Strategiczne znaczenie Powstania Warszawskiego

Obrazek użytkownika elig
Historia

  

 Właśnie dziś [3.10.2019] mija 75 rocznica kapitulacji Powstania Warszawskiego {TUTAJ}.  Do dziś wzbudza ono sprzeczne opinie.  Historycy i publicyści ze stronnictw pruskiego i ruskiego potępiają je w czambuł pisząc o "szaleństwie, zbrodni oraz obłędzie".  Winą za zburzenie Warszawy przypisują dowództwu AK i rządowi londyńskiemu.  Ta propaganda przypomina "polskie obozy zagłady".  Prawda jest bowiem taka, że większość zniszczeń w mieście spowodowali Niemcy już po upadku powstania.  Inni , tak jak bloger Tezeusz {TUTAJ} twierdza, że:

 

  "Większość Polaków, jak podają w ostatnim okresie media, w ilości 61 procent ankietowanych jest zdania, że Powstanie Warszawskie miało sens i dobrze, że wybuchło w dniu 1 sierpnia 1944 roku. (...) Taka właśnie postawa ludności Powstańczej Warszawy ma obecnie wielką cenę sprawczą stwierdzającą i ostrzegającą by ewentualny agresor w tym Putin oraz Rosja zdawali sobie sprawę z konsekwencji jakiejkolwiek agresji na Polskę, ale i dlatego, że Powstanie Warszawskie miało wagę i sens nie dla tamtej chwili, ale dla późniejszej historii w walce o pełne wyzwolenie spod okupacji sowieckiej naszego kraju i narodu. I tak się stało wojska Rosyjskie zostały przegnane z Polski. ".

 

  Mało kto jednak zastanawia się nad strategicznym znaczeniem Powstania Warszawskiego i jego wpływie na losy drugiej wojny światowej.  Lukę tę wypełnia doskonały artykuł Romualda Szeremietiewa "Warszawa pokrzyżowała plany Stalina" opublikowany w TVP Info {TUTAJ}.  Jest on długi, ale warto przeczytać go w całości.  Autor na wstępie omawia okoliczności wybuchu powstania oraz stwierdza, że w zadnym wypadku Warszawa nie miała szans na unikniecie zniszczenia.  Powołuje się przy tym na przykład Mińska i Budapesztu [o tym ostatnim pisałam rok temu w notce "Warszawa i Budapeszt w roku 1944" {TUTAJ}}.

 

  W dalszej części artykułu Szeremietiew stwierdza:

 

  "Wybuch powstania na rozkaz Komendanta Głównego AK był zaskoczeniem dla Stalina i uniemożliwiał Sowietom zaplanowane opanowanie stolicy Polski. Powtórzmy – Stalin chciał wybuchu powstania w Warszawie, ale pod sowiecką kontrolą, dla ustanowienia władzy komunistów; to nie miało być polskie powstanie w obronie niepodległości Polski. (...)

  Przed laty francuski historyk Stephane Courtois ogłosił, że odwiedzając jedno z archiwów rosyjskich, trafił na dokumenty wykazujące, że Powstanie Warszawskie przeszkodziło w przygotowanej i zaplanowanej w szczegółach operacji Armii Czerwonej, która w pościgu za Niemcami miała ruszyć przez Europę, aby dokonać podboju Francji we współpracy z tamtejszymi komunistami. (...)

  W tym czasie na terenach między Warszawą a Berlinem oraz pomiędzy Karpatami a Bałtykiem Niemcy nie miały sił zdolnych powstrzymać sowieckie armie z tysiącami czołgów i samolotów. Sowieci zaś po uchwyceniu przyczółków na lewym brzegu Wisły z łatwością mogli przerzucać na zachód masy swych wojsk. Mieli zresztą doświadczenie w forsowaniu szerszych niż Wisła rzek, jak chociażby Dniepru. Podjęta w tych warunkach w sierpniu ofensywa w okresie listopada 1944 r. doszłaby do Berlina. Stąd do zachodnich krańców Niemiec byłoby tylko ok. 450-600 km, czyli zajęcie całych Niemiec przez wojska sowieckie byłoby jak najbardziej realne.

 

Nieżyjący dziś historyk Józef Szaniawski podawał, że marszałek Wasyl Czujkow, jeden z dowódców sowieckich w nieocenzurowanej wersji pamiętników napisał: ,,Wojnę można było zakończyć pół roku wcześniej – nie w maju 1945, ale do grudnia 1944, gdyby nie decyzja Stalina wstrzymująca I Front Białoruski w sierpniu 1944. (...) Moglibyśmy dojść dalej na Zachód, nie do Berlina i nad Łabę, ale aż do Renu. Los wojny potoczyłby się inaczej. (...) Ileż milionów istnień ludzkich udałoby się ocalić, iluż żołnierzy mniej by poległo". ".

 

  Według świadectwa kardynała Spellmana, prezydent USA Roosevelt był gotów nawet oddać Stalinowi Europę az po Kanał La Manche:

 

"Abp. Spellman dotarł do prezydenta Roosevelta i usłyszał od niego: „Naszym celem nie jest ratowanie czegokolwiek w Europie przed Sowietami. Najlepiej byłoby, gdyby Stalin zajął Europę do kanału La Manche, to wtedy będzie tam nareszcie spokój." (...)

  Stało się tak, ponieważ prezydent Roosevelt chciał uczynić z USA supermocarstwo dominujące w świecie zachodnim. W tym świecie rywalem USA nie był ZSRR, ale Wielka Brytania, ciągle potężne kolonialne imperium. Stalin był niejako z innego świata, nie mógł zagrozić pozycji USA na Zachodzie. Koncepcja, aby przyszły ład międzynarodowy opierał się na dwu biegunach – USA na Zachodzie, ZSRR na Wschodzie – była przedmiotem amerykańskich zabiegów. To dlatego zgoda Roosevelta na sowieckie nabytki terytorialne w Europie odpowiadała planom Waszyngtonu, służyło to bowiem osłabieniu Anglii i umocnieniu pozycji USA w świecie zachodnim. Konsekwencją tego była zdrada, jakiej doświadczyła Polska ze strony swoich sojuszników. (...)

