Walka o polskie sieroty czyli "Polskie sieroty z Tengeru"

Obrazek użytkownika Akiko
Blog

Rodziny dzieci, których losy opisuje Lynne Taylor w “Polskich sierotach z Tengeru”,

w latach 1940 i 1941 przymusowo wysiedlono z Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej w głąb Związku Sowieckiego, gdzie doświadczyły tułaczki, głodu i poniewierki. Nadzieję na odmianę ich losu przyniósł im układ Sikorski-Majski z 30 lipca 1941 roku, który miał otworzyć nowy rozdział w stosunkach pomiędzy polskim rządem na uchodźstwie w Wielkiej Brytanii a Związkiem Radzieckim. Tak wiec konflikt datujący się od napaści ZSRR na Polskę 17 września 1939 roku miała zastąpić sojusznicza współpraca w walce z nazistowskimi Niemcami. W sierpniu 1941 roku ogłoszono amnestię dla setek tysięcy Polaków uwięzionych w łagrach(ktorzy cudem przezyli) i zesłanych w głąb ZSRR po 1940 roku, wegetujących na granicy śmierci głodowej m.in. na Syberii i w Kazachstanie.

Dzieci z Tengeru, których losy opisuje profesor Wydzialu Historii Uniwersytetu Waterloo w Kanadzie, to część z grupy 20 tys. polskich sierot, które przeżyły zesłanie. Los tych sierot, nękanych chorobami, pozbawionych opieki i dostępu do edukacji, znalazł się w rękach polskiego rządu na uchodźstwie i jego zachodnich sojuszników. Dzięki współpracy kilku rządów i tysięcy osób dobrej woli w wielu krajach polskie dzieci i ich opiekunowie znaleźli się w bezpiecznych miejscach w różnych krajach świata. Największe ośrodki dla polskich dzieci powstały w Nowej Zelandii, Meksyku, RPA, Indiach i Iranie, gdzie doczekać miały końca wojny.

Ponad setka dzieci, których los opisujeprofesor historii, po tułaczce w ZSRR znalazła się w obozie dla uchodźców w Pahlawi niedaleko Teheranu. Część z nich wprost z Iranu została w 1943 roku przewieziona do Afryki, część trafiła najpierw do Indii, a stamtąd do Tengeru. W brytyjskich koloniach w Afryce istniała wówczas sieć 22 obozów, w których powstało kilka sierocińców (m.in. w Ugandzie, Kenii, RPA). Obóz w Tengeru, położony w dzisiejszej Tanzanii, należał do największych( znalazło w nim schronienie 5 tys. Uchodźców).

Na początku było tam bardzo ciężko, ale po pewnym czasie dzieci poczuły się tam jak w raju. Nie brakowało im jedzenia, dostępne były nieznane wcześniej dzieciom jarzyny i owoce, blisko obozu znajdowała się tajemnicza dżungla. Szybko założono też tam szkołę.
Polskie sieroty nie zdawały sobie sprawy, że od 1945 roku o ich losy toczył się poważny międzynarodowy spór. Rząd komunistyczny w Warszawie twierdził, że dzieci te powinny wrócić do Polski, przedstawiciele rządu londyńskiego i część przedstawicieli aliantów próbowali je przed tym uchronić.

W 1949 roku część dzieci z obozów w Afryce przerzucono do Włoch. 123 sieroty z obozu w Salerno zakwalifikowały się do programu prowadzonego przez katolickie Towarzystwo Pomocy Imigrantom, które zorganizowało ich przyjęcie w Kanadzie. W sierpniu 1949 roku znalazły się one w Montrealu, gdzie zaopiekował się nimi Kościół katolicki. Komunistyczne władze Polski oskarżyły władze Kanady o porwanie polskich sierot, które podobno miały stać się niewolniczą siłą roboczą na kanadyjskich farmach i w fabrykach. Władze Kanady odmówiły jednak wydania sierot.
Kanada musiała stoczyć twardą walkę z komunistycznymi władzami z Warszawy, oskarżającymi Kanadyjczyków o porwanie dzieci i prowadzącymi dyplomatyczną walkę na forum ONZ.
Polskie dzieci w Kanadzie ukończyły szkoły, założyły rodziny i wrosły w otoczenie.

