Homocenzura

Obrazek użytkownika Tadeusz Rozłucki
Kraj

Ucieszyła mnie decyzja warszawskiej prokuratury, która z braku znamion przestępstwa odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie wypowiedzi posłanki PiS Krystyny Pawłowicz dotyczących homoseksualistów i posłanki Anny Grodzkiej. Przynajmniej przez chwilę powiało z naszych sądów zdrowym rozsądkiem.
Pewnie homoseksualne lobby w naszym kraju nie jest tym wyrokiem zbytnio zadowolone, ale ja uważam, że w tej sprawie posunęło się ono stanowczo za daleko. Próba piętnowania i ścigania prawem niechętnej opinii o homoseksualizmie to stwarzanie nowego rodzaju cenzury i autocenzury, które nie powinny w wolnym kraju mieć miejsca. Używa się przy tym do tego najcięższych dział. Osoba krytycznie odnosząca się do tego rodzaju zachowań seksualnych jest z miejsca określana mianem faszysty czy nawet terrorysty.
W tym przypadku nie mam wątpliwości, że chodzi o elementarną wolność słowa i prawo do głoszenia własnych opinii nawet jeśli one są dla kogoś niezbyt miłe.
Przypomnijmy, że podczas styczniowej debaty w Sejmie nad projektami w sprawie związków partnerskich Pawłowicz mówiła m.in.: „W relacjach homo nie ma żadnego pożycia, jest najwyżej jałowe użycie drugiego człowieka, traktowanego jak przedmiot”. Podkreślała, że proponowane związki mają cel „czysto hedonistyczny, autodestrukcyjny dla człowieka, partnera, członków jego rodziny, mają zapewnić na koszt społeczeństwa i budżetu, ale nie w interesie społecznym wygodne i łatwe praktykowanie egoistycznych pragnień” (cyt. za PAP).
Przedstawiciele Ruchu Palikota porównali jej opinię do wypowiedzi hitlerowskiego zbrodniarza, szefa SS Heinricha Himmlera o tym, że homoseksualiści w Niemczech muszą być wytępieni z „konieczności życiowej” i domagali się by odebrać posłance PiS możliwości sprawowania funkcji politycznych w Polsce.
Prokurator nie dopatrzył się w wypowiedziach posłanki podobieństwa do wystąpienia Himmlera. Niepokoi jednak to, że coraz częściej, usiłuje się zastraszyć polityków bądź działaczy społecznych czy ludzi wierzących i publicznie głoszących swe niewygodne dla wielu osób poglądy.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

wobec żądań tych,którzy chcieliby znacznie większą część społeczeństwa sterroryzować swoimi poglądami. To, że homoterroryzm w Polsce się rozwija widać wyraźnie a jego członkowie mają za nic standardy Unijnej tolerancji dla odmiennych poglądów. Warto byłoby aby całe to towarzystwo przyszło w końcu po rozum do głowy i zastanowiło się nad tym.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Szpilka

#343763

Nie wszyscy homoseksualiści obnoszą się ze swoją dewiacją, przeciwnie - ci którzy zdają sobie sprawę z choroby, raczej zostawiają ją w czterech ścianach. Jedynie tak zwani geje chcą "nawracać" społeczeństwo, często wbrew oczekiwaniom "zwykłych" homoseksualistów. Dlatego słuszniejszym określeniem wydaje się być "gejoterroryzm". Tym bardziej, że owi geje bardzo często, a może nawet w większości, nie są homoseksualistami. Coś tak jak członkowie PZPR, zwłaszcza "aparatu" (niektórzy z nich dziś aktywni gejowsko), nigdy nie byli robotnikami. 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

<p>ro</p>

#343904