   Powstanie zakończyło się 3 października 1944 r. Ofensywa sowiecka na Zachód ruszyła dopiero w styczniu 1945 r. – dlaczego tak późno? Po prostu w ciągu 63 dni Powstania Warszawskiego Niemcy wykorzystali brak nacisku sowieckiego i odtworzyli front na terytorium Polski. Sowieci chcąc teraz atakować, musieli się odpowiednio przygotować. To, co było możliwe niejako z marszu w sierpniu 1944 r., gdy niemiecki front na terytorium Polski rozsypał się, było niemożliwe w październiku, gdy niemiecka obrona okrzepła. Dlatego ofensywa sowiecka mogła ruszyć dopiero w styczniu 1945 r. i dotarła do Belina w kwietniu 1945 r. Na zajmowanie całych Niemiec było już za późno.

 

W takiej perspektywie Powstanie Warszawskie 1944 r. zyskuje całkiem inne znaczenie. Nie tyle jest przegraną doraźnie bitwą o zachowanie niepodległości Polski, ale staje się wydarzeniem o podstawowym znaczeniu strategicznym dla powojennych losów całej Europy. Bowiem nawet jeśli Stalinowi nie udałoby się zająć Francji, to już tylko opanowanie całych Niemiec miałoby daleko idące konsekwencje dla przyszłości Europy.

Nie powstałoby przecież główne europejskie mocarstwo zbudowane przez Konrada Adenauera, Republika Federalna Niemiec. Byłaby natomiast tylko jedna potężna komunistyczna Niemiecka Republika Demokratyczna, a potencjał niemiecki w całości zasilałby blok sowiecki. Werner von Braun nie budowałby rakiet dla Amerykanów, tylko dla Stalina. Jakie to miałoby następstwa w „zimnowojennym” starciu bloku zachodniego z Sowietami, nie trzeba mówić. ".

 

Szeremietiew snuje następnie analogie między Bitwa Warszawską 1920 roku a Powstaniem Warszawskim:

 

  "Powstanie zakończyło się klęską, więc była to przegrana, ale była to przegrana DORAŹNA. Cel, dla którego podjęto walkę, niepodległość, został w przyszłości osiągnięty. Uczestnicy Powstania Warszawskiego doczekali dni, gdy Związek Sowiecki zawalił się. Jednym ze źródeł tej „największej katastrofy geopolitycznej XX wieku i wielkiego dramatu Rosjan” (jak powiedział Władimir Putin) było powstanie z 1944 roku.

W 1920 r. pod Warszawą Polacy zatrzymali bolszewicki marsz na Europę. Zwycięstwo polskiego wojska powstrzymało komunizm. W 1944 r. powstańcy Warszawy pokrzyżowali Stalinowi jego plany podboju Europy. Trzeba uświadamiać nie tylko w Polsce, ale też na Zachodzie, czym było Powstanie Warszawskie, aby zrozumiano jak ważną dla bezpieczeństwa kontynentu rolę odgrywa Polska.".

 

  Szeremietiew ma rację.  Polska wprawdzie nadal nie jest w pełni suwerenna, ale Sowietów [Rosjan] i komunizmu pozbyliśmy się.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.5 (głosów:15)

Komentarze

właśnie tak: Powstanie Warszawskie spowodowało że Związek Sowiecki nie opanował całej (czy prawie całej) Europy. A w każdym razie całych Niemiec, co miałoby skutki jak wyżej przedstawione.

Ci którzy przypisują Armii Krajowej "obłęd", są rzecznikami opcji sowieckiej. I żadnej innej.

P.S. Jeszcze nie czytałem artykułu Szeremietiewa. Ale zaraz uzupełnię braki.

Honic

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
-2
#1604862

było kilku agentów sowieckich.

* * * * * * *

Kilka wypowiedzi tego gangstera:

Nigdy nie uwierzę, że to zrobili Rosjanie.

Opis: reakcja na doniesienia o zbrodni NKWD w Katyniu.

Nie dbam o to, czy kraje sąsiadujące z Rosją zostaną skomunizowane.

Opis: do amerykańskiego ambasadora w Moskwie, wypowiedź z 1944 roku.

* * * * * * *

Na swojego wiceprezydenta wybrał lewaka Henry Agard Wallace, który chciał porozumienia ze Stalinem niemal za każdą cenę. A po wizycie na Syberii twiedził, że sowieccy katorżnicy na Syberii są wolni i szczęśliwi...

 

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
-1

Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły. — Nicolas Gomez Davila.

#1604875

Dobry i ważny wpis.

Oczywiście, że Powstanie Warszawskie miało sens. Polacy mieli prawo i obowiązek bicia się do końca za swoją Ojczyznę i nie można teraz mówić takich bredni, że jakby nie było walk to by nie zginęło tyle ludzi - tego nie wiadomo, moze i by zginęło jeszcze więcej, to była wojna, wojna totalna i ani ruscy ani niemcy nie przebierali w srodkach i mordowali na potęgę.

Przypomnę słowa jednej z uczestniczek Powstania: "lepiej jest umierać w walce niż umierać na kolanach" - oczywiście nikt wtedy nie chciał umierać ale skoro juz do tego dochodziło, to wybór oczywisty. Ci co mysleli, że na kolaboracji i interesikach z niemcami jakos przetrwają sobie ciepło wojnę - się przejechali i teraz ich potomkowie drą pyski.

Pamietajmy, że my sie bronilismy i wybuch Powstania Warszawskiego to była obrona Polski, więc pretensje ofiar powinny iść do niemców i ruskich a nie bezczelnie nas.

