Alfabet niedowiarka, cz. I

Obrazek użytkownika prawymsierpowym.pl
Humor i satyra

Ile to razy przekonywaliśmy się, że w trudnej sytuacji wzywamy pomocy niebios. Jak trwoga to do Boga – to przysłowie w pełni oddaje postawę wielu z nas. Dziś proponujemy Czytelnikom pierwszą część alfabetu, w którym będziemy chcieli przedstawić podejście do wiary osób wywodzących się ze środowisk: części PO, SLD, Ruchu Palikota (na potrzeby tego alfabetu nazwijmy ich niedowiarkami, lewakami, liberałami, palikotami) i im podobnych. Oczywiście jest to alfabet nieco prześmiewczy, aczkolwiek kilka faktów też można się spodziewać.

Aborcja – gdy zawiodą gumki, gdy nie wiedzieć czemu nie zadziałają tabletki antykoncepcyjne jest jeszcze szansa na pozbycie się problemu. Oferowana i młodym kobietom (które są jeszcze za młode na dzieci) i tym nieco starszym (które już są za stare na dzieci). Aborcja jest ucieczką przed odpowiedzialnością, choć niektórzy twierdzą, że właśnie jest na odwrót, bowiem lepiej jej dokonać niż być złym rodzicem. Dla liberałów aborcja nie jest morderstwem, bo przecież to jeszcze nie jest człowiek. Twarzą aborcji jest kobieta z czubem na głowie, niejaka Czubaszek (nie mylić z Czubówną), która przyznała się do dwóch aborcji. A gdyby tak jej matka chciała dokonać aborcji to ciekaw jestem co ten płód miałby do powiedzenia.

Bóg – o Boże! Jezus Maria! Ileż to razy osoby niewierzące wypowiadają te słowa. Sam Bóg raczy to wiedzieć. Tu brać peowsko-eseldowsko-palikotowa jest podzielona, bo część z nich wierzy, że Bóg jest, dla części jest to zupełnie obojętne, część jest ateistami (raczej wynika to z mody, niż z przekonania). Bóg dla wielu z nich istnieje jedynie w okolicach świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Wtedy przypominają sobie, że na święta trzeba jechać do babci, czy rodziców, którzy przecież uczyli ich, że Bóg jest i jest dobry, i że pomaga. Boga nie ma przez 360 dni w roku, a jak już się pojawia to jest jak gość, który wchodzi do domu z brudnymi butami. Ale jak już napisano powyżej „jak trwoga to do Boga”. I tak to jest od wieków.

Celibat – w dyskusjach o kościele kwestia celibatu przewija się zawsze i niemal zawsze w tym samym kontekście. Oto dla wielu celibat to przeżytek, a ksiądz mówiący o życiu w rodzinie to nie wie co mówi, bo przecież sam nie ma rodziny. Nic to, że żył w jakiejś rodzinie przez 20 lat. Celibat to bodaj najbardziej wyśmiewana instytucja Kościoła Katolickiego, relikt. Nie ma to jak protestantyzm, czy prawosławie, prawda? Tam pastorowie i popi mają żony, dzieci i świetnie się mają. Może i wiedzą więcej o rodzinie, ale o duchowości już nie za bardzo, a gdy dusza cierpi potrzebny jest specjalista, który znajdzie czas, a nie tatuś, który myśli o żonie i dzieciach.

Dewocjonalia – przedmioty kultu religijnego znajdujące się w handlu. Wszelkiego rodzaju obrazki, medaliki i różańce. Coraz częściej rażą one palikotopodobne twory, które na widok krzyża plują, sikają i bluźnią. Krzyż działa na nich niczym płachta na byka. Nienawiść do krzyża nie przeszkadza im jednak w uznawaniu siebie za obrońców tolerancji.  Niedowiarkowie chcą wyrzucić Boga z przestrzeni publicznej. Misja nie do wykonania (mission impossible), bo Bóg jest wszędzie. Jak nie w medaliku, czy na obrazie, to na skrzyżowaniu. Zakaz noszenia medalików, czy krzyżyków nic nie da. Może warto przerobić skrzyżowania na ronda?

