Tajne szafy w wojnie z PIS-em…

Obrazek użytkownika Kapitan Nemo
Blog

Oksfordczyk o anglosaskich manierach trafił się Platformie Obywatelskiej, jak ślepej kurze ziarno. Trzeba przyznać, że nienaganne maniery anglosaskiego dżentelmena musiały na każdym zrobić wrażenie – a tym bardziej jego dokonania w Afganistanie. Tam, u boku mudżahedinów Sikorski przyczynił się do licznych sukcesów na polu walki z rosyjskim okupantem, stając się bohaterem narodowym Afganistanu. Nic więc dziwnego, że nazwisko „Sikorski” do dziś budzi entuzjazm wśród muzułmanów, zaś śmiertelny przestrach pośród rosyjskich generałów...

Już wtedy w latach 80-tych, gdy Sikorski dożynał wraz z mudżahedinami rosyjskie watahy, w jego głowie zakiełkował plan dorżnięcia watah pisowskich, gdy powróci kiedyś do Polski i stanie na czele ministerstwa spraw zagranicznych odrodzonej Ojczyzny. Nim to się stało, już w 2007 roku rzucił urzędującemu premierowi Kaczyńskiemu zapowiedź dorżnięcia pisowskich watah – walcząc tym razem u boku platformerskich mudżahedinów i jego szefa Donalda. Nic więc dziwnego, że gdy Donald (obecny Król Europy) przejął władzę – natychmiast powierzył Sikorskiemu urząd ministra spraw zagranicznych, w związku z doktryną miłości Donalda. Z wysokości tego urzędu Sikorski mógł bowiem bez przeszkód prowadzić akcję dorzynania watah pisowskich, udając brytyjskiego dżentelmena z oksfordzkim licencjatem. Sikorski nie musiał zresztą niczego udawać, gdyż oprócz Bachelor of Arts, czyli licencjatu z dziedziny sztuki, James Bond odrodzonej dyplomacji III RP posiadał także prawdziwy pałac, a w nim małżonkę z importu, piszącą do amerykańskich gazet. Dzięki tym cechom, wkrótce nazwisko Sikorski stało się tak samo znane w Stanach Zjednoczonych, jak właśnie James Bond czy też znany każdemu Amerykaninowi porucznik Frank Drebin….

Dziś, gdy wojna z watahami pisowskimi daleka jest do zakończenia, warto jednak wspomnieć liczne sukcesy na drodze do pełnego zwycięstwa nad watahami, zapoczątkowanego przez Jamesa Bonda odrodzonego sejmu. Bo w tzw. międzyczasie, partia prowadząca od siedmiu lat wojnę z PIS-em zmuszona została rzucić Sikorskiego na sejm odrodzonej III RP. Stało się to po tym, gdy gang przestępczych kelnerów, posługujących się cyrylicą (a więc zapewne finansowanych przez rosyjskich generałów) nagrał naszego agenta 007 w rozmowie z cudotwórcą finansowym teoretycznego państwa, posiadającym także brytyjskie obywatelstwo. Społeczeństwo dowiedziało się od gangu przestępczych kelnerów, jakie to stosunki z Ameryką nawiązał nasz oksfordczyk i co w ramach tego stosunku robimy Amerykanom. Okazało się także, że Sikorski może budzić już nie tylko przerażenie rosyjskich generałów, ale i prezydenta Stanów Zjednoczonych, gdyż Sikorski odkrył prawdziwe pochodzenie Baracka Obamy. Z ust naszego Jamesa Bonda świat dowiedział się, że Obama ma polskie korzenie, gdyż dziadek Obamy zjadł polskiego misjonarza – co ujawnił dżentelmen o anglosaskich manierach na nagraniach z restauracji Amber Room.