Ps. o "obłedzie" pierniczył m.in. redaktor naczelny niby "prawicowego" pisma "historia do rzeczy" - ten sam też wydał kolejny paszkwil, tym razem o Żołnierzach Wyklętych, który to paszkwil w merytoryczny sposób usadził dobitnie Leszek Żebrowski.

Co do roswelta, to skur....l przez swoje decyzje ma na sumieniu miliony istnień ludzkich - moze nie mordował wprost jak hitler czy stalin ale przyczyniał sie do tego swoimi decyzjami.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Dziękuję za uwagę,
Twój komentarz wezmę pod rozwagę ;)

#1604911

Jest jeszcze trzecie wyjście: nie umierać ani stojąc ani na kolanach. Przeżyć po to by dać sobie szansę w odpowiednim momencie zwyciężyć... 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1604936

marzenie ściętej głowy...

Ps. takie rzeczy tylko w bajkach, wtedy trwała prawdziwa wojna i to w dodatku totalna. Choć oczywiście Powstańcy cały czas liczyli, że zwyciężą i że alianci nie sprzedadzą/zdradzą nas ponownie. Dlatego mając te doświadczenia nie możemy znów popełniać takich błędów - nawiązuje tu do wielkiej fety, że mamy amerykańców na zachodzie kraju - oni się tam uczą jak szybko uciekać w razie W, a nie jak nas obronić. Jakby byli na wschodzie, to by się uczyli obrony, bo tu by już chodziło nie tyle o nasz tyłek ile o ich własny.

W Powstaniu nie było dobrego wyjścia. Były dwa, walczyć albo nie - oba tragiczne i nieprzewidywalne w skutkach. Walczyli i wiemy co było, jednak jak by nie walczyli to bardzo mozliwe, że i tak by poginęło tyle a mozę jeszcze więcej ludzi. Poza tym stracilibysmy ducha narodowego i nie wiadomo jak byśmy się zachowali w czasach PRL. No i ruscy poszliby dalej i mozliwe, ze bysmy byli nie PRL-em a satelitą ruskich (a z tego wyrwać się duzo ciężej). Możliwe też, ze historycy teraz by wieszali psy na Borze-Komorowskim, że nie nakazał Powstania, kiedy miał szanse - teraz to se można wszystko domniemywać ale to była wojna, a na wojnie giną ludzie i walczy sie o wolność z najeźdźcą - ewentualne skargi za straty kierować do najeźdźcy.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2

Dziękuję za uwagę,
Twój komentarz wezmę pod rozwagę ;)

#1604995

   Nie wiem od czego zacząć prostowanie tych cudacznych wynurzeń, przejdę więc od wątku do wątku, by pokazać jak nonsensowne tezy zostały zawarte w tekście.

    Twierdzenie, iż Powstanie Warszawskie ma działanie "odstraszające" na Rosję jest tak samo prawdziwe jak to, że Bitwa pod Grunwaldem do dziś odstrasza Niemcy. Kłamstwem też jest twierdzenie, że w 1993 roku wojsko rosyjskie zostało "przegnane z Polski". Wycofanie Grupy Północnej nastąpiło za porozumieniem rządów Polski i Federacji Rosyjskiej. Nikt nikogo "nie gnał".

     Bzdurą jest też twierdzenie, iż Stalin nie chciał, by Armia Krajowa rozpoczęła Powstanie. Cała agentura sowiecka, łącznie z tą w Komendzie Głównej AK, dążyła do wybuchu powstania. Stalin za wszelką cenę chciał też, by to Niemcy wyrżnęli Warszawę, a wraz z nią tych, którzy mogliby bruździć przy zaprowadzaniu sowieckiego nowego ładu. Stalin nie kalkulował na miesiąc czy dwa do przodu. Wiedział, że ewentualne powstanie znacznie ułatwi i przyspieszy proces instalacji prosowieckiej władzy po wojnie. Warto też przypomnieć, że wywiad sowiecki współpracował z wywiadem niemieckim w kwestii likwidacji polskiego ruchu oporu przez cały okres wojny. Dla Stalina była to sytuacja wymarzona, bo kolejny raz polskie podziemie nie tylko zdekonspirowało się na oczach Sowietów, ale i zostało zdziesiątkowane przez Niemców, oszczędzając Sowietom tym samym kupę brudnej roboty. Nie ma też żadnych dowodów na to, że warszawa podzieliłaby los Mińska. Jakoś Kraków nie został zniszczony działaniami wojennymi, cała prawobrzeżna część Warszawy też uniknęła zniszczenia. Powstanie na Pradze zakończyło się po 3 dniach i nikt dziś nie wytacza ppłk Antoniemu Żurowskiemu zarzutu zdrady czy tchórzostwa, tak samo jak jednoznacznie pozytywnie oceniana jest decyzja o kapitulacji Warszawy w 1939 roku, choć sytuacja wówczas pozwalała na dużo dłuższą obronę miasta. Zadecydowały jednak argumenty o ratowaniu ludności cywilnej i mienia Warszawiaków. Owszem, Stalin mógł czuć się zaskoczony wybuchem Powstania, bo chyba w najśmielszych snach nie przypuszczał, iż KG AK w tak spektakularny sposób zlikwiduje swój cały, pozostały jeszcze potencjał. 

