ROZPRAWA w sądzie grodzkim

Obrazek użytkownika Kapitan Nemo
Blog

- Proszę wstać! Sąd idzie! – donośny głos woźnego sądu porwał mnie z ławy, gdzie otępiały siedziałem w towarzystwie funkcjonariuszy aresztu i adwokata z urzędu, siedzącego w ławie przede mną. Po chwili do sali sądu grodzkiego wkroczyła trzyosobowa Temida, w tym starszawa sędzina o paraliżującym spojrzeniu. Gdy już wszyscy usiedli – właśnie ona zdecydowanym głosem oznajmiła:

- Rozpoczynam rozprawę przeciwko Romanowi Zet, z oskarżenia prywatnego prezesa naszego sądu grodzkiego obywatelki Bożeny Hersztajn oraz sędziego Włodzimierza Bajoro o naruszenie ich godności osobistych. W związku z usprawiedliwioną nieobecnością prywatnych oskarżycieli, proszę towarzysza prokuratora o zabranie głosu w tej bulwersującej sprawie…

Za mównicą stanął mały, zwalisty mężczyzna w mundurze majora i w karykaturalnie wielkiej czapce na małej główce. Spojrzał w moim kierunku tak, jakbym mu zabił ojca i matkę. Następnie, wskazując na mnie palcem z wyciągniętej prawej ręki, zaczął krzyczeć skrzeczącym jak papuga głosikiem:

- Wysoki Sądzie! Ten oto osobnik popełnił ciężkie przestępstwo, oskarżając w dniu pierwszego stycznia w trakcie zabawy sylwestrowej w spółdzielni mleczarskiej „DójKrów” – prezesa naszego sądu grodzkiego oraz sędziego tegoż sądu! Nadmieniam, że oskarżony zrobił to celowo, gdyż o godzinie pierwszej w nocy nie był jeszcze pijany, podobnie jak i jego kompani, siedzący przy stoliku przy orkiestrze!

Jak zeznał plutonowy Hudala, bawiący po cywilnemu na rzeczonej zabawie sylwestrowej - oskarżony Roman Zet, w trakcie wznoszonego toastu za pomyślność naszego ludowego sądownictwa stwierdził – cytuję: „Ale w sądach są także złodzieje”! Koniec cytatu. Podkreślam, Wysoki Sądzie, że następnego dnia oskarżony został doprowadzony przez Milicję Obywatelską około południa do aresztu śledczego i pomimo intensywnego śledztwa, prowadzonego przez trzy miesiące przez funkcjonariuszy naszego, grodzkiego aresztu – nie przyznał się do winy! Ten fakt potwierdza, że oskarżony Roman Zet jest osobnikiem zdeprawowanym, dla którego nie powinno być miejsca w naszej ludowej ojczyźnie!

W tej sytuacji domagam się kary pięciu lat więzienia wraz z pozbawieniem oskarżonego Romana Zet praw publicznych na lat pięć!

Gdy prokurator odszedł już od mównicy, siedząca w środku składu sędziowskiego starszawa sędzina spojrzała w moim kierunku i głosem nie uznającym sprzeciwu powiedziała:

- Żeby zadać kłam przekonaniu oskarżonego o stronniczości naszego sadownictwa żądam, by oskarżony ustosunkował się do oskarżeń obywatela prokuratora !

Spojrzenie sędziny było tak paraliżujące, że nie mogłem podnieść się z ławy, gdzie siedziałem w gronie funkcjonariuszy aresztu. Ci – widząc co się dzieje – wzięli mnie pod pachy i przywlekli do mównicy… Gdy po dłuższej chwili doszedłem do siebie, zacząłem powoli odczytywać z głowy przemowę, którą przygotowywałem sobie przez trzy miesiące pobytu w areszcie. Jednak po sparaliżowaniu mnie przez sędzinę, starałem się nie spotkać z jej wzrokiem w trakcie mojej przemowy. Wzniosłem więc oczy ku niebu i zacząłem deklamować z pamięci:

- Wysoki Sądzie…- zacząłem. - Prawdą jest, co mówił obywatel prokurator. Pomimo trzymiesięcznych tortur… (W tym momencie prokurator ostro zaprotestował, co spotkało się ze zrozumieniem sądu, więc się natychmiast poprawiłem):

- Pomimo trzymiesięcznego, intensywnego śledztwa - nie przyznałem się Wysoki Sądzie do przestępstwa oczernienia obywatelki prezes naszego sądu grodzkiego, tudzież do oczernienia sędziego Bajoro. Prawdą też jest jak mówił obywatel prokurator, że w trakcie wznoszenia toastu noworocznego za pomyślność naszego niezależnego i niezawisłego sądownictwa nadmieniłem, że „w sądach są także złodzieje”. Powyższą opinię wyraziłem Wysoki Sądzie na podstawie informacji o dwóch kradzieżach, dokonanych przez sędziów, o czym pisała nasza – oficjalna prasa. Chodzi tu o kradzież salcesonu ze sklepu mięsnego oraz piłki do metalu, tak zwanej laubzegi przez dwóch sędziów, co opisał „Żołnierz Wolności”... 

