Co nam jeszcze spróbują wmówić?

Obrazek użytkownika Recenzent JM
Kraj

Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Ale jeśli przyjrzeć się temu, co próbuje się nam wmówić, to najbardziej sensowną odpowiedzią byłoby chyba stwierdzenie, że wszystko. Oczywiście wszystko to, co pasuje władzy sterującej naszą władzą.

Kto w Polsce, a właściwie chyba już na całym świecie, nie słyszał, że jesteśmy narodem antysemitów. Piszą książki o tym, jak paliliśmy Żydów w Jedwabnem, piszą artykuły o odradzającym się w Polsce antysemityzmie. Kręcą filmy o polskiej nienawiści do Żydów, w których pokazują całemu światu, że ci źli, to my, a ci dobrzy to ich niemieckie matki i ich niemieccy ojcowie. Mówią o „polskich obozach koncentracyjnych”, o tym, że „w czasie okupacji Żydzi bardziej bali się Polaków, niż Niemców.”

Psia kostka! Co ja piszę? Jakich Niemców? – Oczywiście, że chodziło mi o tych okrutnych faszystów, którzy zniewolili cały niewątpliwie dobry i kochający inne nacje niemiecki naród.
Niemcy, to wiadomo – pomagali Żydom, jak tylko mogli, a jak nie mogli, to przynajmniej z obrzydzeniem odwracali głowy. W końcu cóż mogli poradzić na to, że całą II Wojnę Światową przeżyli po okupacją nazistowską.

Skąd to wiem, że pod okupacją - skoro nie piszą o tym jeszcze w podręcznikach historii? Ano z amerykańskiego filmu pt. „Kapitan Ameryka: Pierwsze starcie”.
Jeśli oglądaliście, to nie mówię Wam przecież niczego, czego byście już nie wiedzieli.
Jeśli ktoś nie oglądał, to niech przyjmie to, jako ciekawostkę. Będzie się można pochwalić wiedzą historyczną przed znajomymi, którzy tego filmu nie oglądali.
Zwłaszcza, że film pochodzi z 2011 r. – co sugeruję, że twórcy filmu musieli się oprzeć na najnowszych trendach i badaniach naukowych.
W filmie tym pokazano scenę, w której profesor (zupełnie inny, niż Środa, czy Hartman) – taki prawdziwy, dobry i niesłychanie mądry, opowiada głównemu bohaterowi o II Wojnie Światowej. Nie wiem, czy kojarzycie tą scenę, ale pada tam takie zdanie – „pierwszym krajem podbitym przez nazistów były Niemcy”.
Fakt, że film jest z gatunku S-F, ale myślę że i tak wielu tę prawdę sobie przyswoiło.
A mnie te nowe odkrycia ciągle zaskakują.

Albo głośna aktualnie sprawa prof. Rońdy. Jak sam się przyznał w TV TRWAM, w rozmowie z red. Kraśko, skłamał – mówiąc, że posiada dowód na to, że samolot nie zszedł poniżej 100m. Jak pamiętam, wg innych ekspertów zespołu Antoniego Macierewicza, samolot przeleciał nad tzw. pancerną brzozą na wysokości powyżej 29 m. Prof. Binienda korzystając ze specjalnego programu przeprowadził z kolei symulację, z której wynikało, że nawet, gdyby samolot zawadził skrzydłem o brzozę, to ścięta zostałaby brzoza, a nie oderwane skrzydło. Przeprowadził też próbę, z której wynika, że nawet przy prędkości wielokrotnie większej, niż wynosiła prędkość TU 154 M w czasie uderzenia w smoleńskie błoto – aluminium nie rozpada się na tysiące małych cząstek, jak stało się to z samolotem.