Dodajmy, że na koniec swojej dyplomatycznej kariery, Sikorski ujawnił nawet tajemnice obecnego Króla Europy, który uzgadniał z Putinem rozbiór Ukrainy…

Choć wkrótce okazało się, że Sikorski nie wie co mówi, gdyż cierpi na zaniki pamięci oraz omamy (nie tylko w sprawie Obamy) – do czego Sikorski się przyznał na trzech konferencjach prasowych - za wybitne zasługi na polu dorzynania musi nadal służyć Platformie Obywatelskiej. A zatem odrodzonej Ojczyźnie. Rozpoczęta przez Sikorskiego w 2007 roku akcja dorzynania watach zaowocowała przecież słynnym powiedzeniem Donalda T, który w szale polityki miłości, zwrócił się do swych oponentów słowami: : „ Wyginiecie, jak dinozaury !”. A Palikot, czyli kandydat na prezydenta teoretycznego państwa powiedział zaś, że Jarosława Kaczyńskiego należy zabić na polowaniu i wypatroszyć. Z kolei, były członek PO Ryszard C. dokonał w lokalu wrogiego Platformie Obywatelskiej PIS-u, pierwszego po wielu latach, udanego mordu politycznego w Polsce. Zatem bez strategii dorzynania watah, nie byłoby możliwe kontynuowanie polityki miłości przez E. Kopacz - byłego członka ZSL. Marszałek Sikorski – podobnie do kolegi E. Kopacz z ZSL, czyli marszałka Stanisława Gucwy – jest więc dzisiaj jedynym gwarantem powodzenia nowej akcji dorzynania watah w ramach polityki miłości E. Kopacz i PO.

Dziś, gdy PIS próbuje rozliczyć wybitnego mudżahedina Afganistanu i Platformy Obywatelskiej z pobranych 80 tysięcy złotych na prywatne podróże samochodem, E. Kopacz musiała zatem sięgnąć do przepastnej i sprawdzonej szafy pułkownika Lesiaka, z której korzystał już Jerzy Urban. Równocześnie E.Kopacz podjęła decyzję o zamknięciu szafy BOR-u, gdzie znajdują się informacje o tym, czy obecny marszałek Sejmu w ogóle jeździł samochodem prywatnym, gdy był ministrem spraw zagranicznych i przysługiwała mu 24-godzinna ochrona BOR-u. Ewa Kopacz sugerując społeczeństwu, że Jarosław Kaczyński podpisał esbecką lojalkę dowiodła, że obecna koalicja walcząc z PIS-em o demokrację, korzystać będzie z zasobów szafy płk Lesiaka, broniąc równocześnie szafy BOR-u, jak niepodległości.

Jest zatem niewątpliwe, że ujawnienie informacji na temat tajnego wykorzystywania samochodu przez R. Sikorskiego (Sikorski oczywiście niczego nie pamięta!), mogłoby wstrząsnąć fundamentami naszego teoretycznego państwa. Te fundamenty oparte są bowiem na fałszywkach esbeckich oraz na zachowanych w tajemnicy informacjach o wszystkich przekrętach Platformy Obywatelskiej. Zatem nie zostanie otwarta szafa BOR-u, ale i inne szafy, w których są informacje np. o aferze Amber Gold i osobach, które skorzystały z naciągnięcia ludzi na piramidzie finansowej. Nie chodzi mi tylko o właścicieli „najbardziej innowacyjnej” firmy Wybrzeża, która by nie powstała bez poparcia Platformy Obywatelskiej, czego przykładem jest niejaki Józef Bąk. Chodzi mi także o nazwiska ludzi, którzy skorzystali z lokat w Amber Gold, pomnażając swoje majątki kosztem tych, którzy majątki stracili...

Dlatego partia i rząd tak bardzo boją się ujawnienia tajnych informacji o pieniądzach, które wyciągnął z budżetu Radosław Sikorski. Dlatego też codziennie będzie się mówić o „trójce madryckiej”, która została z PIS-u wyrzucona, podczas gdy żadnemu aferzyście PO nie spadł włos z głowy. Bo jak przekonywał w „Kawie na ławę” poseł Szejnfeld, Sikorski nie może przedstawić wyliczenia swoich wyjazdów, ponieważ… są to rzeczy tajne!: „Ma tyle różnorakich spraw i spotkań, które muszą być poufne, a nawet tajne! Nie można ich podawać do publicznej wiadomości!”. Piękny zaiste sposób na przekręty finansowe PO wymyśliła. Wystarczy, że lewa kasa zostanie uznana za kasę tajną ! Czyli, jako wydatki wywiadu ! Łatwo przecież wyjaśnić, że mudżahedin Sikorski w swych tajnych misjach na terenie III RP z wykorzystaniem prywatnego samochodu, zdobył dla "naszej" partii lokalizacje pisowskich watach. Nie trzeba mówić, jak niebezpieczna była to misja….

