Polacy ofiarami mitu samorządowego

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Nie ma żadnej symetrii między władzą samorządową a centralną władzą państwową. W tej kwestii mamy do cznienia z wyraźną różnicą albo dysproporcją porządków strukturalnych i historycznych. Aby wprowadzić władzę samorządową niezbędna jest centralna władza państwowa, która umożliwia późniejszą decentralizację. Nie da się pomyśleć pierwotnego względem państwa porządku samorządowego, gdyż mielibyśmy wtedy do czynienia z lokalnymi watażkami rządzącymi na niewielkim obszarze, konkurującymi i wojującymi z innymi watażkami po sąsiedzku.

Tak więc najpierw niezbędne jest powstanie centralnego państwa, które po osiągnięciu suwerenności i stabilności politycznej można zdecentralizować dla osiągnięcia większej efektywności rządzenia na wszystkich szczeblach administracji. W chwili obecnej samorzad lokalny jest pomysłem wyłącznie teoretycznym, i złym na obecnym etapie, gdyż państwo, jak ocenił to nagrany na taśmach minister PO, jest teoretyczne i praktycznie nie istnieje. Dopiero gdy państwo zostanie prawidłowo skonstruowane w postaci porżądku demokratycznego i okrzepnie, samorząd będzie miał sens. 

Obecnie tzw. samorządy nie są w istocie samorządami, tak jak tzw. III RP nie była w żadnej mierze Rzeczpospoltą Polską. Nie wystarczy wywiesić etykietki z nazwą "III RP", by zaistniało państwo polskie. Państwo polskie istnieje dopiero wtedy, gdy ukształtuje się w pełni demokratyczny porządek społeczny, a na jego fundamentach wybrana zostanie władza suwerenna i realizująca interes narodowy. Po pewnym czasie dopiero może dojść do stopniowej, kontrolowanej decentralizacji i wprowadzania samorządów. 

W chwili obecnej tzw. samorządy to tylko federacja sitw i lokalnych ukladów, takich udzielnych księśtw, które na danym terenie sprawują władzę niemal absolutną, kontrolując wszystkie lokalne instytucje i blokując innym siłom dostęp. Wystarczająco liczna grupa mieszkańców takiego terenu zostaje wciągnęta w orbitę takiego ukladu i skorumpowana, by mógł on trwać latami. Sitwa dysponuje bowiem kijem, ale od czasu do czasu dorzuci do tego marchewkę. Siłę sitw wzmacniają fundusze unijne, które w pewnym stopniu uniezależniają sitwę od funduszy centralnych, ale korzystanie z projektów unijnych odbywa się kosztem zaciągania olbrzymich kredytów i wielkich długów, które będą musiały spłacać kolejne generacje. Natomiast większość korzyści spłynie do kieszeni i na konta członków sitwy. Warszawa I Gdańsk są tego spektakularnym dowodem.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:4)