„Pocałunek śmierci” dla Estonii…

Obrazek użytkownika Zebe
Kraj

Tak można odczytać dzisiejsze zaproszenie UE wystosowane do Estonii. Zaproszenie dotyczy przystąpienia do strefy eurowaluty od początku roku 2011.
 
Fakt, Estonia bardzo się starała. Od 2 lat ze sztywnym kursem swojej waluty. Koszty dla gospodarki więcej niż tragiczne, ale słowo się rzekło. Estonia może dziś się uśmiechnąć, ale będzie to uśmiech przez łzy.
 
O kpinę zakrawa fakt, że  zapraszający nie spełniają na dziś kryterium z Maastricht.
 
W eurolandzie  tylko Luksemburg jest „spełniającym” warunki. Reszta jest pod kreską. Nie dziwi  więc to dzisiejsze zaproszenie. Wszak wczoraj UE uchwaliła swoisty pakiet pomocowy z nagięciem Traktatu Lizbońskiego, dla strefy euro w kwocie docelowej 750 mld euro. Znaleziono kolejnego frajera, którego da się „oskubać”. Estonia już zapłaciła dramatycznie, będąc 2 lata w ERM2.
Od następnego roku ma szansę na jeszcze większą mizerię. Stanie się żyrantem owych 750 mld euro.
 
*    *     *
Dziś minister Rostowski ogłosił, że nam wcale nie spieszno do strefy euro. O tym, że nie powinniśmy się spieszyć wiedzieli już Jarosław Kaczyński i Zyta Gilowska trzy lata temu. Ależ się im oberwało po dojściu do władzy „ekonomisty” Tuska, który obwinił poprzedników za zaniechania w tej kwestii i na zasadzie „zrobię wam na złość” ogłosił rok 2011, rokiem naszego wstąpienia do strefy euro. Już rok temu, w czerwcu mieliśmy być w korytarzu ERM2. Nic to, że szalał już na dobre kryzys, nic to, że czołowi ekonomiści odradzali.
Tusk z Rostowskim wiedzieli swoje. Mieli zresztą poparcie takich bogów ekonomii jak sam Balcerowicz, czy nie pomniejszy ekonomista Belka. Tylko, że jakimś dziwnym trafem obaj wielcy zamilkli już jakiś czas temu w tym temacie.
 
Cóż się takiego więc stało, że Rostowski akurat dziś wystąpił z taką stanowczą deklaracją ?
Ano stało się. Stało się z niedzieli na poniedziałek.
Otóż europejscy mędrcy od ratowania Euro stworzyli Pakiet ratunkowy i Fundusz Stabilizacyjny, przeznaczając na ten cel 750 mld Euro !
 
Te pieniądze będą spłacać członkowie unii monetarnej, a raczej ich dzieci, czyli wszyscy ci, co już są w Eurolandzie oraz potencjalni chętni do wstąpienia. Obleciał więc strach Rostowskiego.
 
O ile do wczoraj można by mówić o głupocie, to dziś prace nad szybkim wejściem do strefy euro, trzeba by określić jako sabotaż, czy też podważenie racji stanu, a tu władny byłby już Trybunał Stanu.
 
Stała się też wczoraj rzecz bezprecedensowa. Otóż dla ratowania Eurowaluty złamano  fundamentalne zasady w imię „wyższej racji”, jaką była ochrona strefy euro – i szerzej: gospodarki globalnej – przed nieprzewidywalnymi skutkami rozprzestrzeniania się kryzysu zaufania na rynku długu.
 
„Można mówić o pewnych nadużyciach traktatu lizbońskiego, o nadużyciach niezależności EBC, jednak był to stan wyższej konieczności. Gdyby nie doszło do tego porozumienia w poniedziałek na rynkach byłaby katastrofa, która także odbiłaby się na Polsce - powiedział Lewandowski. - Tylko pakiet w takiej formie z udziałem UE, EBC i MFW mógł zadziałać”.
 
Można starć się tam jakoś to zrozumieć. Ale czy można, jako wystarczające legislacyjną podstawę dla podjęcia tej akcji przyjąć zapis z art. 122 (2), gdzie przewidziano możliwość udzielenia pomocy finansowej dla kraju członkowskiego w przypadku wystąpienia klęsk żywiołowych?
 
