„Obłudne, obrzydliwe hasło "ratuj maluchy"”

Obrazek użytkownika Recenzent JM
Kraj

„Sieć” pełna jest dziwnych treści i wypowiedzi.
Pisałem ostatnio o wysypie chamstwa i głupoty pod publikacjami zamieszczanymi na wPolityce.pl. Z umieszczonych pod moją notką komentarzy jasno wynika, że w tym względzie odczucia mamy podobne. No, może za wyjątkiem jednego z komentatorów, który w swej szczodrobliwości wrzuca „jedynki”, by specjalnie zaniżyć ocenę popularniejszych, czy niewygodnych notek. Zresztą, kto go tam wie? - Może odczucia ma też podobne, tylko rozkazy inne?

Rzeczywiście, jak zwróciła m. in. uwagę „contessa” - pod publikacjami dotyczącymi tzw. katastrofy smoleńskiej, „wzmożenie” internetowych „chamów” i językowych „debili” jest wyjątkowe. To już nie jest zwykły wysyp żuczków „gnojarków”, toczących swoje ulubione, cuchnące kuleczki chamstwa, ale prawie zmechanizowane rozrzucanie słownego obornika.

Zastanawialiście się może nad mechanizmem tworzenia aż tylu, tak głupawych i chamskich wpisów? To, że cham pisze w chamski sposób, a ubogi na umyśle nawet nie rozumie, co czyta oraz co pisze i na jaki temat - to jest chyba oczywiste. Ale chodzi mi tutaj nie o „detal”, a raczej o „hurt”.

Czasem mam takie wrażenie, jakby te „wrzutki”, zwane chyba tylko z przyzwyczajenia komentarzami - były tworzone komputerowo, w oparciu o dostarczony maszynie, dość ubogi zresztą zbiór słów i wyrażeń oraz odpowiednio zmodyfikowany generator słów losowych. „Kaczyński”, „Macierewicz”, „PiS”, „Tworki”, „PiSuar”, czy „PiSior”, do tego dość duży podzbiór wszelakich inwektyw i chyba fragmenty z książki kucharskiej.
Zastanawiam się więc, czy to aby nie jest jedno z zastosowań rządowego systemu informatyzacji kraju - który, jak wiemy, wdraża od jakiegoś czasu minister Boni. Zwłaszcza, że „Azorów”, „Cesie”, czy „Pawłów” zaczynają zastępować nic nie znaczące oznaczenia alfanumeryczne, jak w poniższych przykładach zaczerpniętych z portalu wPolityce.pl:
„1211 (193.106.192.***) - Uwaga, uwaga - Jadosław I PiSdziciel nadchodzi!!!”.
„M (31.61.136.***) - Wczoraj były parówki i piwo, dzisiaj wykłady mogłyby wnieść trochę musztardy, pieczywa i ogóreczki kiszone”.
Być może, że to jest właśnie efekt rządowego pomysłu na walkę w sieci z „mową nienawiści”.
Bo pomyślcie. Jeśli każdy z użytkowników sieci, oswoi się z tymi epitetami i taką głupotą, do tego stopnia, że przestanie go to „ruszać”, to pojęcie - „mowa nienawiści”, przestanie mieć jakikolwiek sens.
I rząd będzie mógł ogłosić kolejny sukces, a państwo zda kolejny egzamin.

Oczywiście - myślałem też o innym wytłumaczeniu tego faktu. Mianowicie, że wykorzystuje się stare, sprawdzone metody - pokazane chociażby w filmie „Miś” Stanisława Barei. Pamiętacie scenę, kiedy policjant uczy się tekstu, który ma zaserwować przewidzianemu do ukarania kierowcy? A potem, jak ten otrzymany przez swoich mocodawców tekst twórczo rozwija adaptując go na potrzeby chwili? Może więc, „biblioteka” premiera opracowała, na potrzeby walki psychologicznej w internecie, odpowiedni zestaw pocisków dezorientująco-obezwładniających. Przyznam, że po przeczytaniu niektórych wpisów, sam czuję się zdezorientowany, albo po prostu opadają mi ręce.
Tu też pozwolę sobie na kilka przykładów.
„Pani Maria (178.255.41.***) - Na dzisiejszym wykładzie dowiemy się jak to ruskie chcą wymienić wrak Tupolewa na swojego zdekonspirowanego agenta, ale PO nie zgadza się na wydanie Macierewicza, dzięki któremu liczy na zwycięstwo w kolejnych wyborach.”
„ruda (91.146.200.***) - dziś będzie nadmuchiwany samolot spadał nad głową pania Antoniego i łamał zrobioną przez kółko plastyczne brzozę! niech ten człowiek przestanie osmieszać tragedię i zmuszac ludzi by tez sie tak zachowywali”
Przyznacie chyba, że mają wszystko, co potrzeba - są chamskie, wkurzające i bezdennie głupie.
A teraz zerknijcie na te wypowiedzi:
„-To całkowite brednie. Przedtem było, że Rosja wypowiedziała nam wojnę, sztuczna mgła, hel, magnes, że kilku przeżyło... Teraz te brednie osiągnęły stan piramidalny - brzozę ścięto wcześniej, a Rosjanie wsadzili samolot akurat w to miejsce?”,
„-Macierewicz zgłupiał zupełnie.”,
„-Komisja Macierewicza to nowa wersja komisji Burdenki - jak w Katyniu przy kłamstwie katyńskim.”
„-Niech ta konferencja odbywa się w Tworkach!”,
„-Macierewicz ucieka się do niebotycznych bredni!”,
„-PiS to partia cynicznych łotrów, którzy na trumnach smoleńskich, na bólu rodzin, chcą się dorwać do władzy!”.

Zauważyliście różnicę? Zgadza się - nie podałem „nicków” autorów tych komentarzy, ale myślę, że już się zorientowaliście, że te komentarze, to merytoryczne wypowiedzi najbardziej chyba znanego komentatora życia politycznego w Polsce - Stefana Niesiołowskiego.
Powiedział to wszystko w programie Moniki Olejnik - „Kropka nad i”.

Pierwsza myśl, jaka mi przyszła do głowy, to - czy przypadkiem nie jest on współautorem „ściągawek” przygotowanych, dla oddelegowanego do działań w sieci, aktywu młodzieżówki Platformy? Ale po dłuższym zastanowieniu skłaniałbym się raczej ku innej opcji.
Myślę, że on tylko korzysta z tych samych ściągawek i tak, jak to potrafi - po profesorsku je tfu-rczo rozwija.

Mnie najbardziej jednak zbulwersowała inna jego wypowiedź z programu, taka - dla której chyba nie miał przygotowanej ściągawki. Była to wypowiedź w sprawie działalności założycieli fundacji "Ratuj maluchy", która zainicjowała akcję referendalną w sprawie posyłania sześciolatków do szkoły. Profesor powiedział tak:
„Ci ludzie, to małżeństwo... Robią wszystko, by zaszkodzić rządowi! Tak jak było z panią Gronkiewicz-Waltz! Obłudne, obrzydliwe hasło "ratuj maluchy"...”

Czy dla jakiegokolwiek normalnego człowieka - hasło "ratuj maluchy" może być „obrzydliwe”?
No, chyba, że w Platformie - tak właśnie wygląda teraz norma.

Ocena wpisu: 
Brak głosów