KIIP – zasada.

Obrazek użytkownika Moherowy Fighter
Blog

Wstęp.

Gdy już mniej więcej wiadomo, czym jest Integrator, jak jest ustrukturalizowany, czemu ma służyć, jakie ma pełnić funkcje oraz kogo obejmować, konieczne jest opisanie samej zasady jego działania.

Wyjściowo przyjmę, że Integrator jest rozpięty na szkielecie sieci rozproszonej, obejmującym pięć węzłów, którymi są „klastry” (K1, K2, K3, K4 i K5). Na co dzień prowadzą one działalność wynikającą z ich „specjalizacji” (serwisy informacyjne, hosting blogowy, publicystyka, główne obszary tematyczne, fora itp.). Są również naturalnie powiązane poprzez linki, czytniki RSS, thread’y lub w podobny sposób. Nie przeszkadza to jednak w tym, by pomiędzy nimi występowała zwykła konkurencja oparta na przesłankach jakościowo-ilościowych prezentowanej oferty.

Mimo to ich relacje są równorzędne, partnerskie i mające na względzie dążenie do integracji środowiska prawicy istniejącego w przestrzeni wirtualnej. Jakiekolwiek spory pomiędzy jakimikolwiek podmiotami (lub w ich obrębie jako całości) są rozstrzygane w taki sposób, by efektem tego była obopólna satysfakcja zainteresowanych stron, nie traciły one z pola widzenia imperatywu głównego, jakim jest integracja środowiska, stanowiło to wspólne doświadczenie i wskazówki na przyszłość. Ponadto, spory takowe powinny podlegać natychmiastowemu wyjaśnieniu, nie stanowić przesłanki do ich zadawnienia i eksplodowania w przyszłości oraz stania się pożywką do działań dezintegracyjnych. Zainteresowane podmioty powinny takie spory rozstrzygać w taki sposób, by dla ich użytkowników były jasne przesłanki, powody, motywy i działania będące podłożem sporu/konfliktu, jak również te wszystkie podjęte kroki i przedsięwzięcia, których celem miałoby być rozwiązanie takowego lub innego problemu. Dotyczyć to powinno zarówno drobnych zatargów jak i dużych konfliktów. Mając już tak brzegowo zakreśloną przestrzeń spróbuję opisać współdziałanie pomiędzy „klastrami”. Szczególnie chcę podkreślić, że Integrator nie jest inicjatywą żadnej formacji politycznej rozumianej w kategoriach jakkolwiek pojętej prawicy, nie jest też żadnym typem oddziaływania na pozostałe oraz nie służy zdobyciu przewagi nad kimkolwiek. Integrator jest własnością całego środowiska jakkolwiek rozumianej prawicy, i nie dopuszczalne jest, by mógł zostać przejęty przez jakąkolwiek formację identyfikowaną lub uznawaną za programowo, ideowo, światopoglądowo utożsamiającą się z prawicą.

Działanie Integratora.

alerty
Przypuśćmy, że K1 otrzymuje jakiś sygnał o zaistniałym (lub mającym zaistnieć) zagrożeniu/sytuacji kryzysowej, które dotyczyć może jego indywidualnie bądź całej reszty. Skutkiem tego jest pojawienie się alertu jednego z dwóch klas (I – indywidualny, O – dotyczący ogółu).

czerwony
Pierwszym krokiem będzie zebranie jak największej liczby informacji o zagrożeniu/sytuacji kryzysowej i ich zanalizowaniu. Ma to na celu dostarczenie informacji ocennej o stopniu zagrożenia/sytuacji kryzysowej, jego potencjalnych skutkach, rozprzestrzenianiu się, intensywności, ich źródła i innych dających się ustalić informacji. Po przeprowadzeniu takiej analizy K1 powinien wszystkimi możliwymi kanałami komunikacji (emaile, komunikatory, łączność komórkowa i/lub stacjonarna itp.) poinformować o sytuacji i swoich ustaleniach resztę węzłów Integratora, a gdy jest to niemożliwe tyle węzłów, ile jest w danej chwili możliwe. Taki komunikat powinien zostać traktowany, jako „alert czerwony”, i oznaczać wykrycie zagrożenia. Alert czerwony powinien zawierać wszystkie niezbędne informacje, które do czasu jego przekazania zostały ustalone. Przykładowa treść alertu:

K1 [tu nazwa własna „klastra”] informuje, że w dniu XX.XX.XXXX, o godzinie XX:XX zaobserwował (był obiektem) zagrożenie/stan krytyczny, polegające na… [i tutaj opis], które zostało zdiagnozowane jako niebezpieczne dla nas [lub całej reszty], gdyż… [i tu następuje to, co zostało ustalone]. W związku z tym K1 zwraca się do reszty o merytoryczną/techniczną/organizacyjną pomoc, która może polegać na… [i tutaj znajduje się wyszczególnienie tego, czego taka pomoc miałaby dotyczyć]. Sprawą z naszej strony zajmuje się… [i tutaj kontakt]. Komunikat ten otrzymują… [i tu nazwy „klastrów”].

