Inne aspekty pomysłu prof. Rybińskiego.

Obrazek użytkownika Recenzent JM
Kraj

Profesor Rybiński, jak wiemy rzucił pomysł tzw. „stypendium demograficznego”, media to nagłośniły, jako pomysł PiS-u i sprawa zaczęła żyć własnym życiem.
Jedni to wyśmiewają, inni gotowi bić się w obronie pomysłu profesora. Jeśli przygasić emocje, to można usłyszeć i inne bardziej zrównoważone głosy. Że jest to dobry pomysł, ale tylko jako punkt wyjścia do dyskusji o tym, jak pomóc naszym rodzinom i jak wybrnąć z demograficznej zapaści.
Moim zdaniem największa wartość, jaką niesie pomysł prof. Rybińskiego, to ta, że jak „kij włożony w mrowisko” wywołała ferment i sprowokowała dyskusję. To że się w tej sprawie spieramy, to jest znakomita rzecz, byle tylko nie skończyło się na samej dyskusji. Tej sprawie nie można dać zapomnieć, naciski na to, by władze podjęły jakieś pozytywne działania powinny trwać, a nawet przy bierności władzy w tym zakresie powinny się wzmagać.

Czy pomysł prof. Rybińskiego jest dobry, czy zły? - Moim zdaniem nie da się na tak postawione pytanie jednoznacznie odpowiedzieć, bo oprócz elementów pozytywnych niesie on za sobą i elementy mogące przynieść w przyszłości wiele skutków negatywnych. I nie myślę tu w tej chwili o skutkach ekonomicznych, bo tych nie da się jednoznacznie nawet oszacować. Myślę, że żaden autorytet z dziedziny ekonomii nie jest w stanie stwierdzić ze 100% pewnością, czy całkowity bilans ekonomiczny takiego pomysłu wyszedłby na plus, czy minus. Można tu jedynie mówić o prawdopodobieństwie oczekiwanych skutków, ale i tak różni ekonomiści będą mieć inne przewidywania.
Czy to pomysł na wagę „planu Marshalla”, jak chciałby znany bloger „seaman”, czy na „katastrofę” ekonomiczną, jak chciałyby głównie media prorządowe i rządowi eksperci? - nie wiem.
Ale wiem, że jest wiele innych aspektów pomysłu prof. Rybińskiego, na które mało kto z publicystów, czy komentujących, zwraca uwagę. A są one niebagatelne. Odniosę się tu tylko do kilku aspektów - moim zdaniem tych najważniejszych.

Pierwsza sprawa, to moim zdaniem duży pozytyw tego pomysłu. Gdyby go wprowadzić, to skala aborcji, mordowania swoich dzieci przez wyrodnych rodzicieli, czy konkubentów oraz ilość dzieci „niechcianych” uległa by znacznemu ograniczeniu. Może nawet „okna życia” okazałyby się niepotrzebne. Może to zabrzmi nieco trywialnie, ale nikt o zdrowych zmysłach nie zabija przecież „kury znoszącej złote jajka”. Pewnie też nigdy nie usłyszelibyśmy, że jest w Polsce ktoś taki, jak Magda W.

Z drugiej strony w niektórych rodzinach mogłoby się okazać, że to tak naprawdę dzieci utrzymują swoich rodziców i to już od dnia urodzenia. Jak mogłoby to wpłynąć na przebudowę relacji i więzi w rodzinie? Czy takie dzieci czułyby jakikolwiek obowiązek, by kiedyś otoczyć swoją opieką pozbawionych emerytury rodziców, którzy i tak całe życie żyliby przecież tak naprawdę na ich koszt?
Nie wiem, tu musieliby się pewnie wypowiedzieć specjaliści od socjologii i psychologii rodziny.

