Nowy ustój Polski - projekt (2/3)

Obrazek użytkownika Romek M
Kraj
Szansy na naprawę ustroju Rzeczpospolitej nie widzę w samej modyfikacji procesu wyborczego, czy nawet przedwyborczego, ale w zmianie podejścia do wyborów przez obywateli, oraz w ... mediach społecznościowych. Zacznijmy od pierwszej z nich. Chodzi mi o przekonanie wyborców, że wystarczy wyjść z myśleniem poza utarte, narzucane schematy i przekonania dotyczące elekcji aby zmienić się mógł cały system. I nie twierdzę, że to co chcę zaproponować jest tym jedynym i najlepszym rozwiązaniem. To jest tylko moja propozycja. Zapewne jedna z wielu. Natomiast uważam, że podstawą każdej zmiany jest w pierwszej kolejności zmiana myślenia. Przyjęcie do świadomości, że... zmiana w ogóle jest możliwa. Już samo to przekonanie – moim zdaniem – zmienia wszystko. Otóż zwykle, i najczęściej, jest tak, że to partia wysuwa swego kandydata. Na radnego, prezydenta, posła. Kryterium wytypowania takiej osoby to, w 90% jak sądzę, przekonanie kierownictwa tej partii, o wierności (wierności kierownictwu) konkretnego człowieka. I dopiero w drugiej oraz trzeciej dopiero kolejności biorą oni pod uwagę jego umiejętności i przydatność. Ale ta przydatność to znowu jest przydatność dla wierchuszki partii, a nie dla społeczeństwa. Na marginesie dodam tylko, że oczywiście wierność jakiejś grupie interesu, z interesem społeczności może, ale też wcale nie musi, mieć punktów zbieżnych. I my, wyborcy, siłą rzeczy koncentrujemy się na tej woli partii. Uważamy, że skoro „nasza partia” (czyli ta której kibicujemy) kogoś wytypowała, to jest to nasz kandydat. Ta akceptacja dzieje się niemal automatycznie, jak w przypadku zawodnika drużyny narodowej w piłce nożnej. Wychodzi na boisko jakaś postać w biało-czerwonej koszulce i my zakodowujemy sobie, że „on ci nasz”. Nawet jeśli zupełnie go nie znamy, albo niewiele o nim wiemy, od razu dzięki temu, że ma koszulkę, spodenki i że powołał go selekcjoner, wydaje się nam być osobą sympatyczną. Staje się od razu twarzą partii, czyli członkiem „naszej drużyny”. Z góry jesteśmy gotowi mu wiele wybaczyć i udzielić daleko idącego kredytu zaufania. Czy jest to właściwe podejście? Czy partia jest naszą drużyną? Nie! Jest czymś zupełnie innym. W polityce nie chodzi bowiem - jak starają się nas przekonać - o samą rozgrywkę i jej wynik (wygrana jednej formacji nad drugą), ale o to, aby reprezentowali nas możliwie najlepsi z najlepszych menadżerowie od zarządzania, strategii, planowania i negocjacji. Najlepsi specjaliści. Chyba na tym polega demokracja? Przecież gdyby było inaczej, to nie Ateny, a grecka Olimpia byłaby dziś dla nas kolebką kultury politycznej. Skupiając się na „woli naszej partii”, przechodzimy do porządku dziennego nad kandydatem jako osobą, a staje się on od razu naszym reprezentantem. Zapominamy, albo nie chcemy pamiętać, że owym „typem partii” może być (i często jest) bardzo ambitna jednostka, która niejednokrotnie dla własnej nobilitacji gotowa jest zrzec się nie tylko swych poglądów i autentycznej chęci reprezentowania społeczeństwa. (Jeżeli takie chęci wcześniej w ogóle przejawiała. ) I robi to na rzecz interesów partyjnych, jeśli nie własnych. Mało tego. W naszej obecnej kulturze politycznej bardzo często egoistyczną postawę takiego typa traktujemy jako oczywistą oczywistość, choć jeszcze nie tak dawno traktowano by to jako patologię i zdradę wyborców. A wszystko przez to, że wypaczyła się nasza zdolność widzenia i rozumienia takich słów jak „partia”, czy „przedstawiciel”. Partię postrzegamy obecnie nie jako oferenta pewnej politycznej koncepcji (oferenta politycznego programu), ale jako „naszą drużynę”, grupę ludzi którą widzimy jako „swoich”, nawet jeśli (i zdarza się to już teraz nagminnie) nie przedstawiają żadnego całościowego programu. To przeniesienie zasad „gry w gałę” do polityki jest chore, ale my zdajemy się tego nie zauważać, lub po prostu lekceważymy to nasze spostrzeżenie . Na czym więc polega moja propozycja? (Prezentację ostatniej części zaplanowałem na sobotę 05.01.2026)
Twoja ocena: Brak Średnia: 4 (1 głos)

