Leszku Balcerowiczu! – „Brutusie”! I ty przeciwko mnie?

Obrazek użytkownika Recenzent JM
Kraj

 Wyć z bólu, czy kląć? Dla zwykłego, spokojnego człowieka, za jakiego się uważam, zetknięcie z aksjomatami głoszonymi przez tzw. „autorytety” z dziedziny ekonomii, jest przeżyciem krańcowo ekstremalnym.

Ale, jak odreagować, by okrzyki bólu lub przekleństwa nie wydostały się poza usta? Można by wzorem dr Zielińskiego po prostu ich „obśmiać”. Może by to wystarczyło, ale trzeba by się chyba wznieść na niedostępne szczyty „obśmiewania”, które wyznaczył swym piórem (czyt. klawiaturą) ten „mistrz”, wyznający ekonomiczną zasadę podwyższania wieku emerytalnego. Aby przy tym nachalnym wciskaniu nam kitu o konieczności przechodzenia na późniejszą emeryturę, zachować spokój, przeżyć i nie zwariować – zaadaptowałem na swoje potrzeby „metodę na kozę”, ze starego kawału o rabinie. Sposób jest prosty i jak dotychczas skuteczny. Gdy słucham, lub czytam przemyślenia „ekspertów” ekonomicznych o „prawie podwyższania wieku”, zakładam na głowę czapkę. Wtedy, w pierwszej chwili dociera do mnie ich porażająca logika argumentów i robi mi się gorąco. Później uderza niesamowita wręcz wiedza, poparta nieomylnym intelektem, doznaję oświecenia i w tym momencie czapka sama zdejmuje mi się z głowy. Głowa się schładza, wyostrza się wzrok, dostrzegam przemilczenia i manipulacje. Równowaga psychiczna jest ocalona. Tak udało mi się przeżyć wywody prof. Witolda Orłowskiego, który w dziale „Opinie” na rp.pl pisał m. in. „wszyscy będą oburzeni. Na co? Głównie na arytmetykę, która mówi, że jeśli dziś na emeryta przypadają trzy osoby aktywne zawodowo, a za pół wieku będzie to tylko jedna osoba, to składek po prostu nie wystarczy na jakiekolwiek godziwe emerytury – chyba że za­chęci się więcej ludzi do pracy, m.in. przesuwając wiek emerytalny. Ale w końcu nie po to ma­my demokrację, żeby nie móc przeprowadzić referendum w sprawie zmian w zasadach arytme­tyki!”

Skomentowałem to słowami:

„Dopiero po przeczytaniu tego fragmentu rzuciło mnie na kolana. Okazuje się, że autor wie, co arytmetyka mówi, a ona z kolei wie, co będzie za pół wieku. O Brusie Wszechmogący! W tym momencie czapka sama mi się zdjęła z głowy. Doznałem oświecenia. Podniesienie wieku emerytalnego (o 2 i 7 lat) to jest „przesunięcie”, zaś ustawowy przymus pracy to „zachęta”. Przyczyna problemów emerytalnych odkryta! Okazuje się, że to nie brak polityki prorodzinnej, nie emigracja młodych Polaków, wysokie bezrobocie, szalone obciążenia pracy, nadmierny fiskalizm, fatalne zarządzanie państwem, czy bzdurne i bezduszne przepisy. I nie politycy, doradcy i eksperci. Przyczyną jest ona - Arytmetyka! I na nią, jak pisze autor „wszyscy będziemy oburzeni”. Dla mnie przekaz jest jasny i czytelny. Nikt, niczego nie zaniedbał, nikt nie zawinił! Zupełnie, jak w Smoleńsku – Państwo zdało egzamin. Za to odkrycie będą pewnie nagrody.”

