Kluczowe słowo ... tajny ..

Obrazek użytkownika patria
Historia

 

Kluczowe słowo... tajny..

 

To wtedy wszystko się zaczęło.. i wojna i zdrada i niewyobrażalne wprost ludobójstwo, którego ofiarą, jak żaden inny, padł naród polski.

Przyzwoitość w polityce to makabryczny żart, o czym najlepiej przekonali się właśnie Polacy.

23 sierpnia mija 75 lat od podpisania układu Ribbentrop-Mołotow. W trzech punktach narysowano przyszłość naszej części Europy, której zaplanowano eksterminację ponad ludzkie wyobrażenie.

Kluczowym tutaj był punkt 4.

 

1.Kraje bałtyckie: (Estonia, Łotwa) i Finlandia staną się strefą wpływów i przyszłym terytorium ZSRR, a północna granica Litwy (z Łotwą) stanowić ma granicę pomiędzy strefami interesów Niemiec i ZSRR (zobacz: okupacja krajów bałtyckich).

 

2.Na obszarach należących do państwa polskiego strefy interesów Niemiec i ZSRR będą rozgraniczone wzdłuż linii rzek Narwi, Wisły i Sanu[13].

 

3.Strona radziecka podkreśla swoje zainteresowanie Besarabią, ze strony niemieckiej stwierdza się zupełne niezainteresowanie tym terytorium

 

4. "Niniejszy protokół będzie traktowany przez obie strony, jako najściślej tajny".

 

Tyle, że wiedzieli o nim wszyscy nasi  „sojusznicy” zapominając przekazać jednak tą wiedzę zainteresowanym.

Podając za Wikipedią:

// O treści tajnego protokołu i szczegółach nocnego przyjęcia na Kremlu na cześć Joachima von Ribbentropa (wraz z informacją o toaście Stalina za zdrowie Hitlera) powiadomił w konsekwencji sekretarza stanu USA Cordella Hulla ambasador USA w Moskwie Laurence Steinhardt w depeszy w dniu 24 sierpnia 1939 jeszcze przed południem[7]. O tajnej treści traktatu niemiecko-sowieckiego Amerykanie (Cordell Hull) natychmiast powiadomili Brytyjczyków (lord Edward Halifax), a ci z kolei – Francuzów (Georges Bonnet).

 

Francuzi uzyskali je wcześniej z innego źródła. Przekazał je do Paryża już 25 sierpnia po południu ambasador w Berlinie Robert Coulondre[8], uzyskawszy informacje z otoczenia Hansa Lammersa, ówczesnego szefa Kancelarii Rzeszy[9].

 

Również dyplomacja włoska (hrabia Galeazzo Ciano) dysponowała wiedzą na temat tajnych klauzul paktu Ribbentrop-Mołotow (Hans von Herwarth poinformował o nich Guido Relliego, szefa tłumaczy włoskiej ambasady w Moskwie). Informacje o postanowieniach paktu Ribbentrop-Mołotow dotyczących krajów bałtyckich nadspodziewanie szybko stały się znane w Tallinnie i Rydze. Już 26 sierpnia wiedział o nich szef wywiadu estońskiego ppłk Richard Maasing oraz poseł łotewski w Berlinie Edgars Krieviņš (Edgar Kreewinsch)[10].

 

30 sierpnia 1939 roku Kurier Poznański nr 394 powołując się na „wiadomości ze źródeł jak najwiarygodniejszych” w artykule zamieszczonym na stronie 2 pt. „Tajne artykuły paktu moskiewskiego. Jest ich trzynaście – ustępstwa na całej linii Berlina na rzecz Moskwy” poinformował swoich czytelników o fakcie istnienia załącznika do paktu. Wskazywał on jednocześnie na jego tajność.

 

Jedynie rząd Polski (minister Józef Beck) i jego wywiad (płk. dypl. Józef Smoleński) byli kompletnie nieświadomi niemiecko-sowieckich uzgodnień. Kierownik samodzielnego referatu „Rosja” w Oddziale II Sztabu Głównego ppłk dypl. Olgierd Giedroyć oświadczył przed komisją badającą na emigracji przyczyny klęski wrześniowej, że o podpisaniu sowiecko-niemieckiego paktu dowiedział się z sowieckiej prasy[11]. Alianci nie przekazali Polakom żadnych informacji, by nie zniechęcać Polski do wojny z Niemcami.//

 

30 sierpnia Polacy dowiedzieli się ... z prasy...