W obrębie danego K powinna zostać wyznaczona osoba zajmująca się (oraz ją zastępująca) sprawą, zaś o tym powinien zostać poinformowany nadawca komunikatu jak i pozostali. Następnym krokiem jest wypracowanie procedury (zasad roboczych), za pomocą której problem będzie rozwiązywany. Polegać to powinno na ustaleniu potencjału każdego „klastra” do zajęcia się danym problemem, tego za co „klaster” odpowiada, sposobów komunikowania się, trybu weryfikowania napływających informacji, terminów (natychmiast bądź ściśle określonych) przekazywania informacji zwrotnych, etapów/harmonogramu podejmowanych działań i innych zmiennych. Ważne jest, by zarówno treść komunikatu jak i samo wypracowanie procedury nie były upubliczniane. Chodzi tu bowiem głównie o to, by agresorowi (bądź agresorom) uniemożliwić przystąpienie do ataku (i/lub jego zintensyfikowanie).

pomarańczowy
Dopiero po wdrożeniu procedury alert czerwony może przekształcić się w pomarańczowy. Ten ma już publiczny charakter, gdyż jego celem jest poinformowanie użytkowników danego „klastra” o zaistniałym (bądź mającym zaistnieć) zdarzeniu oraz o monitorowaniu sytuacji w celu przeciwdziałaniu jej negatywnych konsekwencji. Trzeba zaznaczyć, że kolory alertów są kwestią wyłącznie umowną, zaś ich rodzaj cechuje wyłącznie ich charakter. Oczywiście sposób wizualno-graficznego wyróżnienia takiego alertu powinien być dla każdego „klastra” dowolny, jednak pożądane byłoby wyświetlenie komunikatu o następującej (przykładowej) treści:

Zaobserwowaliśmy, że K1 [tu nazwa własna „klastra] spotkał się z takim to a takim problemem. Informujemy więc, że sprawie się przyglądamy, zaś, o ile to będzie konieczne K1 udzielimy pomocy w taki sposób, jak to będzie konieczne dla przeciwdziałania negatywnym skutkom zdarzenia. Postaramy się informować naszych Użytkowników o całej sprawie.

O co tutaj chodzi? W moim przykładzie przyjąłem strukturę rozpiętą na pięciu węzłach. Przypuszczalnie mają one tych samych użytkowników, jakkolwiek może być tak, że tutaj się mogą między sobą różnić. Zaś, tym bardziej, im większa liczba podmiotów znajdować się będzie w Integratorze. Stąd też każdy z nich przyjmuje funkcjonalną postać „klastra” (ogniwa, węzła itp.) z jednej strony udrażniającego kanały przepływu informacji, z drugiej natomiast, błyskawicznie je rozprzestrzeniających. Pamiętajmy, że środowisko jest zintegrowane na bazie szkieletowej sieci rozproszonej, a zatem pozbawionej centrum – lub inaczej każdy „klaster” (ogniwo, węzeł) funkcjonalnie staje się samoistnym centrum. Można więc przyjąć, że z daną informacją (komunikatem) może dotrzeć do możliwie jak największej liczby użytkowników, którzy niekoniecznie są takowymi we wszystkich „klastrach” Integratora. Kwestią więc zasadniczą jest, by oddziaływać nie tylko na części wspólne zbiorów (które dane „klastry” symbolizują) użytkowników lecz również na ich części rozdzielne. Symbolizuje to poniższy schemat.

 
zielony
Alert pomarańczowy winien trwać tak długo, aż dany problem zostanie rozwiązany. Z tą chwilą może przekształcić się w zielony, oznaczający zamknięcie sprawy. Tuż przed przekształceniem się alertu pomarańczowego w zielony powinno mieć miejsce wspólne wypracowanie wniosków z danej sytuacji, zarchiwizowanie sprawy (tzn. początku, przebiegu i wniosków) oraz przygotowanie jednobrzmiącego komunikatu. Ważne jest szczególnie zarchiwizowanie, gdyż jest to forma zbiorowej pamięci, mogącej przydać się w przyszłości. Po tym może nastąpić ogłoszenie „zielonego alertu”, którego przykładowa treść może być następująca:

Informujemy, że w związku z wcześniej sygnalizowaną przez nas sprawą [tu jej krótki opis] zagrożenie zostało odsunięte, jego źródło [bądź źródła] zostało ustalone, zaś wobec agresora [bądź agresorów] podjęte zostały [lub zostaną] stosowne kroki. Dotychczasowa struktura środowiska jest w dalszym ciągu stabilna, odporna na ataki z wewnątrz jak i z zewnątrz. Z zainteresowanymi stronami pozostajemy w ciągłym kontakcie.

Znaczenie zielonego alertu dla użytkowników jest istotne, gdyż obniża on niepokój w środowisku, wywołuje przekonanie o tym, że problemy pozostają pod kontrolą oraz że struktura jest samonaprawiająca się, samoucząca się, samosterowna i trudna do rozbicia. Z kolei dla zarządzających „klastrami” jest to o tyle istotne, że niezależnie od różnic pomiędzy nimi na różnych polach zdolni są podjąć wspólnie działania zaradcze zaistniałym (lub mającym mieć miejsce) zagrożeniom/sytuacjom kryzysowym oraz zlikwidować niebezpieczeństwo. Z kolei, dla agresora (bądź agresorów) komunikat taki oznacza spalenie ataku na panewce a ponadto ostrzeżenie przed podobnymi działaniami w przyszłości.

