Zagubieni w oparach absurdu.

Obrazek użytkownika Recenzent JM
Kraj

Dotąd sytuacja była jasna. Przeczytało się coś, lub usłyszało w mediach „mętnego” nurtu i wiadomo było, co o tym wszystkim myśleć.
Od jakiegoś czasu wygląda na to, że ich redakcje totalnie się pogubiły i nie nadążają z „właściwą” interpretacją i obróbką informacji. A może to wynika z typowego dla rządów Platformy bałaganu, braku organizacji oraz „genetycznie” uwarunkowanej niechęci do uporządkowanej i systematycznej pracy?
Wygląda na to, że nawet układ władzy z mediami został sklecony na zasadzie – wy piszcie i mówcie dobrze o nas, o opozycji jak najgorzej, a my wam za to - „nie bójcie się”.
Świat nie jest jednak zero-jedynkowy. Dla sytuacji pośrednich, czy niespójnych powinien działać jakiś ośrodek koordynacji przekazów. Przecież w zaistniałej sytuacji, kiedy wpadki ministrów przeplatają się z aferami, a pomysły rządu dzielą się na złe i jeszcze gorsze, kiedy notowania Platformy spadają na „pysk”, a arogancja i głupota jej prominentnych działaczy osiąga kolejne szczyty - rzecznik rządu sam wszystkiego nie ogarnie. Mediów przychylnych władzy jest tak dużo, że na to, by Paweł Graś mógł nocą przy śmietniku pod swoim blokiem poczynić odpowiednie ustalenia z przedstawicielami mediów na temat właściwej interpretacji zdarzeń i wypowiedzi – musiałby uzyskać zgodę na organizację zgromadzenia od władz miasta. I takie zgromadzenie organizować codziennie.
Wyobraźcie sobie ten stres redaktorów, kiedy trzeba podać niepochlebną rządowi informację i jakoś ją skomentować. A brakuje właściwej wykładni. Na dodatek - czego by się nie powiedziało, to i tak uderzy w Platformę. Mimo najlepszych chęci mogą wstrzymać reklamy.
A z obozu rządzącego ciągle płyną niekorzystne i niespójne przekazy, jak chociażby te o wewnętrznej walce o władzę, czy marginalizacji tzw. prawego skrzydła w Platformie.
Z tym prawym skrzydłem w Platformie, to trochę przegiąłem, bo co to za skrzydło? Dwa piórka na krzyż i jeszcze takie chybotliwe.
Jednak, w sytuacji kiedy w kręgach władzy mamy do czynienia z realnymi, czy choćby tylko wymyślonymi tarciami – w mediach zaczyna się robić naprawdę śmiesznie.

Ot, choćby działania Prezydenta Komorowskiego. Popiera w zasadzie wszystkie działania Platformy i rządu Premiera Tuska, a więc również te, niezgodne z nauką Kościoła. A jednocześnie, jak podają media wziął udział w pielgrzymce mężczyzn do sanktuarium Matki Boskiej Piekarskiej. Spowodował usunięcie krzyża postawionego w 2010 r. przez harcerzy na Krakowskim Przedmieściu, a teraz wybiera się na XVII spotkanie młodych do Lednicy. W gronie osób – myślę - odpowiedzialnych za tragedię smoleńską ogłaszał, że Polska w sprawie Smoleńska zdała egzamin, a 2 czerwca ma podobno przed Belwederem powitać procesję z relikwiami św. Andrzeja Boboli. Na dodatek dwaj przedstawiciele oddelegowani przez Prezydenta do KRRiT są najgorętszymi przeciwnikami zaistnienia na cyfrowym multipleksie jedynej katolickiej stacji telewizyjnej – telewizji TRWAM.
Jak mają to komentować media? Wierny katolik, neofita, czy zwyczajny faryzeusz?
Najbardziej prawdopodobna jest moim zdaniem wersja, że Prezydent Komorowski działa w oparciu o stare porzekadło: - „Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek”, ale przecież media nie mogą tego napisać, a nie skomentować też nie mogą. To by dopiero było przegięcie – Pan Prezydent męczy się ponad dwie godziny na mszy, a w prasie o jego poświęceniu ani słowa?

