Ziobro i Kurski - jak Tusk i Palikot?

Obrazek użytkownika Recenzent JM
Kraj

„Ziobro wyciąga rękę do Kaczyńskiego. "Jarku, spotkajmy się…"” i „Kurski: W PiS jest panika, wściekłość i łzy” - to tytuły dwu artykułów, jakie znalazłem na jednej stronie portalu dziennik.pl.

Żebyśmy się dobrze zrozumieli - od razu wyjaśniam, że ta wyimaginowana „panika, wściekłość i łzy” w PiS-ie, to nie z powodu tej „wyciągniętej ręki”.

W radiu ZET Kurski rozpętał histerię z SMS-ami, które podobno rozesłał do członków swojej partii prezes Kaczyński w sprawie ich udziału w związkowych demonstracjach.
Samemu portalowi dziennik.pl dało to okazje do napisania kilku dodatkowych artykułów, jak chociażby:
„Po SMS-ie prezesa do członków PiS. "Jak można śpiewać z Millerem?"
Rozwód PiS-u z Solidarnością. Przez "kochankę" z lewicy....
PiS nie chce iść ramię w ramię z "kawiorową lewicą"”

W radiu TOK FM Kurski zarzucił zaś PiS-owi wściekłość, a Kaczyńskiemu nerwowe działania.
Jednocześnie rzucił pomówienie, że:
„...na Podkarpaciu krążą lotne brygady PiS, które zrywają plakaty wyborcze Ziobry”.
Może rzeczywiście ktoś plakaty zrywa. Czy to „lotne brygady PiS”? - Myślę, że aby tak twierdzić, to trzeba by mieć na to dowody.

W tym samym czasie Zbigniew Ziobro apeluje do Kaczyńskiego. Dziennik.pl pisze o tym tak:
„Apeluje m.in. o to, by nie rozmawiać przez media, bo - według niego - publicznie wyrażane apele brzmią nieszczerze.
Jarku, spotkajmy się w poniedziałek po wyborach, spotkajmy się w Warszawie. Porozmawiajmy, co możemy zrobić wspólnie dla Polski i dla Podkarpacia. Nie rzucajmy słów na wiatr. Szczera rozmowa jest potrzebna i tego oczekują wyborcy - przekonuje Zbigniew Ziobro.”

No właśnie. Czego oczekują wyborcy?
Ja nie cierpię obłudy i fałszu. Mam na nie alergię i chyba już nieuleczalną. Reaguję też alergicznie na niewdzięczność i pychę, a tu natknąłem się jednocześnie na te wszystkie „alergeny”.

Zbigniew Ziobro udaje, że w geście pojednania wyciąga rękę do Kaczyńskiego, a jednocześnie w tym samym czasie Kurski kąsa tak, żeby prezesa PiS-u jak najbardziej zabolało i żeby wyrządziło jak największą szkodę największej prawicowej partii opozycyjnej oraz jej szefowi.

Swego czasu premier Tusk też głośno mówił o łączeniu, pojednaniu i miłości, a jednocześnie jego „przyboczny” Janusz P. atakował, opluwał i jątrzył. Teraz, jak widać w rolę „przybocznego” wcielił się Jacek Kurski, a Zbigniew Ziobro małpuje premiera z czasu poprzedniej kadencji sejmu.

Moim zdaniem, to jest zawsze smutny obrazek, kiedy ktoś kąsa rękę, która go „wykarmiła”. Robi to generalnie ze złości, najczęściej na siebie, że głupio postąpił, przez co wiele utracił.
Bo zazwyczaj nie ma już powrotu. A skutkiem ubocznym jest to, że ta złość i wyhodowana w sobie nienawiść ma niebagatelny wpływ na jasność myślenia delikwenta i jego zachowanie.
Zresztą, jak wiemy - w polityce to nie pierwszy taki przypadek, że politykowi z nienawiści zmniejszyła się wydolność mózgu.

Dziennik.pl pisze tak (tekst bez poprawek):
„Europoseł Jacek Kurski oznajmił na antenie radia TOK FM, że kandydat Solidarnej Polski w wyborach uzupełniających do Senatu na Podkarpaciu "jest o trzy długości lepszy od kandydata PiS". I to zdaniem Kurskiego wywołuje wściekłość w partii Jarosława Kaczyńskiego.”

O „trzy długości lepszy”, myślę, że jest to niewątpliwy wkład Jacka Kurskiego w metrologię, ale chyba w tym stwierdzeniu zaszedł przynajmniej „o jeden most za daleko”.

Dziennik.pl cytuje też inną, ciekawą jego wypowiedź:
„Kaczyński dał wyraz swojej irytacji tym, że kandydat SP otrzyma bardzo dobry wynik w tych wyborach i położy kropkę nad wykrzyknikiem mówiącym o tym, że PiS nie ma monopolu na prawicy. Tym należy tłumaczyć szereg nerwowych posunięć prezesa PiS”.

Ta wypowiedź jest ciekawa, bo z niej jasno wynika, że u posła też umysł już nie ten sam, co kiedyś.
Żeby dobrze zrozumieć, co powiedział Kurski, to trzeba jego wypowiedź przeczytać kilka razy.
I wtedy dopiero dociera do człowieka, że jeśli wziąć za prawdę słowa Kurskiego, to z kandydatem Solidarnej Polski też nie jest za dobrze.
Bo powiedzcie sami, czy ktoś normalny kładzie „kropkę nad wykrzyknikiem”?

Żal mi trochę Kurskiego, bo kiedyś go nawet lubiłem. Wypowiadał się rozsądnie i jasno, ale wtedy był jeszcze w PiS-ie.
Teraz, gdy odszedł na swoje i głównie zajmuje się prowadzeniem knowań przeciw Kaczyńskiemu, to w swoich pokrętnych manipulacjach tak się zapętlił, że nawet wykrzyknik musiał postawić na „głowie”. I to nie byle jaki wykrzyknik, ale „mówiący”

W przyszłym roku wybory do europarlamentu.
Solidarna Polska ciągle bez poparcia, co może świadczyć, że wyborcy od SP już nie oczekują zbyt wiele. Może właśnie „tym należy tłumaczyć szereg nerwowych posunięć” europosła? Bo szczęście trwało tak krótko.
A co będzie, jeśli Platforma nie weźmie go na swoje listy?
Pozostanie chyba tylko „fucha” u brata w GW.
A co, jeśli po zwycięstwie PiS-u, GW się nie utrzyma?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Przypomina palikota. A jak będzie trzeba rowniez pogladami

Nathanel

Nie da się iść dwiema drogami na raz.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#378757

Też właśnie tak to widzę. Pycha, cynizm i pełny relatywizm w rozumieniu moralnych zasad. Nawet po "trupach", byle do celu.
Serdecznie pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#378792