Steve Jobs a sprawa polska

Obrazek użytkownika szczurbiurowy
Kraj

Od czasu gdy kupiłem sobie pierwszy komputer Apple, po prawie 20 latach używania PC z Windą, mój komfort życia poprawił się radykalnie. To był macbook, czyli laptop. Skończyło się czekanie na uruchomienie się systemu przed prezentacją, zwisy sytemu, komunikaty o błędach i konieczności restartu systemu. 

Apple, a później produkty Apple - Iphone i Ipod, których Jobs był wizjonerskim autorem (chociaz jasne jest, że nie on je opracował, lecz przewodził wielkiej grupie projektowej) zbudował rynek, najpierw komputerów osobistych (Gates z PC się dopiero dołączył), a później przekształcił rynek komunikacji mobilnej. No i - co niebagatelne - w znaczący sposób zmienił design sprzętu.
 
Do tego Apple'owi towarzyszy wierna rzesza uzytkowników, mówi się, ze sprzęt jest "kultowy", że są ludzie "Apple addicted". Coś w tym jest…
 
Apple narodził sie w Ameryce kraju wielkich możliwości i wolności, i razem z Wozniakiem, kolegą - wspólnikiem w początkowym okresie (inżynierem i wynalazcą) wykorzystali możliwości które daje kraj w którym się mieszka.
 
Dokładnie w tym samym czasie, gdy zaczynali Jobs z Wozniakiem, w Polsce pod rządami komunistów pracował inżynier Jacek Karpiński, żołnierz batalionu Zośka, trzykrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych. Ciężko ranny w pierwszym dniu Powstania Warszawskiego. I tu wstawię cytat z pracy "50 lat poslkich komputerów - historia romantyczna" dr inż. Wojciecha Nowakowskiego (http://www.imm.org.pl/imm/biblioteka/media/histkomp50.pdf ) str. 7-8
 
"(…)Ciężko ranny w pierwszym dniu Powstania Warszawskie- go, sparaliżowany, został ewakuowany z miasta. Po rehabilitacji od 1946 r. studiował na Politechnice Łódzkiej, potem Warszawskiej. W 1957 r. jako adiunkt w Instytucie Podstawowych Problemów Techniki PAN, skonstruował swoją pierwszą maszynę do analizowania dużych zbiorów danych w Państwowym Instytucie Hydrologiczno-Meteorologicznym. Dwa lata później powstał AKAT-1 - pierwszy na świecie tranzystorowy analizator równań różniczkowych.
Rok później Jacek Karpiński został jednym z 6 laureatów ogólnoświatowego konkursu młodych talentów techniki (UNESCO), (200 kandydatów, po jednym z ka¿dego kraju). W nagrodêę przebywał 2lata w USA studiując m.in. w Harvardzie i Massachusetts Institute of Technology. Miał okazję poznać osobiście Johna P. Eckerta, jednego z twórców ENIAC-a. W latach 1970-1973 Jacek Karpiński wraz z zespołem (…), opracował i skonstruował minikomputer 16-bitowy K-202. Minikomputer ten pracował z prędkośœcią miliona operacji na sekundę, a jako pierwszy w historii stosował stronicowanie adresowania pamięci, co było autorskim wynalazkiem Jacka Karpińskiego i umożliwiało rozbudowę pamięci operacyjnej do - wówczas
astronomicznej wielkości - 8 MB. Wdrożenie tego komputera do produkcji nie obyło się bez wielu problemów. Bardzo zdolny, ale i gwiazdorski konstruktor, na dodatek o tzw. niesłusznej przeszłości, nadawał na innej fali niż przedstawiciele ociężałej administracji państwowo-gospodarczej. Mimo wielu starań, udziału kapitału zagranicznego, zorganizowania specjalnie dla tego produktu Zakładu Mikrokomputerów w fabryce mierników ERA (niebez wsparcia niektórych ówczesnych czynników politycznych i środków przekazu), liczba wyprodukowanych K-202 nie przekroczyła 30 szt. przeznaczonych na eksport i około 100 na rynek krajowy, choć w owych czasach nie było to mało. Do chwili obecnej osoba Jacka Karpińskiego budzi emocje w środowisku; przez jednych uważany jest za geniusza, inni zarzucaj¹ mu gigantomanię, sprawny - jak by się powiedziało dziś - PR,a nawet oszustwo. Jednak konstrukcje Jacka Karpińskiego były, funkcjonowały, a obecnie są ważnymi eksponatami warszawskiego Muzeum Techniki(…)".
 
Już w tym cytacie widzimy co tak naprawdę stało się w Polsce. I nie chodzi mi o banalną konstatację, że gdyby nie komunizm i sowiecka okupacja, to własnie Karpiński byłby Stevem Jobsem - może tak, a może nie. 
 
Chodzi mi o te zdania końcowe, o "budzeniu emocji w środowisku", o "kontrowersyjności Karpińskiego". 
 