I znowu się zagalopowałem. Popatrzcie jakie dyrdymały można wypisywać, jeśli lepiej pamięta się czasy, gdy się było dzieckiem, od tego, co działo się wczoraj
A przecież wczoraj obejrzałem „Wydarzenia” TV Polsat.
Posłuchajcie więc, jak to było w rzeczywistości. Okazuje się, że eksperci zespołu Macierewicza oszukiwali społeczeństwo i wprowadzali opinię publiczną w błąd. Dla udowodnienia swojej tezy, o zamachu posługiwali się nawet sfałszowaną fotografią. W odpowiedzi na to, prezes PAN Kleiber wycofał się z pomysłu dotyczącego zorganizowania w sprawie katastrofy smoleńskiej konferencji naukowej, w czasie której mieli dyskutować naukowcy z zespołu Laska i zespołu Macierewicza. A część społeczeństwa nadal im wierzy, choć najlepsi eksperci w kraju z zespołu dr Laska próbują ludzi przekonać do swojej naukowej wersji.
Myślę, że takie rzeczy warto chyba wiedzieć i pamiętać.

Dziś media podają informację, o tym, że na plebani w Przasnyszu doszło do napadu z bronią w ręku na księdza. Napad z bronią w ręku – już widziałem oczyma wyobraźni tą przeprowadzoną na niebezpiecznego napastnika obławę. A tu okazuje się, że wyobraźnia kolejny raz mnie poniosła. Jak podają media, policja w zasadzie nie podjęła żadnych działań, poza poinformowaniem kapłana, że może oficjalnie zgłosić napaść z powództwa cywilnego. Po prostu nic wielkiego się nie stało – jak określiła to policja – „czyn chuligański”.

Człowiek słabo zorientowany w meandrach współczesnego życia w Polsce, mógłby sobie pomyśleć, że nagonka na Kościół trwa w najlepsze i zaczyna przynosić najgorsze efekty.
A prawda, jak zwykle dzisiaj - okazuje się prozaiczna. Chuliganeria jest wszędzie – tym razem trafiło na Przasnysz.
Zaś władzy, jej mediom i autorytetom - chodzi po prostu o dobro Kościoła. I jest na to dowód.
Jak podają dzisiaj media - prof. Bauman tak zachwycił się Papieżem Franciszkiem, że nawet pochwalił jego postawę i działania.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

http://www.filmweb.pl/film/Iron+Sky-2012-472258#

Widzę, że przegapiłeś inny film, który definitywnie rozstrzyga problem pochodzenia tzw. nazistów ;-)))!

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#386173

Czasem człowiekowi coś umknie, zresztą nie można w życiu obejrzeć wszystkiego. Ale chyba oglądnę, choćby z tego powodu, by się nieco podciągnąć z historii.
Dziękuję za link i pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#386191

dać papieżowi pocałunek śmierci, w nadziei, że katolicy przestaną go słuchać?
Czy też sam próbuje się uwiarygodnić?

Niech nie próbuje być taki sprytny, niedoczekanie, w żadnym z tych przypadków!

...............................................
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a Magyart Ps.33,5

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

...............................................
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a Magyart Ps.33,5

#386222

Przyznam się, że jakoś nie potrafię uwierzyć w to, że ludzie pokroju Baumana potrafią się naprawdę zmienić. Nie po tym, co w życiu wyczyniali. Musieliby przynajmniej przyznać się do swoich czynów, a potem szczerze żałować, że się ich dopuścili. O przeproszeniu swoich ofiar i jakimkolwiek zadośćuczynieniu nawet nie wspominam.
Moim zdaniem ich zachowanie jest zawsze podyktowane możliwością uzyskania założonego efektu. Czasem to poklask, czasem szybszy awans i kariera. A czasem po prostu chęć przekonania innych, że jest się porządnym człowiekiem.
A porządny człowiek nie ma przecież żadnych oporów przed tym, aby pochwalić innych porządnych ludzi.
W końcu - porządnym ludziom razem po drodze.
Tak, że też raczej stawiałbym na chęć uwiarygodnienia.
Serdecznie pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#386259