Trzeba także podkreślić jeszcze jedną rzecz niezwykle istotną. Mianowicie, w chwili, gdy alert czerwony przekształci się w pomarańczowy te „klastry”, które mają taką możliwość, powinny błyskawicznie udostępnić swoim użytkownikom przestrzeń wymiany poglądów, informacji, komentarzy itp., tak by dane zdarzenie mogło szybko zacząć żyć w środowisku i zostać przez niego przetworzone. Wymiana poglądów, informacji i komentarzy jest niezwykle cenna w takiej sytuacji, gdyż oznacza to dostrzeżenie przez środowisko zaistniałego problemu, nierzadko jest źródłem know-how mogącego w danych okolicznościach być przydatnym, dla ekip zajmujących się daną sprawą stanowi informację zwrotną, jest sposobem samouczenia się środowiska, jego samodoskonalenia oraz dążenia do samosterowności. Im szerzej są udostępnione kanały komunikacyjne do i od użytkowników, tym proces stabilizacji powinien być krótszy oraz bardziej harmonijny.

inicjatywy/akcje/działania/przedsięwzięcia.
W w/w przypadkach w mocy pozostaje założenie o istnieniu w strukturze pięciu „klastrów”. Do pewnego stopnia będzie również wykorzystywany mechanizm współdziałania, jaki ma miejsce w przypadku zagrożeń/sytuacji krytycznych.

Przypuśćmy, że K1 wpada na pomysł przeprowadzenia jakiejś inicjatywy/akcji/działania/przedsięwzięcia. W warunkach szkieletowej sieci rozproszonej może, za pomocą wszystkich dostępnych kanałów komunikacji, zainteresować tym bądź to wszystkie „klastry” znajdujące się w strukturze bądź, jeżeli nie ma takich możliwości, kilka z nich.

Przyjmijmy ten drugi przypadek. Pomiędzy K1 a, dajmy na to dwoma innymi K, ma miejsce wymiana poglądów i informacji na ten temat. W tym czasie dochodzi do ustalenia dlaczego dany podmiot takie lub inne działanie/akcję proponuje, czemu ma to służyć, jak intensywne (oraz/lub ekstensywne) ma to być, jak długo to ma trwać, w co ma to się przekształcić, czy ma być jednorazowe (czy też ma się powtarzać) oraz jaki ma mieć zakres/zasięg. W trakcie takich ustaleń mogą nastąpić jakieś modyfikacje związane z daną inicjatywą/akcją/działaniem/przedsięwzięciem obejmujące swoim zakresem wszystkie bądź niektóre z powyższych zmiennych. Niewykluczone, że któryś z „klastrów” może odmówić przystąpienia do takiej inicjatywy/… bądź uzależnić swoje przystąpienie od jej modyfikacji. Proces wypracowywania wspólnej płaszczyzny trwa dopóki, dopóty zainteresowane „klastry” podejmą ostateczną decyzję o przystąpieniu do sprawy. W takim porozumieniu powinno zawierać się to: kto i za co odpowiada, kto bierze na siebie rolę koordynującą, jakie środki wspierające zostaną użyte, jakie kanały komunikacji zostaną wykorzystane jako podstawowe (a jakie jako rezerwowe), w jaki sposób dana inicjatywa/… będzie ubezpieczana, do jakiej grupy docelowej ma być skierowana, jak długo ma trwać, czy ma się powtarzać i inne. Trzeba zaznaczyć, że ten etap powinien stopniowo stawać się publiczny, zaś całkowicie taki charakter przyjąć wówczas, gdy „klastry” wypracują w sprawie porozumienie. Chodzi o to, by na etapie wykluwania się koncepcji nie została ona zdezawuowana, zdyskredytowana i storpedowania przez różnorakie złośliwe gnomy, których celem jest dezintegracja środowiska prawicy. Etap ten wcale nie zamyka drogi pozostałym „klastrom” do przyłączenia się do danej inicjatywy/…, jednakże wypracowane porozumienie stanowić powinno wspólny dorobek, wobec którego inni uczestnicy powinni się orientować, i na podstawie którego miałyby być czynione dalsze ustalenia co do ich przystąpienia. Po zamknięciu wypracowywania porozumienia, poszerzonego o pozostałe „klastry”, dana inicjatywa/… powinna zostać przedstawiona publicznie celem zebrania uwag, głosów krytycznych lub innych przydatnych informacji. Głosy użytkowników, skupionych w obrębie danych „klastrów”, powinny, jeśli są merytorycznie uzasadnione, zostać przyjęte i jeśli byłoby to racjonalne wpływać na przekształcenie pierwotnej koncepcji w takim kierunku, by uwzględnione były racje projektodawców jak i opinii publicznej.

Po przedyskutowaniu danej inicjatyw/… wewnątrz danych środowisk jak i pomiędzy nimi powinno nastąpić jej wdrożenie. W ramach Integratora winna być ona ciągle pilotowana aż do jej zakończenia. Z tą chwilą powinno, podobnie jak w przypadku alertów, mieć miejsce wspólne wypracowanie wniosków oraz zarchiwizowanie (tzn. początku, przebiegu i wniosków) danej inicjatywy/….

Logo.
W pierwotnym założeniu przyjmowałem istnienie, symbolizującego Integratora, logo, jednak, po wnikliwszym przeanalizowaniu tego, uważam, że jest niepotrzebny. Integrator ma być widoczny poprzez swoje funkcje i zasady a nie jako coś sformalizowanego. Ponadto z logo wiązałaby się również kwestia jego przyznawania i używania, a to mogłoby wywoływać niepotrzebne, dezintegrujące, rozdźwięki.

