Niepożądana destabilizacja stabilnego patologiami systemu akademickiego

Obrazek użytkownika Józef Wieczorek
Idee

Niedawno Lech Jeziorny na spotkaniu Klubu Wtorkowego w ‘Imbirze w Krakowie przedstawił gamę patologii III RP dotyczącą głównie wykorzystywania struktur władzy do zaboru cudzego mienia.
Rzecz dotyczyła mafii urzędniczej, której jest poświęcona strona internetowa http://mafiaurzednicza.pl/ .Czytamy tam o tym jak ‘Bezpardonowy atak wszystkich organów Państwa na prywatne spółki, i ich właścicieli, spowodował rozległe zniszczenia, liczne upadki spółek i bankructwa ludzi, zwolnienia grupowe i wiele ludzkich tragedii.’
Na stronie zasadne pytanie: Chyba nie o taką Polskę nam chodziło, prawda?
Odpowiedź może być jedna. Nie o taką Polską nam chodziło, ale ją taką mamy i głównym problemem jest znalezienie wyjścia z tego dna,. Trzeba znaleźć przede wszystkim odpowiedź na pytanie – co należy zrobić aby Polska była taka o jaką nam chodzi ?
Na stronie można znaleźć m.in. tekst – Układ zamknięty” – jednak będzie film o złych urzędnikach o czym donosiła też Rzeczpospolita ( Sensacyjny film o złych urzędnikach) informując, że ‘Opowiada o patologii w urzędach państwowych, wszechwładzy skarbówki i prokuratury skutecznie niszczącej nawet najmocniejszego przedsiębiorcę. To pierwsza polska fabuła o układzie władzy przeciwko biznesowi.’‘Scenariusz w stosunku do tego, co miało miejsce naprawdę, w wielu miejscach został złagodzony. Gdybyśmy pokazali, jak naprawdę wygląda traktowanie przedsiębiorców podczas zatrzymań, przesłuchań w aresztach, wielu ludzi by nie uwierzyło – uważa Bugajski.,
Po lekturze mogę jednak wyrazić żal, że do tej pory nie rozpoczęto prac nad filmem o patologii w uczelniach państwowych i także państwowych, o wszechwładzy zarządzających uczelniami, niszczących potencjał intelektualny i moralny Polaków, niszczących niewygodnych – bo ujawniających patologie, uczących myślenia i to krytycznego, nonkonformizmu i chociażby zwykłej przyzwoitości, co stanowi śmiertelne zagrożenie dla układu akademickiego uformowanego w PRL i który znakomicie się znalazł, a nawet rozwinął w III RP, przy milczeniu, aprobacie, a czasem nawet wsparciu obozu solidarnościowego.
Przed 10 laty ‘Rzeczpospolita’ zamieściła mój tekst System zamknięty i niereformowalny a przez kolejne lata na różnych łamach, a przede wszystkim na stronach NFA (www.nfa.pl ) i w serwisach stowarzyszonych napisałem dziesiątki tekstów i kilka książek o patologiach akademickich, pomijanych zwykle milczeniem w przestrzeni publicznej, poza atakami na ich autora – uznanego przez najwyższe gremia akademickie (również najstarszej, wzorcowej dla innych uczelni) za destabilizatora środowiska akademickiego,
Dodam tu, że podobnie jak autorzy scenariusza w/w filmu, także często łagodzę swe wypowiedzi w stosunku do stanu rzeczywistego, bo gdybym pisał dokładnie jak jest, wielu ludzi ( szczególnie wielbicieli UJ) by nie uwierzyło.
Warto podkreślić, że w PRL stanowiłem co najwyżej zagrożenie dla UJ (informacja ustna Rektora A. Koja z 1987 r.), ale w III RP to zagrożenie z mojej strony dotknęło też środowisk pozostałych, marzących głównie aby osiągnąć taki poziom jak Matka Rodzicielka.
I tu jest chyba sedno sprawy. Urzędnicy, prokuratorzy i inne rzesze urzędników, a także polityków i wszelakiej maści decydentów, na ogół uczyli się na polskich patologicznych uczelniach i wiele się tam nauczyli. Można zatem wątpić, czy bez ograniczenia patologii u źródła, jest możliwe zmniejszenie patologii przy ujściu.
Jak słuchałem Lecha Jeziornego o negatywnej selekcji kadr ( głównie urzędniczych) przez którą ludzie przyzwoici i na poziomie przechodzą tylko przez przypadek, jak żywe stanęły mi obrazy ze środowiska (mafii) akademickiego, o których nikt nie chce słuchać. No cóż, nawet obóz solidarnościowy specjalizuje się głównie w walce o finansowanie beneficjentów układu, a nie troszczy się o pokrzywdzonych, czy o zmianę systemu. Czy tak miała wyglądać solidarność ?
Do spraw akademickich, poprzez pryzmat prokuratorski, nawiązał na spotkaniu Klubu Wtorkowego prowadzący - Józef Ratajczak, przypominając udokumentowaną ( i przez media przed kilku laty nagłaśnianą) niechęć prokuratury do zajęcia się procederem dobrze u nas prosperujących ‘przedsiębiorstw’ produkujących prace dyplomowe. Takich przedsiębiorców prokuratura nie ściga, a rynek zbytu na gotowe prace dyplomowe jest nadal duży, mimo nadchodzącego niżu demograficznego.
Ale warto spojrzeć szerzej na ten problem i zadać sobie pytanie: czy ten proceder można zwalczyć skutecznie ? Ja sądzę, że tak, ale trzeba wyjść poza krąg patologii prokuratorskich i otworzyć się na patologie akademickie – moim zdaniem, tam tkwi główna praprzyczyna rozwoju takich przedsiębiorstw.
Ja nie mam wątpliwości, że uczelnie gdyby zatrudniały takich jak ja, doprowadziłyby bardzo szybko do bankructwa takich przedsiębiorstw.
Żadnej pracy nikt by nie kupił w takim przedsiębiorstwie bo musiałby ją wykonać sam i na temat ‘dziewiczy’ (nieznany przedsiębiorcom) a gdyby nawet coś kupił, to i tak nie miałby szans na obronę dyplomu na podstawie takiego produktu.
Ale uczelnie – wiedzą co robią – takich jak ja wykluczają ! zakupione prace dyplomowe przepuszczają, ich nabywców – nagradzają. Nasuwa się pytanie: czy aby uczelnie nie mają korzyści z tego procederu ?
W końcu za dyplomantów/dyplomy dostają dofinansowanie z budżetu. Samodzielne napisanie pracy przez studenta – to kłopot, a jeszcze większy kłopot dla ‘akademika’ aby to przeczytać ( i to krytycznie). A tak na produkowanej makulaturze akademickiej zarabiają i przedsiębiorcy i studenci, i uczelnie. Interes jest systemowo dobrze umocowany, więc nawet gdyby prokuratura chciała się tym zająć i tak procederu by nie zlikwidowała do końca.
Łatwiejsza i pożyteczniejsza dla uczelni ( i nie tylko) jest likwidacja/wykluczenie tych co by ten proceder skutecznie mogli zlikwidować. Tacy naprawiacze stanowią autentyczne zagrożenie dla uczelni i siłą rzeczy destabilizują stabilny patologiami system akademicki.
Dopóki patologiczne uczelnie formujące patologicznych urzędników, prokuratorów itd itp nie wydostaną się z dna, a co gorzej jeśli nadal będą traktowane, także przez opozycję, jako wszechnice cnót wszelakich, nie ma szans aby Polska była inna niż jest.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