To co się stało w Polsce, co krępuje naród nie gorzej od tej pajęczyny gospodarki kompradorskiej to wyhodowana tu mentalność, wzmocniona przez bolszewizm, a mianowicie niechęć i wrogość do ludzi twórczych, wybijających się ponad przeciętną, obdarzonych jakimiś szczególnymi talentami, lub po prostu radzących sobie w życiu. Cokolwiek by nie powiedzieć o przymiotach osobistych (lub ich braku) osoby takiej jak Karpiński, żeby być wynalazcą tej miary trzeba mieć OSOBOWOŚĆ. A Polska rządzona od 85 lat, z krótkimi przerwami, przez nadwrażliwych na swoim punkcie ciemniaków, systematycznie traci swoje szanse w wyścigu cywilizacyjnym. Rozdęte ego decydentów i tych którzy mają wpływ na opinię publiczną, w połączeniu z bolszewicką mentalnością niszczenia lepszych od siebie powoduje, że naród, którego średnie IQ jest, po Żydach, najwyższe na świecie, drepcze w miejscu. 
 
I, niestety, nie widać nadziei na poprawę. Mimo powszechności mediów społecznościowych i dostępu do najnowszej technologii, zaraza ściągania lepszych w dół, trwa, zaczyna się od szkoły podstawowej, na wszystkich szczeblach życiowej drogi. Prymusi nie są dobrze widziani, ludzie z wizją - nienawidzeni (jak Kaczyński), błyskotliwość uważana jest za wadę.
 
Zresztą - dobrym przykładem takiej postawy był niedawny program red. Lisa z Jarosławem Kaczyńskim. Widoczna nienawiść, którą widzowie dostrzegli, którą żywił prowadzący do gościa programu wynika, jak sądzę, nie tylko z tego, że Kaczyński jest zagrożeniem dla jakichś interesów politycznych, z którymi identyfikuje się red. Lis. Sądzę, że najgłębszym źródłem tej nienawiści jest ta świadomość, że ma się do czynienia z człowiekiem wybitnym, samemu będąc nadmuchanym balonem wtórnych i miałkich poglądów, bynajmniej nie twórczych, a już na pewno - szkodliwych.
 
Szkoda Jobsa.
 
Szkoda Polski.
 
 

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Pamiętam te czasy gdy Karpiński tworzył ten komputer. W środowisku chodziła opinia, że tym kompem to Karpiński zostawił cały świat 100 lat za murzynami. Jego potem oskarżano o jakieś malwersacje, potem wyjechał do Szwajcarii. A to jest nie jedyny przykład wytworzenia pewnej idei właśnie w Polsce. Również sam pomysł internetu jako sieci rozległej po raz pierwszy zdefiniowano w Polsce.

Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Venenosi bufones pellem non mutant Andrzej.A

#189224

To co się stało w Polsce, co krępuje naród nie gorzej od tej pajęczyny gospodarki kompradorskiej to wyhodowana tu mentalność, wzmocniona przez bolszewizm, a mianowicie niechęć i wrogość do ludzi twórczych, wybijających się ponad przeciętną, obdarzonych jakimiś szczególnymi talentami, lub po prostu radzących sobie w życiu.

 

Ta mentalność, a konkretnie człowiek o tej mentalności nazywa sie: "homo sovieticus". Pisałem o tym niedawno w notce "Jest klucz do pokonania platformy".

Jest tylko jeden duży problem. Nie za bardzo wiadomo jak można społeczeństwo z tej choroby wyleczyć, bo przez ostatnie 20 lat postkomuniści celowo tylko ją wzmacniali i P0 robi to samo. Może Pan na coś wpadnie?

Moim zdaniem tylko JP II miał tą moc że umiał rodaków z tego wyciągnąć, ale tak jak u nałogowców, po krótkim czasie znowu się to nawracało. ostatni taki moment przejściowego oświecenia mieli Polacy w 2005 roku (przedtem też 1980), ale Tusk swą machiaweliczną strategią (mówić to co ludzie chcą słyszeć i robić całkiem coś innego-mówił że jest za IV RP a był jej przeciwnikiem) zdołał to zniweczyć (oczywiście to skrót myślowy, bo on jest pionkiem).

pzdr.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeden z Pokolenia JPII

#189263

Moskwa się nie zgadzała na polska myśl techniczną. Komputery budowane we Wrocławiu z zakładach MERA były lepsze i mniejsze od sowieckich. Owszem pierwszy minikomputer Mera-60 (8080) był na kradzionym chyba procesorze Intel-8080.
Pamiętam jak koledzy z Katowic pojechali na targi w Moskwie i kazano im przemalować komputery MERA na kolory produkcji sowieckiej. Opowiadali jak to się odbywało.
PRL był strefa okupacyjna sowiecką. To co dziś mamy III RP jest kontynuacją prawna PRL. To klepnęli zdrajcy przy okrągłym stole. I mamy to co mamy!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#189324