Dostęp do Integratora i wykluczanie.
Co do zasady dostęp jest możliwy dla każdego serwisu/portalu/strony internetowej/blogu/forum/etc. identyfikowanego i kojarzonego ze środowiskiem jakkolwiek rozumianej prawicy. Mimo to, ze względów integralności i bezpieczeństwa struktury, nie powinny (lub wręcz nie mogą) w nim znajdować się te podmioty, wobec których są prawnokarne zarzuty określone w art. 13 Konstytucji RP z 1997 r. Integrator należy rozumieć jako koncepcję o charakterze wolnościowym, inicjatywę społeczną, dążącą do harmonii życia politycznego, społecznego, kulturowego itp. oraz odwołującą się do ducha porozumienia, pokojowego rozwiązywania różnorakich problemów, jednakże zawężoną do prawej strony sceny politycznej. Stąd więc w filozofii Integratora nie leży służenie jakimkolwiek nurtom autorytarnym, totalitarnym, dyktatorskim lub takim, które odwołują się do niszczenia czyjejkolwiek wolności.

Przyjmuję więc, że szczegółowe zasady zarówno dostępu do Integratora jak też i z niego wykluczania zostaną opracowane w drodze dyskusji wewnątrz- oraz międzyśrodowiskowych, zaś jej efektem będzie określenie warunków optymalnych. Proponuję wobec tego koncepcję Integratora skierować do różnorakich środowisk skupionych wokół takich lub innych serwisów/portali/blogów/for/stron internetowych/etc. identyfikowanych i utożsamianych z jakkolwiek rozumianą prawicą oraz uzyskanie stamtąd informacji nt. zasadności konstruowania takiego instrumentu jak Integrator, jego funkcji, działania, zasad dostępu i wykluczania itp. Samą zaś koncepcję należy traktować jako zbliżoną do otwartego standardu.

W tym miejscu puszczam koncepcję dalej.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Ok, ale to dalej jest tylko teoria. Niektóre portale nie będą w stanie unieść się ponad podziały i nie wejdą w taki układ. Do tego będą próbowały złamać jego zasady, narzucić swoje regulacje i dyktować kto może do niego należeć, a kto nie.

Brał Pan pod uwagę taki scenariusz?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#20449

[quote=Jaku]Ok, ale to dalej jest tylko teoria. Niektóre portale nie będą w stanie unieść się ponad podziały i nie wejdą w taki układ.[/quote]

No, ale to może się rozwijać stopniowo. Prawda? Bo akurat dzisiaj mamy sytuację, gdzieć pomiędzy "Każdy sobie rzepkę skrobie" a "krewni i znajomi Królika".

Wg. mnie owe podziały biorą się z różnych powodów. A to stojąca za takim lub owym serwisem/portalem/etc. kanapa partyjna napuszcza go na swoją konkurencję, tzn. uprawiana jest podwórkowa polityczka. A to dlatego, że jeden serwis/portal/etc. "podebrał" drugiemu jakieś lepsze pióro lub coś podobnego. A to dlatego, że szef jednego serwisu/portalu/etc. zwymyślał kiedyś drugiego, więc "ta zniewaga krwi wymaga". Albo z wielu różnych innych mniej lub bardziej istotnych powodów, włącznie z tymi, że za takim lub innym serwisem/portalem/etc. stać mogą ci, których celem jest dezintegracja środowiska prawicy, i mącenie wewnątrz. Ja to wszystko rozumiem, bo to są akurat naturalne procesy psychologiczno-społeczne, oddziaływania jednych grup na inne itp.

Mimo wszystko uważam, że integrować się można stopniowo lecz w ogóle trzeba zacząć, a nie permanentnie utyskiwać, że prawicę w d***ę łoją, bo jest ciągle w rozsypce. Stąd, pomyślałem sobie, że zacząć można od spraw względnie prostych, tzn. wspierania się w sytuacjach kryzysowych mimo jakichkolwiek różnic i/lub podejmowania jakichś wspólnych akcji bądź działań. Proszę bardzo, proszę to zobaczyć. Od razu podkreślam, żeby nie wzdrygać się przed tym, że to jakaś moze "lokalna" konkurencja lub coś podobnego, bo pojawiło się to tam choć również dobrze mogło gdziekolwiek. Aha, od razu zaznaczam, że nie należy mnie w żaden sposób kojarzyć z BM24, gdyż jestem tam takim samym użytkownikiem/blogerem jak tutaj w S24 lub na wordpressie. Ale proszę popatrzeć.
http://www.blogmedia24.pl/node/13371
I wszystko się bierze od tego postu. Po prostu ludziom z ReAktive Team rozwalono stronę z dziekujemy.pl. Ja to w BM24 pierwszy zauważyłem i o tym zakomunikowałem. Temat był podtrzymywany tak długo, jak to było konieczne. Chodziło mi właśnie szczególnie o to, by nie znikł, bo wraz z tym zniknąć mogło zainteresowanie problemem rozwalonej strony ReActivu. Starałem się w ten sposób, by o sprawie dowiedziało się jak najwięcej ludzi, nota bene ten post wisiał tam przez prawie tydzień w dziale "Popularne strony dzisiejsze" (2120 odsłon to dla mnie wcale nie mało). Zapytałem tam:
Szkoda byłoby, by tak cenna inicjatywa bezpowrotnie zniknęła. Mam więc pytanko. Czy ktoś z BM24 mógłby nawiązać jakiś kontakt z Inicjatywą Kulturalnej ReAkcji i pomógł im wyjść z opresji? I zaczęła się dyskusja. I to mnie tchnęło do pomyślenia o jakichś bardziej zintegrowanych formach wspierania się w trudnych sytuacjach. Choćby przynajmniej w takim zakresie. A jeśliby przy tej okazji pomiędzy różnorakimi formami wzrosło zaufanie, to można by to rozciągnąć na dalsze działania. Niepoprawni.pl zobaczcie:
http://www.blogmedia24.pl/node/13639
Pani Maryla (redaktor SG) napisała wtedy:
na pewno byśmy pomogli "w biedzie" , gdyby było to coś poważnego.
pozdrawiam
Maryla