Ta historia ma niesamowitą moc, gdyz pokazuje siłę ludzkiego ducha. Te dzieci po 10 latach tułaczki potrafiły sobie stworzyć w Kanadzie nowe życie. Wszystkie ułożyły sobie życie, są szanowanymi obywatelami.

Lynne Taylor jest profesorem Wydziału Historii Uniwersytetu Waterloo w Kanadzie. Jej badania koncentrują się na historii społecznej drugiej wojny światowej oraz lat powojennych.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

dzięki za poruszenie tego tematu. W Polsce losy tych dzieci opisał o.Łucjan Krolikowskich (sybirak i ich katecheta na tułaczym szlaku) w książce "Skradzione dzieciństwo". Bardzo ciepło wspomina pomoc i życzliwość aliantów, jak sam powiada "nas, ocalonych Polaków, zaskoczyła reakcja Międzynarodowego Czerwonego Krzyża i Amerykańskiej Katolickiej Agencji Charytatywnej oraz ich akcja charytatywna. O wiele bardziej jednak zadziwiła nas pomoc poszczególnych ludzi. Prześcigano się w roli dobrych Samarytan"

Piękną postacią, pomagającą naszym dzieciom jest też maharadża Jam Saheb Digvijay Sinhji, dziedzic księstwa Navanagar (Dobra Ziemia) w zachodnich Indiach. Był to człowiek wykształcony w Europie, przewodniczący Rady Książąt Indyjskich oraz jeden z dwóch hinduskich delegatów w gabinecie wojennym Wielkiej Brytanii, gdzie poznał generała Sikorskiego. Jego związki z Polską zaczęły się jednak znacznie wcześniej. W latach 20-tych mieszkał ze swoim ojcem w Szwajcarii, gdzie obydwaj bardzo zaprzyjaźnili się ze swoim sąsiadem - Ignacym Paderewskim.
Maharadża postanowił udzielić schronienia polskim sierotom i w pobliżu swojej letniej rezydencji w Balachadi (obecnie stan Gujarat) wybudował Polish Children Camp.
 

"Ojczyzna to ziemia i groby. Narody tracąc pamięć, tracą życie"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"Ojczyzna to ziemia i groby. Narody tracąc pamięć, tracą życie"

#60672

Dobrze ze byli tacy ludzie...
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

#60690

Dobrze, że takie tematy się podejmuje. Trzeba pamietać o naszej przeszłości i historii, by budować przyszłość. A nie tak jak mówią "słuszne" tuby, że trzeba się wstydzić, zapomnieć, skończyć z martyrologią i patrzeć w przyszłość oraz ślepo ufać Lewackiej Europie.

Podaję link z szokującymi zdjęciami:
http://www.videofact.com/polska/obozy/obozy_front.html
http://www.rp.pl/artykul/153227,473824.html

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#60772

W pewna zimowa noc...
Sowieci wywieźli liczna rodzinę osadnika wojskowego, weterana wojny 1920. NKWD zaliczyło do wrogow Kraju Rad miedzy innymi 1-roczne niemowlę. Nie wiem jakim cudem przeżyło. To był mój Ojciec.

10 za poruszenie tematu.

Mam pytanie. Dawno temu znalazłem stronę ze zdjęciami polskich dzieci z Syberii. Wstrząsające, jak żywo przypominające dzieci z obozów koncentracyjnych. Niestety gdzieś mi link zaginął. Bezskutecznie poszukuje tej strony albo o podobnej tematyce.

Pozdrawiam

-----------------------------------------------------------
Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny.

#60682

Czesc mej rodziny zostala wywieziona w glab Rosji...
Jak znajde te strone to podam...
Pozdrawiam

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

#60691

  za to że znaleźli się ludzie dobrej woli.Chwała im za to.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#60882