracowała grzecznie z USA(także podnoszenie prestiżu Rosji na arenie międzynarodowej, poprzez zapraszanie Rosji do ekskluzywnych klubów Zachodu(np. G8, G20, przyjęcie Rosji 16 grudnia 2011 roku na konferencji ministerialnej w Genewie  do Organizacji WTO), po osiągnięciu szczytu zaufania pomiędzy USA/Zachodem a Rosją( zaniechanie tarczy antyrakietowej w Polsce, układ START II z 8.04.2010, zbrodnia z 10.04.2010 roku, szczyt NATO i NATO-Rosja w listopadzie 2010 roku w Lizbonie)  a "kijem", którym były gwałtowne spadki cen(w 2008 roku po ataku Rosji na Gruzję i w 2014 roku, po ataku Rosji na Ukrainie.

Tu trzeba wspomnieć o tym, ze ceny surowców energetycznych były(i są ) elementem rozgrywek geopolitycznych.

Lata zimnej wojny były okresem niskich cen ropy(i gazu) bo to służyło polityce USA, wspierania Chin, konkurenta ZSRR(niskie ceny surowców energetycznych sprzyjały rosnącej gospodarce Chin były niekorzystne dla Rosji, ich dużego producenta i konkurenta USA. 

Po niedanym okresie "jelcynowskiej smuty" lat 90-tych XX wieku, konkurentem USA  stały się rosnące w siłę Chiny i dlatego podjęto politykę wysokich cen ropy i gazu, elementu "przyciągania Rosji do Zachodu i osłabiające wzrost gospodarki mi siły Chin.

Obecnie kryzys pandemiczny, szaleńcza polityka handlu CO2 powodująca kryzys energetyczny i sprzyjająca interesom Rosji, jest próbą ponownego wabienia Rosji propozycją, że współpraca Rosji z USA/Zachodem/niemiecką UE, będzie sprzyjać Rosji poprzez utrzymywanie wysokich cen energii.

Wg danych Banku Rosji, w latach 2002-2016, Rosja uzyskała dodatkowe dochody ze sprzedaży surowców energetycznych w wysokości 3.2 bln.$(duża część tych dodatkowych dochodów, została wytransferowana przez rosyjską oligarchię, poza Rosję).

Drugim efektem szaleństwa pandemicznego i kryzysu energetycznego, sprzyja realizacji ONZ-owskiej Agendy 2030, Wielkiego Resetu i NWO, poprzez pauparyzację miliardów ludzi na Ziemi, wprowadzenie projektu ONZ i UE zwanego Bezwarunkowym Dochodem Podstawowym(BDP), czyli sprowadzeniem ludzkości do roli niewolników Rasy Talmudowych Panów.

Vote up!
5
Vote down!
0
#1639820

Chyba faktycznie przesadziłem z obszernością i szczegółowością tego tekstu, z którego swobodnie można by wykroić kilka o przyzwoitej długości i tłumaczące w prostszym języku meandry tego zagadnienia, np. o co chodzi z tymi latami bazowymi, od których liczy się redukcję emisji CO2. Faktycznie to raczej artykuł do jakiegoś specjalistycznego pisma czy portalu, gdzie można by konstruktywnie dyskutować o poszczególnych kwestiach.

Nieraz tak mam, że jak się w coś mocno zaangażuję to kończę dopiero wtedy, gdy wyczerpię maksymalnie temat. Na szczęście mam tak tylko co jakiś czas i gdy jestem po prostu na coś wkurzony tak, że mnie "szlag trafia". 

I właśnie handel emisjami CO2 i cały ten "Zielony Ład" to takie "szlag trafiające" mnie tematy. Takiego szwindlu i na taką skalę ludzkość jeszcze nie przeżyła. Nie chcę używać mocniejszych słów, ale w głowie przeklinam jak szewc myśląc o tym. A do tego jeszcze ten koronawirus - kolejny szwindel, ale ten już dotyka zdrowia ludzi, czyli... ciemne postaci NWO przeszły już do kolejnego etapu, który już nie tylko powoduje pauperyzację ludzi, ale też ich przyszłą depopulację.

Niekiedy doprawdy nie rozumiem jak wypruto nam mózgi i pozbyto nas instynktu samozachowawczego. Jak mogliśmy na to pozwolić????

I dziękuję za obszerny komentarz, z którym zgadzam się w 100%, ale ilu ludzi potrafi tak szeroko rozumieć świat? Tylko nieliczni i jest ich coraz mniej. Młode pokolenie już nie jest w stanie nawet ze zrozumieniem przeczytać jakiegoś kilkuakapitowego tekstu a o czytaniu wartościowych książek można już zapomnieć. Taką bezkształtną masą można idealnie sterować i kształtować ją swobodnie i bez ograniczeń. 