Poszukajcie tam o tym dyskusji i zobaczycie, że na funkcjonalnym poziomie dałoby się działać razem będąc odrębnym. Chociaż równą sympatią darzę każdy prawicowy portal, serwis, stronę itp., to byłbym pierwszy, który z takowego lub innego by się "wypisał", jeśli zamiast kierowania się pryncypiami wzajemnego wspierania się w sytuacjach trudnych wypiąłby się na inną formę aktywności w cyberprzestrzeni. Powiedziałbym wtedy, że jak nie rozumiecie, że wspólnie, to znaczy dla Polski (którą macie jako symbol wyeksploatowaną), to ze mnie pożytku mieć nie będziecie. I tyle.

[quote=Jaku]Do tego będą próbowały złamać jego zasady, narzucić swoje regulacje i dyktować kto może do niego należeć, a kto nie.
Brał Pan pod uwagę taki scenariusz?[/quote]
Wiem, wiem "Kto nie z Mieciem, tego zmieciem." To ja mówię tak. Dostęp ma prawo każdy o tyle, o ile nie przyciągnie za sobą ABW, prokuratury itp. w związku z przestępstwem określonym w art 119. § 1. Kodeksu karnego: Kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto publicznie nawołuje do popełnienia przestępstwa określonego w § 1.

Reszta jest otwarta dla każdej "cywilizowanej" prawicy. Każdy ma prawo tu być na równych prawach, zaś kto nie chce zrozumieć tego, jakie daje to korzyści, to jego wola, by być poza tym. Prędzej czy później taki mechanizm zacznie funkcjonować, gdyż okoliczności do tego zmuszą, i kto się będzie trzymał w ten sposób razem z resztą, to przetrwa. Pozostałych roz***ą wściekłe gnomy ku uciesze, zadowoleniu i ukontentowaniu GazoWni i jej różnorakich dyspozytur. Jak po "naszej" stronie górę mają brać jakiekolwiek partykularyzmy, egoizmy, egocentryzmy, ksobność, mentalność "psa ogrodnika" i ta całą "bagienność", to później nie dziwmy się, że GazoWnia rozwala prawicę jednym artykułem. Oznacza to, że najwyraźniej prawicy się to słusznie należy, zapracowała na to, zasłużyła sobie na to i tak się wysypia, jak sobie pościele. Śmieszne to, bo choćby w GaPolu wyprodukowano 1000 artykułów wymierzonych w Walterownię, to żaden z nich nie byłby w stanie zrobić jej tyle szkód, ile jeden artykuł GazoWni, którym ta przydzwoniła w jakąś prawicową inicjatywę. O to chodzi?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#20491

Bardzo bym sobie życzył, aby taki "integrator" powstał. Taka, czy też inna forma współpracy jest w interesie całej prawicowej blogosfery. Pytanie jaką formę integrator przyjmie? No i oczywiście, kwestia "władzy", taki "integrator" to łakomy kąsek dla każdego "udzielnego księstwa", a jeśli przyjmiemy, że w necie działają służby, to są one wręcz zainteresowane stworzeniem takiego "integratora" (wystarczy prześledzić historię konspiracji w Polsce i w Europie w ciągu ostatnich 200 lat). To tak dla przekory, panie Fighterze.;)
Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#20478

[quote=Danz]Bardzo bym sobie życzył, aby taki "integrator" powstał. Taka, czy też inna forma współpracy jest w interesie całej prawicowej blogosfery. Pytanie jaką formę integrator przyjmie? No i oczywiście, kwestia "władzy", taki "integrator" to łakomy kąsek dla każdego "udzielnego księstwa", a jeśli przyjmiemy, że w necie działają służby, to są one wręcz zainteresowane stworzeniem takiego "integratora" (wystarczy prześledzić historię konspiracji w Polsce i w Europie w ciągu ostatnich 200 lat). To tak dla przekory, panie Fighterze.;)
Pozdrawiam.[/quote]
Ja rozumiem, że służby. Ino prościej jest bądź to zorganizować jakiś jeden "okręg flagowy" i za jego pomocą kontrolować całe środowisko albo go umiejętnie przejąć. Co na jedno wychodzi. I tak... mamy "krewnych i znajomych Królika", którym jest mjr Królik.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#20481

To tak w ramach dialektyki.
Dlatego postuluję, aby w integratorze nie było równych i równiejszych. Tudzież wydawania "cenzurek prawicowości" przez kogokolwiek. Zabójczą dla integratora byłaby atmosfera podejrzliwości i nieufności, ale niektórym "blogerom" takie polowanie na "agentów", itp. sprawia niesamowitą frajdę. Zawsze można rzucić podejrzenie na tajnym forum, a potem sprawa żyje własnym życiem i wszyscy już wiedzą, kto jest "agentem", a kto nie.

Ukłony.;)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#20482

[quote=Danz]To tak w ramach dialektyki.
Dlatego postuluję, aby w integratorze nie było równych i równiejszych.[/quote]
No, ja już wcześniej na tym blogu sugerowałem, kogo bym w Integratorze nie chciał widzieć.

[quote=Danz]Tudzież wydawania "cenzurek prawicowości" przez kogokolwiek.[/quote]
Opracowałoby się i taką zasadę, to taka by obowiązywała. Ot, jak mówię, Integrator to koncepcja zbliżona do otwartego standardu I już w ramach takowego pojawia się I zasada szczegółowa ("I zasada Danza"), brzmiąca:

"W ramach Integratora niedopuszczalne jest wydawanie 'cenzurek prawicowości' przez kogokolwiek."