Następny był Ryszard Petru i jego artykuł pt. „Musimy pracować dłużej”, również zamieszczony w dziale „Opinie” na rp.pl. Ten znany ekonomista pisze tam m. in.:

W nowym systemie emerytalnym wczesna emerytura musi być niska! W systemie, w którym emerytura zależy od wysokości wpłaconych składek i wieku zakończenia aktywności zawodo­wej, wczesny wiek emerytalny oznacza niższy kapitał podzielony przez większą liczbę lat. Szczególnie dotyczy to kobiet, które dziś mogą przechodzić na emeryturę o pięć lat wcze­śniej niż mężczyźni. To tak naprawdę w ich interesie jest późniejszy wiek emerytalny, bo ina­czej będą skazane na bieda-emerytury.”

Skwitowałem to m. in. takimi słowami:

„I znów muszę się z autorem nie zgodzić. Bo jak to jest? Jeśli, jak pisze autor, wielkość emerytury zależy od zmiennych: wysokości wpłaconych składek i wieku zakończenia aktywności zawodowej, to dlaczego zmiana jednego z tych składników ma skutkować tym, że zacytuję jeszcze raz autora „emerytura musi być niska!” Przecież to nieprawda! Czy ktoś dobrze zarabiając nie może uzbierać na koncie emerytalnym wielokrotnie więcej, niż ktoś inny, zarabiający mniej pracując o kilka lat dłużej? A jeśli tak, to dlaczego musi być niska? Manipulacja? Przepraszam, trochę się uniosłem, ale już siadam i piszę dalej.

Muszę przyznać, że w tej części tekstu najbardziej wzruszyła mnie troska autora o interes kobiet. Aż się popłakałem. Po odłożeniu ręcznika przyszła refleksja. Czy nie tak właśnie martwią się sępy o los ofiar, które jeszcze dają oznaki życia? Jeśli kogoś martwi los kobiet, to niech działa w tym kierunku, by same mogły decydować, czy chcą wcześniejszej i niższej emerytury, czy wolą pracować dłużej. To samo dotyczy i mężczyzn. Po co wszystkich na siłę uszczęśliwiać? Czy nie przyszło autorowi do głowy, że można zaznać więcej szczęścia poświęcając na starość czas swojemu hobby lub wnukom, niż pomnażaniu w pocie czoła mamony?”

Potem pojawiły się jeszcze artykuły Rafała Grupińskiego, dr Zielińskiego i innych. O wygłaszanych o emeryturach opiniach „mistrza” Rostowskiego, który ponoć odkłada na swoją emeryturę w Anglii, nawet nie wspomnę.

Wszystkie te opinie i mądrości mają wspólny mianownik – podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat.

I nachodzi mnie taka niesforna myśl. Skąd oni się wszyscy biorą? Czy to jakiś nieudany eksperyment genetyczny? Kto produkuje te klony propagandy rządowej? Czy zastanawialiście się kiedyś dlaczego jest tak, że gdy dyskutuje o sprawach ekonomii trzech ekspertów to mają cztery różne zdania? Ale jeśli jakiś historyk-iluzjonista wyciągnie z kapelusza kartkę i odczyta magiczną liczbę 67, to ci sami eksperci nie pomyślą nawet, skąd ta liczba, tylko znajdą dla niej co najmniej cztery uzasadnienia. Ewentualne różnice zdań mogą dotyczyć jedynie daty jej obowiązywania. I dlaczego nie szybciej? Ale od tego momentu ich arytmetyka nie zna innych liczb. Przestają w ogóle myśleć, bo rozum został zainfekowany wirusem „67”. I „w koło Macieju” to samo – jak nie będzie 67 to będzie „armagedon” i „wyginiecie jak dinozaury”. A co będzie, gdy „magik” wyciągnie z kapelusza kolejną, jeszcze wyższą liczbę? Kolejna mutacja wirusa liczbowego? Jeśli ekonomia ma nam do zaoferowania w temacie emerytur tylko „zasadę podniesienia wieku emerytalnego” to jest tyle samo warta, co przy rządzie PO nasze przyszłe emerytury. Jeśli ktoś spyta ile, to mu podpowiem. Tyle ile wart jest Ziobro dla Millera.