Tak więc Brytyjczycy podpisując 25 sierpnia układ o wzajemnej pomocy z Rzeczpospolitą, mieli pełną świadomość, że podpisują układ, z którego nigdy się nie wywiążą.

Ale to również było tajne...

 

Zastanawiam się na ile dzisiaj ta wszechobecna, zwłaszcza w tym roku rocznic, wiedza powinna być wykorzystana przez nas.

Wspólny biznes z Niemcami rozpoczął Stalin już w kwietniu 1939r, jednocześnie prowadząc rozmowy z  Francją i Wielką Brytanią, które zerwał po ostatecznym dogadaniu się z Hitlerem.

Bo, że dzisiejsze Niemcy, wobec konfliktu graniczącej z nami Ukrainy, dogadują się z Rosją nie jest chyba nawet dla naszych idiotów rządzących żadną tajemnicą.

Nawet nie mogą się zasłonić niewiedzą, jak wtedy w 1939..

Oto co w kwietniu  tego roku (znowu kwiecień) napisała jedna z gazet niemieckich:

 

// Dziennik "Die Welt" wytyka w czwartek Niemcom brak solidarności z Polakami słusznie zaniepokojonymi polityką Rosji wobec Ukrainy. "Sueddeutsche Zeitung" pisze o sprzeciwie i oburzeniu Polaków wobec demonstrowanego przez Niemców zrozumienia dla polityki Putina.

 

 

 

 Niemcy odmawiają sąsiadującej z Ukrainą Polsce prawdziwego wsparcia - pisze autor komentarza opublikowanego na łamach "Die Welt", podkreślając, że dzieje się to w czasie obchodów 25. rocznicy upadku muru berlińskiego - wydarzenia, w którym Polacy mieli znaczący udział.

 

 

 

 Komentator zaznacza, że chociaż niemiecka opinia publiczna przywiązuję wielką wagę do ocen zagranicy na swój temat, to jednak stanowisko Polski jest im "raczej obojętne".

 

 

 

 Podczas wywołanego przez Rosję kryzysu na Ukrainie Niemcy ograniczają się do "niezbędnego minimum". Zapewniają co prawda Polaków o solidarności sojuszniczej, lecz towarzyszące tym zapewnieniom "ledwo skrywane wzdychanie i brak empatii" demaskują prawdziwe intencje Niemców.

 

 

 

 "Oczywiście" troski Polaków traktowane są poważnie, twierdzą następcy polityków gabinetowych, którzy przez setki lat postępowali dokładnie odwrotnie, negocjując bezpośrednio pomiędzy niemieckim i rosyjskim mocarstwem - pisze "Die Welt".

 

 

 

 Oczywistość, z jaką obecnie znów dyskutuje się o niemieckich stosunkach z Rosją, bez zastanowienia się nad polską traumą podzielonego narodu, "świadczy w najlepszym razie o historycznej amnezji i jest przede wszystkim obrzydliwe".//

http://www.deon.pl/wiadomosci/swiat/art,17106,ostra-krytyka-postawy-niemiec-wobec-polski.html

 

Zastanawiam się również, co podsłuchali Amerykanie z rozmów niemieckiej kanclerz. W tym wypadku nie dziwię się jednak, że po raz kolejny jest to informacja tajna. Pani kanclerz jest przeciwna stacjonowaniu wojsk NATO w Polsce.

Żeby była jasność, ja również. Ale wobec jej prorosyjskiej polityki jest to zastanawiające, jak również brak zaufania USA wobec Niemiec.

Przestaje jednak dziwić pogardliwa polityka niemal wszystkich krajów europejskich i USA wobec naszych rządzących.

Minister proniemieckiego rządu, w dodatku idiota, który niedawno jeszcze wręcz wołał o przejęcie rządów w Unii przez Niemcy, prezydent, który ma powiązania ze służbami prorosyjskimi byłych WSI, to nie są żadni partnerzy do rozmów, zarówno dla USA jak i Rosji.

Wypada zaznaczyć, że o ile w 1939roku Polska była rządzona przez niedoinformowanych idiotów, o tyle dzisiaj rządzona jest przez zdrajców, którzy mając wiedzę, że dzieje się coś bardzo niebezpiecznego wręcz łkają ze strachu o pomoc.

A przecież 03.08.2008 roku, kiedy likwidowano pobór do wojska, pan premier Donald Tusk tak sobie szydził...