    Zanim zacznie się pisać tekst, warto ( choćby pobieżnie) przyjrzeć się omawianej sytuacji. 22 czerwca 1944 roku, Armia Czerwona rozpoczęła operację Bagration, w efekcie której, w pierwszych dniach sierpnia 1944 roku, Armia Czerwona podjęła próbę zdobycia i i utrzymania przyczółków na zachodnim brzegu Wisły, jednak próby te skończyły się kompletnym niepowodzeniem. Cała operacja była dużym sukcesem Sowietów, jednak dalsza ofensywa na zachód była całkowicie niemożliwa. Zacznijmy od tego, że w ciągu dwóch miesięcy walk, wojska sowieckie zaangażowane w operację straciły ponad połowę stanu liczebnego jednostek. Do tego, postępy na froncie nie były równomierne, przez co, sytuacja przypominała ułożenie frontu pod Kurskiem, gdzie jednostkom Armii Czerwonej, które zdecydowałyby się na marsz ku zachodowi przez Warszawę groziło odcięcie dokładnie takie samo, jakie miało miejsce w 1920 roku. Sowieci doskonale wiedzieli o tym, że na zachodnim brzegu Wisły, Niemcy zgrupowali znaczne siły, w okolicach Warszawy stacjonowały doborowe jednostki SS, w tym 3 dywizja pancerna SS "Totenkopf", 5 dywizja pancerna SS "Wiking" oraz pancerno-spadochronowa SS "Hermann Goring". Siły niemieckie rozpięte pomiędzy Warszawą a jeziorem Pejpus na terenie dzisiejszej Estonii nadal pozostawały pokaźne. Dlatego Sowieci musieli w pierwszej kolejności zabezpieczyć linię frontu na newralgicznych odcinkach, uzupełnić straty w wojskach liniowych, a przede wszystkim przywrócić linie zaopatrzenia rozciągnięte na odległość kilkuset kilometrów, które Armia Czerwona latem 1944 roku pokonała. Twierdzenie, iż gdyby nie Powstanie Warszawskie, to Sowieci dotarliby do Kanału Angielskiego jest nonsensem i pokazuje poziom wiedzy autorów tego typu wynurzeń. Wystarczy wspomnieć, iż w dniu 31 lipca zakończyła się na froncie zachodnim operacja Cobra, dzięki której wojska brytyjskie i amerykańskie umocniły swoje pozycje w Normandii, a dystans do Amsterdamu wynosił mniej niż 500 km. Warto dodać, że Roosvelt mógł sobie pozwolić na wspomnianą politykę wobec ZRRR właśnie dlatego, że Armia Czerwona była kompletnie wykrwawiona ( już pod Warszawą, statystyczny "lejtnant" był mężczyzną w wieku około 19 lat, o czym świadczą nagrobki pozostawione w czasie "marszu wyzwolicieli", a pod Berlinem często nie mieli nawet lat 18. Żukow zapytany o konsekwencje ewentualnego fiaska pierwszego natarcia na Berlin odparł, iż w drugim będą nacierać piętnastolatkami). Z drugiej strony, jeden rzut na mapę świata pokazuje, że Sowiety w wypadku konfliktu ze światem zachodnim są... okrążone. Nie jest też prawdą, że Niemcy "zdołali dzięki opóźnieniu okrzepnąć". Wał Pomorski praktycznie był nie obsadzony, bo doborowe jednostki niemieckie zostały przeniesione na zachód, gdzie wzięły udział w nieudanej ofensywie w Ardenach. Fakty są takie, że latem 1944 roku i Sowieci i Amerykanie trzymali się porozumienia w Teheranie, bo obu stronom było to na rękę.  

   Reasumując, Powstanie Warszawskie było obłędem z następujący przyczyn: 

    Po pierwsze- nie miało szans na to, by zrealizować jakiekolwiek wyznaczone cele. Po drugie- kosztowało nas utratę najcenniejszej krwi, która pozostała po 5 latach okupacji. Po trzecie- doprowadziło do strat materialnych, których jeszcze przez kolejnych sto lat nie odrobimy. Po czwarte- w wyniku walk, utraciliśmy pieczołowicie ukrywane przez całą okupację resztki skarbów naszej kultury i majątku narodowego- rzeczy bezcenne. Po piąte- żadne inne wydarzenie na terenie Polski nie było tak korzystne dla Sowietów, jak Powstanie właśnie.

   Powtórzmy z całą mocą, już w 1942 roku Stalin doskonale zdawał sobie sprawę, że nie ma szans na podbicie Europy, dlatego naciskał na to, by Amerykanie jak najszybciej otworzyli w EUROPIE DRUGI FRONT. Gdyby Amerykanie lub Brytyjczycy obawiali się Sowieckich postępów, to zmniejszyliby lub zawiesili dostawy zaopatrzenia do Murmańska, co spowodowałoby z kolei wstrzymanie postępu wojsk sowieckich.  Otwarcie drugiego frontu zamykało drogę Armii Czerwonej nie tylko do Paryża, ale i do Amsterdamu, Bremy i Kopenhagi. Wywoływanie długich i bezsensownych walk w stolicy własnego kraju wynikało tylko z dwóch czynników: głupoty i zdrady. Stawianie jakiegoś absurdalnego pomostu pomiędzy latem 1944 a rokiem powiedzmy 1989 jest równie uprawnione, co stwierdzenie, iż Powstanie Kościuszkowskie miało jakikolwiek wpływ na odzyskanie niepodległości. 

    Kłamliwa jest też zbitka, jakoby Putin mówiąc o największej katastrofie XX wieku miał w jakikolwiek sposób odnosić się do Powstania Warszawskiego. Nie ma żadnego związku przyczynowo- skutkowego pomiędzy Powstaniem w 1944 roku, a rozpadem Sowietów. Natomiast ci, którzy dożyli rozpadu ZSRR, dożyliby go także, gdyby Powstania nie było, tyle, że w większej liczbie. Ogólnie rzecz ujmując, epoka komunizmu w Polsce byłaby dużo łagodniejsza, gdyby nie operacja "Burza", wraz z jej konsekwencjami. Przyjmuje się, że Bitwa Warszawska była 18 najważniejszą bitwą świata. Powstanie nie znajdzie na tej liście nawet na miejscu 10.000, bo nie miało żadnego większego znaczenia dla historii świata.

