Transformacja po czesku

Obrazek użytkownika elig
Świat

  Prawdziwie rewelacyjny jest artykuł Sławomira Budziaka "Czechy 25 lat po... Apatia, frustracja, oligarcia, powrót ludzi dawnego systemu, euroazjatyckie odchylenie", opublikowany w portalu Rebelya.pl  /TUTAJ/.



  W zeszłym roku mieliśmy falę omówień polskiej transformacji ustrojowej.  W prawicowej  publicystyce koncentrowano się głównie na jęj negatywnych skutkach.  Praktycznie nikt jakoś nie zauważał, że to, co dzialo się w Polsce przez minione ponad 25 lat, było częścią szerszego procesu obejmującego wszysrkie kraje Europy Środkowo- Wschodniej.  Nie zadawano sobie trudu porównania sytuacji w Polsce z tą w innych krajach tego regionu. 



  Sławomir Budziak mieszka od 2008 roku w Republice Czeskiej. Jest filologiem, skandynawistą, publicystą i tłumaczem.  Ma więc informacje z pierwszej ręki.  Według niego antykomunizm przestał być istotny w Czechach.  Niedawno zniesiono tam obowiązek lustracji ministrów, z czego skorzystał oligarcha i  wicepremier Babisz, figurujący w aktach komunistycznej bezpieki jako jej tajny współpracownik.  W czeskim odpowiedniku IPN doszlo do czegoś w rodzajy "lewicowego puczu".  Budziak pisze:



  "Sądząc po czasie antenowym, górnolotnych debatach i ilości specjalnych rocznicowych wydań gazet i magazynów, wydarzenia roku 1989 mają w Republice Czeskiej nie tylko żywe znaczenie, ale i wymiar mitu. Tyle, że, mimo całej wrzawy jubileuszu, nie da się nie dostrzec, że nie odzwierciedla on rzeczywistości. Dla wielu obchody są czczym rytuałem. Dla młodych są raczej echem odległej i zamazanej historii. Dla jeszcze innych są okazją do wyrównania doraźnych politycznych rachunków. Sens i doniosłość "aksamitu" - jak nieformalnie określa się rewolucję - nie tylko ścierają się na pył w świecie pragmatycznego czeskiego konsumpcjonizmu, ale też są kontestowane.".



   Przypomina fałszywe pogłoski o śmierci studenta podczas demonstracji w listopadzie 1989 r.  Zarówno obecny lewicowy prezydent Czech, Zeman, jak i weteram komunizmu Jakesz przedstawiają Aksamitną Rewolucję, jako spisek KGB i czeskiej bezpieki.  Czytamy w artykule Budziaka:



  "Według badań ówczesnego Instytutu Opinii Publicznej z końca listopada oraz z grudnia 1989 ponad 40% procent Czechów życzyło sobie ustroju socjalistycznego, drugie tyle chciało tzw. trzeciej drogi, zaś kapitalizm cieszył się poparciem kilku procent respondentów. Według świeżych badań Centrum Badania Opinii Publicznej 47% procent Czechów wyraża niezadowolenie z działania demokracji, a w minionym roku tych niezadowolonych było nawet 63%.".



  Budziak stwierdza też, że: " Zeman nie prezentuje żadnej ideowej ciągłości z duchem aksamitnej rewolucji. Dzieli społeczeństwo na dwa obozy i z premedytacją korzysta z każdej okazji, aby wzbudzić kontrowersje.".  Skad my to znamy?  W Polsce PO robi przeciez to samo.  Omawiana jest tez "mała normalizacja":



  "Jakie są przejawy tej małej normalizacji? Naturalnie nie chodzi tu o jakieś usiłowanie powrotu do przeszłości sprzed transformacji ani też o rehabilitację reżimu komunistycznego. Dochodzi raczej do rewizji poglądów na wagę i sens przemian po Aksamitnej Rewolucji. Podaje się też w wątpliwość pozytywny bilans ostatnich 25 lat. Równolegle ze zmianami w sferze ideowej przebiegają przemiany odczuwalne w życiu politycznym. (...)  



   Poprzedni prawicowy gabinet upadł w kurzawie korupcyjnego skandalu, którego istoty do dziś nie wyjaśniono opinii publicznej, a który zaczął się bezprecedensowym nalotem policji na rządowe obiekty. Pozostało nieprzyjemne wrażenie nieprawidłowości na najwyższych szczeblach władzy. Co więcej, prezydent Zeman zignorował zabiegi ówczesnej partii rządzącej zmierzające do sformowania nowego rządu i mianował swój własny rząd specjalistów, a po wyborach osłabiona prawica znalazła się na zupełnym uboczu.".



  W polityce zagranicznej obecny rząd Czech lawiruje między Rosja i NATO, przejawiając wyraźne tendencje prorosyjskie.  Stara sie tez zacieśniac więzy z Chinami.  Wewnatrz kraju, jak pisze Budziak:



  "Jest jasne, że stare mity się częściowo wyczerpały, a częściowo są zredukowane do wyświechtanych pojęć i obrazów. Nie dokonała się masywna moralna odnowa społeczeństwa, do której nawoływał Havel, a odczuwalna w społeczeństwie mieszanka konsumenckiego pragmatyzmu i swoistej apatii wydaje się w pewnym sensie większym wyznaniem niż słusznie miniony reżim, bowiem ten oburzał i prowokował swoją opresją i aparatem przemocy, zaś dzisiejszy stan otępia. Ale istnieje też inny, bardziej optymistyczny pogląd. Według niego niesłychany wzrost popularności Babiša i ANO jest tylko

emanacją powolnych oddolnych zmian. Innym ich wyrazem są nowe, różnorodne lokalne ugrupowania, które odniosły sukces w niedawnych wyborach komunalnych. Według tej interpretacji obywatelski duch jakby powoli budzi się z marazmu, nawet jeśli weźmiemy poprawkę na karierowiczostwo leżące u podstaw części tej aktywności. Która z diagnoz jest bliższa prawdzie? Czas pokaże.".  



  Budziak na tym kończy swój tekst.  Ja widzę tu wyraźną analogię miedzy polityką uprawianą w Polsce przez PO w lwtach 2008-2013, a obecnym postępowaniem władz czeskich.  Nie sądzę, by był to przypadek.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.4 (głosów:12)

Komentarze

Wierzysz bez granic w to, co napisał Sławomir Budziak. On nie jest Czechem. Jestem rodowitą Czeszką, która do roku 2012 mieszkała i pracowała w Brnie, a teraz mieszkam w Polsce i jestem żoną Satyra tu piszącego. Zmienisz zdanie, kiedy wkrótce napiszę na NP na ten temat. O ukazaniu się mojego artykułu specjalnie powiadomię Ciebie poprzez pocztę wewnętrzną niepoprawni.pl.

 

Pozdrawiam,

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1469453

No to się będzie działo się - trzymamy za słowo

pozdrawiam Evo

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1469454