 

// Tusk: Wolałbym, żeby pan prezydent się nie niepokoił

 

 - Profesjonalizacja polskiej armii to już nie jest pomysł, to nie jest idea, tylko wreszcie w sposób bardzo kategoryczny postanowiliśmy doprowadzić to trudne, historyczne przedsięwzięcie do końca - powiedział premier Donald Tusk.

 

 W ciągu najbliższych dwóch lat liczebność polskiej armii zmniejszy się o ok. 5 tys. żołnierzy. W 2010 r. ma być ich ok. 120 tys. - Informacje o zmniejszeniu armii niepokoją prezydenta - powiedziała jedna z dziennikarek podczas briefingu. - Wolałbym nie komentować tego wszystkiego, co niepokoi pana prezydenta. Wolałbym, żeby pan prezydent się nie niepokoił, bo trzeba wlewać wiarę w nasze możliwości - powiedział.//

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,5549561,Od_2009_nie_bedzie_poboru_do_wojska.html

 

 

No i doprowadził to „historyczne przedsięwzięcie” do końca....

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 4 (głosów:12)

Komentarze

zobacz jaki jest nieuzasadniony wiedzą historyczną i współczesnym rozumieniem geopolityki, pęd co niektórych do konfrontacji.

Pytam się: z czym i z kim do ludu?

Z kilkoma czołgami z demobilu z "Reichu"?

Czy też może oddziałem Qadów.

A może "NATO" będzie umierać, tym razem za Gdańsk?

Zejdźmy na ziemię. Bądźmy realistami a nie marzycielami.

Wpierw zbudujmy silną Polskę poczynając od porządku u siebie.

Bo za chwilę sami się zapadniemy.

Pozdrawiam.

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-3

"Ar­mia ba­ranów, której prze­wodzi lew, jest sil­niej­sza od ar­mii lwów pro­wadzo­nej przez barana."

#1435834

przed tzw małą  i sprawną armią:

http://szeremietiew.pl/armia-mala-i-sprawna/

Parę cytatów:

 

Jedną ze spraw często poruszanych na łamach prasy jest liczebność (wielkość) naszej armii . Co pewien czas słyszymy o konieczności kolejnych redukcji stanów osobowych WP, chociaż dawno już zeszliśmy poniżej limitów (250 tys. żołnierzy), przyznanych Polsce w rokowaniach wiedeńskich traktatem CFE-1. Zazwyczaj słyszymy argument, że Polski nie stać na utrzymanie licznych sił zbrojnych. Zmniejszenie liczebności WP ma dać oszczędność środków i pozwoli wystawić armię mniejszą, ale za to nowocześniejszą.



......



Zapewne nikt nie wątpi, że w Polsce potrzebna jest „Armia dobrze wyposażona i sprawna operacyjnie”. Warto jednak w tym kontekście ostrzec przed bagatelizowaniem jej liczebności. Zwłaszcza że dotychczasowe redukcje wcale nie poprawiły stanu uzbrojenia WP. Jak zauważył Komendant Akademii Obrony Narodowej, gen. dyw. Tadeusz Jemioło: „Obecna restrukturyzacja „uderza w ilość”, nie przynosząc poprawy jakościowej”. Nie zawsze też mała i dobra armia gwarantuje sukces. W okresie międzywojennym zwolennikiem „małej armii” był niemiecki generał Hans von Seeckt. Zakładał on błyskawiczne natarcie takiej armii i zniszczenie nieprzyjaciela zanim zmobilizuje on swoje siły. Ta teoria organizacji sił zbrojnych została niejako na Niemcach wymuszona. Traktat Wersalski zakazał Rzeszy Niemieckiej posiadanie dużej armii. Wraz z odrzuceniem zobowiązań z Wersalu Niemcy szybko zapomniały o koncepcji „małej armii”. Dodajmy jeszcze, że sukces takiej armii w wojnie zależał wg von Seeckta od gwałtownego i niespodziewanego ataku. Ataku bez wypowiadania wojny! W polskich warunkach, przy zastosowaniu doktryny obronnej, ten „sposób” prowadzenia wojny nie może mieć zastosowania. W przeszłości natomiast ćwiczyliśmy już wojnę obronną za pomocą takiej „małej, sprawnej armii”. Było to w okresie Sejmu Czteroletniego i obrony dzieła Konstytucji 3 Maja. W wojnie z Rosją, w 1792 r., Polska wystawiła ponad 50 tys. żołnierzy. Była to armia dobrze wyszkolona, zaopatrzona i odpowiednio wyposażona. W tych dziedzinach nie ustępowała wojskom rosyjskim, np. wysoką wartość bojową prezentowała polska artyleria, czego były dowodem bitwy pod Mirem, Zieleńcami, Dubienką. Historyk wojskowości, gen. dyw. Marian Kukiel, wysoko oceniał walory tego wojska. W wojnie z Rosją wystąpiły braki w dowodzeniu (zwłaszcza strategicznym), były przykłady zdrady wśród dowódców, jednak najważniejszym brakiem okazała się liczebność polskich wojsk. Gdyby Polska zgodnie z zamiarami rzeczywiście stworzyła 100 tysięczną armię, to sytuacja n polach bitwy byłaby inna. Norman Davies pisze w swojej historii Polski (Boże igrzysko, Historia Polski): „W r. 1791 stosunek liczby przeszkolonych żołnierzy państwa (Polski) do ogółu dorosłej ludności męskiej osiągnął liczbę 1:472. Ta godna pożałowania statystyka nie wytrzymuje porównania z analogiczną liczbą 1:153 we Francji, 1:90 w Austrii, 1:49 w Rosji czy wreszcie 1:26 w Prusach”. Nic więc dziwnego, że na polach bitewne w 1792 r. Polska nie mogła wyprowadzić zbyt wielu żołnierzy. Zabrakło po prostu wyszkolonych rezerw.

