Szafa Mrozowa

Obrazek użytkownika Spitfire
Blog

- Adiutancie Pietrow! Od dzisiaj idziecie na pierwszą linię frontu - rzekł zza biurka pułkownik Mrozow.
Trzydziestoletni Borys Pietrow skinął głową. W jego spojrzeniu pojawiła się niepewność.
- Mam jedną uwagę pułkowniku... czy mogę? - odezwał się.
- Nie musisz Pietrow. Widzę to po tobie, a to niedobrze. Będziesz musiał nad tym popracować. Wiem...
Mrozow na moment ucichł. Odpalił papierosa.
- Wiem, że nie byliście szkoleni w tym zakresie. Zgadza się? - dokończył po chwili.
Pietrow ponownie skinął głową.
- Zgadza się - odrzekł.
- To nic trudnego towarzyszu Pietrow. Infiltracja środowisk opozycyjnych jest prostym zadaniem. Gdyby było inaczej to teraz rozmawiałbym z kimś innym. Z kimś po przeszkoleniu. Wy macie doskonałą twarz do tego zadania. Nie wyglądacie jak bandzior, a nawet budzicie odrobinę zaufania. Na początek dostaniecie odpowiednie materiały i zapoznacie się z ich treścią. Tu chodzi o język. To rzecz bardzo ważna, ale wcale nie najważniejsza. Musicie zostawić stary język i złapać nowy. Stary, zresztą, też wam się przyda, bo tu i tam błyśniecie nim, pokazując, że znacie "wroga". Potem przyjdzie czas na to abyście "uwierzyli" w te ich górnolotne słowa. Słowa i cele towarzyszu Pietrow. Jeśli tak się stanie to będziecie mówili z przekonaniem. Jasne?
- Tak, towarzyszu pułkowniku - uśmiechnął się Pietrow.
- Od teraz Borys skończymy z tym "towarzyszem". Mów mi Władimir. Będziesz moim numerem jeden i liczę na sukces. Wracając... jeśli "uwierzysz" w te ich pierdoły, to będziesz mówił z przekonaniem i łatwo się nie zdradzisz. To musi sprawiać ci frajdę tak jak partyjka szachów. Teraz skup się! Powiedz mi jak będziesz działał... czy wybierzesz środek, czy może radykalizm?
- Rzecz jasna środek, aby jak najmniej zaszkodzić władzy - stwierdził adiutant Pietrow.
- Bzdura, kurwa mać! - wydarł się Mrozow, po czym zgasił kiepa w popielniczce. - Właśnie najbardziej szkodliwy dla nas jest środek, bo to kurwa przez środek odbywa się migracja od nas do nich. Radykalizm jest dla już przekonanych. Łapiesz to? Ty więc, drogi Borysie, będziesz musiał popaść w skrajność. Wtedy nie będziesz nam szkodził, bo będziesz przekonywał już przekonanych, a i z takimi poglądami nie padnie na ciebie cień podejrzenia. Oczywiście to musi być rozsądnie wyważona skrajność, bo inaczej stracisz zaufanie. Czy to zrozumiałe?
- Tak jest.
- Wszystko?
- Tak jest. Nie mam żadnych uwag.
- To dla pewności powtórz - mruknął pułkownik.
- Na początek żargon. Potem muszę uwierzyć w te bzdury, abym mówił z przekonaniem. Na koniec naturalnie skrajność. Ona odsuwa podejrzenia i w ogóle nam nie szkodzi.
- Dlaczego? - zapytał Mrozow.
- Bo ona przekonuje już przekonanych; bo ona kompromituje.
- Nie inaczej. O to w tym pieprzonym gównie chodzi. Radykalizm nigdy nie zdobywa szerszego poparcia, a czasem wywołuje śmieszność. My i nasze władze, drogi Borysie, radykalni jesteśmy tylko w naszych sercach. Na zewnątrz nie okazujemy tego. Mówimy hołocie o prawach człowieka i innych takich pierdołach, bo hołota ma myśleć, że służymy dobru. Oni mają nam klaskać; oni mają uwierzyć w te banialuki, że nasz interes jest w pełni tożsamy z ich interesem, i że... Zresztą starczy. Ty zaczniesz działać wśród tych, którzy pragną oświecić hołotę i nie spieprzysz tego. Odmaszerować!
- Tak jest!
Pietrow obrócił się i zaczął iść w stronę drzwi.
- A i jeszcze jedno Borys! To rzecz bardzo ważna - pułkownik Mrozow mówił stanowczym głosem. - Po miesiącu działalności trafisz na pół roku do więzienia. Nie martw się. Nie będzie ci tam źle, a dzięki temu zyskasz wiarygodność. Potem będziesz jęczał gdzie się da o o tym twoim nieszczęściu. Wiarygodność, Borys! Ona jest najważniejsza.

Brak głosów