I następny niebagatelny moim zdaniem aspekt pomysłu z takim „stypendium”.
Wiemy, że świat się zmienia - szczególnie w dziedzinie postrzegania i przestrzegania zasad ludzkiej moralności i specyficznego rozumienia etyki. Współczesnego człowieka chce się na wszelkie sposoby, nie szczędząc środków, ukształtować na obraz i podobieństwo modelu wykutego w lewackich kuźniach. Trwa niebezpieczna przebudowa ludzkiej mentalności.
Entuzjaści pomysłu na „stypendium demograficzne” przywołują przykłady innych państw: - Szwecja, Niemcy itp. - podając różne kwoty tego, ile tam państwo łoży na dziecko. Ma to poprzeć tezę, że pomysł prof. Rybińskiego może mieć tylko wydźwięk pozytywny, skoro takie stypendia w państwach cywilizowanych i wysokorozwiniętych są na porządku dziennym.
To jest dość ciekawa teza, ale mało kto się zastanawia, jaka w rzeczywistości jest cena tej państwowej pomocy.
Czy tam rodzice mają jeszcze pełnię władz rodzicielskich? Czy ta pomoc nie stanowi tam środka nacisku na rodziców i dziadków, aby nawet sobie nie pomyśleli, że mogą mieć własny pogląd na temat właściwego wychowania swoich pociech? Bo to przecież nie oni, ale państwo łoży na ich utrzymanie.
Czy i u nas nie rodzi się już taka pokusa?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Ja z początku się zeźliłem. Nienawidzę populizmu. A pomysł jest czysto populistyczny i całkowicie nierealny. Wystarczy kalkulator, by wyliczyć że jego koszt, to ok. 1/4 budżetu Państwa. Ale w porę przypomniałem sobie dlaczego nie zostałem politykiem. Właśnie dlatego że nie mógłbym firmować takich pomysłów. Nawet gdyby to były tylko pomysły kolegów z partii, czy zaprzyjaźnionych ekspertów.
I dobrze że mnie tam nie ma, a zamiast mnie jest prof. Rybiński.

Otóż jego pomysł, choć całkowicie nierealny, ma jedną cudowną zaletę. Przeciwnicy nie mogą go zaatakować, przynajmniej wprost, bo im po prostu Polacy nie uwierzą!!!
Reasumując, PiS stał się całkowitym i jedynym dysponentem tematu i to PO do wyborów, będzie się musiało tłumaczyć, dlaczego nie chce Polakom zrobić dobrze. A nie może, bo jak już powiedziałem propozycja jest nierealna!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#336050

 Oficjalny dochód narodowy wg GUS w roku 2011 wyniósł 1 368 779 000 000 zł (prawie 1400 MILIARDÓW), więc nieprawdą jest, jakoby kwota kilkudziesięciu miliardów  "stypendium" była dla 40-milionowego kraju czymś nierealnym. To tylko propaganda tusska. Pieniądze tracimy w wielu dziedzinach, z którymi ten nie-rząd nic nie robi, bo łatwiej i medialniej jest pojechać po jałmużnę do Brukseli, niż wziąć się do ściągania pieniędzy na miejscu. To mogłoby kosztować głosy i spowodować spadek w sondażach, gdyby wziąć się za szarą strefę, grupy uprzywilejowane, poprawić ściągalność ceł i innych należności, zlikwidować niepłacenie podatków przez niektóre grupy zawodowe, np prawników i lekarzy, zredukować armię biurokracji. Pieniędzy w POlsce mogłoby być dość, tyle tylko, że niewielu zależy na tym naprawdę. Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#336054

"Czy ta pomoc nie stanowi tam środka nacisku na rodziców i dziadków, aby nawet sobie nie pomyśleli, że mogą mieć własny pogląd na temat właściwego wychowania swoich pociech?"
Oczywiście że kto płaci ten wymaga. Ale jest jeszcze jeden aspekt. Otóż ani w Szwecji ani w Niemczech przyrost naturalny nie jest jakiś imponujący i nie sprawia że coś się znacząco zmienia. Wręcz przeciwnie, oba przywołane społeczeństwa starzeją się. W Polsce przerabiamy bezkrytycznie wszystkie błędy, któe były udziałem tak zwanych dojżałych demokracji. Gdy pisałem o tym kiedyś, gdy jeszcze problemów nie było i przyrównywałem do sytuacji w państwach Europy zachodniej koledzy pukali w głowę mówiąc że mam jakąś obsesję. Dziś gdy im przypominam reakcją jest milczenie. Jest ono milczącą zgodą na taki stan rzeczy i wyraża niemoc i bezradność. Pomijam przypadki autentycznej głupoty, która chwali wyludnianie się Polski, przy pomocy argumentów których nie przytoczę bo świadczą, że ludzie którzy zdobyli wykształcnie nie posiedli umiejętności korzystania z własnego mózgu.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#336067