..........

W czasie pokoju armia ma do spełnienia w zasadzie dwa zadania: powinna skutecznie odstraszać potencjalnego wroga i szkolić możliwie wielu ludzi, aby można było wystawić odpowiednio liczne siły zbrojne w przypadku wojny. Poszukajmy wzorów dla skonstruowania odpowiedniej doktryny obronnej (wojennej) dla naszego państwa „średniej wielkości”. Nie ulega wątpliwości, że takie kraje jak Szwecja, Szwajcaria czy Izrael dysponują skutecznymi systemami obronnymi. Czy te kraje zrezygnowały z liczebności swych armii na rzecz ich jakości? Okazuje się, że nie. Wspomniane państwa, w warunkach pokojowych, dysponują armiami, które są w stanie zagrożenia rozwinąć się do rozmiarów poważnych liczebnie struktur. Szwajcaria przewiduje mobilizację armii liczącej 700 tys. żołnierzy, co stanowi 10,5% liczby ludności kraju, Szwecja z armią milionową będzie mobilizować 12% ludności, Izrael wystawia w razie wojny 650 tys. żołnierzy – 13,5% z 4,8 milion ludności. 



Itd.

A zupełnie niedawno powiedział:

http://telewizjarepublika.pl/szeremietiew-nalezy-odbudowac-armie-krajowa,6829.html



//– Ci, którzy wymyślili ograniczenie liczebności wojska nie chcą się przyznać, że się pomylili – stwierdził Romuald Szeremietiew. – Nie rozumiem, co znaczy profesjonalizacja w tym przypadku, bo profesjonalizm nie jest związany ze statusem zawodowości – ocenił były minister obrony narodowej. Przypomniał też, że przedwojenna armia miała żołnierzy zawodowych i z poboru i była profesjonalna.//

 

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-2
#1435837

"w 1939roku Polska była rządzona przez niedoinformowanych idiotów"- z taka oceną rządu przedwrześniowego nie mogę się zgodzić. Nie byli to na pewno idioci. Byli natomiast naiwnymi, stawiajacymi uczciwość i honor na pierwszym miejscu podmiotami, a nie przedmiotami polityki wielkich mocarstw. Pod wpływem oszustw najpierw francuskich, potem anglosaskich odwrócili prawdziwe sojusze i spowodowali obronę piersiami Polaków Związku Sowieckiego przed Hitlerem. Było to w interesie W.Brytanii przede wszystkiem i to jest podłożem i przyczyna naszej obecnej sytuacji. Sojusze Niemiec i Rosji bywają wyłącznie taktyczne. Prawdziwe interesy tych państw zawsze były i są sprzeczne. Natomiast stwierdzenia z którym sie nie zgadzam pasuje jak ulał do obecnych rządów.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-4
#1435839

Oj nagana chyba będzie od wodzusia!

 

Nie dośc szybka jesteś jako MAŁA DONOSICIELKA!

 

Doniosłaś o @Jarek Ruszkiewicz SL 17:15:40, czyli po 2 godzinach.

 

Zobaczysz, przestanie kochać i zostaną ci tylko szuwary.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-4

JanuszK

Trolle, agenci i wredni nie mają co liczyć na moją uwagę. Próżne ich wysiłki.

 

 

 

 

#1435933