Nadmieniam Wysoki Sądzie, że czytelnikiem „Żołnierza Wolności” jestem od czasu, gdy ukończyłem służbę w naszym wojsku ludowym, zaś prasą nieoficjalną się brzydzę. Podkreślam Wysoki Sądzie, że zgodnie z informacją "Żołnierza Wolności" - kradzieży kilograma salcesonu oraz laubzegi nie dokonali sędziowie z naszego sądu grodzkiego, a tym bardziej obywatelka prezes Bożena Hersztajn oraz sędzia Włodzimierz Bajoro! W tej sytuacji – oskarżenie mnie o oczernienie prezesa i sędziego naszego sądu grodzkiego jest całkowicie bezpodstawne, czemu dałem wyraz w trakcie intensywnego, trzymiesięcznego śledztwa w areszcie grodzkim - nie przyznając się do winy. Proszę więc Wysoki Sąd o uniewinnienie mnie z postawionych mi oskarżeń…

Po skończonej przeze mnie mowie i wobec braku pytań Sądu - stojący obok mnie funkcjonariusze aresztu doprowadzili mnie na ławę oskarżonych. Wtedy dopiero głos zabrała sędzina o paraliżującym spojrzeniu:

- Czy towarzysz prokurator chciałby się odnieść do zeznania oskarżonego?

- Tak jest ! – ryknął niczym raniona papuga prokurator w karykaturalnie wielkiej czapce na jego małej główce, gwałtownie powstając z ławy. I już po chwili – wskazując na mnie palcem - prokurator zaczął swoim skrzeczącym głosikiem swoją kolejną przemowę:

- Ten oto osobnik Wysoki Sądzie – nie dość, że nie przyznał się do zarzucanego mu przestępstwa, to w trakcie zeznania perfidnie okłamał Wysoki Sąd! Otóż nie jest prawdą, jak zeznał oskarżony - że jakiś sędzia ukradł kilogram salcesonu ze sklepu mięsnego, inny zaś – laubzegę ze sklepu „1001 drobiazgów”! Przecież niezależne i niezawisłe sądy orzekły w dwóch procesach, że obaj sędziowie są niewinni! Pierwszy sędzia wziął salceson przez roztargnienie, drugi zaś tylko wypożyczył sobie piłkę do metalu ze sklepu „1001 drobiazgów”!!! 

Tak więc oskarżony mówiąc na zabawie sylwestrowej, że „w sądach są także złodzieje” po prostu perfidnie łgał, oczerniając w ten sposób prezes naszego sądu grodzkiego obywatelkę Hersztajn i sędziego Bajoro. Albowiem nie jest tajemnicą dla nikogo, że nasi wrogowie rozsiewają plotki o rzekomych gigantycznych majątkach obywatelki prezes naszego sądu i sędziego Bajoro, które to majątki jakoby miały powstać z pobieranych przez nich łapówek! Te plotki mają na celu zniszczenie trójpodziału władzy i zdyskredytowanie niezależnych i niezawisłych sędziów jako złodziei, którymi kieruje prezes naszego sądu grodzkiego i sędzia Bajoro!  

W sytuacji brutalnego ataku na fundamenty naszej demokracji przez wiadome nam siły, za którymi nieudolne ukrywa się Roman Zet oraz w sytuacji oczernienia przez niego niezwykłych ludzi, jakimi są prezes i sędzia naszego sądu grodzkiego – żądam piętnastu lat więzienia dla oskarżonego wraz z pozbawieniem go na lat piętnaście praw publicznych…

                  * * *

Eskortowany przez funkcjonariuszy aresztu, opuszczałem sąd grodzki z poczuciem uzasadnionej satysfakcji: „Istnieje jeszcze sprawiedliwość w naszej ludowej ojczyźnie, skoro niezależny i niezawisły sąd skazał mnie na zaledwie dwa lata więzienia i nie pozbawił praw publicznych” – pomyślałem sobie…

*   *    *

P.S. Twitter poinformował mnie, że moje konto @KapitanNemoPL nie będzie odnowione: “Your account has been suspended and will not be restored because it was found to be violating the Twitter Terms of Service, specifically the Twitter Rules against participating in targeted abuse. Jak się okazuje śmiertelnie obraziłem znaną z pasztetu smoleńskiego i plucia na PIS i na prezesa Kaczyńskiego Klaudię Jachirę. W tej sytuacji póki co - olewam TT na zawsze…

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:22)

Komentarze

Ja ich już od ponad roku olewam Kapitanie i to bez żadnego wcześniej zwieszenia. 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1614018

niezawiśli ... jeszcze. Niektórzy zawisną... może, na jakiś czas, na dłużej, może na zawsze, niektórzy. Odwagi panie Ministrze... panie Prezydencie. Pani prezes Gersdorf nie'zawisła. Dalej prezesuje Niemcom za nagrody. Panie prezydencie, tylko pięć miesięcy. Wystarczy odwagi ? 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1614128

Ciekawa opowiastka, z której m.in. niestety wynika, że tak jak w tamtych czasach, tak i teraz nie opuszcza autora naiwność - wtedy naiwność w stosunku do wyroku sądu, teraz naiwność w stosunku do twittera...

Ps. a sądy, no cóż wiadomo nie od ziś, że trzeba je potraktować ostro z buta aby oczyścić tam powietrze.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1614187