 Sadzę, że porusza Pan jedną z najlepiej "sprzedanych" medialnie cech ogólnych III RP.

Ta cecha i jednocześnie grzech pierworodny Polski pookrągłostołowej, kontraktowej -  obowiązująca zasada polityczna " grubej kreski",  to w gruncie rzeczy przyzwolenie na mariaż PRL-owskiej tradycji doboru kadr z fasadą kapitalizmu nomenklaturowego.

Jak Pan słusznie zauwaza w swoich wcześniejszych wypowiedziach,  prawda o polskich Alma Mater uderza pośrednio we wszystkich ich absolwentów i pracowników.

Poczucie dyskomfortu jaki jest przy tej okazji indukowany, w sposób oczywisty wpływa na wolę podejmowania dyskusji na ten temat. O sprawach poważniejszych, jak agenturalna przeszłość lub ewentualna współpraca z SB kadry naukowej nie wspominając.

Jeżeli kiedyś jednak będziemy musieli stanąć twarzą w twarz z upadającą innowacyjnością Polskich firm,  twardymi realiami kryzysu i systemowym marazmem w wielu elementach polskiej nauki, wtedy być moze wraz z bardziej ogólnonarodowym przebudzeniem dostrzezemy ten problem.

Do tego jednak jeszcze nie dojrzeliśmy.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#262398