   

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-7

              

#1604931

Jeny co za brednie wyssane z fusów, nie wiem od czego zacząć.

Bitwa pod Grunwaldem w 1410 roku porównuje z Powstaniem Warszawskim 1944 - obłęd pacyna.

Wojsa ruskie faktycznie zostały wygnane z Polski - oficjalnie było porozumienie ale ruscy chcieli zostać, bez naszego ich wygnania by nie poszli. Na koniec rozwalali wszystko co mogli po sobie (tak się "cieszyli" z tego "porozumienia").

Stalin faktycznie namawiał do Powstania i obiecał pomoc ale jego faktyczne zamiary po części znamy dopiero po rozpoczęciu walk i teraz z dokumentów, a nie wtedy. Więc teraz będąc głupio mądrym to se każdy może być "jenerałem". Gdyby Powstanie nie wybuchło, a stalin poszedłby dalej, to teraz takie "mądrale" by pluli na Bora-Komorowskiego, że nie zaczął Powstania i nie walczył o Polskę.

Praga nie została zburzona, bo stacjonowały tam wtedy już wojaka ruskie - gdyby poszli dalej (a nie tylko wysłali polskich berlingowców bez wsparcia na rzeź) to by cała Warszawa ocalała - tak jak Paryż w tym samym czasie, kiedy hitler nakazał zniszczenie Paryża, a wojska alianckie zdążyły z odsieczą powstańcom. Różnica taka, ze alianci chcieli tam pomóc, a stalin nie chciał. Jednak to definitywni pokazało kim jest stalin i po Powstaniu już nikt normalny nie mówił na niego "wujaszek joe" i było wiadome, że bedzie konflikt - Patton od razu chciał jechać na ruskich po kapitulacji niemiec.

stalin nie dbał o swoich żołnierzy, miał duze rezerwy i często ich wysyłał miliony na rzeź bez broni (np. stalingrad i wiele innych), więc nie pisz, że raptem teraz zaczął się martwić o swoje zasoby

Właśnie bitwa sam pokazałeś, ze kontrofensywa niemców w Ardenach mogła być m.in. dlatego, ze przerzucili wojska z frontu wschodniego - a przerzucili je dlatego, bo stalin sie zatrzymał chcąc wykrwawienia Warszawy - jednak gdyby nie Powstanie to szedłby dalej i niemcy nie mogliby przerzucać wojsk ze wschodu do Arden - choć oczywiscie to znów wrózenie z fusów, w które nie należy się wgłębiać - hitler był nieprzewidywalny, a szczególnie po zamachu w wilczym szańcu.

Reasumujac twierdzenie, że powstanie Warszawskie to obłęd - jest w istocie obłędnym twierdzeniem. Teraz po latach, to każdy głupi robi się na mądralę, każdy jest "jenerałem". W tamtym czasie nie miano nawet 1/1000 wiadomosci jakie są teraz ale to i tak nie zmienia faktu, ze gdyby Powstanie nie wybuchło to wydarzenia mogłyby (i na pewno tak by było) zostać pokierowane inaczej (łącznie z zajęciem całych niemiec przez ruskich, a amerykańce możliwe, ze by im to oddali, bo mieli wyczerpujacą wojną z japończykami). Po drugie cała wojna kosztowała nas utratę najcenniejszej krwi a nie Powstanie Warszawskie. I to nie Powstanie odpowiadało za utratę tej krwi a najeźdźcy, czyli niemcy i ruscy. Po trzecie to tylko ktoś antypolsko nastawiony może bredzić, że Powstanie doprowadziło do strat materialnych - hitler od początku chciał zrównać Warszawę z ziemią i Powstanie jedynie mogło temu zapobiec (nie udało się ale to nie wina wybuchu Powstania tylko najeźdźców). Po czwarte jak naiwnym trzeba być aby uważać, ze jakby ruscy wkroczyli do Warszawy bez Powstania to by się uchowały "pieczołowicie ukrywane przez całą okupację resztki skarbów naszej kultury i majątku narodowego- rzeczy bezcenne" - ruscy nie takie rzeczy wywozili z "ziem wyzwolonych", a bezcenne jest tylko życie i wolność, a nie rzeczy. Po piąte brak słów...

Powtórzmy - amerykańce nie zawiesili dostaw do Murmańska nie dlatego, ze nie bali się ruskich ale dlatego, ze chcieli aby ruscy walczyli z hitlerem aby sami mogli mieć większy spokój. A to, że ruscy jednak potem zagrażali Europie, to juz pokazał dobitnie sam Patton (i nieoficjalnie inni). Głupotą i zdradą jest twierdzenie, że wywoływanie walk w stolicy własnego kraju to głupota i zdrada. Jakoś o powstaniu w Paryżu (prawie w tym samym czasie) tak nie twierdzisz. Bo co bo alianci tam pomogli a nas kolejny raz zdradzono? To wina Powstańców, że nas zdradzono i dlatego Powstańcy albo ich dowódcy to głupi zdrajcy? TO JEST OBŁĘD

Oczywiście, ze posrednio i Powstanie Kościuszkowskie miało wpływ na odzyskanie niepodległosci - niepodległosć nasza, nie wzieła się z nikąd, sama nie przyszła. Gdyby nie duch narodu walczący o Polskę wolną i niepodległą, to dalej Polski by nie było.

I oczywiście, że jest związek pośredni Powstania Warszawskiego z rozpadem ruskich. Powstanie upadło ale duch w narodzie dzięki niemu nie upadł - dalej byliśmy walecznym narodem a nie podległym i uległym. Dzieki temu były zrywy w Poznaniu, Gdańsku itd. a na koniec powstała Solidarność Walcząca śp. Kornela Morawieckiego wprost nawiązująca do Polski Walczącej i Powstania - nawet znak SW był stylizowany znakiem PW i pisano go na murach, tak jak w czasie okupacji niemieckiej. A wróżenie z fusów, że więcej by dożyło osób rozpadu ruskich bez Powstania niż z Powstaniem, to kolejne brednie - bez Powstania moze w ogóle nikt by nie dożył rozpadu ruskich.