Albo, co napisać o słynnym już liście Jarosława Gowina do członków Platformy? Kiedy swego czasu Zbigniew Ziobro napisał list do prezesa Kaczyńskiego, to media doskonale wiedziały, jak to komentować. A z listem Gowina jest problem.
W ciekawy sposób próbowała go rozwiązać Monika Olejnik w „Kropce nad i”. Posadziła przed mikrofonem dwóch „oponentów” z platformy: Godsona i Niesiołowskiego, by zamiast niej skomentowali zaistniałą sytuację.
Niby pomysł sprytny, ale chyba też nie za bardzo wypalił.
Bo jaki przekaz poszedł do „lemingów”?
Ze strony Niesiołowskiego taki, że:
„Jarosław Gowin szkodzi Platformie i tym samym stawia się poza Platformą”?
Ze strony Godsona zaś, że Platforma zajmuje się „pierdołami – zamiast zajmować się sprawami ważnymi dla ludzi”. Jak sobie z tym rozdźwiękiem ma poradzić typowy „leming”, skoro nawet „uwiedzionych” przez Platformę zaczyna od tego dysonansu boleć głowa.
Albo jak sobie poradzić z tym, że Niesiołowski uważa iż:
„Nie można jednocześnie popierać premiera i listu, który tego premiera krytykuje”, a postawa posła Godsona temu przeczy, bo popiera on list Gowina i jednocześnie w programie składa wiernopoddańczy hołd szefowi partii.

Jeszcze śmieszniej wyglądał materiał przygotowany przez „Wydarzenia” Polsatu.
Prowadzący program Jarosław Gugała zaczął prorządowo - od tego, że po pierwszym kwartale nastąpił w Polsce wyższy wzrost PKB, niż oczekiwano. Po czym w materiale podano już niekorzystnie dla rządu, że PKB wyniósł (rok do roku) 0,5 %, a jeszcze w zeszłym roku prognozowano, iż wyniesie on 1,6 %.
Potem był materiał o drogach – propagandowo, że nie zaprzestaliśmy ich budować i ciągle oddajemy do użytku nowe odcinki. Następnie redaktor Gugała już obiektywnie zarzekł się, że jest w tym jednak łyżka dziegciu, bo te oddawane odcinki miały być ukończone przed mistrzostwami Europy w 2012 r.
A skoro było o drogach, to pokazano materiał z otwarcia nowego odcinka drogi S-3, który uroczyście oddawali do użytku Sławomir Nowak z Cezarym Grabarczykiem. O której to było godzinie nie wiadomo, bo telewizja tym razem zegarka ministra Nowaka nie pokazała.
Relacja zakończyła się wypowiedzią ministra Nowaka – „Zejdźmy z drogi, niech kierowcy już jeżdżą”.
Oddany do użytku odcinek drogi miał długość ok. 5 km.

Jednak myślę, że najbardziej o „skołowaceniu” mediów świadczy materiał „Wydarzeń” o zorganizowanej grupie dzieci, które zrobiły sobie dość dochodowy proceder z okradania sklepów. Wspomniany materiał zakończono komentarzem specjalisty ds. wychowania, który ten przestępczy proceder skomentował tak (cytuję z pamięci):
„Jeżeli my nie spełniamy marzeń naszych dzieci, to dzieci same próbują je spełniać.”

Wiem - po takim komentarzu można reagować skrajnie. Ale proszę – jeszcze się nie śmiejcie, ani nie przeklinajcie. Wbrew pozorom ten „specjalistyczny” komentarz nie jest wcale taki idiotyczny. Jak się zastanowić, to w zasadzie wyjaśnia on działania rządzącej Polską przez ostatnie sześć lat ekipy – nazywanej przez niektórych „drużyną trampkarzy” lub „dzieciakami z podwórka”. Zacytuję jeszcze raz:
„Jeżeli my nie spełniamy marzeń naszych dzieci, to dzieci same próbują je spełniać.”
Prawda, że skojarzyliście? To teraz pomyślcie - przecież my chyba nie spełniamy „marzeń” Platformy i premiera Tuska.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Chaos informacyjny poglebia sie wraz z erozja ukladu rzadzacego. Zbyt wielu celebrytow, dziennikarzy i innych beneficjatow ukladu poswiecilo swe kariery dla utrwalenia rzadu Tuska. Dla nich upadek ukladu rzadzacego to osobista katastrofa. Wydaje sie, ze bedzie tylko gorzej.
Uklony.
"Kto nie był buntownikiem za młodu, ten będzie świnią na starość" Józef Piłsudski

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"Kto nie był buntownikiem za młodu, ten będzie świnią na starość" Józef Piłsudski

#360975