Trochę odreagowałem, nieco się rozluźniłem i zupełnie nieprzygotowany trafiłem znowu na stronę rp.pl. Tam wywiad z Prof. Leszkiem Balcerowiczem zatytułowany "Musimy gonić najbogatszych". Nie wiem, czy zwróciliście uwagę, że my nigdy z nikim nie idziemy ręka w rękę. Albo kogoś musimy gonić, albo przed czymś uciekać. Taka nasza narodowa rządzących przypadłość. Pomyślałem sobie, skoro będzie o gonieniu, to nie muszę wkładać czapki. Tekst zaczyna się tak:

„Podniesienie wieku emerytalnego powinno być elementem strategii modernizacyjnej kraju”

O żesz ty! A ja bez czapki. Jednak myślę, „góru” ekonomii, Profesor nie w ciemię bity – może się tylko ze mną droczy? Nie szukam czapki – czytam dalej:

Byłoby dużo mniej taniego, agresywnego populizmu, gdyby ta propozycja, i to w radykalniejszej formie, z szybszym dochodzeniem do poziomu 67 lat, pojawiła się w kontekście szerszej strategii na rzecz długofalowego wzrostu gospodarczego Polski. Trudniej byłoby ją atakować. Bo można byłoby zapytać atakujących: czy godzicie się, by nasz pościg za krajami zachodnimi był wolniejszy albo w ogóle nie miał miejsca? Jeśli nie, to jakie są wasze propozycje?”

Sami widzicie, kto zaczął? Pan Profesor chce pytać o inne propozycje, a jednocześnie z propozycjami, które padają nie dyskutuje, tylko nazywa je tanim, agresywnym populizmem.

No to skoro pan profesor o tanim agresywnym populizmie, to ja przytoczę jeszcze jeden mały fragmencik z wywiadu Profesora:

Pyt. „Może propozycja premiera jest zbyt radykalna i warto pójść na kompromis?”

Odp. Prof. „Jest zbyt mało radykalna i za bardzo wycinkowa. Koszt polityczny taki sam przy szybszym i wolniejszym dochodzeniu do wieku 67 lat. W przypadku kobiet to aż 40 lat. A argumentem oficjalnym jest właśnie to, że to dochodzenie do poziomu 67 lat jest najwolniejsze w Europie. Jakże to znaczące! To pokazuje stosunek do problemu przyszłego rozwoju naszego kraju.”

Pyt. „Opozycja ostrzega, że po wydłużeniu wieku emerytalnego, więcej osób będzie miało problem ze znalezieniem pracy, zwłaszcza ludzie młodzi, wchodzący na rynek pracy.”

Odp. Prof. „Do produkowania bezrobotnych przyczynia się m.in. podniesiona w sposób zastraszający płaca minimalna. Nie ma jej jako kategorii ustawowej w ogóle Niemczech, a bezrobocie wśród ludzi młodych jest tam bardzo niskie.”

Przeanalizujmy te „mądrości”. Według mojej arytmetyki pełne podniesienie wieku emerytalnego dla kobiet do 67 lat ma nastąpić za lat 28. Panu profesorowi wyszło „aż 40”. „Jakże to znaczące”, że posłużę się zwrotem zapożyczonym od Pana Profesora Leszka Balcerowicza. Jeśli tak liczy autorytet, współtwórca poprzedniej reformy emerytalnej, to się nie dziwię, że była ona „sukcesem” tylko przez kilka lat i tylko dla finansjery zarządzającej funduszami emerytalnymi. Do tego, że płaca minimalna została podniesiona w Polsce w sposób zastraszający i że brak w Niemczech takiej kategorii, jak płaca minimalna jest powodem niskiego bezrobocia wśród młodych – z litości się nie odniosę. Chociaż, czy oderwanie się od rzeczywistości może być okolicznością łagodzącą i zasługiwać na litość?