No, pierwszy krok do tworzenia zasad szczegółowych jest już zrobiony. A to już coś jest.

[quote=Danz]Zabójczą dla integratora byłaby atmosfera podejrzliwości i nieufności, ale niektórym "blogerom" takie polowanie na "agentów", itp. sprawia niesamowitą frajdę.[/quote]
II zasada szczegółowa ("II zasada Danza"):
"W ramach Integratora niedopuszczalne jest wzajemne polowanie na 'agentów'"

[quote=Danz]Zawsze można rzucić podejrzenie na tajnym forum, a potem sprawa żyje własnym życiem i wszyscy już wiedzą, kto jest "agentem", a kto nie.[/quote]
III zasada szczegółowa Danza ("III zasada Danza"):
W ramach Integratora niedopuszczalne jest prowadzenie tajnych for, a tym bardziej w celu szkalowania/ oczerniania/.... pozostałych uczestników Integratora."

Ktoś mnie tutaj zahaczał o konkrety. Proszę już są trzy. W ogóle proponowałbym, by każday serwis/portal/strona internetowa/blog/forum/ etc. sobie otworzyły pewną przestrzeń tematyczną właśnie w celu konstruowania Integratora i tam opracowywania zasad szczegółowych i modyfikowania ogólnych. Ja mam za wszystkich odwalać tą całą robotę? Kierunek zadałem, a reszta niech się sama robi.

również ukłony.;)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#20489

Mnie się bardzo podobają Twoje zasady. Nie muszą one mieć mojego nicka. Mnie wystarczy, że nazwałem wyborców PO "lemingami" w wieczór wyborczy 2007. Nazwa stała się bardzo popularna i żyje swoim życiem.
Pozdrawiam.
P.S.
Utworzymy osobny wątek na forum pt. "Integrator".
Proszę zajmij się tym działem dyskusyjnym.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#20504

czyli co? Mam ten wątek adminować? I jak, zbierać zasady i je porządkować? Dobra mogę się postarać, jednak zaznaczam, że jak tego nie będę mógł już dalej prowadzić, to to zgłoszę i albo Niepoprawni.pl dalej to pociągną albo poproszą o to kogoś innego.A co do nicków osób tworzących zasady, to myślę, że można rzeczywiście to pominąć. Przynajmniej, gdy trzeba będzie modyfikować, to nikt nie będzie krzyczał "Zostawcie, to moje."

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#20514

Ależ oczywiście, adminuj, opiekuj się i moderuj.
Pozdrawiam.
p.s.
Gdybyś potrzebował pomoc to pisz na "kontakt", albo na PW.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#20515

Wejdź proszę na nasze forum.
Jest tam już wątek Integratora.
Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#20516



Tak zwany "pies" pogrzebany jest gdzie indziej. Jak dowodzi przykład AWS wszelka zinstytucjonalizowana integracja kończy się przechwyceniem ośrodka centralnego przez "krety". Jedyną formą organizacyjną jest skupianie wokół idei. Podobno tak skonstruowana jest Al-Kaida. Bin Laden jest jedynie personifikacją problemu dla potrzeb mass-mediów. W praktyce działają samorządne grupy realizujące cele "idei". Zatem internet ze swoją wieloośrodkowścią jest najwłaściwszym miejscem owej integracji. Głównym problemem jest właściwe nazwanie "idei". I tutaj znów pomocny może być przykład Al-Kaidy. Tam główną "ideą" jest walka z cywilizacją Zachodem. Naszą "ideą" musi być obrona tejże, na różnych polach i w różnej skali. Wizja musi być całościowa, ale rozpisana na drobne kroki. Owa "drobność" musi odnosić się do konkretnych sytuacji i zdarzeń. Niech za przykład posłuży LIBERTAS.

Formułując nasz stosunek do niego musimy rozpatrywać jego przydatność do realizacji celu. Niewątpliwie celem naszym jest walka z Traktatem Reformującym o obecnej treści, a nie walka z Unią Europejską jako europejskim projektem cywilizacyjnym. I tu znów pojawia się podproblem - czy obecna linia ideowa UE jest tym czego oczekiwalibyśmy? Po takiej analizie LIBERTAS jawi się jako właściwe narzędzie, we właściwym czasie nam "zapodane". Już starożytni przestrzegali: lękam się Danajów (Greków), nawet gdy składają dary. Za dużo tutaj "szczęśliwych przypadków"! Jednak nie one są ważne - ważna jest użyteczność konkretnego narzędzia do realizacji "idei" oraz odpowiedź o granice współuczestnictwa i koszty kompromisu. Z najnowszej naszej historii znamy syndrom polskiego inteligenta, który zapisywał się do PZPR aby "rozwalać ją od środka". Przykład denazyfikacji zachodnich stref okupacyjnych Niemiec dowodzi, że podobna argumentacja w ustach NSDApowców cieniem położyłaby się na współczesnej historii zjednoczonych Niemiec (czego dowodzi brak takowej we wschodniej strefie, gdzie byli gestapowcy i inni tacy funkcjonowali bez przeszkód np. w STASI).

