Czy można jeszcze naprawić polski świat akademicki?

Obrazek użytkownika Józef Wieczorek
Idee

Nauka to poszukiwanie prawdy. Gdy na uniwersytetach ideologia zaczyna dominować nad nauką, to mamy ich kryzys. W takim kryzysie nauka pozostawała w czasach panowania systemu komunistycznego i wydawało się, że po 1989 r. sytuacja w Polsce powinna ulec poprawie. Tak się nie stało, mimo licznych reform akademickich. Po odejściu kapitału ludzkiego formowanego jeszcze w II RP sytuacja nawet się pogorszyła, a uczelnie zaczęły rezygnować z poszukiwania prawdy na rzecz wzrostu utytułowania – za wszelką cenę – swoich kadr.

Wszystkie reformy systemu popełniały ten sam niewybaczalny błąd, który można porównać do leczenia chorego pacjenta przez doktora, który nie jest zainteresowany jego dolegliwościami,  a tym bardziej historią jego schorzeń. Tylko jakiś cud może spowodować, że taki pacjent zostanie wyleczony.

W rzekomo najszerzej dyskutowanej w środowisku akademickim reformie Gowina, prowadzącej do powstania tworu o nazwie „Konstytucja dla nauki”, nie było ani jednej konferencji o chorobach/patologiach systemu akademickiego. Lekarze tej struktury nawet nie wiedzą dobrze, na co ten system/pacjent choruje. Nie podjęto starań o zainstalowanie w tej machinie „POMPY” – Polskiego Ośrodka Monitoringu Patologii Akademickich, nie ma więc narzędzi do „wypompowania” patologii. Nie poznano karty chorób, jakie system przechodził w ostatnich dziesięcioleciach. Na sugestie, że w niemałym stopniu jego choroby były spowodowane panowaniem systemu komunistycznego, uczelnie reagowały usuwaniem ze swojej historii takich słów jak komunizm, stan wojenny, czy PZPR. Tak rozwiązano skutecznie problem genezy obecnych kadr akademickich i chorób obecnego świata akademickiego. Zastosowano metodę :”Stłucz pan termometr, nie będzie choroby”.  Lekarz nie może podać pacjentowi szczepionki, jak nie będzie znał historii jego chorób i dolegliwości. A system akademicki bez takiej znajomości jest szczepiony kolejnymi reformami z widocznymi skutkami.

Żeby naprawić polski świat akademicki trzeba zrezygnować ze swoistego lockdownu nałożonego na poznawanie prawdy.

Min. Gowin ujawnił, że ok. 30 % naszego kapitału ludzkiego, kształconego na polskich uczelniach, funkcjonuje poza Polską a nie podjęto starań, aby ten kapitał wykorzystać w reformowaniu systemu akademickiego w Polsce. Nie stworzono ani jednego zespołu złożonego z przedstawicieli Polonii akademickiej. Szansa na powrót naukowców do Polski i zmniejszenie bezpowrotnej emigracji w obecnym systemie jest znikoma. Przez lata funkcjonowały bariery zniechęcające do powrotów, a to z powodu egzotycznego systemu tytularnego funkcjonującego nadal w Polsce i procederu ustawianych konkursów na obsadzanie akademickich etatów.

 System tytularny był przyjazny dla rozwoju turystyki habilitacyjnej do postkomunistycznych państw ościennych, a nieprzyjazny dla powrotu naukowców -nawet najwyższej klasy- pracujących na uczelniach zachodnich.

Przed stu laty, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, wracali do niej polscy naukowcy, rezygnując z o wiele lepszych warunków badawczych i materialnych na obczyźnie. Skutki były widoczne i w II RP mieliśmy gigantów nauki na miarę światową.

A zatem otwarcie systemu na Polonię akademicką i rezygnacja z systemu tytularnego w obecnym kształcie to konieczność dla naprawy domeny akademickiej.

Nie da się tego zrobić również bez skutecznego wdrożenia w życie zakazu – autonomicznego do tej pory – ustawiania konkursów na etaty akademickie. Ten proceder, traktowany w innych krajach jako przestępczy, u nas jest powszechnie znany i bezkarnie stosowany. Kontrole NIK wskazują, że realizowane programy badawcze skutkują co prawda wzrostem stopni naukowych, ale nawet instytuty badawcze czerpią zyski głównie z wynajmu nieruchomości, a nie z działalności badawczej.

Bez wprowadzenia stymulacji mobilności kadr, likwidacji chowu wsobnego, nie ma szans na ograniczenie nepotyzmu, układów pozamerytorycznych nieraz o charakterze przestępczym. A do tego potrzebne jest zapewnienie jawności zarówno  ocen pracowników nauki, jak i ich awansów, rezultatów konkursów, projektów…..

To są warunki podstawowe, aby wejść na drogę naprawy polskiego świata akademickiego, aby więcej znaczył w nauce i bvł przydatny społecznie. Reformy pomijające te składniki systemowe to tylko pozorowanie zmian.

Tekst opublikowany w tygodniku Gazeta Polska 3 marca 2021 r.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:8)

Komentarze

To wszystko praweda (oczywiście nie cała). Jestem pesymistą, jest za późno, bo mamy całe tabuny "naukowców" wciągniętych w ten system i na nim bazujący (żerujący); tabuny młodych "naukowców" mających nadzieję na awanse właśnie w takich warunkach...

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Stasiek

#1665349

Ale niestety, trzebaby zacząć od zera. Absolutnego, aby żaden truteń się nie uchował.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

yenom

#1665363

Nie. Nie w sytuacji obecności tylu zdemoralizowanych, dysfuncjonalnych osób pracujących w uczelniach. Tak. Tak jeśli zrobiony zostanie porządek. Ale ponieważ wszystko ma swój właściwy, odpowiedni dla uzyskania oczekiwanych efektów, ten optymalny czas na zrobienie porządku,  już dawno minął. Szczególnie chodzi mi o wszelakie koszty jakie poniesiemy usiłując przeprowadzić taki proces dziś, w porównaniu np gdybyśmy to zrobili 20 albo 30 lat temu.

Ogólnie sądzę, że dziś to niemożliwe. Z wielu powodów. Pierwszy to brak chęci traktowania spraw polskich przez PiS tak jak na to zasługują. Przecież już w dniu ogłoszenia ministrem Gowina, było wiadomo czym to grozi. Drugi nie mniejszy problem to, opór środowisk akademickich. Ci ludzie zrobią wszystko aby żadna reforma nie przeszła. Wyklucza to ich lewackie nastawienie. Ale to tylko jedna z wielu przyczyn związanych ze środowiskiem.

Tu należy podejść do tematu totalnie. Totalnie zerwać wszystkie więzy z ludźmi będącymi spadkobiercami minionego systemu. Coś na kształt "wszyscy WON", CEJROWSKIEGO.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1665415