Okazuje się zatem, że kwota 80 tysięcy złotych, wydanych z budżetu teoretycznego państwa to kwota niewielka w porównaniu z tym, co może stracić zjednoczona Platforma Obywatelska z byłym ZSL-em, gdyby tajemnice przekrętów członków koalicji zostały ujawnione. Dlatego wszystkie zdrowe siły Narodu, w tym prezydent i całe zastępy postępowych mediów – z nową energią przystąpiły do kolejnej kontrofensywy przeciwko Kaczyńskiemu, w której nie może zabraknąć informacji z szafy Lesiaka, czy też świadectw wydawanych przez dyżurnych bojowników o wolność demokrację. Ot, takich jak czuwający na posterunku reżimowych mediów Władysław Frasyniuk. Ten – nie przebierając w słowach - każde swoje wystąpienie wykorzystuje zgodnie z zasadami bolszewickiej propagandy. On nie broni mudżahedina o anglosaskich manierach ! On nie broni prawa do demonstracji w III RP ! On atakuje…Atakuje Kaczyńskiego. Atakuje nawet za to, że Kaczyński śmiał zorganizować demonstrację, bez uzgodnienia z PO, czyli wbrew władzy....

Bo jedynym celem propagandy III RP było i nadal jest dorzynanie watah. Ten fakt potwierdza dyżurny opozycjonista Frasyniuk, zwracając się do Jarosława Kaczyńskiego w wywiadzie w Super Ekspresie. Oczywiście słowami polityki miłości "naszej" partii: Dzięki Frasyniukowi ma pan prawo wyjść w czasie pasterki nago. Niech pan stanie nago na ołtarzu. (…) Kaczyński rozebrał się do naga i próbował puścić film pornograficzny. Dla mnie to jest właśnie takie obsceniczne zachowanie…

Istotnie - pełna obscena...

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:19)

Komentarze

A red bul Bredzisław dowodzi tym atakiem, wraz z grupa POmocników.

Jaki musi być strach już u nich, że wysyłają do boju chodzącego trupa POlitycznego Urbana.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1455909

A red bul Bredzisław dowodzi tym atakiem, wraz z grupa POmocników.

Jaki musi być strach już u nich, że wysyłają do boju chodzącego trupa POlitycznego Urbana.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1455910

Piękne!

 

Ten rodzaj ironi, sarkazmu i humoru odpowiada mi niesamowicie.

 

Serdeczności

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1455919

Oksfordczyk z Bydgoszczy jest tak samo dżentelmenem jak był bohaterem wojny afgańskiej. To mały łóbuz, który wżenił się w amerykańsjką rodzine żydowską i dzięki temu awansowal. Żadnej prestiżowej uczelni nie ukończył więc buractwo w jego wykonaniu stale daje znać o sobie.Nikt z liczących sie zagranicznych polityków nie uwążal go nigdy za cos więcej niz pajaca...a w Sejmie mówią o nim - ego i spodnie...to tyle...

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1455944

Nie wiem skąd, gdzie i kiedy zaistniał mit 'anglosaskiego dżentelmena', przecież anglicy od początku cywilizacji to - rozbójnicy, bandyci, oszuści, zdrajcy, brudasy -  (robiący łapanki na własnych obywateli - szczególnie kobiety) - i wysyłający ich za morza - ameryka, australia.

Jak słysze o 'angielskim dżentelmenie', od razu widzę 'Linię Curzona', pijanego Churchilla, Jałtę i Gibraltar, a to tylko nasz fragment historii.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1455959

Marszałek Sikorski znów dał głos z wnętrza swojego, rozdętego EGO: To już szósta konferencja Prawa i Sprawiedliwości na mój temat. To chyba oznacza, że koledzy z PiS uważają mnie za polityka, który jest dla nich groźny – przekonuje.

Problem w tym, że marszałek sejmu najjaśniejszego zadupia nie dostrzega, że już dawno przestał być groźny. On jest teraz groteskowo śmieszny...

W normalnym państwie, sam podał by się do dymisji – a w Japonii czy w Korei Płd. – strzelił by sobie w łeb. Jednak, na skutek rozdętego EGO, Sikorski będzie nadal trwał na posterunku, aż wreszcie pęknie. I to z takim hukiem i smrodem, jakiego nasze zadupie jeszcze nie widziało i nie słyszało…

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1456012