Tak więc od czegoś trzeba zacząć. I tutaj "zasady Danza" są jak najbardziej na miejscu. Jednak przykład z LIBERTAS dowodzi także czegoś równie ważnego - tu nie chodzi o prawicowość! Wszak Solidarność nie byłą ani prawicowa, ani lewicowa. Była orężem walki o naszą cywilizację, naszą tzn. w odmianie łacińskiej, a nie o cywilizację Białego Człowieka (a takim jest i Rosjanin, Semita czy Chamita czy też Germanin). I tutaj będzie główna linia sporu, gdyż mało kto czytał Konecznego (o co pospołu zadbali Wielcy i Mali Bracia). Do jej obrony nawoływał Jan Paweł II. I przekonywał do niej również tych nieprzekonanych.

Parafrazując powiedzenie Kennedy'ego: nie pytajcie co
nasza cywilizacja Wam - powiedzcie co Wy możecie zrobić dla jej obrony
. A czas ku temu najwyższy. Wróg u bram (a może nawet, niczym koń trojański, już wewnątrz)! Zatem do dzieła! Jedno z wiader postawionych na szali - aby przeważyć - musi napełnić się spadającymi kroplami prawie że do połowy. Dopiero ta ostatnia - ponad połowę - jest decydująca. A w naszym wiadrze kropel raczej niewiele. A i to, co pewien czas w przedziwnych okolicznościach znika...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#20666

[quote=Natusiewicz]

Tak zwany "pies" pogrzebany jest gdzie indziej. Jak dowodzi przykład AWS wszelka zinstytucjonalizowana integracja kończy się przechwyceniem ośrodka centralnego przez "krety". Jedyną formą organizacyjną jest skupianie wokół idei. Podobno tak skonstruowana jest Al-Kaida. Bin Laden jest jedynie personifikacją problemu dla potrzeb mass-mediów. W praktyce działają samorządne grupy realizujące cele "idei". Zatem internet ze swoją wieloośrodkowścią jest najwłaściwszym miejscem owej integracji. Głównym problemem jest właściwe nazwanie "idei". I tutaj znów pomocny może być przykład Al-Kaidy. Tam główną "ideą" jest walka z cywilizacją Zachodem. Naszą "ideą" musi być obrona tejże, na różnych polach i w różnej skali. Wizja musi być całościowa, ale rozpisana na drobne kroki. Owa "drobność" musi odnosić się do konkretnych sytuacji i zdarzeń. Niech za przykład posłuży LIBERTAS.

Formułując nasz stosunek do niego musimy rozpatrywać jego przydatność do realizacji celu. Niewątpliwie celem naszym jest walka z Traktatem Reformującym o obecnej treści, a nie walka z Unią Europejską jako europejskim projektem cywilizacyjnym. I tu znów pojawia się podproblem - czy obecna linia ideowa UE jest tym czego oczekiwalibyśmy? Po takiej analizie LIBERTAS jawi się jako właściwe narzędzie, we właściwym czasie nam "zapodane". Już starożytni przestrzegali: lękam się Danajów (Greków), nawet gdy składają dary. Za dużo tutaj "szczęśliwych przypadków"! Jednak nie one są ważne - ważna jest użyteczność konkretnego narzędzia do realizacji "idei" oraz odpowiedź o granice współuczestnictwa i koszty kompromisu. Z najnowszej naszej historii znamy syndrom polskiego inteligenta, który zapisywał się do PZPR aby "rozwalać ją od środka". Przykład denazyfikacji zachodnich stref okupacyjnych Niemiec dowodzi, że podobna argumentacja w ustach NSDApowców cieniem położyłaby się na współczesnej historii zjednoczonych Niemiec (czego dowodzi brak takowej we wschodniej strefie, gdzie byli gestapowcy i inni tacy funkcjonowali bez przeszkód np. w STASI).

Tak więc od czegoś trzeba zacząć. I tutaj "zasady Danza" są jak najbardziej na miejscu. Jednak przykład z LIBERTAS dowodzi także czegoś równie ważnego - tu nie chodzi o prawicowość! Wszak Solidarność nie byłą ani prawicowa, ani lewicowa. Była orężem walki o naszą cywilizację, naszą tzn. w odmianie łacińskiej, a nie o cywilizację Białego Człowieka (a takim jest i Rosjanin, Semita czy Chamita czy też Germanin). I tutaj będzie główna linia sporu, gdyż mało kto czytał Konecznego (o co pospołu zadbali Wielcy i Mali Bracia). Do jej obrony nawoływał Jan Paweł II. I przekonywał do niej również tych nieprzekonanych.

Parafrazując powiedzenie Kennedy'ego: nie pytajcie co nasza cywilizacja Wam - powiedzcie co Wy możecie zrobić dla jej obrony. A czas ku temu najwyższy. Wróg u bram (a może nawet, niczym koń trojański, już wewnątrz)! Zatem do dzieła! Jedno z wiader postawionych na szali - aby przeważyć - musi napełnić się spadającymi kroplami prawie że do połowy. Dopiero ta ostatnia - ponad połowę - jest decydująca. A w naszym wiadrze kropel raczej niewiele. A i to, co pewien czas w przedziwnych okolicznościach znika...

[/quote]
Dobrze, ja to jakoś ogarniam, i rozumiem o co chodzi. Czy wobec tego mógłbym prosić o jakąś krótką formułę (zasadę), która mogłaby się znaleźć w Integratorze? Z uwzględnieniem tego, czy byłaby to zasada naczelna czy też szczegółowa.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#20686

[quote=Moherowy Fighter]Dobrze, ja to jakoś ogarniam, i rozumiem o co chodzi. Czy wobec tego mógłbym prosić o jakąś krótką formułę (zasadę), która mogłaby się znaleźć w Integratorze? Z uwzględnieniem tego, czy byłaby to zasada naczelna czy też szczegółowa.[/quote]

Proszę bardzo.