Pozdrawiam i Dobrego oraz Zdrowego Roku 2022 dla Ciebie i Twoich Najbliższych

Vote up!
5
Vote down!
0

krzysztofjaw

#1639830

Dziękuję, że wyciągnąłeś STANa35 do mównicy i Jemu, że usystematyzował problemy od samych fundamentów (tego nigdy nie za dużo!). No i dziękuję za całą tę pracę ;)

Vote up!
5
Vote down!
-2

WAŻNE! Polska ma udział w morderstwach dzieci:
https://wrealu24.tv/recordings/bo4ikcj7.mp4

#1639832

Zastanawiam się za co oberwałeś pały, za komentarz a raczej podziękowanie, czy za nick. Widać resortowi mają na oku portal NP przez 24 h na dobę.

Vote up!
3
Vote down!
0
#1639977

Też się zastanawiam za co oberwał te minusy... ale ja osobiście nigdy sobie nic z nich nie robię. Piszę to, co uważam za stosowne a czy mnie plusują czy minusują to już ich kwestia. Najgorsze jest to, że często te minusy stawiane są pro forma - za nick. Nie warto się jednak nimi przejmować. 

Pzdr

Vote up!
5
Vote down!
0

krzysztofjaw

#1639978

"Niekiedy doprawdy nie rozumiem jak wypruto nam mózgi i pozbyto nas instynktu samozachowawczego. Jak mogliśmy na to pozwolić????"

 

Przed zastosowaniem prania ludzkich mózgów w skali całej populacji, robiono eksperymenty na zwierzętach(myszach, szczurach) i badano jak one reagują na różnorakie bodźce, którym je poddawano.

Poddanie badań naukowych polityce grantowej, pozwoliło na podporzadkowanie nauki dawcom grantów, przez co pierwszymi biorcami owoców tych badań, co daje im przewagę nad resztą populacji.

Szeroko rozwinięty system grantowy(mecenat nad nauką był zawsze, ale problemem stał się wtedy, gdy został on zaprzęgnięty do realizacji antyludzkich projektów) pozwala na produkcję pseudonaukowych opracowań, mających uzasadniać szwindle o coraz większej skali, tak jak to miało i ma miejsce w sprawie AGO.

Swego czasu podjąłem rozmowę poprzez wymianę mail'i z kilkoma polskimi naukowcami, posiadającymi znaczny dorobek naukowy(dorobek sprzed i z początkowej ery szaleństw klimatycznych, czyli lat poprzedzających koniec zimnej wojny i pierwszych lat po Szczycie Ziemi w 1992 w Rio de Janeiro i pierwszych COP-ów z Protokołem z Kioto z 1997 roku na czele.

Pytałem, dlaczego ich prace i ich kolegów ze świata, przeczące teorii AGO są nieznane szerokim gremiom a ich prace i ich następców, np prace słynnego Henrika Svensmarka z zespołem z Uniwersytetu Technicznego w Kopenhadze, oraz dalsze prace idące ich śladem są hamowane(ta słynna wypowiedź naukowca z ONZ-towskiego IPCC, na pytanie H.Svensmarka, czy nie warto brać pod uwagę wyników prac jego zespołu?):

- "Nie, bo my już wszystko wiemy!")

Odpowiadali mi, że uczelnie nie są zainteresowane podejmowaniem takich badań, na prowadzenie których nie uzyskają grantów.

Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia i wszelkiej pomyślności dla Pana i Panu Najbliższych.

Vote up!
2
Vote down!
0
#1639838

Wie Pan. Dwa razy podchodziłem do doktoratu z ekonomii: zaraz po studiach i całkiem niedawno. Za pierwszym razem musiałem zrezygnować, bo już miałem studencką rodzinę i dziecko, więc musiałem zacząć zarabiać na utrzymanie rodziny a wtedy nie dało się utrzymać z samego tylko stypendium doktoranckiego. Teraz zrezygnowałem, bo zaproponowałem pracę na temat strategii finansowych firm farmaceutycznych i po napisaniu konspektu, który zawierał hipotezy badawcze (raczej mające udowodnić negatywną stronę finansową tych firm)  odmówiono mi właśnie grantu badawczego a bez niego nie mógłbym np. wyjechać na realizację prac badawczych za granicę a ze środków własnych nie chciałem tego finansować, bo najważniejsza jest jednak dla mnie rodzina. 

Także ja się nie dziwię, że wielu naukowców po prostu rezygnuje z badań zagadnień kontrowersyjnych a wybierają sobie takie, na które mogą dostać grant badawczy. Stąd ta politpoprawność na uczelniach, na których można spotkać tylko jednostki, które tej politpoprawności nie ulegają. Czy można się zatem dziwić, że akurat uczelnie wyższe na świecie opanowało lewactwo, skoro nieraz nawet za powiedzenie, że "normalność to małżeństwo  mężczyzny i kobiety oraz ich dziecko lub dzieci" można zostać zwolnionym z posady? I to nawet, gdy się jest uznanym naukowcem...