Komunizm łagodniejszy bez Powstania? Zaraz się dowiemy, że takze przez Żołnierzy Wyklętych ci ruscy byli dla nas tacy źli. OBŁĘD Oczywiście jak byśmy zrezygnowali z Polski i poddali się ruskim we wszystkim, to komunizm mógłby być "łagodniejszy" ale jednocześnie właśnie tym bardziej wtedy nie dożyłby nikt z pokolenia Kolumbów wolnej Polski, bo by jej nie było.

Bitwa Warszawska została wygrana - gdyby Powstanie też się udało całkowicie, to inaczej też by je historia oceniała. Ale najważniejsze, że w końcu bilismy się o własną, naszą wolność a nie czyjąś i nie wykrwawialismy się za innych tylko za nas, za wolną Polskę.

 

Ps. dziwny jesteś jak w tym samym zdaniu tuż obok siebie, piszesz Warszawa z małej litery, a obok Mińsk piszesz z dużej.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-2

Dziękuję za uwagę,
Twój komentarz wezmę pod rozwagę ;)

#1605004

Nie wierzę w te tezy nawet przez jedną sekundę. To się po prostu kupy nie trzyma. Zaprzecza logice i wszystkiemu co wiemy o Stalinie.

Jeśli Stalin był w stanie zająć rozpędem całe Niemcy, co zresztą było marzeniem Sowietów od zawsze, to zatrzymał by front na Wiśle z powodu Warszawy? Naprawdę?! Co za naiwność...

Jakie strategiczne znaczenie miało kto tę Warszawę wyzwoli? Przecież i tak propagandowo "wyzwoliły" by ją wojska radzieckie. Poza tym nic nie powstrzymało by Stalina przed eksterminajcą AK i zainstalowaniem komunistycznego rządu z "woli polskiego narodu". Od kiedy to Stalin dbał o pozory? Satlin doskonale wiedział, podobnie jak Putin dzisiaj, że zachód odwrócił by głowę i udawał że niczego nie widzi i że wierzy w rosyjskie zapewnienia.

Gdyby Stalin doszedł do samego kanału La Manche, zajął przy tym Austrię, może nawet Danię i Niderlandy (które zostały wyzwolone dopiero w maju 1945 roku), to tym bardziej Polska została by oddana za rosyjskie gwarancje bezpieczeństwa dla Francji i Anglii.  Targ odbywał by się ewentualnie o jakieś ustępstwa w sprawie Niderlandów, Danii, Austrii... I taką kartę miałby oddać Stalin za Warszawę?

No i jake w tej całej układance miało sens potwierdzone dowodami podżeganie Rosjan do wybuchu powstania? Łącznie z zainstalowaniem swoich ludzi którzy mieli wpływ na decyzję o jego wybuchu? 

Proszę... otwórzcie oczy i nie obrażajcie naszej inteligencji. I jeszcze jedno - to co napisałem nie ma nic wspólnego z pytaniem czy powstanie miało sens czy nie, a jedynie czy to właśnie Powstanie powstrzymało Stalina przed zajęciem Europy aż do kanału LaManche.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-3
#1604933

Jeszcze większym "obłędem" niż Powstanie Warszawskie była Konfederacja Barska, nie mówiąc już o Powstaniu Styczniowym.

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-3

jan patmo

#1604939

   To prawda. Powstanie Styczniowe zbyt mądre nie było.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-5

              

#1604941

Nie mogę uwierzyć że ktoś moje poglądy na temat powstań podziela... Zawsze gdy próbuję je analizować i na spokojnie z kimś kto może wie wiecej niż ja, porozmawiać, to dostaję taką ekskomunikę że... I automatycznie staję sie zdrajcą.

Wygląda na to że w naszej tradycji na ołtarze idą ci którzy za wszelką cenę chcą umrzeć a nie ci którzy chcą wygrać.

 Dla mnie z kolei to Powstanie Listopadowe jest szczytem amatorszczyzny w wykonaniu garstki nieopierzonych kadetów. Wygląda bardziej jak próba ratowania własnych tyłków w obliczy dekonspiracji niż dobrze przemyślana i przygotowana akcja zbrojna. A przecież jeszcze wtedy dobre przygotowanie powstania było bardziej realne niż kiedykolwiek później.

Zupełnie nezrozumiałym dla mnie jest uparte kontynuowanie wzniecenia powstania (bo jeszcze tak naprawdę go nie było) kiedy pierwszy i główny cel nie został osiągnięty - nie pojmano księcia Konstantego. Zamiast poświecić się i oddać w ręce cara błagając o wybaczenie, albo uciec za granicę, kadeci brnęli dalej. Wykfalifikowanych dowódców, generałów, pozyskiwali z łapanki?! Już po ogłoszeniu powstania?! No nie... tego niczym nie da się przebić. I tak przygotowane powstanie miało wygrać z ogromną potęgą militarną Rosji?

Chyba jednak do robienia dobrych powstań to my nie mamy talentu. Mam nadzieję że coś się w końcu zmienia od czasu gdy pan Szeremietiew z sukcesem przeforsował stworzenie obrony terytorialnej. Sam nie mogę uwierzyć - przygotowujemy się zawczasu? Zanim nam ktoś przyłoży pistolet do głowy? Muszę sprawdzić czy nie śnię.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-4
#1604944

A co z  cybernetycznym WOT, czyli wojskach obrony cybernetycznej rekrutowanych z ochotników ? Tworzony komponent cyber podobno ma liczyć zaledwie 100 żołnierzy? 