Nazwa ruchu: Integrator SPQR

- od (Senatus Populusque Romanus) - senat i lud rzymski (przez tę formułę wyrażano tożsamość i suwerenność państwa rzymskiego oraz dumę jego obywateli

Symbol SPQR

Fundament SPQR: cywilizacja łacińska w odmianie bez dwugłowych orłów

Zgłoszenie portali do SPQR: dobrowolne

Członkostwo portali w SPQR: dobrowolne

Akceptacja portali w SPQR: zbiorowe, poprzez ocenę zawartości

Wykluczenie portalu z SPQR: zbiorowe, poprzez ocenę zawartości

Indywidualne członkostwo w SPQR: nadawane przez adminów portali (wyróżnik  - automatycznie dodawany symbol)

Zasada naczelna: zakaz przeklejania wpisów 

Zasada naczelna: ważność treści - wpis przekierowujący do portalu - pierwszego miejsca publikacji

Obie zasady naczelne mają ograniczyć zaśmiecanie sieci duplikatami oraz stworzyć możliwość śledzienia dyskusji nad problemem przez wszytkich członków SPQR

Zasada naczelna: dopuszczenie wklejania cytatów celem zwiększenia klarowności wywodu (zgodnie z prawem cytatu)

Zasada naczelna: konieczność posiadania mirrorów

Zasada naczelna: obowiązek udostępnienia miejsca na co najmniej na jeden mirror

Może na razie tyle.

Oczywiście również zasady Danza tylko dopasowane do powyższej filozofii

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#20703

Jeśli chodzi o logo Integratora, to gdzieindziej była o tym dyskusja (również ja zacząłem coś w sprawie logo projektować http://www.blogmedia24.pl/node/13531) jednak z tego pomysłu się wycofałem. O czym zresztą piszę wyżej.

Jeśli zaś chodzi o nazwę, to proponowałby podtrzymać dotychczas przeze mnie sugerowaną, jako: Klastrowy Integrator Inicjatyw Prawicowych. Tutaj bowiem jest opis struktury (klastry), cel (integracja), zakres/przedmiot (inicjatywy) i podmiotowość (prawica).

Pozostałe kwestie, tj. zasady, po uporządkowaniu (jako naczelne bądź szczeółowe) będą mogły znaleźć się w tworzącym się Zbiorze Zasad. Tak a propos, to moim zdaniem czym innym jest (w trakcie budowy Integratora, jego udoskonalania oraz modyfikowania) kierowanie się tak fundamentalną zasadą, jak odwołanie się do łacińskiej idei republikanizmu, na której zbudowana została niejedna wielka koncepcja teoretyczna (państwowotwórcza, ustrojowotwórcza itp.). A czym innym jest sposób postępowania z wpisami. Myślę, że jedno jako samoistnie wartość fundamentalna winno znaleźć się w części Zbioru dot. zasad naczelnych, zaś drugie jako porządkujące w części dot. zasad szczegółowych. I jeszcze jedno. Myślałbym także o nie zawężaniu koncepcji Integratora li tylko do strukturalizowania metodyki edycji i publikacji takich lub innych treści, albowiem koncepcja Integratora (lub ściślej - sam Integrator) służyć ma (w stopniu najwyższym) funkcjonalnej operacjonalizacji i synchronizacji takich lub innych działań/inicjatyw mających miejsce w prawicowej cyberprzestrzeni. Powiem więcej, samo stosowanie logo, strukturalizacja metodyki edycji i publikacji takich lub innych treści, to są w zasadnie istotnym stopniu zagadnienia odnoszące się do zewnętrznych/powierzchownych atrybutów właściwych takiemu lub innemu serwisowi/portalowi/stronie internetowej/forum/blogowi/etc. funkcjonującemu w prawicowej cyberprzestrzeni. I ma to charakter niejako typu zewnętrznego ("front office'owego"). To może odnosić się do jakichś zagadnień estetycznych, które aczkolwiek są dosyć istotne, to jednak nie oddają sedna koncepcji. W koncepcji zaś chodzi głównie o to, jak funkcjonuje "zaplecze" ("back office"), a zatem na ile prawica jest integracyjnie sprawna tak, by osiągać swoje cele w taki sposób, by jej wrogowie nie byli w stanie rozbić jej od wewnątrz jak i od zewnątrz. Prawdę powiedziawszy - Integrator ma stać się ofensywnym instrumentem oddziaływania prawicy przede wszystkim na zewnątrz jak również funkcjonalnie ją spajającym.

Integrator ma przypominać szwajcarską obronę terytorialną. To znaczy taką defensywno-zaczepną strukturę obronną państwa, które nie posiadając regularnej armii jest w stanie samodzielnie się obronić i odeprzeć atak każdego agresora.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#20722

Zacznijcie sobie jak wyżej spisywać właśnie te różne zasady. Je upubliczniać, o nich dyskutować, konsensualnie je przyjmować i stosować, a Integrator się sam stworzy. I nawet tego nie zauważycie. On zacznie sam działać. Potrzeba trochę dobrej woli, determinacji, minimum otwartości, nie naskakiwania jeden na drugiego, a nade wszystko wyobraźni i polotu. Nikt wam nie przyjdzie z gotową instrukcją i schematem do zastosowania, gdyż koncepcja Integratora ma się sama ucieleśnić. TO JEST DO ZROBIENIA!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#20501