Komentarze

"Chodzi mi o przekonanie wyborców, że wystarczy wyjść z myśleniem poza utarte, narzucane schematy i przekonania dotyczące elekcji aby zmienić się mógł cały system."

Zmiana systemu w III RP nie jest w interesie tych geopolitycznych graczy, którzy ten system zaimplementowali do naszej Konstytucji i w konsekwencji prawa po 1989 roku.

Stabilizatorem tego systemu ustanowili wymiar sprawiedliwości(sądy i prokuratury, służby specjalne, których przedstawicielem były służby wojskowe PRL-u, które bez weryfikacji przeszły do III RP jako WSI.

Nad świadomością szerokich rzesz społeczeństwa sprawują  w dużeym stopniu media z zagranicznym kapitałem(próba podwaŻenia tego stanu rzeczy, np. Lex TVN, zostały zablokowane przez prezydenta A. Dudę(weto), narzuconego J. Kaczyńskiemu przez B.H. Obamę jako kandydata PIS-u na prezydenta w wyborach w 2015 roku.

To A. Duda jako najwyższy rangą przedstawiciel KP w dniu 10.04.2010 roku, dopuścił do zamachu stanu B. Komorowskiego i przejecia przez niego p.o. prezydenta poprzez złamanie przepisów Konstytucji. To zmuszenie J. Kaczyńskiego przez Obamę(tak to określił J. Kaczyński w wywiadzie z 2017 roku) do wystawienia A. Dudy było w interesie USA, by pełnił rolę "bezpiecznika" przeciw decyzjom J.K., które były nie w interesie USA.

Zachowywanie bliskiego "sojuszu" z USA jest traktowane przez PIS jako przeciwwaga dla interesów naszych sąsiadów ze wschodu i zachodu(uważane za mniejsze zło w naszej sytuacji geopolitycznej).

 

Vote up!
2
Vote down!
0
#1671573

Jest lepsza? Widać wolność nie jest przez skorumpowanych polityków brana pod uwagę.

Vote up!
1
Vote down!
0

Czesław2

#1671574

A kto ci broni "walczyć" o wolność z tymi trzema podmiotami,

Hej szable w dlon i na koń!!!

https://www.youtube.com/watch?v=zKd3lYWcPpk

Vote up!
1
Vote down!
0
#1671575

A Pan? Walczy Pan? Można wiedzieć w jaki sposób? Przez uświadamianie Społeczeństwu jego beznadziejnej sytuacji? Widzi Pan jakieś rozwiązanie? A może walka metodą Gandhiego? 

 

Vote up!
0
Vote down!
0
#1671577

Moje pytanie jest retoryczne. 60% populacji tenkraju chce niewoli. Po prostu ma w tym biznes. Przynajmniej w ich mniemaniu.

 

Vote up!
0
Vote down!
0

Czesław2

#1671583

Skąd takie dane? Jakieś źródło? Bo nie chce mi się w to wierzyć.

Vote up!
0
Vote down!
0
#1671585

Pomylił Pan rozmówcę. Skoro popierają organizację, której oddaliśmy wolność?

Vote up!
0
Vote down!
0

Czesław2

#1671586

Trzeba rozróżniać działania świadome od nieświadomych.

Vote up!
0
Vote down!
0
#1671589

Jednym słowem pat? Nie widzi Pan realnie wyjścia z tej sytuacji?

Vote up!
0
Vote down!
0
#1671576

Widzę.

Może po III WŚ, gdy na granicy chińsko polskiej nastanie błogi spokój, jak to kilkanascie lat temu  prognozowali dziennikarze z gazety "Wen Wei Po" z Hongkongu na lata 2055 - 2060.

Vote up!
0
Vote down!
0
#1671578

Tak myślałem .

Vote up!
0
Vote down!
0
#1671579