Bezstresowe wychowanie...?

Obrazek użytkownika Zygmunt Zieliński
Kraj

Współczesna recepta wychowawcza, to chronić dziecko przed stresem. Sięga się do rodzin tzw. patologicznych, zabiera się im dzieci – czy zawsze wymaga tego konieczność, to inna spawa – nawet strofowanie dziecka, nie mówiąc o innym dyscyplinowaniu, jest zagrożone karami. To hodowanie w cieplarni, puchu i sterylności daje rezultaty odwrotne od oczekiwanych. Produkuje istoty alergiczne na zwyczajne ludzkie bytowanie, będące udziałem każdego normalnego człowieka. Oczywiście ktoś zaraz powie, co to znaczy „normalnego”, bo przecież normę można sobie samemu wymyślić? Tylko czy ona pomoże nam się odnaleźć w świecie nas otaczającym? O to nikt nie pyta.

Zostawmy to, bo temat jest dziś przysłowiowym gorącym żelazem. Jednak kiedy chodzi o ów stres, ponoć tak straszny, zwłaszcza w czasie formowanie się osobowości, to w praktyce mało się go bierze pod uwagę. Mowa tu o pedagogach, nauczycielach. Nie mogłem zrozumieć, dlaczego w społecznej dyspucie na temat strajku ZNP i FZZ wielu mówi po prostu o nauczycielach. To nie nauczyciele odwrócili się plecami do uczniów, ale osoby pełniące ten zawód, a zarazem angażujące się w walkę polityczną. Nie chodzi tu o charakter ZNP, bo to organizacja znana sprzed wojny, z tym tylko, że ani wojna, ani okupacja niemiecko-sowiecka, ani Katyń, ani stalinizm niczego jej nie nauczyły. Tak jak Bourboni w czasie Restauracji. Skoro zatem „totalna” wystrzelała już wszystką amunicję, a wybory, zwłaszcza jesienne, się zbliżają, wyprowadziła swe ostatnie działa, te dwie organizacje, skupiające właśnie sporą część nauczycieli. I tu tkwi bolesny cierń uwierający całe społeczeństwo. Bo spadek zaufania nie dotyka tylko tych, którzy dali się nadużyć do tak wątpliwej przepychanki politycznej, ale on dotyka także tę zdrową część stanu nauczycielskiego. Tych, dla których suprema lex jest dobro ucznia.

Nie strajk jako taki, nawet nie istnienie tak łatwej do nadużycia organizacji, jak ZNP, ale właśnie ten upadek autorytetu nauczyciela jest ogromną stratą trudną do powetowania. Tłumaczenie, jak to robią niektórzy, strajku koniecznością wywalczenia lepszego uposażenia, jest wyjątkowo obłudne, gdyż o tym nie myśleli ci, którym obecnie strajkujący się wysługują, a którzy, kiedy rządzili, zamrozili płace nauczycieli. O ich waloryzacji pomyślała obecna władza, której ZNP i FZZ wbijają nóź w plecy. To nie ulega żadnej wątpliwości.

Rząd powinien z tego wyciągnąć właściwe wnioski. Jeśli pan Broniarz zapowiada kontynuację strajku we wrześniu, to rząd winien podjąć działania, żeby znaleźć remedium na taką ewentualność. To jest zadanie władz, którym zaufało społeczeństwo. To jest także obrona konieczna przed szantażem i sabotażem uderzającym nie tylko w szkolę, ale w całe społeczeństwo. Bo taki strajk, kiedy strajkującym chodzi tylko o blokowanie pracy, a nie o negocjowanie postulatów, niczym innym nie jest. Zabezpieczenie niezakłóconej nauki dzieci i młodzieży może dać tylko szkoła państwowa dostępna dla wszystkich, czyli powszechna. Państwo musi zatem zadbać o obsadzenie jej takimi siłami, które będą w stanie wypełnić powierzone im zadania. O statusie nauczyciela będzie zatem decydować demokratycznie wybrana władza publiczna, a nie jakiś aparatczyk wybrany przez swoich zwolenników. Taka grupa może się organizować i realizować swoje cele, bez zakłócania jednak funkcjonowania szkoły działającej na takich zasadach, jak każda służba państwowa.

takie rozwiązanie, będące zresztą powrotem do tego, co niegdyś było i dobrze działało sprawi, że ciamajdan szkolny, co dopiero przeżyty, nie będzie możliwy, a co zatem idzie dziecko polskie będzie bezpieczne. Demagogia, jakiej nadużywają strajkujący i ich polityczni poplecznicy, dążący do destabilizacji państwa, jest orężem słabych, skutecznym jednak tam, gdzie panują emocje, a milknie rozsądek. W sumie więc króluje stres.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:18)

Komentarze

ZNP ogłupiony przez "totalnych" ogłupił nauczycieli a ci zrobili z siebie koncertowe pośmiewisko...tylko po co ?

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1587807

jak i w wiekszosci krajow rozwinietych wladze polityczna (najczesciej), a takze media, wyzsze uczelnie, szkolnictwo opanowalo lewactwo. Skad taki stan sie bierze? 

Z dazenia do zdobywania stosunkowo latwych pieniedzy przez ludzi nie bardzo radzacych sobie w zdobywaniu pozycji i pieniedzy poprzez prace ( w przemysle czy biznesie). Latwiej "zagadac" przeciwnika, niz pokonac go wytwarzajac lepszy produkt...

Jesli Rzad w Polsce chce rzeczywiscie przeprowadzic reformy - to nie moze sie ugiac przed dyktatem ZNP. Nie mozna czekac do wrzesnia - trzeba jak najszybciej wprowadzic w zycie idee "okraglego stolu" (choc zle sie to kojarzy) - nie na zasadzie jednego spotkania - ale na zasadzie ciaglosci obrad (najlepiej w fachowych podgrupach). Jesli ZNP nie chce uczestniczyc - niewielka strata. Jedna z podgrup okraglostolowych winna zajac sie kadrami - a zwlaszcza naborem i przygotowaniem kandydatow na nauczycieli. Wbrew twierdzeniom ZNP - chetnych na objecie astanowiska nauczyciela jest duzo wiecej - niz miejsc (podobnie jak i urzednikow panstwowych). W Polsce  rocznie uczelnie wyzsze konczy prawie 400 tys. osob - z czego co najmniej 10 % chetnie zatrudniloby sie jako nauczyciele. Trzeba stworzyc im taka mozliwosc - poprzez  radykalna zmiane lub nawet likwidacje Karty Nauczyciela. Nauczyciel powinien byc zatrudniany przez samorzady na okreslone czasem kontraktu - nie byloby wtedy "swietych krow (i swin?)" czyli miernych nauczycieli nie do ruszenia.

Pierwszy kontrakt - probny, na rok, nastepny na dwa-trzy lata, jeszcze nastepny na 5 lat (odnawiany co 5 lat - jesli nauczyciel wykazuje sie wynikami. Podobnie powinno byc z pensum: podstawowe niech zostanie bez zmian, ale dajmy nauczycielom (zwlaszcza tym najlepszym-jesli chca) prawo do uczenia w wiekszym wymiarze godzin, nie ograniczajmy ich zarobkow.

Najgorsze co moze byc - to zgodzic sie na bezwarunkowe podwyzki dla wszystkich nauczycieli... 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

mikolaj

#1587882