Nudny tekst o gospodarce

Obrazek użytkownika Zebe
Kraj

Od dobrych kilku miesięcy    RPP (Rada Polityki Pieniężnej) składa wnioski o podniesienie stóp procentowych. Stopy pozostają jednak na niezmienionym poziomie. Inflacja w Polsce jest jedną z najwyższych w UE ( na koniec roku może dobić do 3.5 %). Z drugiej strony zaś wzrost gospodarczy wynosi  3 – 3.5 %.
 
Prawdopodobnie RPP uznała więc, że stosunkowo wysoka inflacja nie jest aż tak groźna, by podnosić stopy procentowe. Wydaje mi się jednak, że tuż po nowym roku sytuacja się zmieni. Powodem tego będzie paradoksalnie nasz wzrost gospodarczy, który jest na jak najlepszej drodze do wyhamowania, by nie powiedzieć, że owe 3.5 % dziś, może się zamienić na  1.5 – 2.0 %.
 
Jaka jest "struktura" naszego wzrostu gospodarczego…
 
Do czasu słabej koniunktury w UE zyskiwaliśmy na eksporcie. Drugim elementem są inwestycje infrastrukturalne finansowane ze środków publicznych. W drugiej połowie roku wzrosła też znacząco konsumpcja, co jest wynikiem zapowiedzi podniesienia stawek VAT. Sprzedaż samochodów przyspieszyła, bo w przyszłym roku zniknie  ulga za „kratkę” przy rozliczaniu VAT. Sprzedaż mebli, AGD, RTV też rośnie , bo odbudowywany jest stan posiadania gospodarstw domowych dotkniętych w tym roku stratami powodziowymi oraz wspomnianą obawą przed podwyżką VAT. Dodatkowym elementem jest ogólny wzrost cen, który w naturalny sposób pojawił się wraz ze wzmożonym popytem.
Zauważyć jednak trzeba, że do dotychczasowego  wzrostu gospodarczego nie przyczynia się  wzrost prywatnych inwestycji, bo ich praktycznie nie ma. Podniesienie stóp procentowych jeszcze bardziej pogorszy sytuację w tym sektorze.
 
Jak nietrudno zauważyć, wzrost konsumpcji nie ma charakteru trwałego. Jest powodowany tym, o czym napisałem. W przyszłym roku konsumpcja spadnie, a ceny wzrosną i tak. Podobnie będzie z eksportem. Silną pozycję był eksport do Niemiec, gdzie gospodarka rozwijała się w tempie podobnym do naszego, ale wiadomo już, że w przyszłym roku ten wzrost wyhamuje, co też odbije się niekorzystnie na nas.
 
Kolejnym, istotnym czynnikiem, który będzie miał wpływ na gospodarkę,  jest nasza waluta, czyli kurs złotego.
Gdy odchodził rząd Kaczyńskiego, szacowano że złoty jest zbyt silny o jakieś 10 % jego wartości. W ciągu kolejnych trzech lat, a właściwie w ciągu pół roku, wartość złotego obniżyła się o 30 % w stosunku do wiodących walut. Złoty jest obecnie niedowartościowany o ok. 20%. Jak wszyscy wiemy, ta dewaluacja pozwoliła nam uniknąć w dużym stopniu losu Grecji czy też Irlandii. Nadmierne osłabienie własnej waluty nie może trwać jednak w nieskończoność, gdyż jest czynnikiem, który nie sprzyja wydajności i innowacyjności gospodarki.
Niektórzy twierdzą, że nie sprzyja też konkurencyjności w sytuacji, gdy sytuacja gospodarcza w innych krajach się poprawi. Jedną z oznak takiej poprawy jest zmniejszanie importu z zewnątrz i odbudowa własnego eksportu.
 
Reasumując. Rozwój gospodarki przebiega w trójkącie eksport – inwestycje – konsumpcja.
Eksport i konsumpcja są zagrożone. Pozostają inwestycje, które w sektorze prywatnym są dalej zamrożone. Dopóki to się nie zmieni, to i bezrobocie się nie zmniejszy. To przecież sektor prywatny jest głównym stymulatorem zatrudnienia.
 
Nie napawa też optymizmem to, co dzieje się w USA oraz w Chinach. Amerykanie walczą z kryzysem nie oglądając się na innych, a nie dalej jak parę tygodni temu, Chińczycy zadecydowali o powolnym schładzaniu swojej gospodarki – ograniczanie wzrostu gospodarczego. Trudno dziś powiedzieć jak to się przełoży na naszą gospodarkę, ale że jakoś tam się przełoży, to pewne.
 
Na wszystko zaś  nakłada się nasze zadłużenie zewnętrzne oraz stosunek długu publicznego do PKB, który na koniec roku może osiągnąć 8 % ( Rostowski zakładał w zeszłym roku 6.9 %). To jeden z najgorszych wskaźników w Europie.
 
Wracamy więc do inflacji, stóp procentowych i drożyzny…
Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Przejadą się "waciaki" na kredytowanych autach z kratką:(?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#105315