Nie starzejmy w obrzydłej niewiadomości

Obrazek użytkownika jasieńko

To słowa wyrzeczone kiedyś, wyciągam jako tytuł i motto zarazem ze strony 34 rozprawy „O prawie i powinnościach obywatela”. 

Zachęcam do przeczytania nie tej, a innej pozycji. Nie będę punktować, porównywać czy roztrząsać. Cóż z tego, że stara i trąci myszką? Ma tak wiele cennych spostrzeżeń, które są aktualne i do dzisiaj, że nie widzę innego wyjścia jak polecić. 
Z premedytacją, gdyż niestety – coraz mniej czasu. 
Za mottem z tej książki, a powszechnie zapewne znanym:
Przeszłość jest wyrocznią przyszłości.
Platon
Książka porównuje 2 kampanie wojskowe. Obie w tę samą stronę – na Moskwę. Właśnie teraz gdy współczesna Rosja chlubi się wypędzeniem Polaków z Moskwy, a nie przegnaniem Napoleona, warto dowiedzieć się co na ten temat wiedzieli inni. 
Nie chcę przynudzać, ale spróbuję zachęcić cytatem:
„Wszelkie zakwitnienie nauk i sztuk, wzrost handlu, przemysłu i ogólnej pomyślności zachodu, najwięcej winny swój byt i rozkrzewienie zasłonianiu przez polskich rycerzy od napływu dziczy wschodniej i północnej. Dzięki ich orężowi, że Europa chrześcijańska nie stała się mahometańską /co sami Francuzi przyznają/, dzięki im że dotąd nie została zupełnie kozacką.”
Proszę, już wtedy /co sami Francuzi przyznają/ i jaka różnica z tym co dzisiaj: 
http://blogs.reuters.com/faithworld/2011/01/17/in-france-far-right-seizes-on-muslim-street-prayers/
www.euroislam.pl/index.php/2011/11/we-francji-islam-silniejszy-od-katolicyzmu
http://www.youtube.com/watch?v=sg72rIfLiuw
A GW pisała: „Koniec modłów muzułmanów na ulicach w Paryżu” /16.09.2011/, czy „W Paryżu powstał pierwszy w Europie meczet dla gejów” /08.12.2012/
Na marginesie... Jaką siłę ducha ma już islam i to w tych czasach. Teraz już we Francji, a kiedyś zasiedział się w Hiszpanii i ciężko było go usunąć... Koło historii? 
Inny cytat: 
„Wiadomo, że Gillies, Fergusson, Gibbon, Heeren, Montesquieu, Niebur, Lelewel, itd. lepiej poznali dzieje starożytnej Grecji i Rzymu, jaśniej widzieli wypadki z tak daleka, aniżeli współcześni, albo wkrótce potem żyjący: Herodot, Tucydides, Liwiusz, Salustiusz, Tacyt itd. Któż przytem tego nie wie, że najoddaleńsze zdarzenia wywierają parcie i wpływ swój na przyszłość, - że terazniejszość, jakkolwiek dumna ze swej wyższości, może i powinna korzystać z najoddaleńszych przykładów.
No właśnie Premieru: tu i teraz nie trwa wiecznie. 
Na koniec, z końca książki, myśl aktualna: 
„Młodzieży Polska! Kiedy wróg chowa lub niszczy ślady dziejów twych praojców, wykrada stare księgi i nauczycieli, przysłuchuj się wiatrom, które wyją i lamentują na mogiłach bohaterów, co za wolność polegli”
Ta książka to autorstwa L.L. Sawaszkiewicza - „Porównanie wypraw na Moskwę Żółkiewskiego i Napoleona”, Lwów 1871
 
A jeśliby do kogo nadal z oporem docierało, w celu oczywistym, a wyraźnie zaakcentowanym, przytoczę pewien fragment innej „staroci” z 1887 r.:
Posłuchajmyż, co mówi do nas przeszłość, co masie nowo przybyłych opowiada obywateli, aby się spoili z nią duchem, jak się spoili literą prawa. Że zaś owe masy poddane szatańskiej propagandzie wynarodowienia, oderwania od pnia przeszłości, słyszeć nie mogą, niechże posłuchają ci, którzy siać będą ziarno przyszłości w tę masę, aby plon wydała. 
Otóż powiada jej naprzód tę wielką prawdę, że jeżeli naród jako państwo upadł, to z własnej winy, jeżeli powstanie, to własną pracą, własnym rozumem, własnym duchem. /.../ Słowo to moje nie wyłącza winy obcej przy upadku, ani pomocy obcej przy odrodzeniu, bo jak zamach obcy mocnemu nie szkodzi, tak pomoc obca może pomódz mocnemu duchem a słabemu środkami.”
 