Trochę się wzbudziłem, ale ja mam przynajmniej jakąś prawdziwą okoliczność łagodzącą – nie włożyłem czapki. Teraz już jej wkładanie nic nie pomoże, więc pójdę na całość.

Panowie Ekonomiści i Eksperci od spraw gospodarczo-ekonomicznych! Uczeni Doktorzy i Szanowni Profesorowie! Jesteście Autorytetami w sprawach gospodarczo-ekonomicznych. Podobno jesteście najlepsi.

Dowartościowałem Was, więc teraz zaczną się schody. Coś za coś.

Wyrzućcie z głów szaloną i zabójczą (nie dla finansów państwowych, ale dla ludzi) liczbę „67”. Przerwijcie ten „chocholi taniec”! Uruchomcie szare komórki, rozmasujcie zwoje mózgowe. Macie tego podobno więcej niż my – prości ludzie. Zróbcie z głów użytek!

One naprawdę nie służą jedynie do noszenie czapki. Przestańcie myśleć o tym, jak uzasadnić podniesienie wieku emerytalnego. Pomyślcie, jak uporządkować ten bajzel i dać ludziom żyć. Nie tylko tym na stołkach i posadkach, ale wszystkim, także tym bez układów towarzysko-rodzinnych. Pomyślcie, jak ściągnąć do kraju tych młodych Polaków, którzy pomnażają dorobek zagranicy. Opracujcie dobre programy walki z bezrobociem. Poprawcie prawo i usuńcie bzdurne przepisy utrudniające polskim przedsiębiorcom działalność.

Męczę się stukając w klawiaturę, a wy przecież lepiej ode mnie wiecie co i jak trzeba zrobić.

Dlaczego jednak tego nie robicie? Dlaczego nie chcecie się tym zająć? Nie chcecie nam chyba wmówić, że tego nie potraficie? Wy, elita intelektualna kraju?

Bo, jeśli nie potraficie, to jesteście tyle samo warci, co ta wasza ekonomia! A jeśli potraficie i nie chcecie, to jesteście jeszcze gorsi! I przestańcie już ludziom robić wodę z mózgów tym swoim pseudo-uczonym, nic nie wartym bełkotem.

 

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

to jest objaw tzw. "totalnego odlotu rozumu". Facet który na rzecz Niemiec zlikwidował nam cały przemysł i bankowość, ma teraz czelnośc porównywać nas z tym krajem. I oczywiście nie zająknie się na temat różnic w średniej płacy i w średniej emeryturze. Totalna bezczelność byłego PZPR-owskiego aparatczyka.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#237327

Cokolwiek co może odlecieć,najpierw musi istnieć.Pzdr.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#237362

Zgadzam się z tym.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#237372

 Za zniszczenie polskiego przemyslu nalezy go postawic prze sadem.

Dokonal dewastacji calej  polskiej gospodarki.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#237392

 Czy ten człowiek zdaje sobie sprawę z tego co mówi??. On jest tak zauroczony,swoją filozofią,że nie widzi,potrzeby analizowania efektów własnych "rewelacyjnych" pomysłów. To jest charakterystyczne, że ci którzy dużo i szybko mówią,aby słuchacz nie zdążył przemyśleć sensu takiej paplaniny, są uważani za ludzi niemal genialnych. A bardzo dużo takich widzimy w rządzie,w parlamencie (wieczni posłowie) i w wielu znaczących dla rozwoju kraju instytucjach .Najlepsze i najkorzystniejsze są rozwiązania proste i to naprawdę niezależnie jakiej dziedziny dotyczą i stopnia ich trudności.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#237349

On żyje chyba tylko dla siebie. I dla swojej wątpliwej chwały.
Rozwiązania zas najprostsze i najlepsze, to są te, które podejmuje sie z myślą o innych.
Serdecznie pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#237503

I wielki talent pisarski. Podziwiam i zazdroszczę polotu.
Aż trudno uwierzyć ,że napisał to fizyk .
Tym bardziej wielkie brawa.
Pozdrawiam, oczywiście z 10 i proszę o więcej.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#237536