Dobrogłupki? Ogrodnik, jego pies (psy - kundelki). Molestowanie wyziewami

Obrazek użytkownika antysalon
Kraj

Wielki przełom w orzecznictwie europejskim.

Sąd Najwyższy Włoch orzekł w takim duchu.
" Nękanie sąsiadów zapachem to forma podlegającego karze za „molestowanie zapachowe”.

I "woń po raz pierwszy stała się przedmiotem postępowania sądowego i została uznana za przestępstwo”.
Po 10 latach sądowej batalii zapadł taki wyrok, po tym gdy mieszkańcy bloku w miejscowości Monfalcone na północy Włoch wytoczyli sprawę swym nieznośnym sąsiadom, lokatorom z parteru, miłośnikom gotowania.

Wyobrażam sobie już ilość wniosków do polskich sądów przeciw przeróżnym ... ŚMIERDZIELOM III RP rekrutującym się z tzw salon o różowo/czerwonym zabarwieniu i woni polakożerczo/antypolskiej, a wydzielającym tę woń nie tylko z gazowni umiejscowionych na Czerskiej i Wiertniczej.

Polskie sądy niebawem zostaną wręcz zasypane pozwami przeciw takim recydywistom gazownikom-śmierdzielom; Michnikowi, Grossowi, Miecugowowi, Pochanke, Lisowi i Żakowskiemu.
A Huelle i Twardoch oraz prof. niejaki ( raczej nijaki) Marcin Król na spokojny sen już liczyć nie mogą.
Za molestowanie wyziewami będą odpowiadać.
Trudno przewidzieć ile lat potrwają takie procesy.
Jedno wydaje mi się pewne i oczywiste, że musimy ich, tych śmierdzieli skarżyć o molestowanie smrodem, gazem, wyziewami, antypolską sprzedajnością ( podszytą nie tylko tchórzostwem), antypolską, polakożerczą uległością wobec obcych, wrogim nam sąsiadom.

Skoro dotarłem już do molestowania Polski i Polakom sprzedajnym tchórzostwem, to pora przejść do psa ogrodnika, czy raczej ogrodnika i jego psa ( psów) znaczy się kundelków ogrodnika.

W tym miejscu jestem, zostałem zmuszony zaprzeczyć dotychczasowej uznawanej frazeologii, że "sam nie zje drugiemu nie da"!
I nijak to do bajkowego ezopowego psa, niedopuszczającego koni do siana ( Ezop, Pies i konie" tak jak do komediowego Lope de Vegi z "Psa odrodnika".

Nic z tych rzeczy!

Lata rządów Donalda Tuska w koalicji PO/PSL wywróciło do góry nogami nie tylko ten frazeologiczny związek.
Albowiem D. Tusk i jego ministrowi dowiedli, że ten związek frazeologiczny o zabarwieniu pejoratywnym przekuli w mocno praktyczne zachowania.

Postaram się to pokazać na przykładzie pewnego ogrodnika.

Miał on firmę jak sama nazwa wskazuje o profili bratki, krzaczki, rabatki.
I w roku 2009, to jemu właśnie odtuskowy minister obrony Bogdan Klich w trybie mocno odległym od przetargowego zlecił remont samolotu rządowego Tu 101.
Ogrodnik spod Warszawy otrzymał lukratywne zlecenie.
I stało się to zapewne przy pełnej osłonie antykorupcyjnej, tarczę tę w wersji, w systemie dorsz wędzony jak pamiętamy dzierżyła wtedy niejaka Julka Pitera.
A osłonę kontrwywiadowczą zapewniała służba nie tylko generała Bondaryka.

I w takich to okolicznościach Bogdan Klich, tudzież jemu podległe departamenty i służby okpili dotychczasowo obowiązujący związek frazeologiczny, gdyż zaprzeczyli dotychczasowemu pojmowaniu określenia, zwrotu o "psie ogrodnika".
Nie jestem w stanie nic napisać czy i ile sam minister B. Klich z tego zlecenia zjadł!
Niechaj zrobią to, sprawdzą fachowo służby, prokuratura, sądy.
Jednakże z dużą dozą pewności można i trzeba stwierdzić, że innemu, innym dał, umożliwił się najeść, nieżle zarobić.

Jak widać na tym przykładzie czasy Tuska, to nie tylko ciepła woda w kranach.
To także nawet przewrotki, wywrócenie dotychczas obowiązujących frazeologicznych związków.
Szukam w internecie, ale ani Miodek, Bralczyk oraz im pokrewni fachowcy do dziś z wrażenia chyba nic n/t temat jeszcze nie skrobnęli.
Mimo upływu lat nikt z uzdolnionych salonu; żaden też obdarowany paszportami tudzież tą nagrodą dresiarskobrzmiącą nic nie napisali na temat "psa ogrodnika" w poprzek Ezopowi i L. da Vegi mimo iż rząd D. Tuska dostarczył wielu na to przykładów praktycznych.

Jedynym tekstem o ogrodniku jego psie, "psie ogrodnika" w wersji na odwrót napisał dwójka dziennikarzy "Gazety Polskiej".

A ja zadaję sobie pytanie.

Na ile nie tylko B. Klich, jako minister obrony, jego szef D. Tusk , premier i wielorakie służby wywracające do góry nogami wielowiekowy frazeologizm o "psie ogrodnika" byli naiwniakami, dobrogłupkami w relacji nie tylko z tym ogrodnikiem?, lecz także odległa Samarą?

A na ile z premedytacją zlecili temuż ogrodnikowi remont silników oraz przeglądy samolotu rządowego Tu !01?

Samolotu, który stał się 10 kwietnia 2010 zbiorowym grobowcem dla Śp Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego z małżonką oraz będących tam z nimi na pokładzie pozostałych 94 Polaków.

Dobrogłupki?
Czyżby?

Myślę, że ci z rządu D. Tuska z nim na czele, wiele by dali, aby tylko taki zarzut, dobrogłupków! im postawiono za Smoleńsk.

pzdr

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.4 (głosów:7)