Damy i Damki

DAMY I DAMKI
W czasach mojego dzieciństwa, tak z pięćdziesiąt lat temu, świat był prostszy, a kategorie były kategoryczne. No, może powiedzmy – nieco bardziej kategoryczne…
Dam raczej się nie spotykało. Zapewne w rezultacie pozytywnych przemian społeczno-politycznych, które nastąpiły w naszym kraju po roku 1944. Prywatnie to jeszcze damę spotkać się zdarzało. Z reguły bywały to damy przedwojenne. Natomiast w tzw. przestrzeni publicznej – która, nawiasem mówiąc, jakoś się chyba wtedy inaczej nazywała – dam nie było. A może damy tam po prostu nie bywały? Jeśli już bywały, to były to damy kilkuczłonowe, jak a przykład. Dama Wywiadu (Telewizyjnego), Irena Dziedzic, Pierwsza Dama (Zośka jej było) etc, etc. Damą Sztandarową była małżonka ówczesnego premiera. No, ale to była jeszcze przedwojenna celebrytka…
Damki natomiast spotykało się co krok, o czym wie każdy ówczesny posiadacz roweru. Oczywiście jeśli dożył.
Rower miał ramę. Z reguły trójkątną. Plus, minus. Damka ramy nie miała. Jakieś tam rury miała. Dla dziecka nie od razu było jasne dlaczego Paniom trudno wsiadać na rower, ale z czasem wyjaśnienie przychodziło samo…
W tych czasach chłopak posługujący się damką miał przechlapane. Nie tak, jak teraz. Rower to rower. Jak chciał być cool, to musiał mieć wyścigówkę. Jaguar był niezły, ale szczytem marzeń był dedeerowski Diamant. Tak, na marginesie, jakieś niepatriotyczne to było…
No ale revenons a nos mutons…(Niechaj Damy zechcą wybaczyć!)
Dzisiaj, w czasach gdy faceci poruszają się bez ramy ( tej ramy wychodzącej gdzieś z kręgosłupa, o której tyle mówią jurorzy „TańcazGwiazdami”) zostały tylko damki. Fakt, że damki nie mają owej ramy nikogo nie dziwi. Nigdy nie miały.
Takie oto wspomnienia i refleksje nasunęły mi się po przeczytaniu w dzisiejszym rzepowym PlusMinusie wywiadu Roberta Mazurka z Joanną Kluzik-Rostkowską. Wywiadowczyni i Wywiadowcy serdecznie dziękuję za tę podróż sentymentalną, którą mogłem odbyć na damce.
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 1742 odsłony
Komentarze
Są
28 Kwietnia, 2012 - 09:09
Pamiętam taką damkę, stała w przedpokoju.. Stary to był rower wymagał naprawy.
Żadne prace naprawcze nie pomagały. Został wyrzucony .
Damy - przecież tutaj spotkamy przeróżne szlachcianki.
Pozdrawiam.
@bogdanjang
28 Kwietnia, 2012 - 09:21
No, tak...
Powiem szczerze, że różnica pomiędzy rowerem a damką zatarła się ostatecznie, gdy pojawiły się tzw. składaki. Z Rometu, jeśli mnie pamięć nie myli...
Natomiast momentu ostatecznego zatarcia się różnicy między damą a damką to nie potrafię określić...
Wyrzucanie starych damek niewiele daje, ponieważ pojawiają się nowe. A poza tym, stare wcale nie tak łatwo dają się wyrzucać. Ale Pański cenny komentarz zainspirował mnie. Ma Pan rację, stare damki należy trzymać w przedpokoju! Choć, z drugiej strony, oznacza to konieczność trzymania nowych damek w salonie...No, sam nie wiem...
Pozdrawiam
@tł
28 Kwietnia, 2012 - 10:01
Nie róbmy z salonu przedpokoju. Raczej już wynieśmy z salonu kanapę. Co do nowych damek nic nie poradzimy (głodówki na razie nieskuteczne). Ich miejsce raczej na dworzu niż na dworze. Składaki - temat niesmaczny nawet w przedpokoju i na dworzu.