"Czy ta pomoc nie stanowi tam środka nacisku na rodziców i dziadków, aby nawet sobie nie pomyśleli, że mogą mieć własny pogląd na temat właściwego wychowania swoich pociech?"
Oczywiście że kto płaci ten wymaga. Ale jest jeszcze jeden aspekt. Otóż ani w Szwecji ani w Niemczech przyrost naturalny nie jest jakiś imponujący i nie sprawia że coś się znacząco zmienia. Wręcz przeciwnie, oba przywołane społeczeństwa starzeją się. W Polsce przerabiamy bezkrytycznie wszystkie błędy, któe były udziałem tak zwanych dojżałych demokracji. Gdy pisałem o tym kiedyś, gdy jeszcze problemów nie było i przyrównywałem do sytuacji w państwach Europy zachodniej koledzy pukali w głowę mówiąc że mam jakąś obsesję. Dziś gdy im przypominam reakcją jest milczenie. Jest ono milczącą zgodą na taki stan rzeczy i wyraża niemoc i bezradność. Pomijam przypadki autentycznej głupoty, która chwali wyludnianie się Polski, przy pomocy argumentów których nie przytoczę bo świadczą, że ludzie którzy zdobyli wykształcnie nie posiedli umiejętności korzystania z własnego mózgu.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#336068

Zadajmy sobie zasadnicze pytanie czy ludzie pokroju Tuska,Komorowskiego,Sikorskiego,Drzewieckiego,Nalecza czyli salonowy NIErzad wogole reprezentuja jakiekolwiek interesy spoleczne po za swoim kontem w Szwajcarii czy Izraelu/bez aluzjii o bardzo ladny i sloneczny kraj:)?

Ta banda glupkow nawet konajacego na ulicy poczestowala by kopniakiem bo oni gardza spoleczenstwem ich troskami i trudami dnia codziennego.

Jak widac plan zdebilnienia i spodlenia tluszczy idzie im imponujaco.

Chca ulepic POLACZKA /czyt uposledzonego niewolnika/ wprowadzajac te swoje nowiny:

ELASTYCZNY KODEKS PRACY/PO WYDLUZENIU WIEKU PRACY TO PROJEKT UZALEZNIENIA CZASU PRACOWNIKA OD INTERESOW PRACODAWCY I WLASCIWIE ZANIK KODEKSU PRACY/

LIKWIDACJA SZKOL I BIBLIOTEK SZKOLNYCH  PLAN SZYKOWANIA KADR MLODYCH DEBILI.

PLANY ZMIANY STATUSU NAJEMCY I NAJMU KOMUNALNEGO Z BEZTERMINOWEGO NA MAX 5 LETNI-TJ POZBAWIENIE DZIEDZICZENIA ROZSYPUJACYCH SIE RUDER ALE ZAWSZE DLA MLODEGO POKOLENIA BYLA TO SZANSA NA WLASNY KAT.DZIS NAWET  TEN PRZYWILEJ CHCA ZABRAC

 

obudz sie POLSKO

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#336083

DODAJAC DO TYCH MIODOW

POSTEPUJACY ROZKLAD ZUS I REALNA GROZBA ZABURZENIA WYPLAT EMERYTUR I UPADKU TEJ INSTYTUCJI

CALKOWITY CHAOS W SLUZBIE ZDROWIA , BRAK KOORDYNACJI ,NIEDOBORY LEKOW,NIEMOZNOSC DOCZEKANIA SIE NA ZAGWARANTOWANE SWIADCZENIA

DOKLADAJAC DO TEGO MAFIJNA KORUPCJE NA GIOGANTYCZNA SKALE DAJE NAM TO

U P A D E K

Da sie to odwrocic ale RADYKALNIE a nie MERYTORYCZNIE

Pomysl demograficzny choc populistyczny jest pierwszym uklonem Panstwa w strone Obywatela i w jego interesie

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#336088