Panie gen. Kukuła?  Czy brygady: podlaska, podkarpacka, lubelska i warmińsko-mazurska nie  powinny już być przekształcane w szybkie brygady zmotoryzowane (trakcja kołowa) z pełnym opl, z ciągnioną artylerią lufowo-rakietową , wsparciem artyleryjskim np.dywizjonem ciągnionych moździerzy 98 mm, plutonem walki radioelektronicznej, plutonem rozpoznania ect. Inaczej te brygady to "ni to wojsko, ni to paramilitarne OC". Współczesny konflikt zbrojny będzie wysoce szybką manewrową wojną (wygra ten kto będzie panował w sieci i szybko zmieniał pozycje) a niestety koncepcja piechoty lekkiej (gdzie żołnierz wszystko targa na plecach i noszą go jego nogi) jest z założenia błędna! Podpowiem, że na szczeblu plutonu w całym WP brak jest ciężkich km, np. takich jak amerykańskie  M2 na podstawie M3 kal. 12,7 mm, usadowione na takich transporterach jak TUR VI z obrotową wieżyczką na dachu lub M249 SAW kal. 5,56 mm. Jest to podstawowe wsparcie plutonu piechoty. I co ważne z naszej armii czas wycofać użytkowane RPG-7 i zastąpić  granatnikami Carl-Gustaw z odpowiednią amunicją. Piechota MUSI posiadać argumenty do skutecznego zwalczania  pojazdów pancernych (czołgi - bwp - TO) !

PS

Minimalna liczebność WOT, która mogłaby - przy odpowiednim wyposażeniu, uzbrojeniu i wyszkoleniu - mieć istotne znaczenie militarne, w tym jako czynnik odstraszający, to kompania na gminę, co daje około 250.000 żołnierzy. Tworzenie WOT liczących max. 30.000 żołnierzy może być traktowane jako ewentualny zaczyn rozwojowy, natomiast o ile na tej liczbie miałoby się zakończyć, to sens militarny całego przedsięwzięcia jest niestety żaden, także w aspekcie szkolenia początkowego rezerw. Szkoda, tym bardziej, że koncepcje tworzenia rzeczywistej Armii Krajowej - jak proponowano nazwać realną obronę terytorialną - zostały dość znacznie zaawansowane, ale niestety trafiły ad acta, i wybrano wariant obecnie realizowany.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

casium

#1604972

I tu pełna zgoda. Nawet więcej niż pełna. WOT powinny dostać najlepszy sprzęt jaki pieniądze mogą kupić i najlepszy trening jaki można zpewnić. Nowoczesny sprzęt, setki tysięcy dronółw (dosłownie stki tysięcy), itd. To będzie setki razy tańsze niż konsekwencje utraty niepodległości, grabieży Polski, ofiar (moze nawet milionów), 

WOT powinny być 10 razy lepiej wyposażone niż potencjalny przeciwnik. Skoro nie mamy przewagi liczebnej to musimy mieć przewagę jakościową. Kto tego nie rozumie ten powinien co najwyżej gęsi pasać.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1605086

Niezależnie od opinii czy wybuch powstania był błędem, czy uchronił nas od stania się 17 republiką ZSRR, powstanie to ma ważną rolę w naszej świadomości narodowej. Podobnie zresztą jak inne powstania, które zdaniem wielu - też "były błędem". Prof Nowak uważa, że dzięki nim przetrwaliśmy jako Polacy - po carskich represjach asymilacja - wtopienie się w rosyjską społeczność - było już niemożliwe. Z punktu widzenia powstańców warszawskich nie było wątpliwości - powstanie wybuchnąć musiało. I każdy z nich wolał umrzeć w walce, niż być zamordowanym w katowniach NKWD. Bo nikt nie ma cienia wątpliwości jaki los byłby im zgotowany. W interesie zarówno sowietów jak i Niemców było wymordowanie jak największej ilości polskich elit. Niemcy już wiedzieli, że ich wojna jest przegrana - chcieli przynajmniej osiągnąć jeden cel wojny - likwidację jak największej ilości Polaków. Już na początku 44 r. podczas ewakuacji z Litwy, popełniali bezsensowne zbrodnie z punktu widzenia sztuki wojennej. Mordowali ludność (zamykając w szkołach czy kościołach, które następnie podpalano czy wysadzano), ale tylko polskich wsi - ludność białoruska czy litewska ich nie interesowała.
Ciekawą wiadomość znalazłem w książce "Fall of Germany 1945". Otóż gen. Eisenhower po osiągnięciu Renu zamierzał zatrzymać się do maja "by wody opadły" przed forsowaniem. Na dramatyczne ponaglania Anglików zatroskanych o "przyszłość polityczną Europy", generał odrzekł, że "ma w dupie przyszłość Europy - chce jedynie bezpiecznie doprowadzić do domu "swoich chłopców". Gdy później Gen. Patton chciał swoimi czołgami wjechać do Berlina nie napotykając większego oporu, został zdymisjonowany. Tak skuteczna była sowiecka agentura wpływu w USA (m. in. A. Hiss i H Hopkins)

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Leopold

#1604943

Powstanie żydowskie też odgrywa ogromną rolę w świadomości narodowej Żydów. Ale co z tego? Przecież to w wyniku tego powstania państwo żydowskie zostało zaorane a Żydzi rozpędzeni na cztery wiatry i to na 2 tysięce lat! Nie wspominając o około milionie Żydów którzy zostali wymordowani w swoich twierdzach a jeszcze większej liczbie sprzedanej w niewolę (według Tacyta w samej Jerozolimie Rzymianie zamordowali 600 tysięcy). Ziemie zabrane przez Rzym, rozparcelowane i sprzedane. Gdyby nie to powstanie które nie miało najmniejszej szansy na powodzenie, Żydzi żyli by w jako tako znośnych warunkach, z własnym quasi-rządem jak Polacy za ZSRR, i odzyskali by niepodległe państwo najpóźniej po upadku Rzymu. Może wcześniej, gdyby wywołali powstanie ale dopiero widząc upadającą już potęgę Rzymu zajętego ważniejszymi sprawami niż utrzymanie jekiejś tam malutkiej Judei? Jeszcze lepiej, zrobić to w odpowiednim momencie bez żadnego powstania, co wiele narodów potrafiło zrobić.