Eutanazja – gdy przez kilkadziesiąt lat nie udało się niedowiarkom dorobić majątku, to w sukurs przychodzi eutanazja, dzięki której w łatwy i szybki sposób mogą pozbyć się dziadka, który ma takie ładne mieszkanie. Eutanazja ma nawet swoje uzasadnienie humanitarne, bo przecież osoba ludzka nie może cierpieć. To humanitarne podejście prowadzi do wniosku, że każde cierpienie można ukrócić poprzez eutanazję. Daje ukojenie, daje święty spokój (nie trzeba już opiekować się chorą osobą). Same plusy. Może i tak, ale ujemne! Proponujemy przymusową eutanazję po ukończeniu 67 roku życia. Nie będzie trzeba martwić się o emerytury!

 

Faszysta – ze względu na niewielki wybór słów na tę literę pojawia się takie, które pozornie niewiele wspólnego ma z wiarą. Jednak dla niedowiarka każdy wierzący jest faszystą. Jest to niejako zamiennik. Mówiąc o katoliku myślą o faszyście, który modli się przed figurą a diabła ma za skórą. Wyznawcy innych religii nie są tak traktowani. Jedynie katolicy w oczach antychrystów są faszystami. Faszystami są również patrioci, którzy przeważnie są też katolikami. Gdy jeden z niedowiarków (niejaki Rozenek) powiedział, że faszyzm podnosi swój łeb, pierwsza myśl była taka, żeby ten łeb uciąć. Niech jednak Rozenek przypomni sobie, że głową Kościoła jest Bóg, a Jego przecież nie ma w ich teorii. Palikoty walczą zatem z wyimaginowanym wrogiem.

Gomora – mało kto kojarzy to słowo, ale gdy obok pojawi się Sodoma to oczy od razu otwierają się. Sodoma i Gomora to biblijne miasta znane z tego, że ich mieszkańcy prowadzili niezbyt moralne życie, co skończyło się dla nich tragicznie. Zanim miasta zostały zniszczone, Bóg ostrzegał ludzi. Ci jednak nic sobie z tego nie robili. Oddawali się rozpuście, uciechom ciała, a normy moralne mieli za nic. Kolejne ostrzeżenia tylko rozzuchwalały. Cierpliwość Boga skończyła się. Sodoma i Gomora zostały zniszczone, a wraz z nimi mieszkańcy. Do dziś mówi się o Sodomie i Gomorze jako o miastach zupełnie zdeprawowanych. Lewacy w Polsce próbują za wszelką cenę zbudować nową Sodomę i Gomorę. Sodomici istnieją w Polsce i mają wsparcie jeszcze bardziej zdeprawowanego Zachodu, ale mury chrześcijaństwa wytrzymują ten napór.

Hierarchia – nie wiedzieć czemu lewacy używają tego słowa za każdym razem, gdy mówią o Kościele. Hierarchowie to, hierarchowie tamto. Oczywiście w zestawieniu ze słowem kościelna to już brzmi tak złowrogo, że przed oczyma stają najgorsze demony. Według lewaków to właśnie hierarchia przejada wszystkie pieniądze i odpowiada za całe zło tego świata. Ta hierarchia jest jeszcze o tyle zła, że podlega wyższej hierarchii, tej z Watykanu. Główne tematy proponowane przez lewaków to kwestie okołorozporkowe i właśnie dotyczące hierarchii kościelnej. Temat jest żałosny, robi się śmieszniej, gdy porusza go Senyszyn. Jej dźwięczny głos tropiący nikczemności hierarchów kościelnych brzmi naprawdę doniośle, tzn. żałośnie.

