Hibernatus po polsku

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

Po osiedlu, na którym mieszkali Hiobowscy, rozeszła się straszna wieść.

- Czas umierać - oświadczył ponuro pan Sitko. Był tak wstrząśnięty, że nie mógł trafić butelką piwa do ust. - Świat się kończy.

- Jest to koniec pewnej epoki - zgodził się dziadek Łukaszka.

Zamykano osiedlowy bar pod nazwą "Dobrobyt".

W to miejsce miała powstać placówka bankowa Banku Dobrobyt.

Właściciel baru pakował wszystko, podjechał samochód po meble, zaczął wynosić krzesła i pakować je wraz z kierowcą na samochód.

W którymś momencie właściciel wraz z kierowca zeszli do piwnicy. Po paru minutach doleciał stamtąd przerażający krzyk.

Dziadek Łukaszka zbladł.

- No prawie bym rozlał! - pan Sitko spojrzał z niepokojem na butelkę.

Z piwnicy wybiegł opajęczony kierowcy i krzyczał:

- Trup! Trup! Znaleźliśmy trupa!

- Trzeba iść zobaczyć - wyszeptał dziadek Łukaszka.

Pan Sitko dopił piwo kilkoma szybkimi łykami, sprawdził czy butelka jest zwrotna, skrzywił się rozczarowany, wyrzucił ją do kubła, otarł usta rękawem, chrząknął i ruszył pierwszy. Za nim poszedł dziadek, a na końcu kierowca.

Zeszli schodami, zanurzyli się w mrok i wędrowali jakimiś zatęchłymi korytarzami. Gdzieś w dali jarzyło się słabe światełko. Doszli wreszcie do drzwi z napisem "Magazyn baru". W stercie rupieci ujrzeli klęczącego przy czymś właściciela baru.

- Gdzie ten trup? - spytał pan Sitko.

- Żaden trup - odparł cicho właściciel baru. - Sami zobaczcie.

Podeszli bliżej. Okazało się, że światełko pochodzi z wielkiej zamrażarki skrzyniowej. Miała uchylone wieko. Koło niej leżał pokruszony blok lodu, w nim...

- Trup! - zaczął znowu kierowca.

- Żaden trup, mówię przecież - zirytował się właściciel baru. - To mój pomocnik, którego wysłałem kiedyś po towar do magazynu. Myślałem, że rzucił pracę i uciekł. A on...

- Zamroziło go - szepnął z przejęciem kierowca.

- Co pan, to naukowo niemożliwe - zaoponował dziadek Łukaszka.

- Panie, u nas wszystko jest możliwe!

- Jak to się stało, że go zamroziło? - chciał wiedzieć pan Sitko.

- Pewno się nachylił jak coś sięgał i wpadł - stwierdził dziadek Łukaszka. - Nie szukał go pan?

- No pewno, że szukałem! Na policję go zgłosiłem, był długo zaginiony, potem uznali, że zmarł... Pogrzeb nawet był, papiery rodzina załatwiła, on oficjalnie nie żyje...

- To kiedy to było? - dociekał pan Sitko.

- Jakoś wtedy jak te województwa zmieniali...

- Kiedy???

- Tak ze dwadzieścia lat temu...

Zapadła cisza, było tylko słychać jak lód się topi.

- Ych... - stęknął rozmrażający się zamrożony. - Szefie... Już biorę te mięso i niosę... Za chwileczkę...

- On mówi! - kierowca był podekscytowany. - Wiecie jak to będzie sensacja?! Będziemy sławni! On będzie sławny! Wszyscy ludzie go zobaczą i...

- Zaraz, zaraz - hamował go właściciel baru. - To był zawsze taki, z przeproszeniem, głupek. Czy jego można pokazać ludziom? Zwłaszcza w takim stanie?

- A co się może stać? - kierowca domknął zamrażarkę. - Pod jakim względem?

- Politycznym oczywiście - wtrącił dziadek Łukaszka. - Halo, proszę pana, słyszy mnie pan?

- Sły... Szę...

- Niech pan powie, jaka partia polityczna jest najlepsza i na którą nalezy głosować?