Czyżby Grecję dotknęła klęska żywiołowa ???
 
Czy Unia ma jakikolwiek pomysł na rozwiązanie kwestii nierównowag makroekonomicznych wewnątrz strefy euro, co stanowi przecież praprzyczynę nadmiernego zadłużania się krajów członkowskich ?
 
Czy wypracowany został jakiś mechanizm nie dopuszczający do nadmiernego wzrostu zadłużenia państw w różnych fazach cyklu koniunkturalnego?
 
Dlaczego znów tyle się mówi o szybkiej redukcji deficytów, a tak niewiele o granicy 60 proc. długu w relacji do PKB ?
 
Jak to możliwe, żeby rygorystyczne programy konsolidacji fiskalnej narzucane krajom w kryzysie nie przekładały się na oficjalne obniżenie prognoz wzrostu gospodarczego dla strefy euro?
 
(malutka Łotwa za swój program dostosowawczy, który wobec braku dewaluacji waluty ( są w ERM2) musiał przybrać jedyną możliwą postać „wewnętrznej dewaluacji”, dokonującej się na rynku pracy (redukcja płac w sektorze publicznym o 25-28 proc.; redukcja tam zatrudnienia o 20 proc.) zapłaciła 20 proc. recesją i 22 proc. bezrobociem).
 
Jak już miną westchnienia ulgi i zachwytu nad zdolnością Unii do mobilizacji w sytuacji skrajnych zagrożeń, nadejdzie zapewne czas refleksji. Tym razem, oprócz polityków i komentatorów powinni mieć w niej znaczący udział również ekonomiści. I to bynajmniej nie Euroentuzjaści. Dla dobra nas wszystkich.
 
 
Wytłuszczenie: kraje spełniające kryterium z Maastricht oraz Polska
* - kraje spoza strefy euro, spełniające warunki. Wmagane Dług/PKB ponizej 60 %, Deficyt/PKB ponizej 3%
 
Kraj Dług/PKB Deficyt/PKB Strefa euro (16) 78,7% 6,3% Unia Europejska 73,6% 6,8% Belgia 96,7% 6,0% Bułgaria 14,8% 3,9% Czechy 35,4% 5,9% Dania 41,6% 2,7% * Niemcy 73,2% 3,3% Estonia 7,2% 1,7% Irlandia 64,0% 14,3% Grecja 115,1% 13,6% Hiszpania 53,2% 11,2% Francja 77,6% 7,5% Włochy 115,8% 5,3% Cypr 56,2% 6,1% Łotwa 36,1% 9,0% Litwa 29,3% 8,9% Luksemburg 14,5% 0,7% Węgry 78,3% 4,0% Malta 69,1% 3,8% Holandia 60,9% 5,3% Austria 66,5% 3,4% Polska 51,0% 7,1% Portugalia 76,8% 9,4% Rumunia 23,7% 8,3% Słowenia 35,9% 5,5% Słowacja 35,7% 6,8% Finlandia 44,0% 2,2%* Szwecja 42,3% 0,5%* Wielka Brytania 71,4% 12,3%

Źródło: Eurostat, bankier.pl

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Dzieki Zebe, bardzo ciekawy artykul.

Pamietam jak przekonywalem roznych euroentuzjastow spod znaku GW i TVN ze usztywnianie kursu mechanizmem ERM2 w warunkach kryzysu jest zabojcze. Niestety nie potrafilem zmiekczyc ich zabetonowanych umyslow, jak mantre powtarzali za swoimi medialnymi guru o blogoslawienstwie stabilnosci wspolnej waluty. Ciekawe jak oceniaja to blogoslawienstwo dzisiaj. Raczej sie tego nie dowiem, przestalem rozmawiac i przekonywac ludzi z pod zanku GW i TVN, dzisiaj uwazam ich po prostu za szkodliwych idiotow ktorych nalezy zwalczac wszelkimi dostepnymi srodkami.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#59045

Dowody na to że euro przynosi więcej szkód niż korzyści są ewidentne. Dobrze że to dociera nawet do najbardziej zaczadzonych ideą euro w Polsce, np. do Tuska. Pozostaje mieć nadzieję, że Estowie się zreflektują i z zaproszenia nie skorzystają.
Pozdrawiam. Bacz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam. Bacz

#59104