Innowierca – dla niedowiarka (czyli części PO, SLD i Ruchu Palikota) to jest ktoś kogo trzeba chronić przed katolicką indoktrynacją. Każdy niekatolik w Polsce jest na wagę złota, zatem muzułmanie, żydzi, zielonoświątkowcy, adwentyści są mile widziani. Najlepiej, żeby każdy był ateistą, ale jeśli już w coś wierzy, to dobrze, żeby nie był katolikiem. Boją się lewacy katolików niczym diabeł święconej wody. Walczą z nim we dnie i w nocy, na piknikach, w telewizji, na paradach. Walka trwa i trwać będzie, ale bramy piekielne go nie przemogą.

Jezus Chrystus – podważyć Jego istnienia się nie da, więc na wszelkie sposoby próbuje się wyśmiać i wyszydzić Boga. Każde takie działanie kończy się jednak totalną porażką i zbłaźnieniem się osoby szydzącej. Przedstawiają lewacy Jezusa jako rewolucjonistę, który miał swojego odpowiednika w XX w. w postaci Che Guevary (że niby podobni). Niektórzy próbują tłumaczyć, że Jezus był pierwszym komunistą. Sposobu na Jezusa nie było i nie ma, a polscy liberałowie nie wyróżniają się niczym specjalnym w tej materii. Powtarzane brednie o rzekomo istniejących braciach i siostrach Chrystusa są jedynie beznadziejną próbą podważenia wiary, ale przeważnie jest to strzał w stopę.

Ksiądz – księża na księżyc. Tak mniej więcej wygląda stosunek palikotów do księży. No dobrze. Księża na księżyc! Tylko co dalej? Myślą, że świat będzie lepszy, ale wszystko to pozostaje w sferze marzeń. Ksiądz według niedowiarka to obowiązkowo pedofil, który nosi sukienkę, co czyni go wariatem. Źdźbło w oku bliźniego widzisz, a belki w swoim nie dostrzegasz, chciałoby się rzec. Gdy u nich chłop zakłada sukienkę wszystko jest w porządku. Gdy ucina sobie ptaszka też nie ma problemu. Ksiądz w sutannie to coś naturalnego i poparte jest wielowiekową tradycją. Chłop w sukience czy spódnicy też jeszcze przejdzie (patrz: Szkocja), ale chłop, który ucina sobie lub baba, która coś sobie chce przyszyć to dopiero jest wariactwo. Księża na księżyc? Pedały do rowerów, trans na transport.

Laicyzm – koncepcja absolutnego rozdziału państwa od Kościoła i braku wpływów religijnych na sprawy państwowe. Kościół o tyle przeszkadza, że nie pozwala na forsowanie prawa, które godzi w moralność. I pod tym względem Kościół jest wrogiem nr 1. Bo kto wstawi się za płodem, który według lewaków nie jest człowiekiem? Kto wstawi się za niedołężnym starcem, któremu choroba odebrała mowę? Rozdział państwa od Kościoła może miałby sens, gdyby rządzący państwami prowadzili moralne życie, ale że przeważnie są z tym na bakier, to potrzebna jest ochrona. Tego nie są w stanie pojąć lewacy i zewsząd głoszą konieczność wysłania księży na księżyc (patrz wyżej). W skrajnej wersji laicyzm nie zapewnia swobody wolności religijnej. Czy zatem w Polsce jest już skrajny laicyzm?

http://prawymsierpowym.pl/index.php/2013/06/alfabet-niedowiarka-cz-ii/

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.7 (głosów:9)

Komentarze

tak już jest że do pojęć ogólnych zwykli dodawać przymiotniki. Stąd będą walczyć o demokrację ale np. socjalistyczną lub jakąkolwiek inną ale zawsze taką jaka im pasuje. Tolerancja też , czemu nie ale przecież nie dla ciemnogrodu  i moherów itd , itp...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

hobo

#1448264