Jest jakimś cudem że po 2 tysiącach lat Żydzi wogóle wskrzesili swoje państwo bo wcale tak nie musiało się skończyć. I do czego doprowadziło nieprzygotowane, nieprzemyślane powstanie które wybuchło z takich samych pobudek jak Powstanie Warszawskie? 

Dlatego ciężko jest mi zaakceptować argumenty takie jak "odegrało rolę w świadomości narodowej". A jaka inna rola mu pozostała? Tylko wrogowie nie pamiętają o poświeceniu i ofiarach nawet przegranego powstania.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-4
#1604957

W ramach represji Rzym nałożył jedynie wyższe podatki - wg jednych 20%, inni zas mówią o 25%. To w szybkim czasie wygoniło przedsiębiorczych w inne kraje Imperium. Tam, gdzie podatki były równe ok. 7%. I dlatego na miejscu została jedynie biedota, z czasem zislaminizowana. Prof. S. Sand twierdzi, że genetycznie najbliżej starożytnych Izraelitów są dzisiejsi Palestyńczycy.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1
#1604964

Zawsze ogromnie szanowałem twoje poglądy Humpty. Do tego wpisu. Do tego.

Ilu Żydów zginęło w twierdzy Jatopata? Ilu na Grizim? Ilu w Gamali? Ilu na Tabor? A ilu przeżyło obronę Giskhala? Nawet jeden nie został oszczędzony...

Co stało się w Macheus?To samo za wyjątkiem że kobiety oszczędzono by sprzedać w niewolę. Otwierdzu  Masada każdy wie więc nie ma nawet co wspominać.

Podważasz Tacyta i podawane przez niego 600 tysięcy wymordowanych w samej Jerozolimie? Rozumię że masz bardziej wiarygodne źródło. Mozesz się podzielić? 

Ale ja również zakładam ze liczba ta jest przesadzona. Niech więc będzie 300 tysięcy. Czyli więcej niż w powstaniu Warszawskim, a pamietać trzeba że wtedy żyło 20 razy mniej  ludzi niż obecnie. 300 tysięcy wtedy to jak 5 milionów dzisiaj. Sumując wszystkie ofiary pozostałych żydowskich miast daje prawdziwy obraz efektu żydowskiego, lekkomyślnie wywołanego powstania. 

Podatki nałożono na tych którzy ocaleli, nie dostali się do niewoli, i nie zostali wygnani ze swojej ziemi. Zresztą... cesarz przejął na własność ziemie państwa żydowskiego, rozparcelował je i sprzedał. I tak zakończyło się lekkomyślne powstanie. A może Humpty Izrael przetrwal? Czy tak?

I nie - nie jestem  Żydem, ani nie jestem  Żydofilem. Żydów nie znam i są dla mnie tym samym co Eskimosi, Australijczycy, czy Papuasi. Żadnego z nich nie znam.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1605088

Odpowiedź znajduje się zarówno w Starym, jak i Nowym Testamencie.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

jan patmo

#1604979

Szary Mietek przesadza ale propagandę polską to ja rozumiem. No i przynajmniej wie, o czym mówi, nie jak te ziemkiewicze, zychowicze i brauny.

Cały tekst Sz. można łatwo obalić- gdyby Stalin rozkazał, to A. Cz. pobiegłaby na "urra" do samej Lizbony, niezależnie czy zostawić Warszawę, czy pomóc ją wyzwolić, czy zdobyć i wyczyścić. Z taką logiką, gdy byłoby możliwe podbić kilka krajów więcej, nie wyrzekłby się tego za cenę gruzów jakiejś Warszawy. Tylko, że w realu tak nie było a i Stalin zachowywał jakieś minimalne pozory wobec sojuszników (które jako pretekst ułatwiały zdradę z podziałem świata). Takie argumenty działają w obie strony- należałoby uznać, że Polacy wyzwalający swój kraj umożliwili szybszy podbój Zachodu. Poza tym, gdyby Stalin ruszył ofensywę, to odciążyłby i aliantów, oni i Niemcy też by nie spali, by wyczekiwać hord Azjatów poza uzgodnioną granicą. 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-3

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1604945

Syn Katarzyny II car Paweł II nie był takim szaleńcem za jakiego niektórzy go uważają. Z całą pewnością miał o wiele więcej zdrowego rozsądku niż nazywana wielką jego matka. Tak zresztą jak i co bardziej dalekowzroczni na dworze Katarzyny II, którzy przestrzegali władczynię Rosji przed jej zaborczymi planami wobec Rzeczypospolitej. Ale zarówno caryca, jak i jej wszechwładny ambasador w Warszawie - Repnin, byli święcie przekonani, że Rzeczypospolita jest już na kolanach, z których się więcej nie podniesie. I byli równie święcie przekonani o tym, że wystarczy jedno, najwyżej dwa pokolenia, by Polacy przestali być Polakami.

I pewnie by tak było, gdyby nie "obłęd", począwszy od Konfederacji Barskiej!  

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-2

jan patmo

#1604954

Zaczynasz w końcu wydawać ludzkie odgłosy...

Czyń tak dalej, nie poć się w poezji. Może zacznę Ciebie czytać.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-2

Miłosierdzie okazane wilkowi, okrucieństwem dla owiec.

#1604969

Nie udawaj, że coś z tego zrozumiałeś(aś)!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-4

jan patmo

#1604977

... życzę Ci miłego dnia.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

Miłosierdzie okazane wilkowi, okrucieństwem dla owiec.

#1604992