Świat stanął na głowie...

Pzdr

 

Vote up!
1
Vote down!
0

krzysztofjaw

#1639979

Główną twarzą  pseudoekologicznego projektu pakietu unijnego Fit for 55 jest Frans Timmermans, wiceprzewodniczący KE.

Na stronie internetowej poświęconej publikacjom informacji o ludziach "z pierwszych stron gazet" jak niegdyś mówiło się o ważnych i znanych ludzi z wszystkich dziedzin ludzkiej działalności), takie m.inn. informacje  pojawiły się na temat Fransa Timmermansa:

(...)

Pochodzenie etniczne, religia i poglądy polityczne

Wiele narodów chce wiedzieć, jakie jest pochodzenie etniczne, narodowość, pochodzenie i rasę Fransa Timmermansa ?

Sprawdźmy to! Według zasobów publicznych, IMDb i Wikipedii, pochodzenie etniczne Fransa Timmermansa nie jest znane.

(...)

https://allfamousbirthday-com.translate.goog/frans-timmermans/?_x_tr_sl=en&_x_tr_tl=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=sc

Jakież to tajemnice zawarte musiałyby być ujawnione w rzetelnej odpowiedzi na  pytanie o pochodzenie etniczne  Fransa Timmermansa?

Uczciwy i genialny człowiek i polityk, za jakiego kręgi unijne i nie tylko unijne kręgi uważają F.T.,   powinien być dumny z tego, że ma pochodzenie etniczne takie a nie inne.

To, że po II WŚ następowało masowe zmienianie nazwisk i życiorysów u ludzi przybyłych do Polski ze ZSRR, dobrze  wiemy my Polacy i wiemy czemu to miało służyć(sprawowania przez Żydów władzy nad Polakami).

Vote up!
4
Vote down!
0
#1639840

Nie wiem jakie pochodzenie etniczne ma F.T., mogę się jedynie domyślać i zawsze się dziwię, że niektóre (albo jedyne) etniczne narody wstydzą się swojego pochodzenia zmieniając nazwiska. Chociaż tak nie do końca... bowiem akurat wobec tego domyślnego narodu się nie dziwię. Jednego jestem pewien: to bardzo niebezpieczny dla Europy człowiek, który raczej swoje wizje winien wysnuwać w pomieszczeniu bez klamek. 

Pzdr

Vote up!
1
Vote down!
0

krzysztofjaw

#1639980

Bardzo potrzebny i, przede wszystkim, kompetentny tekst. Naprawdę wiele wyjaśnia. Dziękuję bardzo.

Vote up!
2
Vote down!
0

MK

#1639962

Dziękuję za dobre słowo, chociaż wiem, że trudno go strawić za jednym p[odejściem. Chodzi mi o tekst :)

Pzdr

Vote up!
1
Vote down!
0

krzysztofjaw

#1639981

https://www.youtube.com/watch?v=Rv7NGg_pqGU  (3:27- 4:35)

Cejrowski wskazując na Francję twierdzi, że można się wycofać z paryskich porozumień klimatycznych.

Vote up!
1
Vote down!
0

WAŻNE! Polska ma udział w morderstwach dzieci:
https://wrealu24.tv/recordings/bo4ikcj7.mp4

#1639967

Cejrowski może sobie mówić, ale sprawa jest bardzo skomplikowana. Też bym chciał, żebyśmy walnęli pięścią w stół, ale wtedy konsekwencje mogłyby być dość duże, Niestety nie wiem jak to szaleństwo możemy zatrzymać!

Pzdr

Vote up!
3
Vote down!
0

krzysztofjaw

#1639982

Sprawa jest trudna i złożona, ale droga poddawania się jest drogą hańby (może nie tej najgorszego rodzaju, ale hańby) i prowadzi do pewnej przegranej. Konfrontując się zawsze mamy szansę.

Na pewno najtrudniej zacząć się stawiać, ale później powinno pójść lepiej.

"Do odważnych świat należy" - przykładem jest polityka Rosyjska (pozdrawiam Kapitana Nemo - który zachęcił mnie- nie wprost do zrozumienia "bajek" Korwina). Siłą Rosyjskiej polityki nie jest siła wojska, ale gotowość jego użycia. Cejrowski dobrze czuje klimat zwycięstwa. Tego dokonała Polska międzywojenna ale było dużo więcej chętnych do walki no i  technologia miała mniejsze znaczenie.

 

Vote up!
1
Vote down!
-1

WAŻNE! Polska ma udział w morderstwach dzieci:
https://wrealu24.tv/recordings/bo4ikcj7.mp4

#1639985

Vote up!
4
Vote down!
0
#1639990

Gdzie Ty to wynajdujesz? Uśmiałem się do rozpuku!

Pzdr

Vote up!
2
Vote down!
0

krzysztofjaw

#1639992

Vote up!
1
Vote down!
0
#1639994