Antykaczyzm – czyli stygmatyzowanie PiSem

Obrazek użytkownika Tadeusz Rozłucki
Kraj

Polska tkwi w pułapce „antykaczyzmu”. Punktem odniesienia nie jest dziś jakość rządów, lecz potencjalne zagrożenie pisowskie – pisze w najnowszym numerze „Gościa Niedzielnego” Piotr Legutko. Autor w swym tekście recenzuje wydaną niedawno książkę Ryszarda Legutko pt „Antykaczyzm”.

Jak pisze w „Gościu” Piotr Legutko, książka ta jest o tym, jak się w tej mentalnej pułapce znaleźliśmy i dlaczego nie potrafimy z niej wyjść. W jego recenzji czytamy, że „Antykaczyzm” to także coś więcej. To opowieść o sporej części polskiej inteligencji, która tak bardzo emocjonalnie zaangażowała się w wojnę z wyimaginowanym wrogiem wewnętrznym, że zapomniała o swym powołaniu. Jak pisze autor, zaakceptowała chamstwo w życiu publicznym i podwójne standardy. Stworzyła antyidola, demoniczne uosobienie wszystkiego, co w polskiej duszy najgorsze. I poszła z nim na wojnę. Już nie polityczną a kulturową.

Piotr Legutko pisze także o pogardzie, kryjącej się za pojęciem „kaczyzm”. Już samo zastosowanie nazwiska Kaczyńskich wiele mówi o tych, którzy się nim posługują, gdyż kontekst jest zawsze dla nich obraźliwy. Jak zaznacza, słowo to nie mówi nic o poglądach politycznych ale wyraża negatywne emocję i drwinę. Autor odnajduje w tym emocje skierowane nie tylko do określonych osób, czy nawet partii, lecz szerzej do całej postawy konserwatywnej. „Antykaczyzm” więc polega także na stygmatyzowaniu wszystkich potencjalnych nosicieli tej podstawy. „Są więc dziennikarze i dziennikarze pisowscy, akademicy i akademicy pisowscy, politycy i politycy pisowscy... Ci pierwsi są normalni, bezstronni, europejscy, ci drudzy nienormalni, stronniczy i ksenofobiczni” - pisze autor.

Według Ryszarda Legutki postawa taka dokonała istnego spustoszenia w przestrzeni publicznej. Naruszono wszystkie obowiązujące do tej pory standardy w dziedzinie kultury politycznej. Szlak wyznaczył Janusz Palikot, któremu przyklasnęły media głównego nurtu. Według autora „Antykaczyzmu” najgorszym skutkiem takiej postawy może się okazać utrata wewnątrzsterowności Polski i zdanie się na łaskę państw ościennych.

Ocena wpisu: 
Brak głosów