- Na... Wonię... Ulności...

- No tak - pokiwał głową kierowca. - Miał pan rację. Źle z nim.

- Zawsze byl głupi - westchnął właściciel baru.

- Coś nie tak? - wyszeptał oszronionymi wargami rozmrażający się.

- Bardzo nie tak! - nie wytrzymał pan Sitko. - Teraz nawet dzieci wiedzą, że ta partia to jest zła, bo tam są, no, wiecie sami kto...

- Byli - uściślił właściciel baru. - Bo już tej partii nie ma.

- Jak to: nie ma? - hibernatus zakaszlał kryształkami lodu. - Dzisiaj rano jeszcze była! Czytałem w "Wiodącym Tytule Prasowym"...

- To dzisiaj rano to było dwadzieścia lat temu - poinformował kierowca. - Przeleżał pan zamrożony szmat czasu.

- O - powiedział po chwili hibernatus. - Dużo się zmieniło?

- No, "Wiodący Tytuł Prasowy nadal jest"...

- Uff!

- ...ale Wonii Ulności już nie ma.

- A co teraz jest?

- No... Są inne partie...

- Ale nadal idziemy ku Europie? - zaniepokoił się hibernatus.

- Oczywiście! Nawet już tam jesteśmy!

- Super! Skasowaliśmy już godło, flagę, hymn i walutę?

- Nie no, co pan! Teraz to jest na topie! Flagi, kotyliony, Polska!

- O Boże, demony nacjonalizmu podnoszą zady! - i hibernatusowi zaparowały gałki oczne.

- Niech pan nie płacze, po ma pan jeszcze zamarznięte kanaliki łzowe - ostrzegł go dziadek Łukaszka.

- Nie jest tak źle - pocieszył go kierowca. - Mamy polityków, którzy odpowiadają swoim wyborcom...

- Ciekawe jak? - spytał z ironią dziadek. - No niech pan sam powie. Jest polityk wąsaty, dzieciaty i rubaszny. Jak pan myśli, kogo on reprezentuje?

- Wąsatych i dzieciatych...

- No właśnie nie! Reprezentuje wygolonych i bezdzietnych! A kogo reprezentuje polityk nowoczesny, elegancki, wygolony i wykształcony?

- Nowoczesnych...

- A wcale, że nie! On reprezentuje wąsatych, dzieciatych i rubasznych!

Hibernatus zachlipał.

- Bardzo panów przepraszam, ale... Mój organizm... Chyba się zmoczyłem.

- To tylko bielizna się panu odtapia - rzekł ciepło kierowca.

- A czy... Żydzi wrócili? - spytał z nadzieją w głosie hibernatus.

- Są cały czas - rzekł gorzko właściciel baru. - I jeden i drugi polityk mają Żydów za teściów...

- To bardzo dobrze! Czy jest większe szczęście niż mieć Żyda w rodzinie?

Cisza.

- Chyba bardzo długo spałem - hibernatus był wstrząśnięty. - Czy masowe pogromy są na topie? Czy Polska spowita jest kirem dymu płonących stodół?

- Co pan, po prostu manie Żyda w rodzinie jest... Minusem - rzekł z wyraźnym wysiłkiem umysłowym pan Sitko. - Ale są oczywiście gorsze rzeczy.

- Na przykład?

- Mieć w rodzinie poetę.

- Ma pan rację - rzekł kierowca do właściciela baru. - Nie można go puścić na ulicę. Wstydu tylko narobi. No i nie ma szans na przeżycie.

- Ostatni test - westchnął właściciel baru. - Rosja?

- Nasz demokratyczny sąsiad-przyjaciel!

Wyszli na dwór.

- Co z nim zrobimy? - zapytał kierowca. - Przecież nie można go puścić tak na miasto!

- Do lodówy i niech leży tam dalej - zaproponował pan Sitko. - Może jak się znowu obudzi to będzie lepiej pasował?



--------------

https://twitter.com/MarcinBrixen

https://pl-pl.facebook.com/marcin.brixen

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.9 (głosów:12)