Pozdrowienia.
@bogdanjang
28 Kwietnia, 2012 - 10:10
W tzw. dzisiajszych czasach problem salon / przedpokój zdaje się być tylko kwestią metrażu.
Postulat dotyczący kanapy jest ze wszech miar słuszny!Tylko co zrobić z zalęgniętymi na kanapie ciotkami (rewolucji)?
Właściwe miejsce dla damek pozostaje poza dyskusją.
Składaki to w istocie temat niesmaczny. Ale nie można ignorować ilości składaków na polskich drogach!!!
Pozdrawiam
@tł
28 Kwietnia, 2012 - 10:25
Jak mówią w pewnych mediach dajmy głos innym, więc daję. Przy ciotkach oby się nie czerwienić. Pozdrawiam i pozostaję w podwójnym uważaniu.
@bogdanjang
28 Kwietnia, 2012 - 10:40
Jakże nie czerwienić się przy ciotkach??? Przepraszam, to było pytanie retoryczne...
Pańskie podwójne uważanie jest w pełni odwzajemnione. Przebijam, pozostając w potrójnym.
po co damki, skoro nie ma już sukni do kostek?!:):):)
28 Kwietnia, 2012 - 10:13
Damki zanikły, a demi-monde wozi się teraz brykami. Na skrobankę lub wiec feministek i lesbijek:):):)
Fajny tekścior, TŁ!
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
------------------------- "Dixi et salvavi animam meam"
@Dixi
28 Kwietnia, 2012 - 10:31
Dziękuję za uznanie, ale Twoje tytułowe pytanie wydaje mi się nie do końca przemyślane.
Otóż gender - jak powszechnie wiadomo - jest uwarunkowany społecznie i kulturowo. Damki są więc potrzebne, żeby nie rzec - konieczne.
Podejrzewam w Tobie od dawna męską szowinistyczną świnię, a więc dodam dla usatysfakcjonowania Twojej natury określającej płeć w kategoriach wyłącznie anatomicznych, że damki są również niezbędne z powodów...fizjologicznych (?)...czy co tam jeszcze!
Mam nadzieję, że zostałem właściwie zrozumiany!
Pozdrawiam
fakt, równie dobrze mógłbym się podpisywać SMS:):):)
28 Kwietnia, 2012 - 10:43
Odejście do historii prawdziwej kobiecej garderoby przyjmuję z żalem i nostalgią. Jak wiadomo, przynajmniej niektórym, bardziej seksowne jest błyśnięcie kostką spod rąbka spódnicy, niż goła d.
Inny przykład:
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
------------------------- "Dixi et salvavi animam meam"
@Dixi
28 Kwietnia, 2012 - 10:50
Boska (Marga)Rita! Dziękuję, ponieważ jej obecność tutaj pozwala mieć nadzieję na przywrócenie parytetu!
PS. Doprawdy nie musisz podpisywać się obydwoma imionami i nazwiskiem. To widać, słychać i czuć...
Ja mam jeszcze jedną definicje damki
28 Kwietnia, 2012 - 10:18
Gdy mnie dziadek uczył grać w warcaby i potem w szachy,to
była damka!
W warcabach,jak sie doszło na pole przeciwnika,a w szachach
mówilo sie na królowa,hetmana etc.
Taki krakowski regionalizm,a potem szło się na pole :-)
@semper idem
28 Kwietnia, 2012 - 10:35
To niezwykle trafne i cenne spostrzeżenie!!!
Gdyby nie było damek, to nasi przywódcy byliby zmuszeni do rozgrywania partii szachowych! A to nie wydaje mi się możliwe...boję się nawet, że oznaczałoby to wręcz finis Poloniae.
Pozdrawiam
PS.Nawet krakusy mają niekiedy słusznego!