Nie jestem historykiem - ani zawodowym, ani amatorem - jednakże pogłębianie wiedzy o dawnych losach kraju, ze starych książek, jest zajęciem fascynującym choć zdaję sobie sprawę, że nie dla każdego. W obecnych czasach przy: wszechwiedzącej mądrości internetu, braku wolnego czasu dla siebie i podskórnej alergii na politykę oraz jakąkolwiek dodatkową wiedzę, to naprawdę duże wyzwanie. 
To nie mnogie obecne ilości sajensfikszyn - to science fiction przeszłości z możliwością perspektywicznej oceny skutków i wpływu na dzieje obecne. Dla nas to jak fikcja historyczna, choć wtedy była rzeczywistością namacalną. 
Wybór jest ogromny: polityka /niektóre pozycje jak kryminały/, podróże, obyczajowość, językoznawstwo, gospodarka, statystyka, skarbowość, afery i spiski, historia, pamiętniki, śpiewniki, kulinaria. 
Jedne zawierają dokumenty oficjalne, inne starają się być bezstronnymi, a jeszcze inne noszą ślady „zależności” czy „wpływu”. Czasem uda się skonfrontować te same informacje... 
Uruchamiają się szare komórki, nie gnuśnieją, neurony pracują, połączenia się odnawiają, zaczyna się robić jaśniej...
Dokładnie to samo spowodowało wykorzystywanie od niedawna przez rasę białą mądrości rasy żółtej - jak chociażby słynna „Sztuka wojenna” Sun Zi i jej zasady stosowane nie tylko w dziedzinie wojny. 
A stara gra planszowa Go? No właśnie, Japończycy w czasie II WS użyli strategii tej gry...  do opanowania wysp Oceanii. Amerykanie, za Kissingerem /prawie wyznawcą/, też się tym zainteresowali. O tak, nie wszystko co stare jest już bez wartości. 
Zatem do dzieła. 
Nie oglądajmy się na szkołę i jej program. Uczmy się historii - albo - poznawajmy ją z innej strony, ze starych książek i różnych współczesnych opracowań. Sami, z przyjaciółmi lub z sąsiadami. Nie oglądajmy się na szkołę i nie liczmy na nią. 
Uczmy się sami naszej wspaniałej i przebogatej historii. Tej nie tylko od Mieszka, ale i wcześniejszej. Historii pełnej – z jej blaskami i cieniami. Przypomnijmy sobie czego uczono nas w szkole, a czego nie uczono. Spójrzmy na obecne podręczniki naszych dzieci – czego uczą i czego nie uczą. Dlaczego? 
Uczmy dzieci prawdziwej, rzetelnej, wielkowymiarowej historii poza szkołą
Uczmy je dodatkowo, rozwijajmy jej zainteresowanie w tę stronę.
Może jeden dzień w ciągu tygodnia? A gdyby tak częściej? 
Ostatnie chwile, aby nie zmarnować nowego pokolenia poddanego destrukcji unijnego pedo, gendero i hienofilstwa za pośrednictwem wszechobecnej medialnej breji. 
Chyba każdemu się przypomni: zawsze takie Rzeczypospolite będą, iakie ich młodzieży wychowanie.
Towarzystwa Historyczne? Towarzystwa Pamięci? A może zwykłe grupy towarzyskie, przyjacielskie, nieformalne, weekendowe. 
- Boże – powiedziała ze smutkiem starsza pani. – Znowu tajne komplety... – 
Wysyła się maluchy na pozalekcyjne zajęcia: muzyki, tańca, języka obcego, jazdy konnej, gimnastyki, tenis, sporty... a gdyby tak na Historię Polski? 
- A po co to? Na nic się nie przyda.  
- Że co? Nie przyda się? 
W takim to przypadku mógłby imć Zagłoba wykrzyczeć:
Bodajeś konał w rozpaczy! Bodaj ród twój wygasł! Bodaj diabeł duszę z ciebie wywlókł... głupcze! głupcze! po trzykroć głupcze! 
Przyda się. 
Ważne by nie zapomnieć, ważne by ta wiedza budowała świadomość młodych ludzi kim jesteśmy, ponad to, że - według rozmaitych patafianów - dzięki pajacom jesteśmy europejczykami. My od wieków żyjemy na kontynencie europejskim. Jak inni. 
Bo przyjdzie czas, kiedy ta wiedza i świadomość im się przyda.   
Dałem pomysł i zaczynam. 
Od tej soboty. 
 
Brak głosów